Quantcast

"Zajrzałam do śniadaniówki chrześniaka i zamarłam. Czym moja siostra go karmi?!"

"Zajrzałam do śniadaniówki chrześniaka i zamarłam. Czym moja siostra go karmi?!"

"Zajrzałam do śniadaniówki chrześniaka i zamarłam. Czym moja siostra go karmi?!"

zdjęcie ilustrujące/canva

Każdemu rodzicowi powinno zależeć na tym, aby jego dziecko miało w szkole pożywne jedzenie. Julita była pewna, że jej starsza siostra myśli tak samo. Okazało się jednak pewnego dnia, że panie zupełnie inaczej rozumieją to, co znaczy zdrowa i zbilansowana dieta.

Reklama

"Gdy zajrzałam do śniadaniówki Oliwierka, zamarłam!" - wyznaje Marzena

Nasza czytelniczka pojechała przed pracą na szybką kawę do swojej siostry. Sandra zawsze była dla niej wzorem do naśladowania, dlatego Marzena przeżyła szok, gdy zobaczyła, co jej siostra wkłada synkowi do śniadaniówki.

Był miły poranek, śmiałyśmy i rozmawiałyśmy, a w tym czasie Sandra pakowała synkowi (mojemu chrześniakowi) jedzenie do szkoły. Nagle zobaczyłam coś, co mnie zszokowało. Spakowała mu puszkę coli, małe chipsy i batona. Zaśmiałam się i zapytałam, czy mnie wkręca, ale ona nie wiedziała, co ja w ogóle mam na myśli!

chłopiec z plecakiem i w koszulce w paski uśmiecha się szeroko zdjęcie ilustrujące/canva

Chipsy na drugie śniadanie?!

Zbulwersowana kobieta natychmiast domagała się tego, aby Sandra wyjaśniła, co to wszystko ma znaczyć. Starsza siostra spokojnie wyjaśniła, że wie, jak ma żywić własne dziecko.

Wiecie, co usłyszałam?! Że to nie jest moja sprawa, a Oliwier je tak w szkole, bo nic innego nie jest w stanie. Zdaniem Sandry najważniejsze jest to, że w domu je zdrowo, a w szkole już nie musi. Że co?!

Co dajecie dzieciom do jedzenia do szkoły?

Mała Winter od pierwszych dni życia nie miała miny, która wyrażałaby aprobatę na to, co dzieje się dookoła niej. Czy z biegiem czasu to się zmieniło?
Źródło: www.instagram.com/moodsofwinter/
Reklama
Reklama