Aleksandra Sadowska straciła wzrok przez tatuaż oczu. Teraz wystąpiła w "DD TVN". "Samego tatuażu nie żałuję"

Wtorek, 5 grudnia 2017 | Lifestyle
Oceń:
4 / 22 głosów

Aleksandra Sadowska zdobyła niechlubną sławę przez to, że wytatuowała sobie gałki oczne, a w konsekwencji źle wykonanego zabiegu, straciła wzrok w prawym oku, a w lewym pogłębiła jej się wada wzroku z -2 do -4 dioptrii. Teraz Sadowska wystąpiła w "DD TVN" razem ze swoimi pełnomocnikami prawnymi. Wydawałoby się, że 22-latka swoje nieszczęście może przekuć w coś dobrego i przestrzegać innych przed takim tatuażem. Nic bardziej mylnego. Sadowska wyznała, że tatuaż oczu był jej największym marzeniem, a marzenia trzeba spełniać. Częścią winy obarczyła...internet, w którym według niej jest za mało informacji na ten temat.

Nie przestrzegano mnie, że to niebezpieczne, w internecie nie ma konkretnych informacji, że można utracić wzrok. Pomysł pojawił się 5 lat temu, spodobało mi się to, przez 2 lata nosiłam soczewki, które całkowicie zakrywają oko na czarno. Tylko chciałam, żeby to były moje oczy - mówiła w "DD TVN".

Sadowska szła w zaparte, że zabiegu nie żałuje.

Samego tatuażu nie żałuję. Żałuję wyboru tatuatora, tego że jest wychwalany na forach - powiedziała.

Zaprzeczyła też, że inspirowała się Popkiem.

Nikogo nie naśladowałam, ten pomysł pojawił się dawno temu, po prostu od siebie. Przestrzegałabym osoby, które chcą to zrobić właśnie po to, by kogoś naśladować, pod wpływem impulsu, pod wpływem mody. Ale jeśli ktoś jest zdecydowany, wtedy doradziłabym mu dobór dobrej osoby - powiedziała.

Jej pełnomocnicy prawni wyznali, że prokuratura postawiła 2 zarzuty tatuażyście:
pierwszy - nieudzielenie pomocy poszkodowanej w czasie zabiegu i drugi - spowodowanie uszczerbku na zdrowiu w postaci ciężkiego kalectwa. W środę Sadowska ma się spotkać z lekarzem, który stwierdzi, czy możliwe jest wydobycie tuszu z lewej gałki ocznej, bo tusz wciąż może zatruwać oko.

1 z 22
1 z 22