Quantcast
  • Viola27 odsłony: 49396

    Brak męża w nocy w łóżku...

    Mam problem, niby błachy i smieszny, ale chyba może przerodzić się w poważne skutki... Jestem wręcz zażenowana, ze o tym piszę, ale mam nadzieję, że mi coś poradzicie, jak się mam zachowywać w takiej sytuacji??

    Jesteśmy bardzo młodym małżeństwem, ślub braliśmy 09.09, wiec miesiąc temu, wcześniej nie mieszkaliśmy ze sobą na stałe, jedynie pomieszkiwaliśmy od czasu do czasu. I było ok. Nie jesteśmy już jakimiś podlotkami, niedługo obojgu nam stuknie 30-tka.

    Sprawa dotyczy tego, że mój mąż zasypia wieczorami w pokoju na kanapie, w ubraniu i tak potrafi spać całą noc. Wygląda to najczęściej tak, że ok 22 niby drzemie, ja go proszę "Idź umyj się i połóż do łóżka jak jesteś zmęczony", on odpowiada "za 5 min" itp i oczywiście nie wstaje i śpi tak do rana. Naprawdę, gorzej niż z małym dzieckiem!!!

    W czasie tego miesiąca poślubnego "normalny" był tylko pierwszy tydzień, póżniej głównie wyglądało to tak jak opisałam powyżej. Najśmieszniejsze, że przed ślubem to on mówił: " Już się nie mogę doczekać, jak będziemy zasypiać i budzić się razem", "jak to będzie fajnie"... I co, już mu przestało być fajnie???

    Nie wiem już, jak mam się zachowywać, jak on zapada w drzemkę na kanapie? Wypróbowałam już chyba wszyskie możliwości !!! Byłam miła, prosiłam, wnerwiałam się, krzyczałam, dawałam mu spokój... Rezultat jest chyba tylko taki, że już sobie nic z tego nie robi.

    Wczoraj się tak zdenerwowałam, ze prawie wpadłam w furię - on coś tylko mamrotał przez sen, błogo się uśmiechał, wszystkiemu przytakiwał. Jak się już nawrzeszczałam ;)) dałam mu spokój, niech robi co chce. Finał był taki, że nie nastawił budzika i zaspał do pracy. Obudził go dopiero kolega, który rano po niego zajeżdza samochodem i razem jadą. Stojąc po domem, wydzwaniał na komórkę aż w końcu obudził mojego męża! Czy on jest odpowiedzialny???!!

    Jestem dziś tak zła na niego... Nie wiem jak mam się zachowawywać po powrocie do domu. Tyle razy mu tłumaczyłam "Rozumiem ze jesteś zmęczony ale połóż sie do łóżka jak człowiek, nie wegetuj na kanapie". Ale wieczorem znów robi to samo. ..

    Wiem, ze popełniłam błąd taki, że krzyczałam, wrzeszczałam, zrzędziłam, zarzekałam się, że już go nie będę budzić a za 5 min przychodziłąm znów i znów i znów.. On sie juz przyzwyczaił, nic sobie z tego nie robi.

    Nie chce spać sama !!!

    Jeśli jest przytomny mogę z nim normalnie porozmawiać, ale w momencie jak przysypia staje się zupełnie innym człowiekiem.. Niby błachy problem, ale jak będzie wyglądało nasze małżeństwo za parę miesięcy takiej szarpaniny???

    Dziewczyny, pordźcie jak mam się zachować?

    Odpowiedzi (103)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-10-25, 08:30:10
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Viola27 2009-10-25 o godz. 08:30
1

Dziewczyny, proszę Was o radę, jak powinnam się zachować...

Rzeczywiście, mąż chyba wziął sobie do serca to, że spaniem na kanapie robi mi przykrość, bo widać duzą poprawę. Praktycznie juz mu się nie zdarzało zasypiać gdzieś indziej niż w łóżku.

Ale wczoraj chyba chciał mnie "ukarać". Poszło o taką rzecz: Był super fajny wieczór, on mył naczynia po obiedzie, ja mu zwracałam uwagę, że niestarannie płuka, itp. On się wkurzył i powiedział, że "wiec sama sobie będę myła..." Chyba się obraził czy co (najśmieszniejsze ze on wcześniej nigdy się nie obrażał, nie robił fochów, a teraz w ten sposób zachowuje się coraz częściej). Potem ja mu nie wchodziłam w drogę, każde z nas zajmowało się swoimi sprawami. On siedział przy komputerze, ja poszłam się myć. Jak wyszłam z łazienki, światło w pokoju komputerowym było zgaszone (tam też znajduję się ta nieszczęsna kanapa), wiec chyba poszedł spać. Ja położyłam się do łóżka. on spał tam całą noc...

Jak mam się dziś zachować? Nie toleruję takiego "karania", takiego rozwiązywania problemów...

Odpowiedz
Gość 2022-12-12 o godz. 22:09
0

Zgadza się,czyzby związek sie wypalił?

Odpowiedz
aga077 2009-10-12 o godz. 15:01
0

Ja jeszcze kiedyś jak pracowałam, wstawałam koło 5 rano, jak wracałam do domu to wieczorem zasypiałam w trakcie filmu i mój mąż musiał mnie budzić, a potem śmiał się, że więcej nie będzie oglądał ze mną filmów. Tylko, że to było powodowane zmęczeniem.
Jak jest w tym przypadku to trudno stwierdzić. Może mąż już tak ma? Nie mam pojęcia, ale skoro wcześniej spaliście razem i było ok to ja już nie wiem.

Odpowiedz
siola 2009-10-12 o godz. 14:32
0

To, że mąż szybko zasypia- gorezej, gdyby cierpiał na bezsenność..
A że na kanapie- widocznie tak robił za kawalerskich czasów i tak mu najwygodniej.. Po prostu :
1. albo jest egositą i robi tak jak mu najwygodniej nie dbając o Ciebie
2. tak było też pomiędzy jego rodzicami i uważa to za całkiem normalne..

Piszesz, że przed ślubem "pomieszkiwaliście" ze sobą. W którymś z pierwszych postów pisałaś, że od 2 tygodni nie kochaliście się- a jak często robiliście to w narzeczeństwie? Bo jak też np co tydzień czy dwa, to teraz cudów się nie spodziewaj- może on ma po prostu taki a nie inny popęd seksualny. Jak codziennie- to trzeba się zastanowić, dlaczego teraz nie ma na to ochoty?

Może nie chce kłasć się do łóżka z Tobą, bo oczekujesz zbliżenia a on nie ma tak często ochoty i boi sie kompromitacji?

Może mówiłaś, że zaraz pi ślubie chcesz zajsć w ciążę a on nie jest na to gotowy- i unika współżycia?

Może Ty albo On macie np problemy z żołądkiem i w związku z tym nieprzyjemny oddech? I może on nie chce Cię narażać na kwaśne wyziewy?

Może nabawiłaś sie infekcji pochwy i w związku z tym Twoja wydzielina zmnienila zapach?

Jeżeli z seksem nie macie już problemow- a tylko z Jego zasypianiem na kanapie- ja bym po prostu udała się do meblowego, wyszukała kanapę pasującą do mebli w dużym pokoju i do tego dającą się rozłożyć "do spania" i wstawila ją na miejsce tamtej kanapy- a gdy zaśnie rozkładałąbym ją i zasypiała obok męża..

Moze po prostu łóżko w sypialni mu nie odpowiada, pokój jest za mały a on cierpi na astmę lub alergię i sie dusi, lózko jest w inna stronę niż kanapa- a On jest wrażliwy i może zasnąć tylko z głową na północ, nie lubi się myć a wie, że Ty go do łóżka brudnego nie wpuścisz... To ustalcie, że on sie kąpie np w środy i soboty a tak to myje zęby i np nogi ;)

No nie wiem, co jeszcze wymyśleć..
Pozdrawiam
J.

Odpowiedz
Euterpe 2009-10-06 o godz. 20:03
0

Doskonale Cię rozumiem, mam podobny problem, tylko, że w naszym przypadku skupia sie on z całą pewnością wokół TV. Oboje lubimy wieczorkiem posiedzieć (poleżeć) na kanapie przez telewizoewm, zwłaszcza po ciężkim dniu (choć on zdecydowanie bardziej, ja często jestem skłonna wybrać inny rodzaj odpoczynku). Mój mąż nie należy do wcześnie chodzących spać, więc bywa, że zostaje przed TV dłużej, podczas gdy ja - nie chcąc wegetować - idę do sypialni. Zadarza się, że przysypia przed telewizorem i przychodzi do mnie w środku nocy (ja zasypiając nie jestem w stanie tego kontrolować). Wkurza mnie to samotne zasypianie, zwłaszcza, że mamy dla siebie właściwie tylko wieczory. Jestem pewna, że zasypiałby w łóżku, gdybysmy np. mieli telewizor w sypialni i do tego stopnia potrzebuje jego obecności i bliskości przy zasypianiu, że poważnie zaczęłam zastanawiać się nad takim rozwiązaniem...

Odpowiedz
Reklama
agapuchatek5 2009-10-06 o godz. 12:27
0

Viola27 dla mnie najbardziej niepokojące w Twojej historii jest to, że Twój mąż nie potrzebuje fizycznej bliskości z tobą. Tak przynajmniej można wywnioskować z tego co piszesz.
Obojętnie jak bardzo przepracowany byłby mężczyzna, ale jeśli jest zdrowy i kocha swoją kobietę, na pewno na dłuższą metę nie ignorowałby ją w ten sposób. Dla mnie zachowanie Twojego męża wskazuje na jakiś bardzo poważny problem i nie chodzi mi tu tylko o jego notoryczne drzemki na kanapie ale o całokształt jego zachowania wobec twojej osoby...

Odpowiedz
Gość 2009-10-06 o godz. 08:12
0

aga słyszałam o narkolepsji i widziałam nawet kiedyś reportaż, ale to wyglądało znacznie groźniej, nie sądze żeby to było to.
W tej przypadłości były pokazane dziewczynki, które potrafiły zasnąć normalnie w ruchu, jedna chodziła na balet i np w trakcie tańca jakby mdlała ale w rzeczywistości tylko spała i przelewała się przez ręce.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Narkolepsja

To raczej nie to, ale od dawna wiadomo że niektórzy ludzie potrzebuję z natury do prawidłowego funkcjonowania znacznie więcej snu niż inni.
I tak tez może być Nie wiem jak jest u męża Violi i czy jeżeli ma wolne i np. rano się wysypia, to jest lepiej,u mnie zdecydowanie tak.

Odpowiedz
aga077 2009-10-05 o godz. 15:07
0

aszka napisał(a):Ja nie mam sposobu na te przypadłości, ale jedynie mogę pocieszyć, że to nie musi oznaczać spadku zainteresowania Tobą.
Ja jestem okropnym śpiochem , i jak czytam wątek to aż mi wstyd.
Nie zaburza to naszego życia, bo po prostu wszystkie rzeczy łącznie z czułościami robimy wcześniej, a mój mąż wie, że jak zniknę w 2 pokoju to już mnie nie dobudzi.
Wprawdzie zawsze umyta duuużo wcześniej, ale ponieważ nie mamy 2 łóżek to nie raz zasypiałam na nie rozścielonym i musiał mnie zanosić na fotel, żeby pościelić, bo jeszcze ponoć coś tam krzyczę jak próbuje mnie obudzić.
Czasem nawet rano w pracy przy kompie umiem przysnąć i autentycznie po kilka razy muszę iść do ubikacji, otwierać okno, żeby było zimno i wypić kilka kaw.
Jeździmy razem do pracy i z powrotem: ok45 min jazdy, które oczywiście przesypiam.
Mąż już się nie złości, wie że w weekend może liczyć na większą komunikatywność.
Sama badałam sobie cukier, bo już zaczęłam się bać, ale jest ok.
Nie wiem czemu niektórzy tak mają, ale wierz mi,że też zasypiam w 2 sek i potem kontakt utracony.
Tylko jak mogę rano dłużej pospać to potem jest ok, czyli tylko w weekend i wakacje.
To tylko tak na pocieszenie,że od niektórych sen jest silniejszy lol , choć nie jest to konstruktywna wypowiedż.
To podobno nazywa sie narkolepsja. I obkawia sie wspomnianymi przez Ciebie objawami. To jest nie grozne ale moze komplikowac zycie.
p.s nie mam polskich znakow prosze sie nie przejmowac.

Odpowiedz
Viola27 2009-10-05 o godz. 10:25
0

Raczej nie ma problemów ze zdrowiem, ale chcę by zrobił badania jeszcze raz, szczególnie pod względem cukrzycy.

Wcześniej oczywiście wspominałyście, że to moze być spowodowane kłopotami zdrowotnymi - jeśli o to Ci chodziło Awangardo

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-10-05 o godz. 10:19
0

Viola27 napisał(a):Jania, raczej nie.
Viola raczej tak.

Odpowiedz
Reklama
Viola27 2009-10-05 o godz. 10:07
0

Jania, raczej nie. Ale nalegam na to by zrobił badania, szczególnie te na cukrzycę. Jak wykluczy się chorobę, pozostanie tylko fakt, że robi to mi na złość

Jak ma coś do roboty, np przy komputerze, potrafi siedzieć długo w nocy, wtedy spać mu się nie che

PS. Wicie co.. zaczynam myśleć, ze może mu się nie podobam, nie pociągam go, dlatego nie zależy mu na spaniu ze mną?
Kurcze, co z nim się stało???
Do tej pory co do mojego wyglądu nie miałam kompleksów - nie mam problemów z figurą, podobałam się sobie. Dostaję dużo komplementów od ludzi, od niego przed ślubem też, teraz żadko :( Po naszym ślubie, ludzie którzy mnie wcześniej nie widzieli, mówili mu, jaką ma atrakcyjną żonę, itp U niego w pracy dostałam mnóstwo komplementów - sam mi to przekazywał, pokazywał maile, smsy dobrze o mnie mówiące - kurcze, chyba mąż powinien być z tego dumny....
Potwornie mi ciężko, jak w pracy kolega mi mówi, że mój mąż to szczęściarz, a potem w domu "walczę" o to by mąż spał przy mnie...

Przed ślubem mówił, że nie może się doczekać jak będziemy razem zasypiać i budzić się. Jak się go teraz pytam, co się zmieniło, nic nie potrafi mi odpowiedzieć

Odpowiedz
Jania 2009-10-05 o godz. 09:39
0

nie wiem czy juz ktoś tego nie sugerowal, ale czy mąz nie ma problemów ze zdrowiem? Taki nie naturalny łapiacy sen może nie jest wynikiem tylko lenistwa?

Odpowiedz
Viola27 2009-10-05 o godz. 09:03
0

Dzięki dziewczyny :)

Własnie z tą konstruktywną rozmową jest tak, ze normalnie (jak nie śpi) da się z nim dogadać. Oczywiście twierdzi, że takie spanie na kanapie to nie jest żaden problem, tylko ja się czepiam nie wiadomo czzego. Ale ok, mówi, że tak nie powinno być, że będzie się starał, itd. Wyglada na to że taka rozmowa przynosi skutek. Ale...... w niedługim czasie znów znajduję go śpiącego na kanapie...

PS. Dziś w nocy zasnął na kanapie. Do łóżka przyszedł o 3:58 w nocy. Oczywiście mnie wybudził ze snu. No i znów skończyło się olbrzymią awanturą. Wpadłam w furię, wygarnęłam mu wszystko nie zważając na słowa. Wiem, że w ten sposób działam przeciwko sobie, że tracę autorytet, że już nie mam praktycznie na niego żadnego wpływu.

Ja juz nie widzę rozwiązania tej sytuacji. Co z tego, że na spokojnie, w dobrych humorach o tym pogadamy. Dojdziemy do ajkiś wniosków, skoro potem, gdy przysypia jest zupełnie innym człowiekiem, dla ktorego nic sie nie liczy tylko to zalegnięcie na kanapie

Odpowiedz
Gość 2009-10-05 o godz. 08:18
0

Ja nie mam sposobu na te przypadłości, ale jedynie mogę pocieszyć, że to nie musi oznaczać spadku zainteresowania Tobą.
Ja jestem okropnym śpiochem , i jak czytam wątek to aż mi wstyd.
Nie zaburza to naszego życia, bo po prostu wszystkie rzeczy łącznie z czułościami robimy wcześniej, a mój mąż wie, że jak zniknę w 2 pokoju to już mnie nie dobudzi.
Wprawdzie zawsze umyta duuużo wcześniej, ale ponieważ nie mamy 2 łóżek to nie raz zasypiałam na nie rozścielonym i musiał mnie zanosić na fotel, żeby pościelić, bo jeszcze ponoć coś tam krzyczę jak próbuje mnie obudzić.
Czasem nawet rano w pracy przy kompie umiem przysnąć i autentycznie po kilka razy muszę iść do ubikacji, otwierać okno, żeby było zimno i wypić kilka kaw.
Jeździmy razem do pracy i z powrotem: ok45 min jazdy, które oczywiście przesypiam.
Mąż już się nie złości, wie że w weekend może liczyć na większą komunikatywność.
Sama badałam sobie cukier, bo już zaczęłam się bać, ale jest ok.
Nie wiem czemu niektórzy tak mają, ale wierz mi,że też zasypiam w 2 sek i potem kontakt utracony.
Tylko jak mogę rano dłużej pospać to potem jest ok, czyli tylko w weekend i wakacje.
To tylko tak na pocieszenie,że od niektórych sen jest silniejszy lol , choć nie jest to konstruktywna wypowiedż.

Odpowiedz
Gość 2009-10-05 o godz. 00:18
0

1. Podczas konstruktywnej rozmowy ( za którymś razem się powinno udać ) uzgodnić, żeby szedł się myć zaraz po kolacji. Niech się szwenda po domu czy to co zwykle robi wieczorem - umyty, w piżamie a jak go chętka na przyłożenie głowy do kanapy bierze: niech się położy na łózku. Będzie wilk syty i owca cała. Nawet jak zaśnie ( co jest wielce prawdopodobne ) to będziesz się mogła przytulić, on bardziej wypocznie, nie będzie się budził i mył w środku nocy, Ty nie będziesz musiała się wściekać i tracić resztek autorytetu.
Bo jak rozumiem nie kwestia samego zasypiania jest problemem a to, że śpicie oddzielnie. Wyeliminuj spanie na kanapie ( a nie zasypianie jako takie- bo jeśli to kwestia organizmu to mało prawdopodobne aby się udało ) a problem zmaleje.

2. IMHO ważniejsze - lekceważenie przez męża. Rozmawiajcie o tym. Na spokojnie, wracajcie do tego jak nie jest zmęczony, kiedy jesteście w dobrych humorach, kiedy nie kłocicie się na inny temat, kiedy nie jest to temat wyciągany w formie zarzutu.
Myślę, że masz duzo racji w przyczynach takiego zachowania dlatego powolutku musicie oboje wyeliminować zachowania prowadzące do tego lekceważenia ( zachowania obojga ) Tu kwestia zarówno tego nieszczęsnego spania jak i, sądzę, całej gamy innych drobiazgów składajacych sie na to, że tracisz posłuch u męża i wpływ na niego.

W jaki sposób rozmawiac aby te relacje poprawić - nie powiem. Ani nie jestem psychologiem ani IMHO nie ma na to jednej recepty. To kwestia indywidualna. Wiem po sobie tylko jedno - kompromis i zrozumienie daje się osiągnąć tylko poprzez rozmowy. Dlatego rozmawiajcie. Unikając o ile się da awantur - bo skoro reagujesz podczas nich w określony sposób wywołując jednocześnie określone reakcje męża to pogłębisz ten stan zamiast poprawić.

Trzymam kciuki za poprawę relacji.

Odpowiedz
Viola27 2009-10-04 o godz. 22:14
0

No wiec dziś znów mam powtórkę z rozrywki :(

Już naprawdę nie wiem co mam z tym zrobić :( Dzisiejsze wspólne zasypianie mogę sobie już darować, gdy próbuje do niego mówić, bredzi tylko przez sen. WRRRRRRRRRRRRRR jestem taka zła...
Próbowałam juz wszystkiego, tyle razy poruszałm tą kwestię, ze wyczerpałam wszystkie sposoby... Bez skutku. Pozostało tylko wyrzucenie go z łóżka, neich se śpi na tej kanapie, zawsze. Jak mu tak na niej dobrze!!!

Kużwa, prosić własnego męża żeby przyszedł spać do łóżka?????????
Niech spada!

Odpowiedz
ampa 2009-09-23 o godz. 20:38
0

Viola27 napisał(a):Wczoraj doszłam do wniosku, że ślub jednak wiele zmienił.. On chyba poczuł sie za pewnie. Często go wręcz nie poznaję, jakby był innym człowiekiem przed ślubem.. Gdyby mi ktoś to powiedział 2 miesiące temu, pewnie bym się smiała..
Viola27 napisał(a):czy nie zrobiliśmy błedu z tym ślubem???
a takie myśli to i mnie nurtują
osobiście uważam, że R. był setki razy lepszy jak narzeczony....
i trochę żałuję że z kociej łapy zrobił się ślub :-(

Odpowiedz
Gość 2009-09-23 o godz. 19:44
0

Moze zorganizuj mężowi jakis miły wieczór najlepiej przed weekendem zeby nastepnego dnia mógł pospać przytulony do Ciebie :) Jakas romantyczna kolacyjka, taniec przy spokojnej muzyce. Niech facet poczuje ze jego żona to ta sama kobieta co przed slubem która potrzebuje czułosci (teraz juz) męża :) , nie daj mu zrobic z siebie gospodyni domowej bo sie przyzwyczai. Ty tez pracujesz, tez jestes zmeczona po pracy ale nie chcesz rezygnować ze wspólnych wieczorów, przytulania (nie mam na mysli od razu seksu ale bycia blisko siebie, trzymania za ręce, pocałunków).
Moze to głupi pomysl ale czemu nie? Kłotnie nic nie dają :( mowie to z wlasnego doswiadczenia. Mój nie przysypia przed TV na kanapia ale moze godzinami siedziec na kompie i bawic sie Flight Simulatorem. Ale wtedy przychodze do niego, całuje, siadam na kolanach, i razem z nim siedze przy kompie i powtarzam ze bardzo go kocham i chce byc kochana, ze potrzebuje jego bliskosci, czulosci. A gdy np. nasza coreczka nie spi to zachęcam męża do wspólnej zabawy: biore mała na rece i mówię"chodź idziemy do tatusia, zobaczymy co porabia". Wtedy odchodzi od kompa bo maleństwu szkodzi komp przecież :)

A jeszce odnośnie nie mycia przed spaniem: nie umyje sie to nie wpuszcze do łóżka a na kanapie całą noc? To przeciez niewygodnie, ranki sa chłodne a nie bedzie mógł sie przytulic do ukochanej, która w pachnącej poscieli i seksownej koszulce spi sama.

Odpowiedz
Viola27 2009-09-21 o godz. 11:14
0

Opcja brudasa w ciuchach w łóżku raczej w grę nie wchodzi. I tak się strasznie denerwuje, jak mąż wybiera totalne minimum mycia: twarz+zęby.

Ta sytuacja, kiedy mąż spiąc na kanapie, pierwszy raz zaspał do pracy, chyba go trochę otrzeźwiła. Przynajmniej tak mi się wydawało. Do wczoraj nie było kłopotu z przysypianiem na kanapie. Oczywiście zawsze pierwszy chodził się myć, potem jak ja dochodziłam do łóżka, on już spał kamiennym snem.

Ja już mam jakąś fobię - codziennie gdy zbliża się późny wieczór, ja zaczynam się bać, czy dziś też się to powtórzy...

Sytuacja z wczoraj: wieczorem oglądaliśmy na komputerze wspólnie film, chciałam zrobić przerwę na Magdę M (wcześniej uzgodnioną, nie było problemu). Poszłam do drugiego pokoju, tam jest TV. Po serialu wracam, on oczywiście śpi na standardowym miejscu. Ja sobie postanowiłam, że choćby niewiadomo co, nie zdenerwuję się, ale też nie odpuszczę. Prosiłam, ze śmiechem, z żartem, stanowczo, ... na wszystkie sposoby, on coś tam mamrotał, oczywiście, że chce spać i żeby dać mu spokój. po 20 min "przepychanek" stwierdził, że chce dalej oglądać film (???). OK, nie chciał już spać, ale koniecznie film. OK. Podczas filmu jadłam chrupki - denerwowało go to, chciał zebym przestała, w końcu orzekł ze robię mu to na złość (???). Film się skończył, on (bez słowa) wstał, wyłączył, komputer, poszedł się myć i do łóżka. Jak przyszłam, spał już w najlepsze.
Pewnie będziecie mówić, ze mamy "problemy" jak pięciolatki.. Pewnie tak.. Ale ja nie chcę spędzić życia na takiej bylejakości..

Wczoraj doszłam do wniosku, że ślub jednak wiele zmienił.. On chyba poczuł sie za pewnie. Często go wręcz nie poznaję, jakby był innym człowiekiem przed ślubem.. Gdyby mi ktoś to powiedział 2 miesiące temu, pewnie bym się smiała..
Wydaje mi się ze on zaczyna mnie lekceważyć. Pewnie w pewnej mierze to moja wina - przez moje krzyki, zrzędzenie, irytację- uodpornił się. Ale mimo wszystko - tak się nie powinno traktować żony. Na moje "Zrobiłeś mi przykrość" potrafi odpowiedzieć "Nie pierwszy i nie ostatni raz". JAkby to po nim spływało.. Nic nie bierze na poważnie. Widzę, ze przestaję mieć jakikolwiek wpływ, czyje sie bezsilna...

Często się kłocimy. Najczęściej to jest tak: jest super fajnie, rozmawiamy jakby nigdy nic, i nagle trach, o jakąs pierdułkę... i tak parę razy dziennie.

wczoraj pierwszy raz pomyślałam: czy nie zrobiliśmy błedu z tym ślubem???

Odpowiedz
Gość 2009-09-21 o godz. 09:06
0

kinia całkowicie się z tobą zgodzę ale jak bym miała wybierać to bym wybrała brudasa w łóżku;) przynajmniej jest się do czego przytulić - nawet jeśli "brudny" ;)

Odpowiedz
Gość 2009-09-20 o godz. 17:33
0

Lenka napisał(a):kinia dzięki:)

kinia a bylo o tym , żeby mąż kładł się na "tę" chwilkę do łóżka, najwyżej bedzie spał całą noc w brudnych ubraniach ale obok żonki:)
Chyba nie było, ale oobiście nie uważam, że dobrym pomysłem jest leżenie w "dziennych" ciuchach w czystej pościeli. I raczej kiepski pożytek z takiego "brudasa" dla żony ;)

Odpowiedz
Gość 2009-09-20 o godz. 16:33
0

kinia dzięki:)

kinia a bylo o tym , żeby mąż kładł się na "tę" chwilkę do łóżka, najwyżej bedzie spał całą noc w brudnych ubraniach ale obok żonki:)

Odpowiedz
Gość 2009-09-19 o godz. 19:50
0

Służę ;) bo mi się trochę nudzi ;)

Viola27 napisał(a):TV prawie wcale nie włączamy. On nie zasypia na kanapie coś oglądając, on chodzi, robi cos, czyta, i potem kładzie się "na moment" i zasypia w 2 sekundy.

Odpowiedz
Gość 2009-09-19 o godz. 16:03
0

czytalam wczesniej poczatek watku i nic o tv nie znalazlam wiec nawet nie wiem czy tv ma tu znaczenie.

calego watku rzeczywiscie nie czytalam - sory ale nie mam czasu czytac całych 6 stronic

no nic chcialam pomoc
ale widać sie nie udało

Odpowiedz
Gość 2009-09-19 o godz. 11:08
0

Lenka napisał(a):a twoj maz zasypia na kanapie - bo oglada tv?

jesli tak to można przenieść tv do sypialni
ja jestem przeciwniczką tv w sypialni ale cóż idę na kompromisy.
Oj chyba ktoś przed napisaniem postu nie przeczytał całego wątku ;)

Odpowiedz
Gość 2009-09-19 o godz. 10:17
0

a twoj maz zasypia na kanapie - bo oglada tv?

jesli tak to można przenieść tv do sypialni
ja jestem przeciwniczką tv w sypialni ale cóż idę na kompromisy.

Odpowiedz
Gość 2009-09-15 o godz. 16:46
0

Skąd ja to znam
Samej bardzo często mi się zdarza przysypianie ok 18-19 tej
Budzę się potem w środku nocy tylko po to by się rozebrać , wziąć prysznic i wrócić do łóżka.
Mąż na początku strasznie się złościł ale teraz już się przyzwyczaił do mojego podsypiania
Po pracy często jestem tak padnięta ( nie pracuję fizycznie ),że nie mam siły na nic marzę tylko o położeniu się do łóżka i tak mija dzień za dniem i zostaja nam tylko weekendy :(

Odpowiedz
ampa 2009-09-15 o godz. 09:55
0

ha mojemu hazbendowi spanie w opakowaniu raczej się nie zdarza ....ale wczorajszy mecz przedłuzył mu sie do czwartej rano,
i o tej czwartej wpakował się do łóżka na wpół przytomny i zaskoczony że to on a nie ja :)

Odpowiedz
Gość 2009-09-15 o godz. 08:00
0

Viola!Doskonale Cie rozumiem w kwestii wieczornego obrzadku.U mnie nie ma takiego dnia , bym sobie odpuściła.Nawet po operacji jak mi odpieli kroplówke, to pierwsze co, to poszłam do łazienki(inna sprawa, ze zemdlałam ale swira na punkcie czystosci mam). lol
Co do samotnego zasypiania równiez Cie rozumiem , bo my z Mezem jestesmy noicnymi markami i kładziemy sie k/1.00 a jesli jemu zdarza sie dłuzej zabawic przy kompie , to wczesniej mnie uprzedza , bo zaczynam sie dasac Nie lubię sama zasypiac i nie po to za niego wyszłam , zeby takie numery mi wykręcał ;)

Odpowiedz
Alma_ 2009-09-14 o godz. 22:03
0

Goha napisał(a):o pysznicu nie ma mowy, WANNA musi być!
No baaa...!

Idę do wanny 8)

Odpowiedz
Aguus 2009-09-14 o godz. 21:56
0

Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji ...
Ja nie mam Meza "w lozku" od 2 dni i jest mi z tym ciezko .. a to dlatego,ze przyzwyczailam sie,ze od kilku lat usypiamy razem,wtuleni w siebie.Nie wiem jakby to bylo gdyby nagle zaczal sypiac na kanapie ... :axe:

Odpowiedz
okcia81 2009-09-14 o godz. 14:19
0

Ja proponuję położyć się obok niego, albo nawet na nim i tak leżeć ale jeszcze przed zaśnięciem.
Kiedy mój mężulo nie chce mnie słuchać i nie robi tego o co go proszę to ja robię to co on i mówię, że: "od ślubu jesteśmy już razem na zawsze i tam gdzie Ty, tam i ja!Więc jeśli nie chcesz być(iść) ze mną to ja będę (pójdę) z Tobą!!!Jesteśmy już Jednym na zawsze!"
U mnie to pomaga!
Acha, jeszcze wieszam się mu przy tym na szyję i udaję nieprzejednaną i nieubłaganą...

Może to jest trochę śmieszne i dziecinne...

Odpowiedz
Viola27 2009-09-14 o godz. 09:18
0

Dzięki dziewczyny za wszystkie rady :)

Poruszę jeszcze jeden problem, tym razem związany ze mną (żeby nie było, że tylko mój mąż jest "zły" ).

Anirrak pisała, żeby, jak nic nie skutkuje, zrobić karczemną awanturę....
Ja przeważnie od tego zaczynam , dopiero po jakimś czasie jest konstruktywna rozmowa.

Otóż to, ja jestem osobą, która baaaaardzo łatwo się denerwuje, irytuje się, krzyczy (na bliskich - w pracy jestem spokojna, opanowana, wręcz nieśmiała :| ). Przyzwyczaiłam do tego mojego meża (do tych krzyków, zdenerwowania) - nie robi to na nim żadnego wrażenia, nie akceptuje takiego mojego zachowania... Wiem o tym, ale stale popełniam ten błąd, sytuacja wymyka się spod kontroli.. Po takiej awanturze, spokojna rozmowa nie ma już takiej "mocy".

Krzyki, złość, zarzekanie się że czegoś na pewno nie zrobię (typu: "nie przyjdę juz Cie budzić"i w złości wychodzę, a potem za 5 min wracam i znów, i znów i znów... ). Miotam sie sama ze sobą.. Złoszę się podwójnie bo widzę swoją niemoc, to ze on nic sobie z tego nie robi. To mnie nakręca jeszcze bardziej...

Rozumiem ten mechanizm, zdaję sobie z tego sprawę, tyle razy postanawiałam poprawę.. Próbuję, ale on jest już tak uodporniony, że nawet jeśli staram się wytłumaczyć coś na spokojnie, przekonać go, czuję swoją niemoc... (jakby on już myślał "i tak możesz tupać nóżką a nic to nie zmieni). Sama go tego nauczyłam a teraz czuję bezsilność :(

Chciałabym wymazać to co było, mieć biała kartę...
Staram się zmienić, rozmawiać spokojnie, ale nie ma to już takiej mocy...

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 21:09
0

Ja w czasie studiów baaardzo czesto zasypiałam na kanapie, w ubraniu itd, 'tylko się na 5 minutek połóże'. I nie cierpiałam jak mnie mama goniła ;)

W wannie też nieraz spalam, aż woda zupelnie wystygła.

Ale odkąd wyszłam za mąż, zawsze zasypiamy i śpimy razem. Dla nas to ważne. Nawet jeśli mąż coś dłużej musi porobić to zawsze na niego czekam. Lubie nasze łóżkowe rozmowy i to, że sie mogę do męża poprzytulać prze snem.

I o ile nie widze problemu w tym, że komuś się od czasu, do czasu zdarzy powegetowac na kanapie, to w sytuacji opisanej przez Violę tak. Zwlaszcza, że dla niej jest to problem. Mysle, że pomocne w rozwiązaniu problemu będą rozmowa i upartość w wyganianiu męża do łóżka ;) Może w końcu zarzuci kawalerskie przyzwyczajenie. Powodzenia :)

Odpowiedz
Sylvana 2009-09-13 o godz. 18:36
0

Ja podobnie jak Alma_ nie znoszę przysypiania byle jak i byle gdzie.

I choć nieraz byłam potwornie zmeczona..czy to praca czy powrotem nad ranem z zakrapianej imprezki zawsze biorę prysznic i wskakuje do pościelonego łóżeczka.

Natomiast podobnie jak Viola27 nie toleruję takiego zachowania u innych. tzn ja rozumiem, że od czasu do czasu może się tak zdazyć, ale codziennie to już koszmar. Ja ze swoim mężem niejedną walke o to stoczyłam, ale wkońcu wygrałam..tzn musze powiedzieć "idż się myć ", ale wtedy wstaje posłusznie 8)

U mnie poskutkowało rozmawianie z nim po pracy ( a nie gdy już zaległ na kanapie)i mówienie"jest mi przykro, że nie śpimy razem", "potrzebuje czuć twoje ciepło w nocy" "lepiej zregenerujesz siły, spiąć w łóżku" a ostatecznie najlepszy jest wzruszający płacz

Ostatecznie i tak śpię sama, bo mąż często nocami pracuje...a na to nie mam juz rady :( i ja też z 09.09.2006...może my wrześniówki juz tak musimy mieć

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 18:00
0

Anirrak napisał(a):obowiązki małżeńskie spełniać ja wiedzialm, ze Ci o te obowiazki glownie chodzi 8)

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 17:58
0

Cóż - jesli metody pokojowe, łagodna perswazja, pikantne sztuczki i wstępne dąsy by nie poskutkowały -
to ja całkowicie nie po linii, nietolerancyjnie, niepsychologicznie zrobiłabym wielką awanturę

I prosto w zaspane oczęta wygarnęła, że chyba nie tak to nasze bycie razem powinno wyglądać...
Że chcę zasypiać i budzić sie u boku męża - a nie współzawodniczyć z kanapą i telewizorem od pierwszych dni naszego małżeństwa :|

Zmęczenie -ok, ale do jasnej anielki - żyć też trzeba...
I obowiązki małżeńskie spełniać :P

A skoro już teraz "się nie chce", "się nie ma siły" - to co będzie za jakiś czas?
Co będzie gdy minie miodowy miesiąc, gdy przydusi codzienność, gdy dojdą kolejne obowiązki, gdy pojawi się dziecko?

Ja początkowo moment buntu przespałam - chciałam być supertolerancyjną, nabardziej wyrozumiałą żoną pod słońcem,
a potem ryczałam w poduszkę, bo P. zamiast zasypiać ze mną w ramionach - zasypiał z pilotem w dłoni
Potem było mu trudno zroumieć, że skoro dotychczas nic mi nie przeszkadzało - to dlaczego nagle się czepiam...
I wpradzie "odkręcanie" trochę trwało - ale sie udało :D
Czego i Tobie Violu życzę 8)

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 17:41
0

Viola jakoś empatycznie rozumiem Twoje problemy chociaż mój mąż z innych :)
Moze dlatego rozumiem, że ja w życiu nie zasnę na kanapie a spanie to dla mnie świętość. Musi być w łóżku, musi być po kąpaniu, pościel równa i "wytrzepana" ;), koniecznie mój jasiek i takie tam . Dla mnie spanie na kanapie byłoby jakąś mordęgą i absolutnie nie kojarzy mi się to z relaksem.
I szczerze to byłoby dla mnie niepokojące, że mąż nie chce bliskości fizycznej po całym dniu spędzonym osobno ( skoro wracacie o 20.00 ) i już nawet nie myślę o seksie ale o zwykłym przytuleniu, pogadaniu, byciu z sobą.
Spróbuj z nim pogadać, może negocjować.

Odpowiedz
AGABORA 2009-09-13 o godz. 16:38
0

Hmmm...
No to tak
Zacznę od tego ,iż jestem dokładnie odpowiednikiem Twojego męża
Żeńskim odpowiednikiem ;)
I podobnie jak Awa ,Ampa ,Kinia ( i moze ktos jeszcze) mam taki swój system odpoczynku ,relaksu ,odreagowania czy jakkolwiek to nazwać ...

Mój facet początkowo stawiał opór moim poczynaniom i namiętnie usiłował mnie z tej kanapy zwlec -perswazją ,siłą ,rozmaitymi sztukami-sztuczkami negocjacji ,obietnicami itp...itd....etc
I choćby mi złote góry obiecał ,a nawet na złotej tacy te złote góry wniósł i postawił przy tej mojej ulubionej kanapie ,to one (te złote góry) i tak musiałyby zaczekać ,aż się dobudzę i wrócę do rzeczywistości ....

Bo dla mnie ten moment ,iedy zasypiam na tej kanapie jest niemal święty i tylko mój ..i jeśli ktoś wkracza mi wtedy "z butami" ...ma przechlapane
Jest jeszcze taka dość istotna sprawa .....
Dla mnie (dla mojego organizmu) ta chwila,kiedy zasypiam na tej kanapie (całkiem zazwyczaj nieświadomie i bez premedytacji) jest takim momentem ,w którym ja (moje ciało i umysł) wchodzi w taką fazę snu ,z której wybudzenie mnie graniczy z niemożliwością ........
I jesli ktoś próbuje tej sztuczki ,musi liczyć sie z tym ,ze :

1) Zostanie przeze mnie totalnie zrównany z ziemią
2) Zbesztany ,zwyzywany od niewdzięcznych ,czepialskich ,upierdliwych ,złośliwych ,bezwzględnych terrorystów...
3) Usłyszy stek najgorszych i najbardziej niewybrednych wyzwisk i epitetów ,których użycie na co dzień (w pełni zmysłow) w życiu nie przeszłoby mi przez gardło
4) W Wersji "lajtowej " -będzie dosłownie błagany ,na przysłowiowych kolanach o darowanie chociażby jeszcze jednej maleńkiej sekundy snu ...błaganie to połączone jest zazwyczaj ze szlochem i histerycznymi spazmami
5)Musi się też spotkać czasemz próbą przekupstwa ,łapówkarstwa itp....za pozostawienie mnie w świętym spokoju na kanapie -obiecuję dosłownie i w przenośni gruszki na wierzbie ,rano (szczerze) wszytkiego się wypieram ,bo nie mam pojęcia ,ze cos takiego miało w ogóle miejsce ..
Reasumując -może Twoj świeżopoślubiony mąż należy do grupy tego rodzaju śpiochów kanapowych ,co ja .....
I uwierz mi ,wszystko co słyszysz ,a co mówimy dzieje się w dużej mierze poza naszą świadomością

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 16:24
0

Ja przez ostatnie 3 dni też budzę się sama w środku nocy, bo współlokator 8) albo 1) ślęczy nad projektem - na szczęście wykazuje się szlachetnością ;) i przenosi się z kompem do dużego pokoju, żebym spokojnie zasnęła, 2) zasypia na kanapie ze zmęczenia, bo wciąż mamy remont na głowie. Ale mi szczerze mówiąc wcale tych kilka niemal samotnych nocy nie przeszkadza, bom chora i taaak mi dobrze, jak mogę się rozłożyć na caaałym łózku, bo raz mi gorąco, raz zimno, raz się przykrywam, raz odkrywam....
;)

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 15:22
0

Madeleine napisał(a):No, Goha, ale nie oczekujesz chyba, że Twoje ramiona wygrają z wanną lol
Ostatecznie wygrywają tylko średnio 5 razy w tygodniu muszę Mu przypominać, że ze mną w łóżku jest jednak fajniej niż w stygnącej wodzie lol (albo sam sobie przypomina jak już wyjdzie i mnie budzi zdziwiony "już śpisz? no nie śpij jeszcze" lol ) Bogu dzięki, że jak już wyłazi z tej wanny to się rozbudza... 8)

Acha i jeszcze dodam, że siedzimy z reguły do nocy i zagonić go DO tej wanny (uwzględniając czas jaki w niej spędzi i zanim się położymy - żeby nie wyszła nam 2 rano) to też jest wyczyn (o pysznicu nie ma mowy, WANNA musi być!

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 14:26
0

Cóż, mój mąż też kiedy wraca, to tylko je obiad i idzie spać. Zazwyczaj muszę do budzić, żeby się przebrał w piżamę i umył, ale na szczeście strasznie nie protestuje. Nie powiem, żeby mi to bardzo odpowiadało... Viola, ciesz się, że masz chociaż te dwie godziny, bo ja czasem mam tylko pół godzinki spędzone na jedzeniu...

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 13:42
0

Ech skąd ja to znam...

Mój mąż - wtedy narzeczony - w pewnym momencie zaczął coraz częściej udawać się na popołudniową drzemkę 8) najpierw mi to przeszkadzało, choć w domu wszystko nadal robił jak zawsze. ale mniej czasu było dla nas a więcej na spanko Walczyłam, buntowałam się, chciałam by ze mną pogadal, wyszedł gdzieś, ale nie - on zmęczony, zasypiał na stojąco.. Potem, gdy okazało się, że ma straszne alergie (po ślubie trafił do szpitala, miał obrzęk naczynioruchowy ) wiedział, że jego senność jest wynikiem bardzo osłabionego organizmu i fatalnej odporności... Jakoś się z tym pogodziałm, śmiałam się ze pierwsze 3 minuty filmu oglądamy razem a resztę zaliczam sama ;) Teraz mimio drzemania potrafi wstać, wyjść z mopsiem, wykąpać się i do łóżeczka. Spi mniej w ciągu dnia ale szybciej zasypia wieczrkiem.

Jeśli nie zaliczy drzemania jak idziemy spać zasypia z prędkością TGV skończy mówić dobranoc i już chrapie ;]

taki z niego śpioch ;] ale już się przyzwyczaiłam. Potrzebuje więcej snu, ciężko pracuje i nie musi być naładowany energią jak ja ;]

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 13:03
0

Coz, ja tez mam meza spiocha i jak tu ktos juz wspomnial, jest to jedynie klopotliwe towarzysko (jak np. trzeba go obudzic na noworocznego szampana - w knajpie, u znajomych czy nawet na dworze lol ). Zasypia blyskawicznie i szybciej wylacza mu sie myslenie niz motoryka (nie kojarzy juz ale jeszcze chodzi i gada, najgorzej jak gada do rzeczy, bo naobiecuje a potem sie wypiera ;) ). Ale kladzie sie grzecznie do lozka - natomiast nawiewa po nocy. Czasem budze sie sama w lozku a meza odnajduje w serwerowni, jak w samych gaciach zdobywa kolejne mistrzostwo swiata w wyscigach samochodowych, pilotuje samolot czy morduje ufoludki - o 4 nad ranem.

I jakos mi to nie przeszkadza

Odpowiedz
bonsai 2009-09-13 o godz. 12:58
0

Mój mąż po pracy kiedy jest bardzo zmęczony, kładzie się na łóżku poczytać, po jednej stronie, czasami po dwóch zasypia, chrapiąc (oczywiście w ubraniu i nie myty)tym sposobem tąsama strone książki czyta tydzień. Odkładam książkę na stolik, przykrywam kocem, a kiedy ide spać rozbieram go, jeżeli mył zeby, jeżeli nie proszę żeby poszedł i to zrobił. Ostatnio rozmawialiśmy o tym co to będzie jak będziemy mieli kanapę....wspólnie doszlismy do wniosku, że kupimy taką która sie będzie łatwo rozkładała ;)

a wspólne zasypianie....taaaaa jak on chrapie po dwóch minutach...a ja się męczę i przewracam z boku na bok...

Sugeruję albo wyrzucić kanapę, albo przestawic blisko łóżka, tak żeby za lekkim popchnięciem, dało sie męża przeturlać na łóżko, albo zmienić na rozkładaną i przychodzić do niego ;)

Odpowiedz
ampa 2009-09-13 o godz. 12:46
0

to może z domu wyjdzcie????
mój R. wczesnie chodzi spać (w łózku) ale gdy jakieś wyjście jest albo tenisa ma żywy jest niesamowicie....

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 12:43
0

Mąż dzwonił dziś do mnie przed południem, z pytanie co słychać, jak dzień mija, czy przyjechac po mnie po pracy (moim samochodem )
Byłam bardzo chłodna, oszczędna w słowach. Nie potrafię inaczej. Nie mogę się zachowywać tak jakby nic sie nie stało - bo stało się. Nie mogę i nie chcę akceptować takich wieczorów i nocy. Jeśli spokojne rozmowy na nic sie nie zdały - to nie wiem co już mogę zrobić. Co z tego ze na "żywo" przyznaje mi rację, jak jak nie tego samego wieczoru to następnego sytuacja się powtarza....

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 12:38
0

ampa napisał(a):Goha napisał(a):Mój Kit dla odmiany permanentnie zasypia w wannie, z której prawie co wieczór muszę go siłą wywlekać
jejuniu tak tez mam
czy ja czasem nie jestem facetem???
ampa na pocieszenie Ci powiem/napiszę, że moja psiapsióła też tak ma ;)

Madeleine czy my nie mamy tego samego męża ?
Mój M. często po pracy (godz.18:00) bierze kąpiel i udaje się w ramiona Morfeusza.
A ja mam wtedy władzę nad pilotem i kompem lol

Czasami mnie to wkurza, ale rozumiem że po ciężkim dniu każdy zasługuje na taki odpoczynek na jaki ma ochotę :D

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 12:28
0

ampa napisał(a):Goha napisał(a):Mój Kit dla odmiany permanentnie zasypia w wannie, z której prawie co wieczór muszę go siłą wywlekać
jejuniu tak tez mam
czy ja czasem nie jestem facetem???
cicho 8)

Odpowiedz
ampa 2009-09-13 o godz. 12:17
0

Goha napisał(a):Mój Kit dla odmiany permanentnie zasypia w wannie, z której prawie co wieczór muszę go siłą wywlekać
jejuniu tak tez mam
czy ja czasem nie jestem facetem???

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 12:14
0

No, Goha, ale nie oczekujesz chyba, że Twoje ramiona wygrają z wanną lol

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 12:10
0

Mój Kit dla odmiany permanentnie zasypia w wannie, z której prawie co wieczór muszę go siłą wywlekać lol

A tyle razy sobie obiecywałam, że go tam w końcu zostawię i niech się bydlę jedne obudzi po 3 godzinach w zimnej wodzie zmarźnięty i spunięty.... lol Ech, za dużo we mnie empatii

Ja wchodzę i mówię "wychodź, już" spokojnie i stanowczo. I on już wie, że nie dam mu spokoju póki nie wyjdzie. Jedno jeste pewne - musisz próbować.

Szkoda, że odpuściłaś kilka razy bo teraz wie, że kolejnym razem też w końcu odpuścisz. Mimo to współczuję. Ja nie należę do kobiet, które chodzą za swoim ukochanym i wytrzymać sekundy nie mogą bez przytulania, ale SPAĆ to ja bez Niego nie mogę i już (zresztą on też nie....poza wanną oczywiście ;) )

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 12:08
0

Potrafisz - u swojego męża. Ale nie u wszystkich :|

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 12:04
0

Madeleine napisał(a): Więc proszę nie pisz, że Twój ma siłę - bo nie jest to żaden wyznacznik niczego, w szczególności uczucia.
Nie myślałm o tym w ten sposób, o nie...i nie chodziło mi o to, zeby sie chwalić jakiego mam śilnego męża. Napisałam to tylko dlatego, żeby dać do zrozumienia, że doskonale potrafie rozróżnić lenistwo i zmęczenie.

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 11:55
0

Hmmm. No to masz szczęście. Ja mam męża, który (jak mu się to okresowo zdarza) po 10-12h ciężkiej umysłowej pracy ma siłę w domu jedynie na wegetację - czyli usiądzie przed komputerem czy telewizorem na trochę i idzie spać jeszcze wcześniej. I nie ma siły ze mną nawet rozmawiać, nie wspominając o jedzeniu czy "normalnym funkcjonowaniu". Czasem nawet wprost z pracy do łóżka idzie, bo jest aż tak zmęczony. Więc proszę nie pisz, że Twój ma siłę - bo nie jest to żaden wyznacznik niczego, w szczególności uczucia.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 11:53
0

ewa78 napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):ewa78 napisał(a):
"ja nie chciałabym miesiąc po ślubie spać w oddzielnych łóżkach, bo mąż jest leniwy i zasypia na kanapie!!!"
a ja chcialabym miec pewnosc, ze to lenistwo, a nie potworne zmeczenie
Powiem tyle. Mam męża, którego prawie w domu nie ma bo cały czas pracuje, nawet nocami i nawet po 48 godzin . Jak wraca do domu funkcjonuje normalnie. To że pracuje dzień w dzień po kilkanaście godzin nie przeszkadza mu żeby ze mną porozmawiać i BYĆ !!!to sie z tego ciesz,ale nie wymagaj od kogos innego, zeby funkcjonowal tak jak Twoj maz.
nie ma mnie w domu 12 godzin z czegopelnych obrotach jestem 16 i ja nie mam sily juz na bycie.
zasypiam w przeciagu paru sekund wiec doskonale rozumem meza Violi

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 11:47
0

awangarda w stylu retro napisał(a):ewa78 napisał(a):
"ja nie chciałabym miesiąc po ślubie spać w oddzielnych łóżkach, bo mąż jest leniwy i zasypia na kanapie!!!"
a ja chcialabym miec pewnosc, ze to lenistwo, a nie potworne zmeczenie
Powiem tyle. Mam męża, którego prawie w domu nie ma bo cały czas pracuje, nawet nocami i nawet po 48 godzin . Jak wraca do domu funkcjonuje normalnie. To że pracuje dzień w dzień po kilkanaście godzin nie przeszkadza mu żeby ze mną porozmawiać i BYĆ !!!

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 11:44
0

Poza tym do domu wracamy oboje ok 20.00 wiec tak naprawdę zostają ok 2 h wieczoru. W domu są obowiązki, które trzeba wykonać, nauka, itd - niewykonalne jest siedzieć przez 2h i patrzeć sobie w oczka. Wiec nawet dlatego brakuje mi tego pobycia razem nawet podczas snu.

Te wieczorne 2 h są b. sympatyczne, robimy coś razem bądź osobno, gadamy, żartujemy - do czasu jak mąż przysypia - zmienia się zupełnie w innego człowieka, dla którego liczy sie tylko sen, NIC innego. I plany, które snuł podczas wieczoru, biorą w łeb....

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 11:40
0

ewa78 napisał(a):
"ja nie chciałabym miesiąc po ślubie spać w oddzielnych łóżkach, bo mąż jest leniwy i zasypia na kanapie!!!"
a ja chcialabym miec pewnosc, ze to lenistwo, a nie potworne zmeczenie

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 11:37
0

Viola27 napisał(a): Nie mogę własnego męża co noc zwabiać do łóżka??!!
ja mysle,ze to tu jest problem i tyle ;)

Viola sama piszesz, ze maz duzo pracuje, czasami siedzi do 3-4 w nocy, pozniej wstaje do pracy i czemu Ty sie dziwisz?
ze zasypia na kanapie? bo wczesnije spal moze z 2-3 godziny?

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 11:34
0

Awangarda, ale chodziło mi akurat o Violę, a nie jej męża. Bo to, że jej męża rozumiesz doskonale to już wywnioskowałam z Twoich wcześniejszych wypowiedzi.
Już to napisałam ale jeszcze powtórzę:
"ja nie chciałabym miesiąc po ślubie spać w oddzielnych łóżkach, bo mąż jest leniwy i zasypia na kanapie!!!"

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 11:32
0

Madeleine napisał(a):Ewa, Ty tak serio?

Serio ...
Ale może faktycznie są to nawyki kawalerskie ;)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 11:29
0

ewa78 napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):Viola27 napisał(a):Wiem ze jest zmęczony, ze mało śpi, ale czy to tak trudno kłaśc się do łóżka??
tak, trudno.
Nie rozumiem Twojej uszczypliwości.
Czasem trzeba się postawić w sytuacji kogoś i postarć się go zrozumieć. Czy to takie trudne?
alez ja doskonale rozumiem meza Violi.

czasami dobrze jak zamiast potakiwania uslyszec cos innego w tym przypadku byc moze wyartykuowane racje meza Violi.

a uszczypliwa nie jestem. nawet bym powiedzila, ze staram sie byc mila.

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 11:28
0

ampa napisał(a):ewa78 napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):Viola27 napisał(a):Wiem ze jest zmęczony, ze mało śpi, ale czy to tak trudno kłaśc się do łóżka??
tak, trudno.
Nie rozumiem Twojej uszczypliwości.
Czasem trzeba się postawić w sytuacji kogoś i postarć się go zrozumieć. Czy to takie trudne?
łatwiutkie-no i chyba awangarda bardziej rozumie tego męża, dodam że ja również
Chodziło mi alurat o Violę.
Sorki, ale ja nie chciałabym miesiąc po ślubie spać w oddzielnych łóżkach, bo mąż jest leniwy i zasypia na kanapie!!!

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 11:28
0

Ewa, Ty tak serio?
ewa78 napisał(a):No tak, ale mąż Violi jednak dość wcześnie zasypia jak na dorosłego mężczyznę. troche to dziwne ;) I tak mi do głowy przyszło...
A jaka godzina nie jest dość wczesna? Mój zasypia ok. 22- no max 23, od zawsze, i nie widzę w tym nic dziwnego (co najwyżej uciążliwego towarzysko ;) ).

Viola z pewnością ma problem, ale nie dopatrywałabym się u jej męża cukrzycy czy innych takich - raczej złych nawyków kawalerskich ;)

Odpowiedz
ampa 2009-09-13 o godz. 11:25
0

ewa78 napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):Viola27 napisał(a):Wiem ze jest zmęczony, ze mało śpi, ale czy to tak trudno kłaśc się do łóżka??
tak, trudno.
Nie rozumiem Twojej uszczypliwości.
Czasem trzeba się postawić w sytuacji kogoś i postarć się go zrozumieć. Czy to takie trudne?
łatwiutkie-no i chyba awangarda bardziej rozumie tego męża, dodam że ja również

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 11:24
0

Awangarda :) widać pod tym względem ludzie też powinni sie dobierać, zeby po slubie nie było problemów.

Dla mnie nie jest trudno. Nawet jak jestem skonana, wiem ze muszę wstać, umyć się i położyć w pościeli (ajki odpoczynek daje wylegiwanie sie w ubraniu na kanapie??). Po prostu nie rozczulam się nad sobą, muszę wstać i kropka - potem sie wyśpię jak przygotuje sie do snu, jeśli jestem b. zmęczona jest to plan minimum. A jak będzie dziecko w nocy płakało, to co? Nie wstanę, bo zmęczona jestem?

Kłamałabym, gdybym powiedziała ze mój moż może mieć złe intencje, że robi to specjalnie. Tak nie jest na pewno...
Ale jak widzę, nie mogę uwierzyć, że nie ma na tyle silnej woli, zeby pósć - krótki prysznic, mycie zębów (raptem 10 min) - do łóżka. Lepiej to robić o 4.00 rano jak zwlecze się z kanapy?

Albo on to zrozumie albo będziemy się kłócić (dla mnie małżenstwo spi w jednym łóżku, nie w osobnych pokojach!)? Nie mogę własnego męża co noc zwabiać do łóżka??!!

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 11:21
0

awangarda w stylu retro napisał(a):Viola27 napisał(a):Wiem ze jest zmęczony, ze mało śpi, ale czy to tak trudno kłaśc się do łóżka??
tak, trudno.
Nie rozumiem Twojej uszczypliwości.
Czasem trzeba się postawić w sytuacji kogoś i postarć się go zrozumieć. Czy to takie trudne?

Odpowiedz
ampa 2009-09-13 o godz. 11:14
0

Alma_ napisał(a):ampa napisał(a):
jestem padnieta i nic mi sie nie chce więc siup pod kocyk w pełnym umundurowaniu na moment, na odgonienie śpicha i nagle bum druga w nocy, albo i piata...
Nienawidzę tak spać. I mój połówek wie, że jak zasnę na kalapie (co zdarza mi się baaardzo rzadko, zazwyczaj jak jestem lekko chora), to ma obowiązek przenieść mnie do łózka, rozebrać, umyć zęby i zmyć makijaż (serio! ) i utuluć ponownie
łoł a ja tę błogość całkiem lubię
na jakiekolwiek próby przeszkadzania, ściągania mnie złóżka reaguję agresją...

dodam że nie zasypiam w całym ubraniu codziennie....
więc coś/jakoś tego męża trzeba przekonać że normą to nie jest,
ale swoją drogą to miesiąca miodowego on nie ma skoro do roboty zasuwa ;)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 11:07
0

Viola27 napisał(a):Wiem ze jest zmęczony, ze mało śpi, ale czy to tak trudno kłaśc się do łóżka??
tak, trudno.

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 11:03
0

Becja, w pełni sie zgadzam z Tobą !!!!!!

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 11:02
0

Aha zapomniałam dodać, iż on nie potrafi wypośrodkować:
jak ma dużo (wg niego) pilnej pracy - grzebanie się przy komputerze ;) to siedzi do 3-4 rano i coś robi, jeśli ma wolniejszy wieczór to zalega na kanapie, tak czy siak pojawia się przy mnie w łóżku w środku nocy przeważnie.

Mam tylko nadzieję ze dzisiejsza sytaucja go czegoś nauczy... Nie nastawił budzika, zaspał do pracy, kolega go obudził - nie mógł czekać aż ten wstanie z łóżka i się pozbiera (razem jeżdzą do pracy). Mąż poprosił o mój samochód (może nie powinnam dawać??) a ja taka zorganizowana biegłam pędem na przystanek autobusowy - mąż wychodzi do pracy 1,5 h przede mną. (Autobusem podróż męża do pracy zajmuje 1h, moja 12 min.) Tak czy siak zachował się nieodpowiedzialnie, zobaczymy czy to go coś nauczy?

Wiem ze jest zmęczony, ze mało śpi, ale czy to tak trudno kłaśc się do łóżka??

Odpowiedz
becja 2009-09-13 o godz. 10:57
0

haloo?

Ale mówimy o mężu i żonie - miesiąc po ślubie i o codziennym spaniu osobno.
Ja tego nie rozumiem. Tzn. rozumiałabym gdyby i żonie to odpowiadało. Wtedy no problem.

Kurde ja wiem, że można być zmęczonym ale bez przesady ;)
Padam na pysk ale parę rzeczy jeszcze w domu robię aby funkcjonował... bo nie jestem w nim sama, mam rodzinę.
Identycznie mój mąż - śpi czasem 3, 4 godziny dziennie (przytulony do mnie naturalnie :) ) ale zmeczenie nie jest jego wymówką na wszystko.

Powiem krótko:
zabieganie o obecność świeżo (i nie tylko świeżo) poślubionego w łóżku jest dla mnie conajmniej dziwne no i niefajne to musi być...

i tak myślę, też chyba skłonna byłabym choroby się dopatrywać nawet

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 10:57
0

No tak, ale mąż Violi jednak dość wcześnie zasypia jak na dorosłego mężczyznę. troche to dziwne ;) I tak mi do głowy przyszło...

Odpowiedz
Alma_ 2009-09-13 o godz. 10:49
0

ewa, w porze nocnej to mało kto spac nie lubi lol

Odpowiedz
ewa78 2009-09-13 o godz. 10:47
0

awangarda w stylu retro napisał(a):
a wiekszych to Ty problemow nie masz ?
Awangardo.....jakby nie było to problem jest i to spory. Moim zdaniem większy niż kolor spłuczki w tolaecie.

Może mąż jest chory, bo to faktycznie nie jest normalne zachowanie. Nie chcę nic sugerować, bo to nie moja działka, ale może jakieś badania pod kierunkiem cukrzycy....hm....tylko słyszałam, że chorzy na tą chorobe uwielbiaja spać...

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 10:47
0

Viola27 napisał(a):On nie zasypia na kanapie coś oglądając, on chodzi, robi cos, czyta, i potem kładzie się "na moment" i zasypia w 2 sekundy.
To pozostaje Ci go pilnować ;) - jak tak sobie chodzi i chodzi, to go nakieruj na odpowiedni azymut. lol Albo zajmij pierwsza kanapę. Ewentulanie kanapy się pozbądź. ;)

Viola27 napisał(a):w momencie gdy on jest taki rozmemłany, twierdzący, że tutaj będzie spał, zainteresowany tylko przewróceniem sie na drugi bok.. Nie potrafiłabym się cieszyć takim "przekupionym" seksem :(
Co racja to racja. Pozostaje Ci pocieszać się, że on tego nie robi złośliwie.

Odpowiedz
Alma_ 2009-09-13 o godz. 10:45
0

ampa napisał(a):jestem padnieta i nic mi sie nie chce więc siup pod kocyk w pełnym umundurowaniu na moment, na odgonienie śpicha i nagle bum druga w nocy, albo i piata...
Nienawidzę tak spać. I mój połówek wie, że jak zasnę na kalapie (co zdarza mi się baaardzo rzadko, zazwyczaj jak jestem lekko chora), to ma obowiązek przenieść mnie do łózka, rozebrać, umyć zęby i zmyć makijaż (serio! lol ) i utuluć ponownie :D

Ja robię mu tak samo, no, może poza makijażem ;)

Nie wyobrażam sobie spania w ubraniu na kanapie i nie pozwalam na to ani sobie ani jemu. Dla naszego własnego dobra

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 10:39
0

TV prawie wcale nie włączamy. On nie zasypia na kanapie coś oglądając, on chodzi, robi cos, czyta, i potem kładzie się "na moment" i zasypia w 2 sekundy. Ma takie tempo zasypiania, że nie zdąże dolecieć z drugiego pokoju ;) a on juz zaczyna bredzic przez sen, nie ma wtedy rozmowy, na wszystko kiwa potakująco głową ;) i nicccc........

Skusić go na obietnicę rodem z miodowego miesiąca? Ja chyba tak nie potrafię, w momencie gdy on jest taki rozmemłany, twierdzący, że tutaj będzie spał, zainteresowany tylko przewróceniem sie na drugi bok.. Nie potrafiłabym się cieszyć takim "przekupionym" seksem :(

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 10:36
0

kurczak napisał(a):Kinia napisał:
też mi się zdarza zalegnąć na kanapie na dłuższą drzemkę, a już TV działa na mnie wybitnie usypiająco i nie pamiętam kiedy obejrzałam coś (w godzinach wieczornych) do końca

Ja własnie zdałam sobie sprawę, ze też nie pamiętam kiedy obejrzałam coś do końca
ja tylko na lewym boku cos obejrze.
jak tylko odwracam sie na prawy spie jak zabita

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 10:30
0

Kinia napisał(a): też mi się zdarza zalegnąć na kanapie na dłuższą drzemkę, a już TV działa na mnie wybitnie usypiająco i nie pamiętam kiedy obejrzałam coś (w godzinach wieczornych) do końca
Ja własnie zdałam sobie sprawę, ze też nie pamiętam kiedy obejrzałam coś do końca lol

Tak własnie padłam np. wczoraj, a z ręką na sercu przyznaję, ze ostanio nie przepracowuję się. Zwyczajnie mój organizm dopiero teraz domaga się odpoczynku za ostatnie kilka miesięcy a nawet lata cięzkiej pracy i stresu jaki mu zafundowałam. Nie pracuję nawet na 50% tego co robiłam rok temu o tej porze, a sił mam tyle co wróbelek + totalne znudzenie wykonywana pracą.
Tak więc nie jest tak ze w danym momencie trzeba cięzko pacowac by padac na pysk ;)

Ja jestem ostatnio tak "leniwa", ze nawet nie chce mi się pisać cv i listów motywacyjnych Nie jest to lenistwo sensu stricte ale zwyczajne zmęczenie materiału po długotrwającym stresie i ciezkiej pracy, które własnie objawia się teraz. Może tak tez jest u Twojego męza? Ale tez nie nalezy wykluczać tez dużego udziału jego kawalerskiego przyzwyczajenia. To jest jednak silnie zakorzenione i cięzko z tym walczyć ( np. skarpetki pod łóżkiem )

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 10:27
0

Najwyraźniej kawalerskie przyzwyczajenia męża są silniejsze od niego. ;)

Próbowałaś, że tak powiem (ekhm...), zwabić go do łóżka obietnicą rodem z miodowego miesiąca? 8) Mojego męża można tym do wszystkiego zmusić ;) .

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 10:26
0

agga73 napisał(a):może wystarczy przenieśc tv do sypialni? ;)
A to też chciałam zaproponować tylko:
- nie wiem czy to związane jest z TV
- wydaje mi się, że Violi chodzi również o to aby mąż zainteresował się młodą żonką zamiast chrapać lub wpatrywać się w TV

;)

Odpowiedz
agga73 2009-09-13 o godz. 10:22
0

może wystarczy przenieśc tv do sypialni? ;)

Odpowiedz
ampa 2009-09-13 o godz. 10:17
0

jestem padnieta i nic mi sie nie chce więc siup pod kocyk w pełnym umundurowaniu na moment, na odgonienie śpicha i nagle bum druga w nocy, albo i piata...och nie raz nie dwa mi się tak zdarzyło-często o tej drugiej w nocy wałęsałam się po łazience brałam godzinne kąpiele bo już wyspana byłam, nie powiem że mi się nie zdarza ale mam system że w miarę sił zaliczam mycie i na tej przysłowiowej kanapie mam rezerwową kołdrę pod która zasypiam jak człowiek a później o tej drugiej hop do sypialni-czemu nie ląduję od razu w sypialni bo jeszcze jakiś filmik chce sobie obejrzec czy coś w tv i mimo padnięcia zawsze wydaje mi się że mam siłe na ogladnięcie czy poczytanie-wiem że są to dziwne zahowania ale chyba są typy które tak mają...

a zmężem trza pogadać na spokojnie i nie wtedy jak zasypia

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 10:15
0

Popieram Awę i kurczaka ... też mi się zdarza zalegnąć na kanapie na dłuższą drzemkę, a już TV działa na mnie wybitnie usypiająco i nie pamiętam kiedy obejrzałam coś (w godzinach wieczornych) do końca
Nie znoszę tego brzęczącego osobnika (kiedyś moja mama, teraz mąż) co to stoi i przynudza, żebym poszła się umyć i potuptała do sypialni :x
No, ale mi wystarczy wyłączyć TV lub zgasić światło i zrywam się na równe nogi, mam nauczkę po tym jak ze dwa razy obudziłam si o 3:00 nad ranem i nie wiedziałam co mam robić (nieumyta nie połóżę się do pościeli, a kąpiel o 3:00 nad ranem tylko by mnie rozbudziła i zajęła zbyt dużo cennego czasu).

Proponuję przede wszystkim w jakiś sposób wyeliminować tak duże zmęczenie u męża (mniej obowiązków, zmiana pracy, krótki urlop), a poza tym może niech mąż bierze kąpiel po przyjściu z pracy i jeżeli nawet zdarzy mu się zalec to przeskoczenie do drugiego łóżka już nie będzie takim problemem.
I trochę wyrozumiałości dla śpiocha ;)

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 10:13
0

Amst, ostatni seks był 2 tygodnie temu - niezła statystyka jak dla miesięcznego małżeństwa

Po prostu ciężko nam się "spotkać" - pracujemy, popołdniami każdy ma jakieś zajęcia dodatkowe poza domem, przed snem (jak wiadomo), w nocy jak do mnie przychodzi z kanapy ok 3-4.00 to bardziej mnie denerwuje niż podnieca, rano nie ma czasu itd. Męskich problemów nie ma, chyba ze - nie umie wziąc sie w garść i zwlec z kanapy o przyzwoitej porze.

Kurczak,
to nie jest przejściowy okres, nie jest teraz jakoś szczególnie wyczerpany, zestresowany...

Myślę, że to jest jego PRZYZWYCZAJENIE z czasów kiedy mieszkał sam, wiem ze zdarzało mu się zasypiać gdzie popadnie w mieszkaniu.

Wielokrotnie przed ślubem poruszałam tą kwestię, mówiłam, że ja potrafię spać tylko wykąpana, w czystej pościeli... pytałam jak on sobie to wyobraża z jego nawykami. On bagatelizował, śmiał się z moich "problemów" i mówił ze nic takiego nie będzie miało miejsca, ze będziemy sie kąpać razem, itd, ze z żoną to co innego niż samemu. Nie byłam tak naiwna wierząć w każde te słowo, ale... już po pierwszym tygodniu małżeństwa????????/ już się nacieszył????

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 09:56
0

Nie wiem czy macie dzieci, czy planujecie, ale wydaje mi się, że z kanapy to raczej nie da rady, zeby "wyprodukować" potomka... może to byłby argument. A może mąż ma jakieś problemy "męskie" boi się konfrontacji...więc woli sam spać.

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 09:55
0

Popieram Awe w tym co napisała.
Ja też w swoim zyciu miałam takie okresy, ze po powrocie do domu to nie miałam siły ręką ruszyć. Byłam wykończona fizycznie i psychicznie.
Dośc często zdarzały się sytuacje, gdy padałam "na chwilę " na kanapie przed TV, z myślą ze tylko się zdrzemnę, potem coś jeszcze zrobię w domu.
I ... spałam do rana, w krótka przerwą na mycie zębów po omacku, by się nie rozbudzić, móc dalej kontynuowac sen i następnego dnia jako tako funkcjonowac. Branie prysznica na 100% rozbudziłoby mnie i miałabym problem z ponownym usnieciem.

Byłam naprawde tak smiertelnie zmęczona, ze rano nie chciało mi sie wstawac kilka minut wczesniej by się malować, nie malowałam paznokci, bo zwyczajnie nie miałam wieczorem sił by je zmyć i pomalowac na nowo.
Nie jadałam sniadan - bo szkoda mi było marnowac czas tak potrzebny na sen.

Zabiłabym gdyby mój mąż nie wykazał trochę zrozumienia dla mojego przemęczenia i potrzeby zalegania "na chwilę" na kanapie, tylko brzęczał nad głową i zarzucał mi ze nie potrafię uczyć się na własnych błedach.
- minął mi cięzki okres, odetchnęłam, odpoczęłam, sypiam jak człowiek i nie ma mowy o rozpadzie małżeństwa z tego powodu. ;)

więcej zrozumienia :)

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 09:42
0

tekst o rozpadzie małżeństwa to był ironiczny żart ;)

po prostu nie wyobrażam sobie, zeby to tak trwało i trwało. Sytuacja wieczorno - nocna powoduje, że nie potrafię zachowywać się jakby nigdy nic po powrocie z pracy. I to nie spowoduje, że będzie dobrze między nami.

On chyba naprawdę nie widzi problemu. Za każdym razem mówi ze na pewno wstanie.. z kolei następnego wieczoru, juz po fakcie, jest znów pełen optymizmu, ze wstanie itp itd

Odpowiedz
Alma_ 2009-09-13 o godz. 09:34
0

Mojemu połówkowi też zdarza sie przysnąc na kanapie, ale ja pod tym względem jestem despotką - siłą ciągnę go do łóżka

Powód jest prosty - sama nie zasnę. Nie lubię, nie chcę i już. Od tego mam jego, żeby sama nie spać ;)

Jeśli bardzo się opiera - ciągnę kołdrę ze sobą i wpycham się do niego na kanapę - zazwyczaj pół godziny przepychania się skutkuje propozycją przeniesienia do sypialni lol

Odpowiedz
lideq 2009-09-13 o godz. 09:33
0

tp przylacz sie do niego na kanapie 8)

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 09:32
0

widać miesiąc po ślubie jeszcze nie mam większych problemów ;)

ale właśnie - miesiąc po ślubie chciałabym spać w łóżku z własnym mężem, nie sama...

Odpowiedz
lideq 2009-09-13 o godz. 09:32
0

Viola27 ja bym jednak wyslala meza na rutynowe badania
wydaje mi sie ze on nie ma zlych intencji i nie robi Ci na zlosc ale jest to od niego silniejsze wiec powod moze byc czysto fizyczny- brak jakis witamin mineralow albo zwyczajne oslabienie
wydaje mi sie ze niemoc fizyczna meza nie powinna byc powodem do rozmyslan o rozwodzie

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-13 o godz. 09:27
0

ja tam Twojego meza doskonale rozumiem.
tez jestem tak zmeczona, ze przysypiam gdzie sie da.

co prawda zmuszam sie, zeby isc sie umyc, ale podkreslam slowo ZMUSZAM - bo wejscie pod prysznic jest wysilkiem nielada.

a wiekszych to Ty problemow nie masz ?

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 09:25
0

BECJA, niestety ;) mamy duży dom, wiec miejsc do zalegania znajdzie sobie wiele ;)

Ale to już przerabiałam, po prostu dołączy do mnie, wtuli się, pomruczy - tylko że ja potem wstaję a on zostaje...

A ze wcześniejszym chodzeniem do łazienki.. Próbowałam, ale czy ja jestem jego matką??!! czy codziennie mam pilnować i zauważać pierwsze symptomy senności i gonić go do łazienki?? Czy on jest małym chłopcem??

Kurcze, żenujące............

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 09:25
0

BECJA, niestety ;) mamy duży dom, wiec miejsc do zalegania znajdzie sobie wiele ;)

Ale to już przerabiałam, po prostu dołączy do mnie, wtuli się, pomruczy - tylko że ja potem wstaję a on zostaje...

A ze wcześniejszym chodzeniem do łazienki.. Próbowałam, ale czy ja jestem jego matką??!! czy codziennie mam pilnować i zauważać pierwsze symptomy senności i gonić go do łazienki?? Czy on jest małym chłopcem??

Kurcze, żenujące............

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 09:19
0

namawianie go na wcześniejsze pójście do łazienki? już to przerabiałam - "Już idę skarbie juz". On zasypia wieczorem od razu jak kładzie głowę, wiem że jest zmeczony, bo pracuje dużo, potem w domu wiele zajęć...
Ale chyba człowiek umie uczyć sie na własnych błedach????????????

Dopiero miesiąc jesteśmy małżeństwem, a mi już wieczorami robi się słabo na myśl, czy tym razem też tak będzie?? Czy to jest powód do rozpadu małżeństwa?? Bo życia w ten sposób sobie nie wyobrażam... :((

Odpowiedz
becja 2009-09-13 o godz. 09:17
0

Viola27 napisał(a):zalegania wieczorno - nocnego nie zacznę, bo nie wyobrazalm sobie takiego spania ;) - zawsze muszę przed snem się "oporządzić" i taka pachnąca idę spać. Nigdy, nawet po imprezie, Sylwestrze, nie zdarzyło mi się inaczej... Dlatego też tak razi mnie zachowanie mojego męża.


mnie chodzi tylko o to, by mu po prostu o jego ulubionej porze zaleganiowej zająć ulubione miejsce ;) i uniemożliwić drażniące Cię praktyki...

i niech pierwszy idzie wieczorem do łazienki...

Odpowiedz
Viola27 2009-09-13 o godz. 09:10
0

zalegania wieczorno - nocnego nie zacznę, bo nie wyobrazalm sobie takiego spania ;) - zawsze muszę przed snem się "oporządzić" i taka pachnąca idę spać. Nigdy, nawet po imprezie, Sylwestrze, nie zdarzyło mi się inaczej... Dlatego też tak razi mnie zachowanie mojego męża.

Wiem, że ja popełniłam ten błąd, ze krzyczałam i darłam się na niego - zachowywałam się tak, ze sama bym na to nie zareagowała. W rezultacie nie robi to na nim juz żadnego wrażenia - mój podniesiony głos itd.
Starałam sie inaczej - ostatnio zaprosiłam go na kawę po pracy, miło powiedziałam o co chodzi, że mnie to denerwuje, że chciałabym żebyśmy razem zasypiali...

Wiem ze on tego nie robi z premedytacją. Ale dlaczego nie uczy sie na własnych błędach - chce mi sie spać, nie kładę się na kanapie, ide się umyć i spać do łóżka. W kółko macieju sytuacja wygląda tak samo. "tylko na 5 min, zaraz po tobie idę do łazienki, na pewno, ble ble ble....

Dzis po raz pierwszy zawalił na całej lini, spóxnił sie do pracy (wcześniej przeważnie budził sie w środku nocy, mył i dopiero kładł sie koło mnie).

Tak nie może wyglądać nasze małżeństwo... Nie mam juz pomysłu jak to zmienić :( Ale nie mogę w kółko tłumaczyć, prosić/krzyczeć, bo bede miała poczucie że.. zmuszam go by położył się koło mnie????

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie