Quantcast

"Pojechałam z mężem na grzyby, a tam wrzaski, piski i dzieci wyrzucające śmieci. Zwróciłam uwagę i doszło do kłótni!"

"Pojechałam z mężem na grzyby, a tam wrzaski, piski i dzieci wyrzucające śmieci. Zwróciłam uwagę i doszło do kłótni!"

"Pojechałam z mężem na grzyby, a tam wrzaski, piski i dzieci wyrzucające śmieci. Zwróciłam uwagę i doszło do kłótni!"

zdjęcie ilustrujące/canva

Do lasu z reguły jedzie się odpocząć, zebrać myśli... i grzyby. Panuje tam cisza, spokój i aż chce się spacerować przez kilka godzin. Niestety Basia z Olsztyna nie zaznała spokoju, gdy w weekend wybrała się z mężem na grzyby. Trafili na rodzinę z dwójką dzieci, która nie umiała zachować się odpowiednio do sytuacji.

Reklama

"Niech dzieci się wyszaleją!" - powiedziała ich matka

Basia od dawna marzyła o tym, że w końcu pochodzi po lesie, zbierze trochę grzybów, ale przede wszystkim się zrelaksuje. Jakie było jej zdziwienie, gdy na jej drodze pojawiła się czteroosobowa rodzinka.

Na początku wydawało się, że to fajni ludzie, którzy w niedzielę zorganizowali sobie wypad do lasu. Uśmiechnęli się do nas i przeszli dalej. Już po chwili kątem oka zobaczyłam, jak dziewczynka wyrzuca opakowanie po batonie w krzaki. Byłam w szoku! Jej mniejszy brat z kolei z impetem naskakiwał na trujące grzyby. Moje ciśnienie rosło z sekundy na sekundę. W końcu zebrałam się w sobie i podeszłam do rodziny. Naprawdę delikatnie zwróciłam uwagę na ten papierek. Co usłyszałam? "Przecież to tylko dzieci. Niech się wyszaleją. Co pani taka świętoszka?"

mały chłopiec w swetrze przykłada sobie czerwone liście do oczu zdjęcie ilustrujące/canva

"Na kogo wyrosną te dzieci?" - pyta Basia z Siemianowic

Od słowa do słowa okazało się, że matka dzieci nie widzi niczego złego w tym, że jej córka wyrzuca papierki, a syn niszczy grzyby, mech i łamie gałęzie.

Naprawdę na początku próbowałam załatwić tę sprawę delikatnie, ale gdy usłyszałam, że jestem sfrustrowaną babą, której przeszkadza jeden papierek, coś we mnie pękło. Powiedziałam matce tych dzieci, że trzeba mieć szacunek do każdego człowieka, fauny i flory. Ona perfidnie się zaśmiała i poszła dalej!

Spotkaliście się kiedyś z podobną sytuacją?

Mała Winter od pierwszych dni życia nie miała miny, która wyrażałaby aprobatę na to, co dzieje się dookoła niej. Czy z biegiem czasu to się zmieniło?
Źródło: www.instagram.com/moodsofwinter/
Reklama
Reklama