Quantcast
  • Gość odsłony: 13831

    Mam jebniętą teściową

    Kurwa

    Na razie z wściekłości nie jestem w stanie wyartykułować nic więcej

    Odpowiedzi (34)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-11-18, 01:27:35
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2021-09-01 o godz. 08:02
0

Jak zajebać teściową, miną nie da rady, może czosnkiem. Serjo się pytam

Odpowiedz
Buzia 1 2009-11-18 o godz. 01:27
0

Gabingo napewno Wam to wyjdzie na zdrowie jak nie będziecie z nią mieszkali. Ja też staram się unikać. :)

Odpowiedz
Gość 2009-11-18 o godz. 00:02
0

dla pocieszenia powiem, ze tez mam jebnieta tesciowa, moja rada : unikac lol
ja swojej unikam, lekcewaze jak moge ;)

mielismy dom u niej rozbudowywac, ale ona nas zwodzila, unikala tematu, az sie w koncu rozmyslilismy, laski bez

Odpowiedz
Buzia 1 2009-11-17 o godz. 23:04
0

Czytając te wszystkie wypowiedzi dochodzę do wniosku, że to jest dosyć "popularny" problem młodych małżeństw - TEŚCIOWA.
Zastanawiam się gdzie lezy przyczyna i czemu tak jest? A najgorsze jest to, że połowa małżeństw właśnie rozpada się przez ingerencję osób trzecich (mam na myśli teściową). Znam dziewczynę z mojego miasteczka, która odwołała ślub z takiego właśnie powodu. Jej przyszły mąż okazał się maminsynkiem, a co za tym idzie pewnie teściowa byłą nadgorliwa i nadopiekuńcza. Szczerze mówiąc podziwiam ją za odwagę, choć i współczuję, bo dziewczyna podobno bardzo to przeżyła. Ale myślę, że zrobiła dobry krok - krok w przyszłość bez faceta dla którego i tak byłaby zawsze tą "drugą".

Odpowiedz
fiubzdziu 2009-11-17 o godz. 09:36
0

Nie wiem czy sie cieszyc czy plakac ze nie tylko ja mam tesciowa z ktora sie nie da zyc. My niestety przez cale 11 miesiecy mieszkalismy po slubie z tesciami i od kwietnia do sierpnia nie odzywalysmy sie juz wogole do siebie. Narazie mieszkamy od miesiaca sami (ale 50 m od mieszkania tesciow)- jeszcze jej w sumie nie widzialam za ten czas (i dobrze), ale jest taka sytuacja ze na dwa tygodnie (niestety na swieta) bedziemy musieli tam wrocic - no i chyba sie rozplacze jak bede tam musiala byc. Niestety mamy taka sytuacje ze tesciowie zostawiaja nam mieszkanie tylko..... no wlasnie tylko - musza najpierw wyremontowa sowje drugie mieszkanie (to tak w skrócie, ale jest to troche bardzo skomplikowane) no i na poczatku bylo ze bedzie to trwalo tak miesiac dwa - no i nadal wydaje mi sie zze do ich wyprowadzki daleko. Ale jej niecierpie.

Odpowiedz
Reklama
Buzia 1 2009-11-17 o godz. 03:48
0

Nie sądzę, zebyś była niewdzięczna. Ja też nie chcę, zeby mi usługiwała. I też uwazam, że spotkanie raz na jakiś czas to najzdrowsza sytuacja. A tak w ogóle w mojej sytuacji to uwazam, że połowa winy za to wszystko leży też po stronie mojego męża, bo jakby raz na jakiś czas szepnął swojej mamie słowko, ze chcemy sami coś zrobić, że jesteśmy już małżeństwem, że teraz ma żonę itp. to może to wszystko inczej by wyglądało. Oczywiście nie mówię, żeby się z nią kłocił, bo wtedy mogłaby czuć się odtrącona tylko po prostu spokojnie porozmawaić. A tak to jest jak jest i tyle. W końcu to jego mama. Jak ja jej parę razy zwróciłam uwagę na ten temat (spokojnie, rozmawiając) to potem widziałam, że łapała focha i traktowała mnie inaczej. Czasami mam wszystkiego dosyć! :(

Odpowiedz
Gość 2009-11-16 o godz. 03:05
0

Wiesz Buzia 1, jakby nie było to jednak bardzo ważny jest własny kąt ;) … nie ważne czy na kredyt czy ciasny… po prostu własny. Mój mąż nie jest jedynakiem, natomiast miłość teściowej prawdopodobnie rozłożyłaby się także na mnie, byłabym kolejną córką. Kiedy tam mieszkaliśmy, jak wracałam z pracy to zanim ręce umyłam zupa była na stole… nie pozwalała sobie pomóc w kuchni. Siłą ;) ugotowałam obiad w niedzielę… może dla niektórych jestem niewdzięczna ;) , ale nie chciałam, żeby mnie obsługiwała. Pranie niosłam do swojej mamy i tam prałam (też dlatego, że na samą myśl o wywieszeniu swojej osobistej bielizny na sznurach w ogrodzie było mi gorzej… nie poradzę, tak mam). Dobrze, że to było tylko chwilowe, z miłą chęcią spotykamy się od czasu do czasu i godzinami plotkujemy na telefonie. Uważam, że to o wiele zdrowsza relacja.

A interesy z rodziną.. nigdy nie jest to dobry pomysł… wiem coś o tym.

Odpowiedz
Gość 2009-11-11 o godz. 11:17
0

Emocje trochę przeszły ale nadal wściekła jestem i mam trochę mściwej satysfakcji bo szwagierka boi się jeździć tym samochodem lol

Niestety z drugiej strony jestem "wścieklejsza" bo zostaliśmy bez samochodu i nawet na weekend nie mamy czym jechać z maleńką za miasto Nie mogę wykorzystać w pełni tego czasu który mam dla małej, a tak bardzo chciałam z nią wyjechać...

Odpowiedz
Zwykly-cud 2009-11-11 o godz. 06:05
0

Buzia 1 napisał(a): u mnie teściwa też jest dla mnie cały czas problemem. Tyle, że moja jest nad wyraz opiekuńcza, najlepiej to by za nas (za mnie i mojego męża) żyła. Jest toksyczną matką, toksyczną teściową itp. Tyle, że mój mąż na to pozwala i nie widzi problemu. Najważniejsza dla niego jest mama.
A maz jest jedynakiem?
Taka tesciowa to chyba najgorszy typ, bo nawet nie da sie jej nic specjalnie zarzucic. Bo przeciez uczynna, dobra i kochajaca.

Odpowiedz
Gość 2009-11-11 o godz. 03:37
0

Agusiek współczuję, wiem, że to trudne, ale nie zniżaj się do TAKIEGO poziomu… wiem, wiem nerwy :usciski:

Buzia 1, moja teściowa też jest „za dobra” … mieszkaliśmy u nich dwa tygodnie zanim wyjechaliśmy i każdej nocy płakałam, czułam się jak ich kolejne dziecko a nie jak osobna rodzina, gdybyśmy tam zostali dłużej byłoby strasznie… albo już „nas” by nie było ( mam nadzieję, że nie )
Teraz mieszkamy 500 km od naszych rodzin i nasza miłość do nich rośnie z kwadratem odległości ;) (nawet czasem sobie nawzajem to mówimy w żartach)

Odpowiedz
Reklama
Buzia 1 2009-11-11 o godz. 01:29
0

Głupi babśtyl i tyle! Naprawdę Ci wspólczuję, bo u mnie teściwa też jest dla mnie cały czas problemem. Tyle, że moja jest nad wyraz opiekuńcza, najlepiej to by za nas (za mnie i mojego męża) żyła. Jest toksyczną matką, toksyczną teściową itp. Tyle, że mój mąż na to pozwala i nie widzi problemu. Najważniejsza dla niego jest mama.

Odpowiedz
Gość 2009-10-01 o godz. 00:03
0

becja napisał(a):Agusiek napisał(a): ...z całego serca jej życzę żeby za pierwszym wyjazdem na ulicę miała stłuczkę bo głupia pinda jest i jeździć nie umie...

Oczywiście kasy nie oddajemy, a samochód mój mąż przysłowiowo rzucił jej w twarz...

A o wnuczkę nadal nie zapytała..... super babcia
tak sobie myślę, że w sumie nieźle się dobrałyście - Ty i ta głupia baba czyli teściowa...
Pewnie na etapie mojej wściekłości tak. Ale tutaj też trzebaby było poznać moją szwagierkę i wiedzieć ile razy już wysiudała swojego brata (nie mojego męża)....

Wiem że słusznie zbieram cięgi, pewnie niedługo mi przejdzie i "życzenie" pójdzie wniwecz. A gdyby jej się naprawdę coś takiego przydarzyło to tłukłabym głową w mur lol

Odpowiedz
becja 2009-09-30 o godz. 23:55
0

Agusiek napisał(a): ...z całego serca jej życzę żeby za pierwszym wyjazdem na ulicę miała stłuczkę bo głupia pinda jest i jeździć nie umie...

Oczywiście kasy nie oddajemy, a samochód mój mąż przysłowiowo rzucił jej w twarz...

A o wnuczkę nadal nie zapytała..... super babcia
tak sobie myślę, że w sumie nieźle się dobrałyście - Ty i ta głupia baba czyli teściowa...

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 23:53
0

alguna napisał(a):Agusiek napisał(a):no i ma i z całego serca jej życzę żeby za pierwszym wyjazdem na ulicę miała stłuczkę bo głupia pinda jest i jeździć nie umie, a głównym użytkownikiem samochodu miał być brat męża (poczciwy chłopak) i znowu zostanie biedak wysiudany :(

:
Nie życz drugiemu tego co Tobie nie miłe
Pewnie masz rację, ale na razie mnie szarpie od środka jeszcze bo czuję w tej całej awanturze jej rękę....

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 23:49
0

Agusiek napisał(a):no i ma i z całego serca jej życzę żeby za pierwszym wyjazdem na ulicę miała stłuczkę bo głupia pinda jest i jeździć nie umie, a głównym użytkownikiem samochodu miał być brat męża (poczciwy chłopak) i znowu zostanie biedak wysiudany :(

:
Nie życz drugiemu tego co Tobie nie miłe

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 23:42
0

Wiecie co sobie głupia baba wymyśliła że mąż jej wypomina że jej za tanio sprzedał samochód bo kilka razy wspomniał że mamy kłopot z kupieniem bo albo drogo albo do dupy samochody są na rynku

Głupiej babie nie dogodzi

Najgorsze jest to że umowa była taka że do 10 sierpnia samochód zostaje u nas i my go użytkujemy, tzn. głównie ja i Ola.... ale ponieważ okazuje się że moja szwagierka (zupełnie osobny rozdział) dokłada się do ubezpieczenia samochodu to chce mieć go zaraz natychmiast no i ma i z całego serca jej życzę żeby za pierwszym wyjazdem na ulicę miała stłuczkę bo głupia pinda jest i jeździć nie umie, a głównym użytkownikiem samochodu miał być brat męża (poczciwy chłopak) i znowu zostanie biedak wysiudany :(

Oczywiście kasy nie oddajemy, a samochód mój mąż przysłowiowo rzucił jej w twarz...

A o wnuczkę nadal nie zapytała..... super babcia

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 12:46
0

Agusiek - i jak sprawa z teściową?

Odpowiedz
tusia13 2009-09-30 o godz. 05:46
0

matko jedyna! skad sie tacy ludzie biora?

Nie wiem, ale kontakty międzyludzkie nie są jego najmocniejszą stroną.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-30 o godz. 05:21
0

tusia13 napisał(a):właściwie życzenia ma tylko dla swojego syna żeby otworzył oczy i się ze mną rozstał bo jestem wredna.
Następnie cały wieczór mnie prowokował różnymi docinkam. A to że ze mną nie można porozmawiać bo mam niewiele do zaoferowania intelektualnie, że ten związek długo nie potrwa.
matko jedyna! skad sie tacy ludzie biora?

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 04:58
0

Agusiek zwal temat na męża - co się będziesz z głupią babą szarpać

Poza tym było powiedzieć, że przy odliczeniu amortyzacji, ubezpieczenia (przez ten czas jak jeździła) i biorąc pod uwagę spadek wrtości samochodów na rynku niewiele możecie Jej zwrócić ;)

Odpowiedz
ampa 2009-09-30 o godz. 04:47
0

Agusiek napisał(a):No właśnie o finanse chodzi... kupiła od nas samochód, umowa jeszcze nie podpisana, ale pieniądze już wpłacone - taka była umowa, żeby wykorzystać do maksimum okres ubezpieczenia. A ona dziś do mnie dzwoni żeby jej pieniądze oddać.....
to nie oddawaj
powiedz że już są zainwestowane
albo na terminowa lokatę włożone etc...
a jak chce kasę to niech furę sprzeda

Odpowiedz
tusia13 2009-09-30 o godz. 04:45
0

Ja teściową mam całkiem ok, ale za to teść nadrabia za ich oboje.
Chłop wkurwia mnie od samego początku jak go poznałam jakieś 6 lat temu.
Zawsze mu coś nie pasowało. A to, że egzamin zdałam nie tak jak trzeba. Albo, że nie zdałam i w związku z tym faktem dlaczego siedzę i piję kawę (we własnym domu i własnej kuchni) zamiast siedzieć i wkuwać.
Słonku już nic nie mówiłam bo by go zatłukł. Jednak marka się przebrała na naszym ślubie, kiedy mi powiedział, że właściwie życzenia ma tylko dla swojego syna żeby otworzył oczy i się ze mną rozstał bo jestem wredna.
Następnie cały wieczór mnie prowokował różnymi docinkam. A to że ze mną nie można porozmawiać bo mam niewiele do zaoferowania intelektualnie, że ten związek długo nie potrwa. Nieudacznik pieprzony.
Wreszcie po ślubie opowidziałam o tym wszystkim mjemu Słoneczku i teraz ojciec jest wrogiem nr 1 naszego domu.

Odpowiedz
agga73 2009-09-30 o godz. 04:25
0

dziewczyny współczuję wam bardzo :usciski:
ediee, nie wiedziałam, że też miałaś takie przeboje :o :usciski:

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 04:09
0

My mielismy identyczna jazde z tesciem... Do tej pory dostaje ku*wicy jak o tym pomysle :x Interesy w rodzinie - goraco odradzam!!!

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 04:06
0

ediee napisał(a):Nie ma jak to ubijać interesy w rodzinie Kurcze!

Jak moja by mi coś takiego wymyśliła to by się miara przebrała i nie mialabym skrupułów żeby ją w kosmos wysłać
Sama się napierała żeby tak zrobić, a teraz z nas wałów robi głupia pinda

Odpowiedz
ediee 2009-09-30 o godz. 04:01
0

myszowata napisał(a):swierdził : "nie nie, tylko nie dziecko" w odpowiedzi,że mogą być w przyszłośći problemy i może nie bedziemy juz mogli miec dzieci - " to się zrobi in vitro" co kurna, on mi zrobi?? czy zafunduje?
to pojechał!
Nie pozostaje mi nic innego jak :o :o :o

ale ja mogę dodać równie dobry tekst żeby cię Agusiek na duchu podnieść.
Około 22 tydnia zaczynam miewać skurcze skraca mi się szyjka, lekarz nakazuje spowolnienie ruchów-odpoczynek-od pracy także. Miotam się jak w potrzasku ,ale malutki jest najważniejszy, a ta mi codziennie dzwoni" Czy napewno mam te skurcze, bo ona słyszała od pani X, że córka pani Y też miała i nic jej nie było", " Może bym jednak wróciła do pracy , bo macierzyńskieog mieć nie będę, bo przecież za krótko pracowałam"
Doszło do tego że nawet wypytywała mojego lekarza o to jak ja się czuję czujecie??Pracują razem w szpitalu, ale on oczywiście spławił ją jakoś.
Nawet jak leżałam w szpitaluza i w styczniu i w lutym to przychodziła i mowiła o tej pracy i macieżyńskim...A gdzie to k**** było miejsce tego dzieciątka w brzuszku ?:roll:
Ja płakałam!Jak dzwoniła nie odbierałam telefonów-to dzwoniła do męża i dalejmaglowć to samo...bo...!J
Ona ma bzika na punkcie kasy.Dla mnie jest ważna, ale wtedy było coś(ktoś;))ważnejszego.
Teraz jest dobrze. Antek jest ukochanym wnuczkiem babci, ale ile ona mi w ciąży nerwów napsuła to jej!

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 03:50
0

urocza, jednak nie przejmuj się, szkoda nerwów, naprawdę, głupia i tyle i trzeba jej wspólczuć.

jeśli Cie pocieszy porównanie z innymi - Moja tez jest "kochana"-nienawidzę czosnku - normalnie jak wampir- na każdej imprezie rodzinnej u teściów WSZYSTKO, KAŻDA potrawa z czosnkiem i ZAWSZE słodki tekst teściowej "nie lubisz czosnku?" Od 5 lat.
A z grubszej rury to o teściu - gdy dowiedział sie że mam problemy z jajnikami i wcześniej niż chcieliśmy musimy starac się o dziecko (teściowie bron Boże nie chca abysmy mieli juz dzieci - bo "za wcześnie") swierdził : "nie nie, tylko nie dziecko" w odpowiedzi,że mogą być w przyszłośći problemy i może nie bedziemy juz mogli miec dzieci - " to się zrobi in vitro" co kurna, on mi zrobi?? czy zafunduje?

;) wyżal się, i olej
:usciski:

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 03:49
0

ediee napisał(a):Nie ma jak to ubijać interesy w rodzinie Kurcze!

Jak moja by mi coś takiego wymyśliła to by się miara przebrała i nie mialabym skrupułów żeby ją w kosmos wysłać
Sama się napierała żeby tak zrobić, a teraz z nas wałów robi głupia pinda

Odpowiedz
ediee 2009-09-30 o godz. 03:48
0

Nie ma jak to ubijać interesy w rodzinie Kurcze!

Jak moja by mi coś takiego wymyśliła to by się miara przebrała i nie mialabym skrupułów żeby ją w kosmos wysłać

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 03:35
0

No właśnie o finanse chodzi... kupiła od nas samochód, umowa jeszcze nie podpisana, ale pieniądze już wpłacone - taka była umowa, żeby wykorzystać do maksimum okres ubezpieczenia. A ona dziś do mnie dzwoni żeby jej pieniądze oddać.....

Odpowiedz
ediee 2009-09-30 o godz. 03:33
0

Agusiek :usciski:

ach te teściowe
Moja ...dziś...kiedy Antek jest już na świecie jest niemal Aniołem, powiedzmy ;)

Ale kiedy byłam w ciąży wiele razy przez nią płakałam .
Jej podejście do życia, pewnych spraw p.w. finansowych jest dla mnie chore:roll: byleby...za wszelką cenę

Wtedy, kiedy mimochodem powodowała także kłótnie pomiędzy mną a mężem i nie było kolorowo, myślałam żeby wypisać się z tej rodziny!!!

Odpowiedz
Gość 2009-09-30 o godz. 03:25
0

Zadzwoniła, wkurwiła mnie, o wnuczkę się nie zapytała... kurwa jeszcze mnie w gardle ściska

Odpowiedz
DobraC 2009-09-30 o godz. 03:23
0

zaczelas mocnym akcentem. wywal to do nas, a my Twoje zdenerwowanie rozpizdzimy w drobny mak.

Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, wiec cokolwiek - nie martw sie!!!

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-30 o godz. 03:20
0

Agusiek nie denerwuj sie.
ochloniesz to opowiesz, a zkazdej sytacji jest wyjscie.

Odpowiedz
Buzia 1 2009-11-15 o godz. 23:33
-1

Silenca zazdroszczę Ci tych "kilometrów", bo i w moim przypadku to tylko przeprowadzka w drugi koniec Polski jest jedynym ratunkiem. Może to podłe co napiszę, ale jak moja teściowa gdzieś wyjeżdża na parę dni to ja czuję jakbym dostawała skrzydeł i nasze małżeństwo też jakoś tak wtedy układa się inaczej. Apropo przeprowadzki to teściowa kiedyś powiedziała nam, że nie wyobraza sobie, zebyśmy mieszkali nawet 50 km od niej, a najlepiej gdybyśmy mieszkali razem z nią! I tak jak Ty Silenca ja nie czuję, że ja z mężem tworzę teraz nową rodzinę. Ja mam wrazenie, że mąż jest nadal tym małym synkiem mojej teściowej, który cały czas wymaga opieki, zmienił tylko miejsce zamieszkania a ja jestem po prostu jakimś członkiem rodziny. To przykre wiem - ale ja tak czuję.
I tak faktycznie Zwykły-cud dobrze zauważyłaś, że mój mąż jest jedynakiem. I faktycznie jej nic nie moge zarzucić no bo co? że troszczy się nadal o swojego synka? Przecież ona zawsze chce jak najlepiej. Tylko nie zdaje sobie sprawy, że niszczy moje małżeństwo. Jak mój mąż złamał paluszka, a moja teściowa była wtedy 50 km od domu na imieninach swojego faceta to potem mówiła, ze o mało co nie wsiadła w auto i nie przyjechała zobaczyć co się z synkiem działo, bo może złamał sobie coś jeszcze i nie będzie miał się kto o niego zatroszczyć. Wyobrażacie jak się poczułam?

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie