Quantcast
  • Gość odsłony: 1539

    Jak odmówić?

    Nie sądziłam, że tak trudno będzie mi powiedzieć "nie". Tego słowa nie wykorzystałam dotąd w szkole, na studiach i w pracy. Nie było zresztą takiej potrzeby. Pojawiła się teraz, a ja nie wiem, jak to zrobić...
    Rok temu odbywałam tzw. blok karny. Średnio co dwa miesiące aplikuję w innym wydziale. Zmienia się rodzaj spraw i patroni. Ten rok obejmuje szeroko pojęty blok cywilny. Tymczasem zadzwoniła do mnie osoba, z wydziału, w którym byłam rok temu (nie mój patron), prosząc abym zajęła się jedną sprawą. Dodam, że został tydzień, aby to zrobić. Ta osoba, jak się okazało, wydzwania do mnie od prawie tygodnia. Faktycznie miałam sporo nieodebranych połączeń, ale jej numer jest zastrzeżony więc nawet nie miałam możliwości aby oddzwonić. Domyślam się więc, że zamiast się tym zająć, próbowała się ze mną skontaktować, a czas płynął. Podczas rozmowy telefonicznej odwołała się do tego, co prawie rok temu powiedziałam swojemu patronowi, po zakończeniu cyklu szkoleniowego, a mianowicie, że gdyby miał coś ciekawego do napisania, chętnie mu pomogę, bo mam świadomość, że był moim pierwszym patronem, który mnie wszystkiego nauczył, a przez to mógł mieć ze mnie mniej pożytku, co byłam gotowa zrekompensować. Dodam, że jest to wydział najgorszy pod względem obszerności i kalibru spraw. Nigdy z tego nie skorzystał. Rok bloku karnego minął, zamknięty egzaminem połówkowym. Zaczęłam naukę kompletnie innych rzeczy. Ta osoba wykorzystała jednak to, co powiedziałam wtedy i stwierdziła przewrotnie: "pamiętam, że Pani kiedyś tak bardzo zależało". Szczerze mówiąc, wzięłabym nawet tę sprawę, bo z pewnością jest dużo ciekawsza od tego, czym się teraz zajmuję, ale musiałabym uporać się z nią w tydzień, nie znam jej, ma stron, pisania miałabym na minimum kilkadziesiąt. Aktualnie mam "na tapecie" szereg innych, bieżących spraw z innego wydziału, od obecnego patrona. Weekendy mam zajęte nauką i robieniem spraw, które dostaję od patrona "do domu". Nie mam jak się do tego zabrać. Naprawdę nie mam.
    Ta osoba rozmawia niby miło, ale z wyczuwalną pretensją, że nie odbierałam telefonów i że czas biegnie. W czwartek mam do niej podejść. Zbieram się, żeby odmówić, ale czuję się winna. Zawsze łączyły mnie z nią pozytywne relacje i dlatego tak trudno jest mi powiedzieć "nie".

    Odpowiedzi (7)
    Ostatnia odpowiedź: 2010-02-05, 03:07:53
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
xandra 2010-02-05 o godz. 03:07
0

Aurelko a mail do niej?
na spokojnie, moze i w punktach napisac?

Odpowiedz
fjona 2010-02-04 o godz. 23:52
0

aurelka, no to tym bardziej masz argument, wracasz do pracy po zwolnieniu, musisz nadgonić własne sprawy.

Odpowiedz
Gość 2010-02-04 o godz. 23:33
0

Jestem do jutra na zwolnieniu. Dopiero w czwartek będę w pracy. Nie mam do niej komórki, bo zastrzeżona. Pod "pracowym" wiecznie nieuchwytna, bo siedzi na sali.

Pocieszam się, choć marnie, że skoro miałabym (teoretycznie) wziąć sprawę w czwartek i nie znając jej, zrobić terminowo, to tym bardziej ona, która zna ją na wylot da sobie radę.

Odpowiedz
fjona 2010-02-04 o godz. 23:22
0

Alma_ napisał(a):Jeśli powiesz mu to, co tu napisałaś, to chyba powinno wystarczyć?
też tak myślę!
i zrobiłabym to jak najszybciej!

Odpowiedz
dodek 2010-02-04 o godz. 23:16
0

aurelka napisał(a):Szczerze mówiąc, wzięłabym nawet tę sprawę, bo z pewnością jest dużo ciekawsza od tego, czym się teraz zajmuję, ale musiałabym uporać się z nią w tydzień, nie znam jej, ma 2000 stron, pisania miałabym na minimum kilkadziesiąt. Aktualnie mam "na tapecie" szereg innych, bieżących spraw z innego wydziału, od obecnego patrona. Weekendy mam zajęte nauką i robieniem spraw, które dostaję od patrona "do domu". Nie mam jak się do tego zabrać. Naprawdę nie mam.
właśnie to powinnaś jej powtórzyć...... i nie czekac do czwartku, bo będzie jeszcze więcej pretensji że przez te 2 dni to ona by juz pół pracy napisała, gdyby wiedziała że jej nie pomożesz.... niestety tacy są niektórzy że twierdzą "co ja będę się męczył skoro kto inny może to za mnie zrobić" Myslę że jeśli odmówisz to i tak będzie wielki foch ze strony tamtej osoby i na to musisz być przygotowana.... pytanie tylko czy wolisz żeby ten ktoś się obraził, czy zawalając swoje sprawy odwalic to za nią i czekać aż przyjdzie z nastepną pracą żebys pomogła (bo przyjdzie na pewno) 8)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2010-02-04 o godz. 23:10
0

I nie zwlekaj do czwartku, bo będzie miał żal, że tak długo czekałaś i on ma mniej czasu na załatwienie sprawy.

Odpowiedz
Alma_ 2010-02-04 o godz. 23:09
0

Jeśli powiesz mu to, co tu napisałaś, to chyba powinno wystarczyć?

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie