Quantcast
  • justyna25 odsłony: 8105

    Czy kot nie będzie atakował dzidziusia?

    Mam w domku kotke jest już z nami ponad rok i bardzo się do niej przywiązaliśmy.Była badana przez weterynarza-jest zdrowa.Ja wyniki toxoplazmozy też mam okey.Kotka jest spokojna i grzeczna.Za miesiąc w domku pojawi się dzidzia i tu zaczynam się martwić.Czy nasza kotka nie będzie zazdrosna,czy nie będzie atakować dzieciątka?CZy może któraś zwas ma kotka i maleńką dzidzie i moglaby coś poradzić mi w tej sprawie.Jeżeli będe musiala to oczywiście oddam kotka .DZIDZIA NAJWAŻNIEJSZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Odpowiedzi (142)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-10-22, 09:08:01
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-10-22 o godz. 09:08
0

No Olaf tez dopiero niedawno zaczal zauwazac Cichego. I bardzo mu sie podoba. Jak pies jest w zasiegu wzrok to dziecko jest zawsze cicho. Wpatrzone lol
Ostatnio zaczal raczki wyciagac i chce lapac. Cichy zwyle po chwili ucieka z zasiegu olafowych rak

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 09:06
0

Mikołaj ma już prawie 6 miesięcy a dopiero teraz nawiązuje bliższe kontakty z kotami tzn. koty przestają uciekać jak Młody próbuje je pogłaskać.

Odpowiedz
Nalee 2013-10-22 o godz. 09:05
0

No niestety, rewelacje gazetowe nie zawsze przystają do rzeczywistości.
Nie jestem jakąś wielką alergiczką, niewiele rzeczy mnie uczula - niektóre kosmetyki i akurat jad owadów.
Tak się składa, że wszyscy alergolodzy, którzy mnie odczulali twierdzą, że akurat odczulenie na jad owadów jest praktycznie niemożliwe. Podobny pogląd można znaleźć w podręcznikach medycznych.
Prawdę mówiąc nie jest to jakoś bardzo uciązliwe - latem nie jem i nie piję słodkich rzeczy na powietrzu, nie piję z nieprzezroczystych butelek ani puszek, psikam się odstarszaczami, używma elektrycznych wtyczek na owady no i od jakiś 15 lat nie ruszam się bez autostrzykawki. Nie narzekam więc za bardzo, ale jednak próbowałam z tym walczyć, ja i moi rodzice - bo zagrożenie jest znacznie większe niż w przypadku kota czy pyłków.
Jakoś nie wierzę, że kilku profesorów z innych miast Polski jest nieświadomych, a ten jeden taki mądry.
Z kolei jak pisałam, mój mąż odczula się systematycznie od lat, nie tylko w Polsce i o ile z pyłkami jest ogromna poprawa, to z kotem żadna.
Więc ja do takich niusów sceptycznie.

Odpowiedz
Loxia 2013-10-22 o godz. 09:04
0

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. N. Barlickiego w Łodzi odczula się dziś ok. 1,5 tys. pacjentów. Są wśród nich także ludzie po siedemdziesiątce. Najłatwiej odczulić jest kogoś nadwrażliwego na jad owadów (co roku słyszymy o wypadkach śmiertelnych z powodu ukłucia przez osę lub pszczołę), pyłki traw i sierść kota.
- W tym ostatnim przypadku dysponujemy naprawdę wyśmienitą szczepionką - mówił prof. Kuna. A ludzie najwyraźniej o tym nie wiedzą, gdyż na forach internetowych o alergii można przeczytać: "Kupilibyśmy to mieszkanie, ogromnie się nam podoba, ale nie możemy, bo tam kiedyś mieszkał - o zgrozo - kot!".

Odczulanie na kota powinno trwać co najmniej 5 lat, ale już po 3-4 miesiącach obserwuje się całkowite ustąpienie dolegliwości (ulubionego czworonoga wcale nie trzeba pozbywać się z domu).

Wyraźnie trudniej odczulić jest dziś kogoś uczulonego na kurz, ale i tu medycyna z pewnością nie powiedziała ostatniego słowa. Jeśli coraz większe triumfy święci terapia podjęzykowa, to tym bardziej jesteśmy o krok od pigułek na odczulanie.

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4092882.html

Odpowiedz
wiewrióra 2013-10-22 o godz. 09:02
0

świetne te zdjątka :D

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-10-22 o godz. 09:01
0

Zupa napisał(a):U nas też wszystko dobrze. Bezan nie okazuje żadnych oznak zazdrości. Liże Tomka po rączkach. Zdarzyło mu sie nawet przynieść Tomkowi aport lol .
[/quote

to mnie rozwaliło!:) :D :D

Odpowiedz
Zupa 2013-10-22 o godz. 09:00
0

U nas też wszystko dobrze. Bezan nie okazuje żadnych oznak zazdrości. Liże Tomka po rączkach. Zdarzyło mu sie nawet przynieść Tomkowi aport lol .

Odpowiedz
orzełek 2013-10-22 o godz. 08:58
0

śliczne zdjęcie :D

Odpowiedz
ada.ant 2013-10-22 o godz. 08:57
0

na potwierdzenie że pies + dziecko daje radę wklejam moich chłopaków :D
poprzednio pisałam w tym wątku jeszcze w ciąży,
teraz Ben ma 4 m-ce i dogadują się z Antkiem bez stresu, zwykle pies jest onieśmielony zbytnią bliskością i zmyka do siebie...

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 08:56
0

To optymistyczny był. Ja słyszałam o 3-5 latach.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-10-22 o godz. 08:54
0

u małych dzieci chyba poniżej 2 albo 3 lat juz nie pamietam robi sie testy z krwi a nie skórne.

Mi kiedys alergolog powiedziała ze kocie/ogolnie zwierzęce alergeny utrzymują sie około pól roku w domu

Odpowiedz
orzełek 2013-10-22 o godz. 08:53
0

Sandraa napisał(a):
A co do wywalania kota tesciowej, sens żaden, bo alergeny w mieszkaniu zostaną. Musiałaby się wyprowadzić i zmienić wszystkie meble i ciuchy.
ew remont generalny

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 08:52
0

Nale współczuję :( z nami nie mógłby się spotykać lol

A co do wywalania kota tesciowej, sens żaden, bo alergeny w mieszkaniu zostaną. Musiałaby się wyprowadzić i zmienić wszystkie meble i ciuchy.

Odpowiedz
orzełek 2013-10-22 o godz. 08:51
0

Carrie napisał(a):orzełek napisał(a):u maluszków nie robi się testów, więc jest to raczej niemożliwe
A dlaczego nie?
po prostu są niemiarodajne

Odpowiedz
Nalee 2013-10-22 o godz. 08:50
0

Jakkolwiek brzmi to fatalnie, bywają aż tacy alergicy.
Mój mąż szczepiony, odczulany i co tam jeszcze, w Polsce i nie tylko, leczony za grube pieniądze ma taka alergię na kota i konia, że uczulają go ludzie, którzy mają kontakt z tymi zwierzętami - nawet jeśli przed wyjściem z domu przebierają się w świeże ciuchy. Samo zwierzę może być 200 km dalej (przykład zaprzyjaźnionych koniarzy). Nie dostaje od tego ataku astmy tylko dzięki stałej, szkodliwej farmakoterapii. Ale puchnie i kicha.
Nie mam pojęcia, czy małe dzieci mogą też mieć aż taką alergię, ale jeśli tak, to ja niestety też bym stawiała teściowej takie ultimatum. Choć brzmi drastycznie.

Odpowiedz
Loxia 2013-10-22 o godz. 08:49
0

ostatnio spotkałam się z żądaniem ze strony jednej babki. zaządała ona od swojej teściowej wywalenia kota z domu bo jej dziecko ma alergie. w innym przypadku babcia bedzie miala zakaz widywania sie z wnuczką.

Odpowiedz
wiewrióra 2013-10-22 o godz. 08:48
0

ja tak sobie gdybam i przyjmuję sytuację skrajną - sama mam alergię na bazie astmy od dzieciństwa na pyłki i roztocza. Oczywiście zanim lekarze się skapneli czemu tak choruję troche minęło.. na szczęście mama postanowiła się nie pozbywać wszystkich zwierząt w domu ;)

Jednakże co poradzi lekarz alergolog? Odczulanie? (trzeba przez jakiś czas nie mieć kontaktu z czynnikiem powodującym alergię) Kulki? (nie wierze w nie) Lekartwa? (ano można dziecku psuć wątrobę ale jakoś nie przemawia)

gdybam sobie tak z powodu tego ze chyba należy podchodzic do tego typu tematów z pewną ostrożnością co do sądów. Sama uwielbiam zwierzaki i broniłabym się przed oddawaniem ich, robieniem krzywdy psychicznej etc ale tak naprawde to cholera wie co zycie wymysli....

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 08:47
0

orzełek napisał(a):u maluszków nie robi się testów, więc jest to raczej niemożliwe
A dlaczego nie?

Odpowiedz
orzełek 2013-10-22 o godz. 08:45
0

wiewrióra napisał(a):ale mi nie chodzi mi o pozbywanie się zwierzaka z domu kiedy dziecko kichnie ani jesli ma domniemane uczulenie tylko jesli ma potwierdzone uczulenie. Co wtedy?
tylko nie wiem w jaki sposób chcesz potwierdzić to uczulenie? ;)
u maluszków nie robi się testów, więc jest to raczej niemożliwe
chyba, że chodzi Ci o domniemanie alergii po wykluczeniu pozostałych, jakże licznych (patrz link do artykułu, który podałam) chorób z objawami identycznymi jak alergia
Mam nadzieje, nigdy nie znaleźć się w tej sytuacji, ale na pewno poszukałabym odpowiedniego lekarza-alergologa, takiego, który nie szedłby na łatwiznę i razem z nim omawiałabym sposób leczenia, a na początku pewnie, próby zdiagnozowania na co maluch może być uczulony (przecież to może być alergia pokarmowa, taka zresztą zazwyczaj występuje u maluszków, nie wziewna)
Póki co nie zakładam takiej opcji i w ogóle nie myślę o żadnych alergiach, już teraz zaciągam się futrem moich zwierzaków coby uodpornić maleństwo

Odpowiedz
wiewrióra 2013-10-22 o godz. 08:44
0

ale mi nie chodzi mi o pozbywanie się zwierzaka z domu kiedy dziecko kichnie ani jesli ma domniemane uczulenie tylko jesli ma potwierdzone uczulenie. Co wtedy?

Odpowiedz
orzełek 2013-10-22 o godz. 08:43
0

wiewrióra napisał(a): Co do uczuleń dziecka na siersć - no właśnie, co wtedy?
Nie jest łatwo zdiagnozować alergię u małego dziecka. Nie można każdej wysypki czy katarku traktować jako pretekstu do pozbycia się zwierzęcia z domu.

Polecam artykuł http://kocia_stronka.republika.pl/alergia.html

Najbardziej drażni mnie postawa niektórych lekarzy, niby ludzie uczeni, a potrafią idąc na łatwiznę, nawet na wszelki wypadek, kazać usunąć zwierze czy to kobiecie ciężarnej czy z domu, gdzie są małe dzieci

Odpowiedz
wiewrióra 2013-10-22 o godz. 08:42
0

Witam
zdjątka zwierzaczków z dzieciaczkami - superowe ;)

ja wychowywalam sie w domu gdzie zawsze były jakies zwierzaki, podobno nawet jadłam z tej samej miski dzieląc się z psiakiem, zas młodsza siostra bawiła sie z dużą ilością świnek morkisch :)
Moja siostrzennica jak była mała była pilnowanowana przez psiaka rodzinnego zaś jednak z drugiej strony siostra cioteczna oddała kociaka do cioci do domu bo kociak wieczorami dostawał głupawy i skakał po meblach łącznie z łóżeczkiem małego dzidziusia. Fakt faktem kociak zyskał na zamianie bo szalał z swoim starszym kolegą po większym domu a ciotka kociara i dobrą rękę ma do kotów (uwielbiają ją)

Jeśli chodzi o problem Marty - widać ze lubi psiaka i troszczy się o niego ale z drugiej strony przeciez kobietka w ciąży będzie się obawiać o zdrowie swojego dzieciaczka - poczytajcie swoje posty o własnym samopoczuciu i obawach czy z małym wszystko ok. A ze problem dotyczy tego ze psiak pokazał ze srednio reaguje na dzieciaczka spotegowalo jej obawy.
Cóż jak dla mnie to nagłe spotkanie psa z 2 latkiem jest bardziej zaskakujace niz jak psiaka przyzwyczaic do tego ze pojawi sie nowy domownik.
Co do uczuleń dziecka na siersć - no właśnie, co wtedy?

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 08:41
0

Ale narobilam... proszę moderatorki o wycięcie zdjęcia, bądź zmniejszenie

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 08:39
0

sielanki być nie może :)
widziałam jak corka znajomych ugryzła kota w ogon... ale się darł...ale chyba bardziej miał jej za złe, że mu żarcie z miski wyjada...pies też nie ma lekkiego życia

na zdjęciu ta sama mała szalona istotka :) cudowna normalnie

Odpowiedz
Dell 2013-10-22 o godz. 08:39
0

Joasia - słodkie zdjęcia! mam nadzieję, że i u mnie po pojawieniu się dziecka będzie taka sielanka :)
moja kocica ma charrrrrakterek no i jest sama, rodzynek nasz kochany mimo, że czasami złośliwy, ale od prawie 7 lat z nami i kochamy ją bardzo. :)

Odpowiedz
Joasia_D 2013-10-22 o godz. 07:11
0

Obrazi to się dopiero jak przyniesiesz Maleństwo do domu ze szpitala....
Jeden z moich kotów mił deprechę przez bity miesiąc, bidak nie był już w samym centrum zainteresowania... pojawił się ktoś ważniejszy lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 07:01
0

Narazie kot, który ze mną spal się obraził Chyba czuje obcego ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 01:25
0

Moja kicia bac sie nie przestała ale przywykła do małego stwora ciaglewrzeszczącego .
Zwyczajnie w swiecie jak mała zaczyna płakac kotka sobie idzie do drugiego pokoju byle dalej...

Przez 4 miesiace nawet nie spała w naszej sypialni
teraz powolutku zaczyna spać na samym brzegu naszego łóżka - na wylocie zeby mieć w razie czego otwartą drogę ucieczki a nóż małe się wydrze.... lol

Odpowiedz
Shannen 2013-10-21 o godz. 05:10
0

Ja w zyciu nie oddalabym moich zwierzat, bo..... strasznie za nimi bym tesknila. Tez mam maly metraz mieszkania, ale biorac duzego psa wiedzialam, ze sie wyprowadze za pol roku do domu z ogromnym ogrodem, gdzie zwierzak bedzie mogl biegac do woli. Nie zdecydowalabym sie na duzego psa, gdybym wiedziala, ze przez najblizsze pare lat nie bede miala mozliwosci zmiany mieszkania. Zwierze tez ma uczucia - to nie jest rzecz, ktora mozna przekazywac, oddawac bo zawadza w domu :(.

Jest szansa, ze byc moze bede musiala po porodzie zostac w malym mieszkaniu, dlatego ksiazki wywoze powoli do nowego domu, bo byc moze bede musiala zrobic miejsce na lozeczko dzieciece. Wole pozbyc sie czesci mebli i niepotrzebnych rzeczy niz zwierzat. Jesli zdecydowalismy sie dac im dom, to nie zamierzam ich nikomu oddawac :)

Fakt, ze teraz Shirazowi (33 kg zywej wagi ;)) nie pozwalam na pewne rzeczy i zabawy, poniewaz moglby zrobic krzywde dziecku - np. skakanie, szarpanie. Jesli chodzi o kroliczke, to jej kuwete sprzata maz, bo ja mam ujemne wyniki na toxoplazmoze. Lapy po spacerze psiakowi myje maz jak jest w domu albo ja, tylko, ze zakladam rekawiczki.

Wszystko da sie pogodzic, jak sie chce :).

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 08:30
0

Sandraa, nic się nie bój na zapas ;)

jak przyniesiesz maleństwo do domu i kociaste przywykną to pewnie i bać się przestaną :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 07:36
0

Joasia, ale super :D też bym chciała taką sielanke, ale moje się panicznie boją dzieci, więc nie wiem jak to będzie

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 04:01
0

Cichy pilnujący Olafa :)
Zawsze byl malym wariatem i nie zwarcal na nic uwagi a teraz jest bardzo ostrozny.

Odpowiedz
Joasia_D 2013-10-18 o godz. 17:19
0

My mamy w domu 2 koty i super jest w piątkę lol






http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=48240&start=15

Odpowiedz
Gość 2013-07-26 o godz. 02:25
0

mimina napisał(a):Off topic - Karolya gdzie Ty byłaś jak CIę nie było? ;) . PAtrzę często na listopadówkach ale rzadko piszesz.
ot - właśnie napisałam lol
a jak mnie nie ma to jestem http://www.innemiejsce.net/phpBB2/index.php :)

Odpowiedz
Gość 2013-07-26 o godz. 02:15
0

Off topic - Karolya gdzie Ty byłaś jak CIę nie było? ;) . PAtrzę często na listopadówkach ale rzadko piszesz.

Odpowiedz
Gość 2013-07-26 o godz. 02:11
0

Laski - idźcie się przejść - wiosna za oknem - trzeba dupska od krzeseł odkleić, bo z przegrzanych mózgownic aż dymi ;)

Odpowiedz
Gość 2013-07-26 o godz. 02:00
0

Skrzacik napisał(a):Duży pies w małym mieszkaniu trudniej znajdzie sobie własny kąt (tylko dla siebie). Jego posłanie zajmuje duzo miejsca, jego miski również, tak jak i jego osoba. Tak więc gabaryty jak najbardziej mają znaczenie.
i grubej ciotki tez w domu nie nalezy trzymac, bo zajmuje wiecej miejsca. bez przesady, rozmiar miski jako argument przeciw trzymaniu psa w malych mieszkaniach. :o

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 23:40
0

Przepraszam Cię K2, ale ja serio nie rozumiem o co Ci chodzi.

Ja ogólnie nie jestem za oddawaniem psa z powodu zmniejszonego metrażu. I to miałam na mysli dyskutując z Tobą o kwestii ogólnej, a nie o konkretnej sytuacji Marty (bo tak zrozumiałam tę dyksusję, że Ty pisałaś o sobie, innych osobach, które miały psy na małej przestrzeni i o hipotetycznych sytuacjach czyjegoś nagłego zmniejszenia przestrzeni życiowej), ALE jestem i byłam za oddaniem psa w przypadku Marty (z powodów, które juz wymieniłam).
I nie widzę, żeby to sie kłóciło jedno z drugim.
Dlatego nie rozumiem tego ciagłego wywyoływania mnie do tablicy. :|

Duży pies w małym mieszkaniu trudniej znajdzie sobie własny kąt (tylko dla siebie). Jego posłanie zajmuje duzo miejsca, jego miski również, tak jak i jego osoba. Tak więc gabaryty jak najbardziej mają znaczenie.

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 15:00
0

fagih napisał(a):Wprawdzie ja nie Skrzacik ale pozwolę sobie zabrać głos. Małe mieszkanie IMHO kiepsko się sprawdza przy dużej ilości mieszkańców - niezależnie od tego czy to pies, kot, fredki czy ludzie. Po prostu cięzko znaleźć swój kąt, miejsce tylko dla siebie. Nawet jeśli wygospodaruje się kawałek przestrzeni to raczej nie będzie to ciche, wyizolowane miejsce. Każdy gość również narusza spokój i ład. A psy raczej potrzebują 'swojego' miejsca, w którym czują się bezpiecznie. Miałam psa na 27m2 i pies mimo wyprowadzania, obecności ukochanych osób dostawał kociokwiku, jak się ciągle coś działo, nie miał chwili ciszy, każdy przechodząc potrącał mu legowisko, budził ze snu. Przy czym gabaryty mają tu IMHO mniejsze znaczenie, szczególnie, że paradoksalnie pies większych rozmiarów może być spokojniejszy i w domu być większym leniem i śpiochem, niż ten mały, nadpobudliwy, reagujący na każde poruszenie czy hałas.

ale fagih, ja nie dyskutuje z tym, ze wieksza powierzchnia zyciowa ulatwia zycie rodzinie (czytanej jako ludzie + zwierzaki). z tym sie nie da dyskutowac, bo to jest aksjomat :D Ty mowisz o ilosci mieszkancow, a ja dyskutuje z teoria, ze duze psy nie powinny byc trzymane w malych mieszkaniach. zauwaz, ze Skrzacik i Anirrak caly czas do tej pory stawialy nacisk na wielkosc psa, czyli gabaryty, a nie ilosc domownikow - i ja sie o to pytam, tylko i wylacznie. :D z drugiej strony, jak przeliczac metraz na osobnika? czesc z nas zyje w chorych warunkach gdzie i bez zwierzakow jest ciasno, ale roznica czy bedzie to duzy pies na 27 metrach, czy maly pies na 27 jest absolutnie zadna. chyba znalazlas w koncu problem, gdzie ilosc jest wazniejsza od jakosci ;) :D:D:D

to, ze Skrzacik podpisujesz sie pod slowami fagih obawiam sie, ze odbieram jako ominiecie tematu szerokim lukiem na podobnej zasadzie, jak "ale ja nigdzie nie wspominalam o oddawaniu psa", by nastepnie powiedziec" no chwila, ale to nie ja zaczelam". tym bardziej, ze moim zdaniemjak juz napisalam fagih pisze o ilosci mieszkancow, a nie o rozmiarach psa.

oj Anirrak, to ja odwroce pytanie i poprosze o dowod zadowolenia psa z ogrodu. :D btw. nie wiem czy zauwazylas, ale ja trzymania psa w przedpokoju tez nie pochwalam. :D
wedle tego co piszesz, to zadne psy nie powinny byc trzymane w mieszkaniach i posiadanie ogrodu z przeznaczeniem dla wybiegu dla psa jest jedynym wyjsciem gwarantujacym jego zadowolenie. btw mam nadzieje, ze jednak miejsce wybiegu dla psa, nie jest tym samym miejscem gdzie dzieci mialyby sie bawic ;) mam wrazenie, ze idac tym tropem mozna dojsc do wniosku, ze zwierzat nie powinno sie trzmac wogole, chyba, ze ma sie ogrod, lub jezioro w przypadku rybek ;)
sa dwie zasadnicze roznice pomiedzy zwierzakami w zoo i psami. psy sa udomowione od ladnych paru tysiecy lat i sa pod tym wzgledem hodowane, w przeciwienstwie do zwierzakow w zoo. tak tez zew do natury jest chyba(!) mniejszy u psow, ktorym obecnie do wilkow dosyc daleko. oczywiscie pomijam wszelkie nowe rasy czy tez specjalnie hodowane, zeby pewne cechy naturalne zachowac, ale rowniez pomijam kolonie mrowek czy termitow w zoo. po drugie i moim zdaniem wazniejsze - z psem sie wychodzi na spacer gdzie moze sie on wyszalec, zabiera sie go samochodem do lasu, na dzialke czy na wakacje. zwierzaki w klatkach sa przypisane do tego samego mniejsca 24/7/365.

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 13:17
0

K2 napisał(a):Anirrak napisał(a):K2 napisał:
dla mnie Twoje argumenty o duzych psach w bloku sa nie do przyjecia. mialam dwa bydlaki na 40 metrach, wszyscy bylismy zadowoleni.

I to jest koronny argument Wink
K2 miała - to jest ok Razz
nie Annirak, to ze K2 miala to jest akurat "psu na bude" ;), ale to, ze WSZYSCY BYLI ZADOWOLENI - to, to jest koronny argument.

i dalej sie pytam, wiem, ze Skrzacik i Ty uwazacie, ze duzy pies sie do malego mieszkania nie nadaje. ale dalej nie wiem dlaczego, bo argumentow poza "bo ja tak uwazam i juz" nie ma. i jeszcze dodatkowe pytanie po ostatnich wypowiedziach - w jaki sposob przeszkadza sasiadom dobrze ulozony pies? i co psu po ogrodzie, do ktorego wejsc mu nie wolno... chyba, ze to oznaka okrucienstwa ;) napatrzy sie biedak przez szyba, ale "nie dla psa ogrod" ;) :D
Primo - jak wybadać poziom zadowolenia u psa ? ;)
Bo śmiem twierdzić (a co, wolno mi ;) ) że psy byłyby bardziej zadowolone mając do dyspozycji ogród-wybieg o powierzchni 500 m2 niz mieszkanie 40 m2 ;)

Secundo - jestem przeciwniczką trzymania duzych psów w małych pomieszczeniach dokładnie z tego samego powodu,
dla którego protestuje się przeciwko trzymaniu zwierzat w zoo w małych klatkach ;)
IMHO zwierzeta (nie tylko one zresztą) potrzebują odrobiny przestrzeni -a małe mieszkanie to mała przestrzeń...

Tertio - nie pisałam o ogrodzie-sanktuarium, do którego psom wstęp wzbroniony,
a o ogrodzie zielono_trawiastym, gdzie sierściuchy, dzieci, zabawki, i inne "narzędzia siejące zniszczenie" są mile widziane ;)

Ode mnie - to tyle 8)
Nie mam zamiaru pikietować pod oknami sąsiadów, którzy trzymają w M-2 trzy sztuki collie.

Jak juz pisałam - ja dużego psa nie zamknąłabym na tak małej przestrzeni -
a opinie o tym, że trzymanie amstaffa w przedpokoju 34-metrowego mieszkania to wyjątkowo głupie rozwiąznie
podtrzymuję od początku do końca.
Na szcęście ja to nie Roman G i dopuszczam do mózgoczaszki, że inni moga myśleć inaczej ;) :P

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 12:43
0

No i fagih wyczerpała temat metrażu. Zgadzam się z każdym słowem, doskonale to ujęłaś. :D

Odpowiedz
ada.ant 2013-07-25 o godz. 12:29
0

Anirrak napisał(a):
Dla mnie - odpowiedni dla dużego psa (przez co rozumiem psa wielkości owczarka niemieckiegi i wyżej)
jest dom z ogrodem 8)

pytałam o metraż 8)
dom domowi nie równy... ogród również, szczególnie że często nie wszędzie pies ma wstęp...

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 11:40
0

K2 napisał(a):
i dalej sie pytam, wiem, ze Skrzacik i Ty uwazacie, ze duzy pies sie do malego mieszkania nie nadaje. ale dalej nie wiem dlaczego, bo argumentow poza "bo ja tak uwazam i juz" nie ma.
Wprawdzie ja nie Skrzacik ale pozwolę sobie zabrać głos. Małe mieszkanie IMHO kiepsko się sprawdza przy dużej ilości mieszkańców - niezależnie od tego czy to pies, kot, fredki czy ludzie. Po prostu cięzko znaleźć swój kąt, miejsce tylko dla siebie. Nawet jeśli wygospodaruje się kawałek przestrzeni to raczej nie będzie to ciche, wyizolowane miejsce. Każdy gość również narusza spokój i ład. A psy raczej potrzebują 'swojego' miejsca, w którym czują się bezpiecznie. Miałam psa na 27m2 i pies mimo wyprowadzania, obecności ukochanych osób dostawał kociokwiku, jak się ciągle coś działo, nie miał chwili ciszy, każdy przechodząc potrącał mu legowisko, budził ze snu. Przy czym gabaryty mają tu IMHO mniejsze znaczenie, szczególnie, że paradoksalnie pies większych rozmiarów może być spokojniejszy i w domu być większym leniem i śpiochem, niż ten mały, nadpobudliwy, reagujący na każde poruszenie czy hałas.

K2 napisał(a):i co psu po ogrodzie, do ktorego wejsc mu nie wolno... chyba, ze to oznaka okrucienstwa ;) napatrzy sie biedak przez szyba, ale "nie dla psa ogrod" ;) :D
A z tym się akurat zgadzam. Znam parę osób, którym szkoda wypielęgnowanego ogrodu więc pies albo jest:

trzymany w domu, nie wypuszczany do ogrodu, na spacery wyprowadzany na ulicę na smyczy.
trzymany na małym ogrodzonym, wydzielonym kawałku terenu. Raczej nie za dużym ( mniejszym niż przedpokój plus kuchnia jakby kto pytał ;) ) , do wybiegania się nie nadaje.
Generalnie IMHO zwierze w takich warunkach się meczy tak samo jak w małym mieszkaniu.

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 06:15
0

- jaki metraż jest odpowiedni/wystarczający/wymagany do trzymania dużego psa?
i jeszcze pytanko, czy dla miniaturek, zeby nie mialy lekow przestrzennych powinno sie obnizac stropy i stawiac scianki dzialowe? :D:D:D:D:D

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 06:13
0

Anirrak napisał(a):K2 napisał:
dla mnie Twoje argumenty o duzych psach w bloku sa nie do przyjecia. mialam dwa bydlaki na 40 metrach, wszyscy bylismy zadowoleni.

I to jest koronny argument Wink
K2 miała - to jest ok Razz
nie Annirak, to ze K2 miala to jest akurat "psu na bude" ;), ale to, ze WSZYSCY BYLI ZADOWOLENI - to, to jest koronny argument.

i dalej sie pytam, wiem, ze Skrzacik i Ty uwazacie, ze duzy pies sie do malego mieszkania nie nadaje. ale dalej nie wiem dlaczego, bo argumentow poza "bo ja tak uwazam i juz" nie ma. i jeszcze dodatkowe pytanie po ostatnich wypowiedziach - w jaki sposob przeszkadza sasiadom dobrze ulozony pies? i co psu po ogrodzie, do ktorego wejsc mu nie wolno... chyba, ze to oznaka okrucienstwa ;) napatrzy sie biedak przez szyba, ale "nie dla psa ogrod" ;) :D

Odpowiedz
magdage 2013-07-25 o godz. 04:57
0

K2 mądrze gada,
reszta ma igrzyska, dajcie już spokój bo za mało danych by stawiac diagnozę ;)))

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 02:54
0

ada.ant napisał(a):ponawiam pytanie - do osób autorytatywnie wypowiadających się o małym metrażu w stosunku do wielkości psa ( najwyraźniej trudne, bo zostało bez odpowiedzi):
- jaki metraż jest odpowiedni/wystarczający/wymagany do trzymania dużego psa?
Ada - a pszem Cię bałdzo :)
Aczkolwirek nie wiem, czy pytanie do mnie - bo jakoś swojego "autorytaryzmu" nie dostrzegam -
raczej powiedzialabym, że po prostu wyrażam moją prywatną opinię ;)

Dla mnie - odpowiedni dla dużego psa (przez co rozumiem psa wielkości owczarka niemieckiegi i wyżej)
jest dom z ogrodem 8)

I dlatego - mimo wielkiego afektu, jakim darzę dogi niemieckie - to na swoich 60 metrach doga mieć nie będę...
A chciałabym - i to bardzo 8)

Odpowiedz
ada.ant 2013-07-25 o godz. 02:10
0

ponawiam pytanie - do osób autorytatywnie wypowiadających się o małym metrażu w stosunku do wielkości psa ( najwyraźniej trudne, bo zostało bez odpowiedzi):
- jaki metraż jest odpowiedni/wystarczający/wymagany do trzymania dużego psa?
czy metraż powinien być przeliczany na kg zwierzęcia?
czy na wysokość w kłębie?

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 02:09
0

Aleba napisał(a):Karolya napisał(a):pies jest dodatkim
No i właśnie dlatego nigdy się pewnie nie zgodzimy w swoich poglądach ;)
całe szczęście nie musimy, ale bardzo szanuję ludzi, którzy kochają zwierzaki miłością ogromną :D

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 02:07
0

Karolya napisał(a):pies jest dodatkim
No i właśnie dlatego nigdy się pewnie nie zgodzimy w swoich poglądach ;)

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 02:04
0

Nie zamierzam się zapętlić w dyspucie - robię tak jak uważam - nie jestem orodokską, mam dziecko/i i życie, które nie kręci się wokół psa - pies jest dodatkim - miłym ale jednak dodatkiem. Sprawa jej karmy nie spędza mi snu z powiek, aczkolwiek żadna krzywda jej się nie dzieje. Finito.
A jeśli chodzi o wegetarianizm, to nasz dziwny przypadek uwielbia wszelką zieleninę i owoce :lizak: chociaż oczywiście nie mam wątpliwości co by wybrała ;)

Odpowiedz
mokato 2013-07-25 o godz. 01:56
0

Karolya, zazdroszczę bardzo tego niewymagającego psa.
Ja po podawaniu taniej karmy więcej wydawałam na leczenie niż wynosi koszt obecnego żywienia mojej psicy. Nawet drogie karmy ją uczulają bo zawieraja mięso. Od kilku lat je karmę weterynaryjną, rybną. Wszystko jest ok ale ja sama czasem jej cos podrzucę(np makaron czy coś podobnego) i najpóźniej za dwa dni lecę do weta po antybiotyk :|
Najśmieszniejsze jest to, że ona uwielbia warzywa,: ogórki, pomidory itp. To na szczęście może jeść. ;)

Tak sobie pomyślałam, że może MartaO gotując jedzenie jakoś je doprawiała, albo pies dostawał resztki, że miał rozwolnienie. Możliwe jest też, że przy gwaltownej zmianie z suchego na gotowane pies dostaje biegunki. U nas tak było.

A pomijając kwestie żywnościowe i wracając do tematu, chciałam polecić fajną ksiązkę dla właścicieli psów: "Twój pies i twoje dziecko" Silvia Hartmann- Kent.

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 01:47
0

Karolya napisał(a):Sprawdzianem karmy jest dla mnie to jak pies się po niej zachowuje, jakie ma nastroje i jak wygląda.
Ale w jakiej perspektywie? Kilku tygodni czy miesięcy czy kilku lat?
Bo to, że teraz jest OK nie oznacza, że za jakiś czas nie ujawnią się jakieś problemy czy niedobory (czego oczywiście nie życzę).
Karolya napisał(a):Na razie, odpukać, zmiana jest niezauważalna - z gotowania żołądeczków drobiowych z ryżem i warzywami, piersi kurczaka i innych frykasów przeszliśmy na Pedigree w bólach, bo psiura "nie chciała", ale w końcu dało radę.
Przesadą jest dla mnie stanie przy garach, jeśli nie pogarszając jej stanu egzystencji mogę sobie ułatwić życie
No to ja osobiście nie jestem przekonana, że "zrobiliście psu dobrze". Chociaż sobie na pewno.
Karolya napisał(a):Ludzie kiedyś w zamierzchłych czasach też byli raczej mięsożerni - a dzisiaj? ewolucja (za przeproszeniem) zmieniła styl naszego życia i niektórzy - łącznie z autorką tego posta mięsa nie dość, ze nie tykają, to nawet na nie nie patrzą, a jednak nie brak im 'wewnętrznego ognia'.
Ale Twój pies nie jest wegetarianinem? ;) I jak mu postawisz michę mięsa, a obok michę warzyw, to pewnie raczej zje mięso? No to widać właśnie tego jego organizm potrzebuje bardziej.
Może mopsy wolniej od ludzi ewoluują ;)

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 01:40
0

Wszystko ładnie pięknie, z jednym małym ALE ;)
psy dzisiejsze nie są już psami sprzed tysięcy lat - nie znam się na dużych rasach, ale taki mops, który mnie interesuje nic nie musi - wybiega się tyle co na spacerze - w domu raczej poleguje - chyba, że wariuje z dzieckiem :) Sprawdzianem karmy jest dla mnie to jak pies się po niej zachowuje, jakie ma nastroje i jak wygląda. Na razie, odpukać, zmiana jest niezauważalna - z gotowania żołądeczków drobiowych z ryżem i warzywami, piersi kurczaka i innych frykasów przeszliśmy na Pedigree w bólach, bo psiura "nie chciała", ale w końcu dało radę.
Przesadą jest dla mnie stanie przy garach, jeśli nie pogarszając jej stanu egzystencji mogę sobie ułatwić życie ;)
Ludzie kiedyś w zamierzchłych czasach też byli raczej mięsożerni - a dzisiaj? ewolucja (za przeproszeniem) zmieniła styl naszego życia i niektórzy - łącznie z autorką tego posta mięsa nie dość, ze nie tykają, to nawet na nie nie patrzą, a jednak nie brak im 'wewnętrznego ognia'. lol

Spojrzałam z ciekawości na napoczęte opakowanie pedigree psiury - łączniej jakieś 20% mięsa - reszta warzywa i inne popioły i uzupełniacze. No i? Zaznaczam - nie wiem jak inne rasy, ale mopsy wymagające nie są.

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 01:18
0

I jeszcze masz prasówkę do poczytania ;)
http://www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=796&Itemid=48

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 01:08
0

Karolya napisał(a):Ja nie rozumiem tylko jednego - cu u licha jest złego w Chappi czy innym Pedigree ? :o
Sami właśnie w bólach ogromnych próbowaliśmy nauczyć psiurę jedzenia takiego żarcia i odnieśliśmy sukces z czego jestem dumna - ale nie wiem czy wypada to pisać w kontekście takiej dyskusji Mimo, że mogłabym kupować karmę dużo droższą - nie zamierzam - dlaczego? a dlaczego nie?? Psiurze po Pedigree sierść się błyszczy oczyska także, pełna jest energii, a to chyba dziwne, zważywszy, że to żarcie rodem z supermarketu ? ;)
Obejrzyj skład, szczególnie zawartość mięsa, składników mineralnych oraz rodzaj i ilość wypełniaczy. A potem porównaj to ze składem karmy droższej.
Ekspertem od psiego żarcia nie jestem, bo sama mam koty. Ale podejrzewam, że proporcje kształtują się podobnie.
W karmach marketowych typu whiskas, kitekat etc. zawartość mięsa to 4% (no, producent dyplomatycznie pisze "minimum 4%", ale nie spodziewam się tam znaleźć dużo więcej ). W karmach, którymi ja karmię - 30-100% w mokrych, 40-60% w suchych. Nie przekonasz mnie, że lepiej jest ładować w mięsożercę, jakim jest kot czy pies zboże, kukurydzę czy pulpę buraczaną zamiast składników mięsnych.
No i składniki mineralne. W diecie kota ważna jest np. tauryna i kwasy nienasycone. Nie wszystkie karmy mają je w składzie. Karmiąc tańszymi karmami musisz suplementować te składniki, bo inaczej zwierzak będzie miał niedobór.

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 00:56
0

K2 napisał(a):dla mnie Twoje argumenty o duzych psach w bloku sa nie do przyjecia. mialam dwa bydlaki na 40 metrach, wszyscy bylismy zadowoleni.
I to jest koronny argument ;)
K2 miała - to jest ok :P

Ja tam oszołom jestem - i śmiem twierdzić, że trzymanie bydlaka w małym mieszkaniu az tak super_fajne nie jest :P
I dla właścicieli, i dla sąsiadów i dla psa także 8)
Zwłaszcza przy domownikach aktywnych zawodowo - których nie ma w domu po 10 godzin dziennie 8)

Karolya napisał(a):Ja nie rozumiem tylko jednego - cu u licha jest złego w Chappi czy innym Pedigree ?
Karolya - a spojrzałas kiedyś na skład Pedigree czy Chappi?
Zawierają 4 % mięsa - reszta to bezwartościowy popiół i wypełniacze...
Duzo na temat wartości tych karm można wyczytac na stronach weterynaryjnych i forach zwierzakowych.

IMHO - jednak najlepsze (i najtańsze) jest jednak własnoręcznie przygotowane żarcie dla zwierza.
Wiem co podaję, wiem, że nie ma w tym żadnego syfu.
I metodą "prób i błędów" mozna wypracowc menu nawet dla b.wybrednego sierściucha ;)

Ja niestety nie zawsze mam czas na zabawę z pichceniem - kocica musi sie zadowolić RC, Animondą czy Puruiną -
ale tam zawartość miesa to ok. 50 % + 10 % warzyw ;)
A że i ja czasami jadam w Macu - to raz na ruski miesiąc Puśka Whiskasa tez załapie ;)

Odpowiedz
Gość 2013-07-25 o godz. 00:41
0

Ja nie rozumiem tylko jednego - cu u licha jest złego w Chappi czy innym Pedigree ? :o
Sami właśnie w bólach ogromnych próbowaliśmy nauczyć psiurę jedzenia takiego żarcia i odnieśliśmy sukces z czego jestem dumna - ale nie wiem czy wypada to pisać w kontekście takiej dyskusji Mimo, że mogłabym kupować karmę dużo droższą - nie zamierzam - dlaczego? a dlaczego nie?? Psiurze po Pedigree sierść się błyszczy oczyska także, pełna jest energii, a to chyba dziwne, zważywszy, że to żarcie rodem z supermarketu ? ;)

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 15:01
0

ten sam tekst mozna przeczytac na wiele sposobow, wszystko zalezy od podejscia i wlasnych doswiadczen. sama wole wierzyc, ze ludzie sa dobrzy, dopoki mi nie udowodnia, ze jest inaczej.
Zgadzam się. Ja to zrozumiałam zupełnie inaczej niż Ty.
Niestety przekonałam się, że ludzie są z natury raczej źli dla zwierząt i być może stąd moje radykalne osądy i rozumienie wypowiedzi Marty.

niewazny jest metraz i ogrod. wazne jest jak sie traktuje psa.
A ten cytat właściwie powinien być podsumowaniem całej dyskusji. Bo w istocie, to jest najważniejsze.

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 14:49
0

dla mnie Twoje argumenty o duzych psach w bloku sa nie do przyjecia. mialam dwa bydlaki na 40 metrach, wszyscy bylismy zadowoleni. mam dom z ogrodem, do ktorego nie bede puszczac psa jak ogrod zostanie zrobiony. niewazny jest metraz i ogrod. wazne jest jak sie traktuje psa.

to, ze sie powaznie mysli o oddaniu psa, ktory klapie na dzieci jest tylko i wylacznie odpowiedzialnym traktowaniem rodzicielstwa. nie rozumiem dlaczego ma sie psa oddawac od razu. obawa rodzica przed tym, co psiak moze zrobic jest jaknajbardziej naturtalna. ja widze tylko rozterke wlasciela i matki.

ten sam tekst mozna przeczytac na wiele sposobow, wszystko zalezy od podejscia i wlasnych doswiadczen. sama wole wierzyc, ze ludzie sa dobrzy, dopoki mi nie udowodnia, ze jest inaczej.

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 14:31
0

Ale chwila! Ja napisałam o oddaniu, po tym jak Marta o nim już wspomniała. Uważam, że skoro już o tym poważnie myśli, to dla psa będzie tylko lepiej.

Tak więc narazie jestem w kropce...oddac go nie chcemy, ale jak coś nawyprawia to pójdzie do ludzi...nie bede wybierac pomiedzy psem a dzieckiem..jedna wpadka i tyle...nie mam zamiaru do konca zycia zalowac ze przejmowalam sie psem a nie myslalam o dziecku!
Niby Marta pisze, że go nie chcą oddać, ale jest tu wyraźne założenie, że pies właściwie ma jak w banku, że "pójdzie do ludzi", bo jak pisze Marta on się, według niej, niebezpiecznie bawi z jej bratankiem. Czyli jeżeli tylko choć kłapnie szczęką w pobliżu dziecka, to będzie musiał odejść.
Z takim nastawieniem lepiej jest oddać psa od razu.

Więc akurat w tym wypadku JESTEM ZA TYM, ŻEBY WŁAŚCICIELE ODDALI TEGO PSA. Powody juz wymieniłam.

Ogólnie małe mieszkanie nie jest wskazaniem do natychmiastowego oddania psa, ale wielki w pies w małym mieszkaniu na pewno będzie się czuł gorzej niż w dużym (a najlepej w domu z ogrodem). Ja bym wielkego psa do mieszkania w bloku nie wzięła. Duże psy potrzebują przestrzeni, nie tylko na spacerze. Takie jest moje zdanie.
Natomiast, jeśli już miałabym np. amstafa i musiała się przenieśc do 30 m2, to na pewno bym go nie oddała. Ale ja nie trzymałabym go w przedpokoju i nie zakładałabym z góry, że pies pewnie i tak w końcu wyleci.

Może ja jakoś niewraźnie piszę, bo nie wiem, czemu nie możemy się w tej kwestii porozumieć.

... nie mamy pojecia od jakiego czasu Max siedzi na tym przedpokoju, nie mamy pojecia co MartaO robi, zeby psiakowi pomoc czy tez jakos rozwiazac sytuacje.
Nie mamy pojęcia, ale ja w jej poście nie wyczytałam troski o los zwierzęcia, ani skruchy, że pies jest separowany i siedzi tylko w przedpokoju. To było po prostu stwierdzenie faktycznego stanu rzeczy - "postanowiliśmy, że.../przyjęliśmy zasadę...". I właśnie to mi dało do myślenia.

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 14:05
0

Ale ja nigdzie tu nie napisałam o pozbywaniu się psa.
a i owszem, tutaj napisalas. w swoim pierwszym poscie w tym topiku:
Skrzacik napisał(a):MartaO napisał:

Narazie mamy zasade nie wpuszczania psa do pokoju bo mamy tylko 34 m2 (pokoj z kuchnia) a max strasznie gubi siersc...wyczesuje go, kompie, ale to i tak nic nie pomaga...to podobno przez karmę Chapii i inne,ale sorki na karme 5 kg za 100 zł mnie nie stać...
Ja myślę, że oddać. Tylko nie do schroniska. Znajdźcie mu dom, gdzie będzie mógł poruszac się po przetrzeni większej niż pudełko zapałek.
Nie rozumiem ludzi, ktorzy biorą wielkie psy do miniaturowych mieszkań i jeszcze ich nie wpuszczają do pokoju Shocked Shocked Shocked Shocked Shocked
Okrucieństwo, okrucieństwo, okrucieństwo. Neutral
nadal nie rozumiem jak ma sie metraz do szczescia psa. izolacja od wlascicieli owszem rozumiem, sama o tym pisalam. ale przeciez pies nie jest w klatce, gdzie nie moze sie obrocic.

Skrzacik napisał(a):A to niby dlaczego krzywdząca?
dlatego, bo jak sama przyznajesz nie znasz motywow kierujacych takim postepowaniem. wiemy tylko o lnieniu i o niczym wiecej. i raczej trudno posadzac wlasciciela, ktory probowal rozne karmy dopasowac, myje psiaka, szczotkuje go, zapewnia mu wlasciwa opieke weterynaryjna, pozwala sie psu wybiegac na spacerach o to, ze traktuje psa jak zawalidroge. przedpokoj jest jednak deczko wiekszy od pudelka zapalek. jak moje bydle jest chore, a ja musze wyjsc z domu, to zamykam go w kuchni, zeby mi bylo latwiej posprzatac, czy to oznacza, ze moj maly czarny to dla mnie przeszkoda? nie mamy pojecia od jakiego czasu Max siedzi na tym przedpokoju, nie mamy pojecia co MartaO robi, zeby psiakowi pomoc czy tez jakos rozwiazac sytuacje.

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 13:41
0

Madeleine napisał(a):
Podsumowując - myślę, że Aleba najtrafniej spuentowała dyskusję. Bierze się zwierzaka nie po to, aby był zabawką, ale żeby stał się członkiem rodziny. I tak, jak opiekować się będę dzieckiem, tak opiekuję się teraz moimi kocimi łajzami - i chcę dla nich tego, co najlepsze.

Niestety - jeśliby okazało się, że wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności nie byłabym w stanie im zapewnić należytej opieki i warunków do życia, z ciężkim sercem, ale szukałabym im nowego domu - gdzie byłyby szczęśliwe. Mimo, że - jak pisałam wcześniej - decydowałam się na koty świadomie, nie pod wpływem impulsu, i wiedziałam, że zwierzak to nie tylko przyjemność, ale i obowiązki.

I o to tutaj chodzi - żeby taka MartaO przemyślała nie tylko to, co jest najlepsze dla niej i jej męża, ale i ich psa.
Gdzieś tu zgubiła się sprawa dziecka... w każdym razie z tego wywodu ja wnioskuję, że mając dziecko, jeżeli w skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności nie byłabyś w stanie zapewnić dziecku należytej opieki i warunków (mały metraż) to szukałabyś dla niego nowego domu?? Przecież to członek rodziny jak i zwierzak...

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 13:30
0

K2 napisał(a):Skrzacik napisał(a):
Rozumiem, że dostała go z dobrodziejstwem inwentarza wraz z mężem, ale też już wtedy powinna się zastanowić czy te warunki, które mu może zaoferować są wystarczająco dobre. A jeśli by nie były, to zrobić wszystko, by to zmienić, a nie ograniczać mu pole manewru do łazienki i kuchni.
mysle, ze mocno nie doceniasz przywiazania pierwotnego wlasciciela do psa. nie wyobrazam sobie, ze idac w zwiazek mialabym pozbawiac mojego partnera jego zwierzaka albo proponowac pozbycie sie go, bo mi sie metraz zmniejszyl.
Ale ja nigdzie tu nie napisałam o pozbywaniu się psa. Jeżeli z powodów życiowych zmniejszył się metraż, to jasne, że nie jest to równoznczne z natychmiastowym oddaniem psa. Ale w tym wypadku metraż zmniejszył się podwójnie, bo pies jest trzymany za zamkniętymi drzwiami w przedpokoju. :| I tylko o to mi chodzi. Nie dośc, że na małej powierzchni, to jeszcze odseparowny od właścicieli.
Jeżeli linieje można pokój odkurzyć. Jeśli się nie chce odkurzać, to rzeczywiście najprościej jest go wystawić za drzwi...

Mi tu już nawet nie chodzi o karmę, niech je co lubi, może mu nie zaszkodzi. Ale o okazywanie uczuć psu, czy jakiemukolwiek zwierzęciu. Uważam, że zamykanie mu dostępu do właścieli jest dla niego niezbyt miłe (mówiąc delikatnie) i niezbyt dobrze świadczy o właścielach.

Ja dobrze rozumiem kwestię uczelenia, bo sama jestem uczulona na moje koty (mój mąż również). Był moment kiedy też nam przyszło do głowy (z czystego lenistwa), że nie będziemy ich w puszczać na noc do pościeli, ale rozdzierające jęki Bufki pod drzwiami szybko zmieniły ten stan rzeczy. Koty są wpuszczane bez ograniczeń, pokój dokładnie odkurzany, a pościel po prostu częściej prana.

K2 napisał(a):Skrzacik napisał(a):Bo tak jest jego "państwu wygodniej".
to jest tylko i wylacznie Twoja ocena czyjegos zachowania i moim zdaniem mocno krzywdzaca.
A to niby dlaczego krzywdząca? Państwu jest wygodniej, bo nie muszą tak często odkurzać i spać z sapiącym psem ;) A jaki jest inny powód jak nie wygoda do nie wpuszczania psa?

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 13:09
0

Madeleine napisał(a):
P@ti napisał(a):A mnie jakoś bardziej szczęśliwe wydają sie pieski z mieszkań w bloku wyjadające ludziom jedzenie (albo czatujących jak im ktoś coś rzuci)...
:o :o No cóż, słów brak.

P@ti napisał(a):a z tego co wiem dorosłe koty nie sa w stanie zaakceptowac zmiany własciciela...
Naprawdę? Skąd masz takie informacje?


zdania wyrwane z kontekstu tracą swój sens... sugeruję sobie nie dopowiadać... Jest taki pies w mijej rodzinie "Dyziek" (uratowany przed utopieniem) sporawy (ale kundelek), na żarciu w wersji normal... czatuje żeby mu podrzucić coś z ludzkiego talerza (dla zasady, zabawy i przekomarzania się - to dla wyjasnienia niezrozumiałego zdania z mojej poprzedniej wypowiedzi, która tak Cię zszokowała) - i z radości potrafi się zesikać jak rodzina przychodzi w odwiedziny... nie wygląda mi na zabiedzonego nieszczęśliwego psa (mimoże żyje z dwoma kotami, ciotką i jej córką na gdzieś max 40 metrach)... Szczerze mówiąc w porównniu do tych wszystkich rasowych wychuchanych, piesków jemu cały czas ogon lata

Co do zmiany własciciela u kotów - przez jakiś czas w mojej rodzinie były dwa koty "po kimś" (oddane ze względu na ataki jakie dokonywały na dziecku, które się pojawiły) i oba zdziczały i niewiele później umarły.... Weterynarz potwierdzał, że to jest najczęstsza reakcja na zmianę własciela...

Życzę bogactw, bezproblemowego zycia, duzych mieszkań i żadnych przeciwności losu...
_________________

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 11:48
0

Skrzacik napisał(a):Wiesz K2, mi tu głownie chodzi o podejście do zwierzęcia.
Pies z niewiadomych względów nie jest wpuszczany do pokoju.
z wiadomych powodow. lnieje mocno i zostawia wszedzie kudly
Bo tak jest jego "państwu wygodniej".
to jest tylko i wylacznie Twoja ocena czyjegos zachowania i moim zdaniem mocno krzywdzaca.
Oprócz tego, ja z postów Martynie wyczytałam, że próbowała wszystkich karm (wybór był pewnie pomiędzy gotowaniem samodzielnym, chappim a pedigree) i nadal podtrzymuję, że jeśli nie stać nas na odpowiedznie jedzenie dla zwierzęcia, to nie powinniśmy takiego zwierzęcia brać.
jedynym efektem ubocznym karmy, ktora dostaje pies MartyO jest jego lnienie. tyle ja wyczytalam.
Rozumiem, że dostała go z dobrodziejstwem inwentarza wraz z mężem, ale też już wtedy powinna się zastanowić czy te warunki, które mu może zaoferować są wystarczająco dobre. A jeśli by nie były, to zrobić wszystko, by to zmienić, a nie ograniczać mu pole manewru do łazienki i kuchni.
mysle, ze mocno nie doceniasz przywiazania pierwotnego wlasciciela do psa. nie wyobrazam sobie, ze idac w zwiazek mialabym pozbawiac mojego partnera jego zwierzaka albo proponowac pozbycie sie go, bo mi sie metraz zmniejszyl. Confused
I tylko o to chodzi. Nie twierdzę, ze pies powinien być stawiany na pierwszym miejscu, ale nie można go traktować jak zawalidrogę. A tutaj cos takiego pobrzmiewa niestety. Neutral

o ile moim zdaniem trzymanie psa na korytarzu caly czas jest naganne, to jest to jedyna rzecz, do ktorej mozna sie przyczepic w wypowiedzi MartyO. z drugiej strony, trzymanie psa na korytarzu nie jest rownoznaczne z traktowaniem go jako zawalidroge. ja takich tonow w wypowiedziach MartyO nie wyczulam.
btw z checia sie dowiem dlaczego duzych psow nie pwoinno sie trzymac ww malych mieszkaniach.

Madeleine napisał(a):I o to tutaj chodzi - żeby taka MartaO przemyślała nie tylko to, co jest najlepsze dla niej i jej męża, ale i ich psa.
a pod tym, to sie moge tylko podpisac :D

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 11:45
0

P@ti napisał(a):Poza tym dla mnie nienormalne jest wydawanie na żarcie dla zwierząt więcej niż na żywność ludzi...
A kto powiedział, że wydajemy więcej na zwierzęta niż ludzi? Śmiem polemizować, raczej na jedzenie przeciętna rodzina wydaje więcej niż 100-200 pln/ osobę/ miesiąc.

P@ti napisał(a):A mnie jakoś bardziej szczęśliwe wydają sie pieski z mieszkań w bloku wyjadające ludziom jedzenie (albo czatujących jak im ktoś coś rzuci)...
:o :o No cóż, słów brak.

P@ti napisał(a):a z tego co wiem dorosłe koty nie sa w stanie zaakceptowac zmiany własciciela...
Naprawdę? Skąd masz takie informacje?

Podsumowując - myślę, że Aleba najtrafniej spuentowała dyskusję. Bierze się zwierzaka nie po to, aby był zabawką, ale żeby stał się członkiem rodziny. I tak, jak opiekować się będę dzieckiem, tak opiekuję się teraz moimi kocimi łajzami - i chcę dla nich tego, co najlepsze.

Niestety - jeśliby okazało się, że wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności nie byłabym w stanie im zapewnić należytej opieki i warunków do życia, z ciężkim sercem, ale szukałabym im nowego domu - gdzie byłyby szczęśliwe. Mimo, że - jak pisałam wcześniej - decydowałam się na koty świadomie, nie pod wpływem impulsu, i wiedziałam, że zwierzak to nie tylko przyjemność, ale i obowiązki.

I o to tutaj chodzi - żeby taka MartaO przemyślała nie tylko to, co jest najlepsze dla niej i jej męża, ale i ich psa.

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 11:04
0

mokato napisał(a):Gotować mi sie nie chce ale jak nie byłoby mnie stać na karme to gotowałabym, bo już tak dawniej było.
brawo... trafne podsumowanie mojego wywodu... wczesnij autorka postu od którego wszystko sie zaczelo napisala, ze nie stac jej na zarcie za 400 miesiecznie, a pies nie toleruje zarcia gotowanego...

aleba, oby twoje dziecko nie było uczulone na siersc... bo bedziesz sie wtedy musiala pozbyc członków rodziny... a z tego co wiem dorosłe koty nie sa w stanie zaakceptowac zmiany własciciela...

a co do żarcia- moze powiem wprost - jak mnie nie stac na łososia to jem makrelę...

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 10:51
0

P@ti napisał(a):Waszą logiką od 10 roku zycia nie powinno sie nabywać nowych zwierząt (bo jeszcze się zdarzy jakaś ciąża, uczulenie dziecka, albo konieczność przeprowadzenia się do małego mieszkania, albo budżet będzie bardziej okrojony) Poza tym dla mnie nienormalne jest wydawanie na żarcie dla zwierząt więcej niż na żywność ludzi...
Tyle tylko, że dla mnie moje koty to członkowie rodziny. I dbam o nie tak samo jak o siebie i męża.
I tak jak nie karzę mężowi spać w przedpokoju, kiedy chrapie, tak samo nie wystawiam moich kotów za drzwi za to, że tupią czy gubią futro.
I jeszcze w dodatku na ich żarcie wydaję na pewno więcej niż na żywność dla ludzi. Bo jeden z kotów nie je niczego oprócz mięsa, a druga kotka jest po przewlekłym zapaleniu jelit, z którego ją wyciągałam pół roku (notabene choroba była wynikiem karmienia jej - zanim trafiła do mnie - wspaniałymi wynalazkami typu whiskas ) i musi dostawać karmy dobrej jakości.
I nie widzę w tym nic nienormalnego.

Odpowiedz
mokato 2013-07-24 o godz. 10:40
0

Wiesz P@ti, może dla Ciebie głupotą jest to, że ja wydaje te 250 pln na żarcie dla psa. Moja psina jest uczulona prawie na wszystko, tzn. nie ma uczulenia na ryz i rybe oraz warzywa i owoce. O karmach typu Chappi nie wspomnę. Czy w takim razie mam dawać jej jeść to co szkodzi i patrzeć jak sie męczy(potrafi wydrapać uszy, szyję do krwi)?
Gotować mi sie nie chce ale jak nie byłoby mnie stać na karme to gotowałabym, bo już tak dawniej było.
A z tą Pusią to strzeliłaś porównanie

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 10:19
0

rozwaliła mnie dyskusja... Większośc "obrończyń zwierząt" zakłada że zawsze będą miały stałe lub lepsze warunki zycia... Życzę tego z całego serca... Gorzej jak będzie trzeba przestawić pieska na żarełko w wersji normal (a nie lux)

Waszą logiką od 10 roku zycia nie powinno sie nabywać nowych zwierząt (bo jeszcze się zdarzy jakaś ciąża, uczulenie dziecka, albo konieczność przeprowadzenia się do małego mieszkania, albo budżet będzie bardziej okrojony) Poza tym dla mnie nienormalne jest wydawanie na żarcie dla zwierząt więcej niż na żywność ludzi...

Tak mi przyszła do głowy druga część filmu "Kogiel Mogiel"... tam był taki piesek (chyba się "Pusia" nazywała) - z waszych postów mogę wnioskować że właśnie to był okaz szczęśliwego psa (kosmetyczka, żarełko z najwyższej półki, co miesiąc wizyta u weterynarza, kosmetyczka, ubranka, etc.) A mnie jakoś bardziej szczęśliwe wydają sie pieski z mieszkań w bloku wyjadające ludziom jedzenie (albo czatujących jak im ktoś coś rzuci)...

Przy okazji -nade mna mnieszkaja sąsiedzi, którzy mają rotweilera... pies mieszka na małym metrażu, nie wygląda na nieszczęścliwego.. Wydaje misie że wszystko zaley od warunków w jakich pies się wychowywał....

no i "oczywiście" nie było w wątku żadnych ataków... ironizowanie, "głupota" i "bezmyslnośc" były jedynie neutralnym wyrażeniem własnej opinii...

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 05:57
0

Wiesz K2, mi tu głownie chodzi o podejście do zwierzęcia.
Pies z niewiadomych względów nie jest wpuszczany do pokoju. Bo tak jest jego "państwu wygodniej". Oprócz tego, ja z postów Martynie wyczytałam, że próbowała wszystkich karm (wybór był pewnie pomiędzy gotowaniem samodzielnym, chappim a pedigree) i nadal podtrzymuję, że jeśli nie stać nas na odpowiedznie jedzenie dla zwierzęcia, to nie powinniśmy takiego zwierzęcia brać. Rozumiem, że dostała go z dobrodziejstwem inwentarza wraz z mężem, ale też już wtedy powinna się zastanowić czy te warunki, które mu może zaoferować są wystarczająco dobre. A jeśli by nie były, to zrobić wszystko, by to zmienić, a nie ograniczać mu pole manewru do łazienki i kuchni.
I tylko o to chodzi. Nie twierdzę, ze pies powinien być stawiany na pierwszym miejscu, ale nie można go traktować jak zawalidrogę. A tutaj cos takiego pobrzmiewa niestety. :|

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 02:24
0

za adwokata robic nie mam zamiaru ;) ale ja odnioslam wrazenie, ze Marta zdaje sobie sprawe, ze zwierzak za szczesliwy nie jest i to takze wplynelo na decyzje o jego oddaniu. eh, ale niech sie sama zainteresowana wypowie, jesli jeszcze ma ochote :D

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-07-24 o godz. 02:12
0

K2 napisał(a):jakby mi ktos po moim jednym poscie strzelil tekstem ze sie patwie nad psem, to tez by mna trzasnelo.
baaaaaa oplulabym sie z oburzania, ale pomyslabym czy ten ktos nie ma przypadkiem racji.
bo to, ze mi sie wydaje, ze robie dobrze nie znaczy, ze racje mam.

Odpowiedz
ada.ant 2013-07-24 o godz. 02:09
0

K2 napisał(a):trzymanie duzych psow w malych mieszkaniach? a co w tym zlego? przeciez od tego, ze psiak sie wyhasal sa spacery, a nie chalupa. nigdy do mnie takie myslenie nie trafialo, ale moze w koncu ktos mnie przekona.
nawiązując do K2, mam pytanie jaki metraż jest odpowiedni/wystarczający/wymagany do trzymania dużego psa?

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 01:59
0

awangarda w stylu retro napisał(a):obstawiam forme i czesciowa tresc wypowiedzi Marty, a juz na pewno Sofiji drogiej
Sofiji nie bede komentowac ;) co do Marty, to jakby mi ktos po moim jednym poscie strzelil tekstem ze sie patwie nad psem, to tez by mna trzasnelo. nadej nie rozumiem, ale przeciez nie musze :D

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-07-23 o godz. 20:49
0

K2 napisał(a):ale nie rozumiem, reszty tej dyskusji. obstawiam forme i czesciowa tresc wypowiedzi Marty, a juz na pewno Sofiji drogiej 8)
pokrzykiwania, dziwne, kasliwe zwroty i operowanie stereotypami.
i to ostatnie mnie osobiscie wkurza najbardziej.

mysle, podobnie jak ewak, ze decyzja o oddaniu psa zostala juz podjeta. a przynajmiej Marta ja podjela. co mysli o tym jej maz nie wiem.

duzym plusem jest to, ze ast`y latwo przyzwyczajaa sie do nowego wlasciela. tak wiec az tak duza krzywda dla niego oddanie w dobre rece nie bedzie.

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 14:58
0

a ja sie pogubilam. rozmiem oburzenie za trzymanie psa na przedpokoju - moim zdaniem niedopuszczalne zachowanie, ale nie rozumiem, reszty tej dyskusji.
dywagacje o zarciu dla psa? pies nie toleruje innej karmy nic Chappi - z czym tu dyskutowac? moj maly czarny ma klopoty z kazda karma, wlacznie z ta gotowana, oprocz Frolikow.
trzymanie duzych psow w malych mieszkaniach? a co w tym zlego? przeciez od tego, ze psiak sie wyhasal sa spacery, a nie chalupa. nigdy do mnie takie myslenie nie trafialo, ale moze w koncu ktos mnie przekona. a juz myslenie, ze trzeba bylo brac pod uwage, ze sie kiedys bedzie chcialo miec dzieci... jakby czlowiek wiedzial, ze sie przewroci, to by sie polozyl, pomijajac juz kwestie tego, jak nastolatek ma wybiegac w przyszlosc te 10 lat :D
co do oddania psa, to goraco popieram. sama zostalam do tego zmuszona, bo mi jedno bydle dziabnelo core w policzek, bez jakichkolwiek wczesniejszych przeslanek. jesli masz MartaO jakiekolwiek, chocby najmniejsze obawy, to za rado skrzacika - poszukaj juz teraz dobrego wlasciciela dla psiaka. z jednym okiem na psa, z drugim na malucha, dlugo nie pociagniesz.

i wpusc go do pokoju. lepiej codziennie latac z odkurzaczem, niz trzymac psiaka odizolowanego - on pewnie mysli, ze cos przeskrobal. biedny mis.

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 13:41
0

MartaO napisał(a):aaaa no chyba ze rzeczywiście wszystkiue az tyle zarabiacie wydajecie na zwierzaki po 400 zł na miesąc w co nie uwierze!
No cóż. Mam 2 koty, karmę jedzą wyłącznie markową (Hill's, RC itp.), razem ze żwirkiem wydaję na nie jakieś 200-300 pln miesięcznie. Plus oczywiście weterynarz, zabaweczki i inne takie. Decydując się na nie wiedzieliśmy, ile to będzie kosztować - i świadomie nie zdecydowaliśmy się na więcej zwierząt; ponadto podjęliśmy tę decyzję dopiero wtedy, kiedy byliśmy PEWNI, że finansowo podołamy i w ramach oszczędności nie pójdziemy po whiskasa czy inny szajs.

MartaO napisał(a):6. jezeli chodzi o mieszkanie, to chyba lepsze to co mamy, niz oddanie do obcych?
Ależ obcy będą obcy na początku, później zwierzę się przyzwyczai - wiem, co mówię, rodzice mają psa, którego wzięli w wieku lat 7 (właściciel sprzedał dom i nie mógł oraz nie chciał brać do mieszkania psa, który był przyzwyczajony do dużej przestrzeni) - zapewniam Cię, że pies ma się nadzwyczaj dobrze i przywiązał do nowych państwa ;)

MartaO napisał(a):a pies pomimo moich wczorajszych prob, nawet nie ma ochoty przebywać do pokoju bo mu za ciepło i nawet jak chwile posiedzi to ucieka na kafelki do kuchni bo tam mu chlodno!
Niesamowite, prawda? Przyzwyczajaliście go przez długi czas do życia na małej przestrzeni, pewnie na początku był karcony za wchodzenie do pokoju, więc w końcu nauczył się, że mu tego nie wolno, a teraz nagle mu pozwalacie - jeśli go dobrze wytresowaliście, nic dziwnego, że po jednym dniu nie miał ochoty na wejście do pokoju.

MartaO napisał(a):7. czy mnie sie wydaje czy same namawiacie zeby go oddac bo lepiej mu bedzie u obcych na duzym metrarzu, niz na naszych 34 m2
Tak, owszem, tak uważam. Bingo.

MartaO napisał(a):8. pies jest wybiegany bo bardzo duzo z nim spaceruje i spędzam czas...nie jest zamknięty w klatce, ani uwiązany...tak naparwde ma więcej miejsca niż my!
Mogłabyś rozwinąć? To bardzo interesujące, co piszesz. Jak to obliczyłaś?

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 10:39
0

MartaO napisał(a):3. pies dostaje karme Chapi albi Frlolik z miesnymi saszetkami albo puszkami Chappi i nie sądze ze to karma ZA KILKA ZŁOTY JAK TU NAPISANO! aaaa no chyba ze rzeczywiście wszystkiue az tyle zarabiacie wydajecie na zwierzaki po 400 zł na miesąc w co nie uwierze!
Kilka złotych za kilogram karmy pojawiło się w moim poście i było nawiązaniem do tego, co napisała sofia (karma 12 zł za 3 kg). Ale w zasadzie Ty na Chappi czy Frolica wydajesz podobne kwoty, więc co Cię tak oburza?
Ile wydaję na moje zwierzaki wolę nie liczyć, chociaż do świetnie zarabiających nie należę. Ale po prostu z założenia nie kupuję karm marketowych, bo nie zamierzam karmić ich jakimś syfem.

5. p[ies jest w pełni zdrowy, co potwierdza jego lekarz
Rozumiem, że potwierdza na podstawie badań, a nie "na oko"? No to pogratulować, oby jak najdłużej trwał w tej dobrej formie (mimo diety).

6. jezeli chodzi o mieszkanie, to chyba lepsze to co mamy, niz oddanie do obcych?
No tu bym polemizowała...

7. czy mnie sie wydaje czy same namawiacie zeby go oddac bo lepiej mu bedzie u obcych na duzym metrarzu, niz na naszych 34 m2
Czy mnie się zdaje, czy sama napisałaś, że chcecie go oddać i szukasz mu domu?

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 09:42
0

Dodawaj mu siemię lniane do jedzenia - ma wpływ na poprawę kondycji sierści.

Co do reszty - krytykować nie chcę, dziewczyny zresztą napisały sporo mądrych rzeczy. Myślę jednak, że powinniście w swoich wyborach kierować się również dobrem pupila. Dobrem nie tylko w kwestii wizyt u weta czy witaminami. A możesz byc pewna, że małe mieszkanie z perspektywą kolejnego współlokatora ( dziecko) nie wpłynie dobrze na psa ( ani na jego agresywność ). Spacery nie rozwiązą problemu.

fagih pamiętająca czasy, kiedy z musu wylądował u niej na 27m2 mieszaniec owczarka ze sznaucerem - i kiedy z pobytu 2 tygodniowego zrobił się półroczny. Ale u nas była to syt. tymczasowa i mimo, że się przywiązaliśmy i serce bolało - pies nie został u nas.

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 09:33
0

Do marty nie będę nawiązywać bo każdy kto ma minimalną ilość empatii i zdrowego rozsądku sam osądzi.
Zastanawia mnie jedno dlaczego do kurki nędzy wszelkie próby podjęcia dyskusji, pokazania odmiennego zdania są traktowane jako ATAK

To taka moda, trend żeby być ofiarą którą ATAKUJĄ ?

Odpowiedz
MartaO 2013-07-23 o godz. 09:02
0

Pies ma chyba 2 lata. I chociaż zgadzam się, że zmiana miejsca zamieszkania i właściciela na pewno będzie dla niego traumą, to ona po jakimś czasie minie. Natomiast trzymanie go w maleńkim mieszkaniu, bez dostępu do właścicieli (bo nie wierzę, że Marta i jej mąż cały czas, kiedy są w domu, spędzają z psem w kuchni, łazience lub przedpokoju ), z perspektywą pojawienia się dziecka, a co za tym idzie jeszcze większym brakiem czasu dla zwierzaka i izolowaniem go - to trauma permanentna, która psu na jeszcze gorsze wyjdzie. Pomyślałaś o tym?
A karmienie karmą marketową za kilka złotych za kilogram odbije się na zdrowiu zwierzęcia, obawiam się. I to, co teraz Ty i myślące podobnie do Ciebie osoby zaoszczędzicie - potem oddacie weterynarzowi, jak trzeba będzie zwierzaka leczyć ze schorzeń wątroby, nerek czy układu pokarmowego

Wiecie co...nie ma sensu dyskutować o tym czy sie uwziełyście czy nie...odniosłam takie wrarzenie i już...a tak wogóle to :

1. pies ma 6 lat...więc nie jest naszą znudzoną "zabaweczką"

2. byl z nami pomimo ze od 3 lat (od kiedy ze mną zamieszkał) mam uczulenie na jego sierśc ze w kółko biore leki

3. pies dostaje karme Chapi albi Frlolik z miesnymi saszetkami albo puszkami Chappi i nie sądze ze to karma ZA KILKA ZŁOTY JAK TU NAPISANO! aaaa no chyba ze rzeczywiście wszystkiue az tyle zarabiacie wydajecie na zwierzaki po 400 zł na miesąc w co nie uwierze!

4.IL;E RAZY MAM PISAC ZE PIES NIE TOLERUJE GOTOWANEGO JEDZENIa???? weterynarz kazał wrócic do tego co jego organizm toleruje, a co skutkije gubieniem siersci ...nie łysieniem...ale lnieniem!!

5. p[ies jest w pełni zdrowy, co potwierdza jego lekarz a lnienie tlumaczy brakiem jakiegos tłuszczu...i kazal dolewac poprostu lyzke oleju do karmy i dalej wita,miny, podobno pomoze bo te karmy drozsze sa w niego bogate i dlatego lepsze...[bylam dzis specjalnie z psem u weta zeby sie upewnic czy czasem nie macie racji, ze to moja wina!] ALE Z RADOSCIA STWIERDZAM ZE JEJ NIE MACIE!!! A podawanie psu gotowanego z kurczakiem to tez podobno kiepski pomysł, a juz najgorszy o jakim slyszal to dodawanie tych "psich kielbasek"...calkowita porazka!

6. jezeli chodzi o mieszkanie, to chyba lepsze to co mamy, niz oddanie do obcych? a pies pomimo moich wczorajszych prob, nawet nie ma ochoty przebywać do pokoju bo mu za ciepło i nawet jak chwile posiedzi to ucieka na kafelki do kuchni bo tam mu chlodno!

7. czy mnie sie wydaje czy same namawiacie zeby go oddac bo lepiej mu bedzie u obcych na duzym metrarzu, niz na naszych 34 m2

8. pies jest wybiegany bo bardzo duzo z nim spaceruje i spędzam czas...nie jest zamknięty w klatce, ani uwiązany...tak naparwde ma więcej miejsca niż my!

To tak na koniec...bo juz mi sie nie chce w kółko czytac jakie to wy jestescie dobre dla zwierząt i wogóle....powodzenia wam zycze...
i mam nadzieje ze ZAWSZE BEDZIECIE MIESZKAĆ W WASZYCH PEŁNOMETRARZOWYCH PAŁACACH z waszymi pupilkami...!

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 08:30
0

sofia napisał(a):Poza tym nawet nie wiemy ile ten pies ma lat. Jesli jest dorosły, to pomyślałaś choć przez chwilę, co dla niego bedzie znaczyła zmiana własciciela?
Pies ma chyba 2 lata. I chociaż zgadzam się, że zmiana miejsca zamieszkania i właściciela na pewno będzie dla niego traumą, to ona po jakimś czasie minie. Natomiast trzymanie go w maleńkim mieszkaniu, bez dostępu do właścicieli (bo nie wierzę, że Marta i jej mąż cały czas, kiedy są w domu, spędzają z psem w kuchni, łazience lub przedpokoju ), z perspektywą pojawienia się dziecka, a co za tym idzie jeszcze większym brakiem czasu dla zwierzaka i izolowaniem go - to trauma permanentna, która psu na jeszcze gorsze wyjdzie. Pomyślałaś o tym?
A karmienie karmą marketową za kilka złotych za kilogram odbije się na zdrowiu zwierzęcia, obawiam się. I to, co teraz Ty i myślące podobnie do Ciebie osoby zaoszczędzicie - potem oddacie weterynarzowi, jak trzeba będzie zwierzaka leczyć ze schorzeń wątroby, nerek czy układu pokarmowego

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 08:24
0

MartaO napisał(a):Niestety nie po raz pierwszy, widze ze z reguły dochodzi do sytuacji, gdzie upodobacie sobie "ofiare" i atakujecie...wsiadacie jak stado wron i kraczecie...
A między sobą zakładacie towarzystwo wzajemnej adoracji....

To przykre, ze zamiast sobie pomagac i doradzać, to oceniacie nie mając pojecia o całości..ale cóż..taka chyba jest natura ludzi ze lepiej poszukac sobie kogos komu można "dołożyć" dzięki czemu samemu poczuc sie lepiej...
Cóż Marto, skoro na tym forum jest tak okropnie, forumki kraczą jak stado wron, rządzą towarzystwa wzajemnej adoracji, to nie pozostaje Ci chyba nic innego jak odejść z tego wstrętnego miejsca, prawda? :papa:

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 06:02
0

sofia napisał(a):Nieszczęściem można nazwać raczej chory kraj, w którym buduje się mieszkania wielkości 34m.kw., w których muszą żyć ludzie, nie tylko zwierzęta
Kę? Żartujesz, prawda? W tym rzecz, że zwierzęta nie muszą. To ludzie chcą je tam trzymać.

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 05:56
0

sofia napisał(a):Marta poprosiła o radę, a nie o ocenę jej postępowania.
Sofia, sadze, ze Marta wyrazila swoja opinie w temacie. Nigdzie nie znalazlam zapytania o porade,ale wlasnie takowe sie pojawily. I mysle, ze wszyscy, ktorzy sie tu wypowiadaja maja na uwadze dobro psa, a nie raczej ocenianie.
Dla mnie osobiscie wypadania siersci byloby sygnalem ostrzegawczym, ze moga na skorze bytowac jakies pasozyty (np.) i probowalam zasugerowac Marcie, zeby tego nie bagatelizowala. Awa poradzila najlepsze, dietetyczne gotowane zarelko dla psa, po ktorym malo prawdopodobne sa komplikacje w postaci biegunek czy zatwardzen. Dziewczyny zwrocily uwage, ze pies nie powinien byc trzymany na malej powierzchni. Nikt nie atakowal Marty, a przynajmniej ja tego tak nie odebralam.

I jeszcze jedno Sofia, w odpowiedzi na Twoje stwierdzenie:
sofia napisał(a):Poza tym nawet nie wiemy ile ten pies ma lat. Jesli jest dorosły, to pomyślałaś choć przez chwilę, co dla niego bedzie znaczyła zmiana własciciela?
I wreszcie, urodzenie dziecka nie jest jednoznaczne z pozbywaniem się z domu zwierzęcia.
Marta chyba podjela juz decyzje, o oddaniu psa. Wyglada na to, ze poszukiwania nowy domu sa juz rozpoczete.
MartaO napisał(a):I nie piszcie mi tu o korygowaniu zachowania psa...własciciele których psy zagryzły dzieci i pogryzły ich samych tez korygowali!!!!!!!!!
dziwne wyjasnienie???może dla kogoś kto nie jest w mojej sytuacji...a tak nawiasem mówiąc...Która z was "mądrale" zaryzykuje zdrowiem własnego dziecka żeby udowodnic ze się mylę??
Narazie pies jest z nami..szukamy mu domu..i jezeli nie znajdziemy takiego którego bedziemy pewni to go nie oddamy...
Tak tylko sobie chcialam pokrakac, jako ta atakujaca wrona...

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 05:55
0

Ooo, taaak.. ten chory kraj jest winny, że ludzie są pełni okrucieństwa i bezmyślni

Carrie pozornie oftopicznie

Odpowiedz
sofia 2013-07-23 o godz. 05:09
0

Po pierwsze o TWA nie pisałam ja. Po drugie chyba przeginasz z tym psim nieszczęściem. Nieszczęściem można nazwać raczej chory kraj, w którym buduje się mieszkania wielkości 34m.kw., w których muszą żyć ludzie, nie tylko zwierzęta (zauważ!). A może u Marty to chwilowa sytuacja, może znajdą większe mieszkanie ( w końcu na 34 metrach trudno pomieścić się również z dzieckiem, prawda?)

Poza tym nawet nie wiemy ile ten pies ma lat. Jesli jest dorosły, to pomyślałaś choć przez chwilę, co dla niego bedzie znaczyła zmiana własciciela?

I wreszcie, urodzenie dziecka nie jest jednoznaczne z pozbywaniem się z domu zwierzęcia.

I dlaczego od razu tyle agresji, chociażby w stosunku do mnie.

Anirrak nie przypominam sobie, żebym się gdzieś wypowiadała ostatnio w czyjejś obronie. A nawet jeśli, to co?

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 04:36
0

Wiesz co Sofia - wkurzasz mnie i rozczulasz jednocześnie - a to nie lada sztuka ;) :P

Kolejny juz raz wpadasz do wątku i usiłujesz wmówić osobom w nim piszącym, jak to źle kogoś potraktowały :|
I oczywiścia koronny argument o TWA (modniej byłoby użyć pojęcia "układ" albo "szara sieć")...

Nie wiem jak Ty to robisz, że w szeregu wypowiedzi dziewczyn, które RZECZOWO I KONKRETNIE pisały
dlaczego uważają za zły pomysł trzymania dużego, aktywnego psa w przedpokoju
i karmienie go karmami, które niekorzystnie działają na jego zdrowie dopatrujesz się wyłącznia ataku...

Rozumiem, że Twoim zdaniem wszystko jest w porządku?

Niech sobie duzy pies zyje na powierzchni kilku metrów kwadratowych,
wsuwa Chappi, które powoduje nadmierne linienie -
byleby tylko było milusio i sympatycznie, byle nie napisać, że dla kogoś takie traktowanie zwierzęcia jest okrutne...

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 04:34
0

justyna25 napisał(a):Jeżeli będe musiala to oczywiście oddam kotka .
DZIDZIA NAJWAŻNIEJSZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
sory ale jakos mi dziwnie jak to czytam

może po prostu trzeba się zastanowić głębiej jak się bierze zwierzaka co będzie jak za iles tam miesięcy/lat pojawi się dziecko??

po prostu czuję się dotknięta niedpowiedzialnością pewnych osób.

nie ważne czy justyna odda kota czy nie - ważne że pomyślała by go oddać.

szkoda gadac, szkoda słów.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-07-23 o godz. 04:18
0

sofia napisał(a):Awangarda w stylu retro, ja nie zamierzam z Tobą dyskutować.
a dlaczego?

Odpowiedz
sofia 2013-07-23 o godz. 04:09
0

Awangarda w stylu retro, ja nie zamierzam z Tobą dyskutować.

Marta poprosiła o radę, a nie o ocenę jej postępowania.

Odpowiedz
Gość 2013-07-23 o godz. 04:01
0

awangarda w stylu retro napisał(a):Marta ja nie bede komentowac tego co napisals bo mam jedna zasade, ktorej sie twardo trzymam: nie denerwuje kobiet w ciazy.
Szkoda, że Marta sama tej zasady nie stosuje w stosunku do innych ciężarnych

Jakoś nigdzie nie zauważyłam, żeby biedna Marta stała się obiektem zmasowanego ataku :| Natomiast byłoby miło, gdyby zastanowiła się, czy przypadkiem większość nie ma racji w tym, co pisze - mi by to dało do myślenia.

Cena karmy nie jest wyznacznikiem jej jakości. Ale to, że ma się na jedzenie dla pupila 100 pln miesięcznie nie oznacza, że powinno się mu kupować jedzenie hipermarketowe, tylko może jednak zadać sobie więcej trudu i np. samemu gotować takie jedzenie, jakie mu służy (bo NIE uwierzę, że tylko chappi i drogie karmy są odpowiednie) - i przetestować to metodą prób i błędów. A jeśli nas nie stać na to, żeby zwierzę miało dobre warunki do życia (sorry, nawet 34 metry łącznie z pokojem dobrymi warunkami trudno nazwać), to niestety - z bólem serca, ale znaleźć mu dobry dom. Z lepszymi właścicielami. I to szybko.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-07-23 o godz. 03:46
0

sofia napisał(a):sama sobie odpowiedz na to pytanie
a dlaczego mam sobie sama odpowiadac?
postawilas teze wiec ja udowodnij.
wskaz mi osobe, ktora zganila MarteO za sposob zywienia.

Odpowiedz
sofia 2013-07-23 o godz. 03:39
0

sama sobie odpowiedz na to pytanie

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-07-23 o godz. 03:05
0

sofia napisał(a):Dlatego nie rozumiem tego ataku na Ciebie.
jakiego ataku?

Odpowiedz
sofia 2013-07-23 o godz. 02:54
0

Aha, mam jeszcze kota śpi z naszym dobciem na jednym posłaniu a Polą kompletnie się nie interesuje.

Odpowiedz
sofia 2013-07-23 o godz. 02:51
0

MartaO, ja też mam dużego psa, dobermana i przyznaję (a co mi tam!), nie przyszło mi do głowy kupować karmy za 100 złotych. Jeszcze nie zwariowałam. Piesek dostaje suchą karmę 3 kilo za 12 złotych, do tego czasem puszkę, a najczęciej kurczaczka z kaszą (wielką michę). Zdaniem weta, witaminy nie są mu potrzebne. Sierść na piękną, błyszczącą, jest zdrowy i silny. Dlatego nie rozumiem tego ataku na Ciebie. Czy karma za 100 złotych ma być wyznacznikiem miłości do zwierzęcia? Nie sądzę.

Co do zachowania psa wobec dziecka. Ja też obawiałam się strasznie, jak się nasz Maks zachowa. Postąpiliśmy zgodnie z tym, co polecają hodowcy i weterynarze. Daliśmy Maksowi ubranka do obwąchania, potem bardzo ostrożnie Maleństwo też do obwąchania. I pamiętaliśmy o najważniejszej chyba rzeczy, kiedy Max był przy Poli nigdy pod żadnym pozorem nie podnosiliśmy na niego głosu i nie wyganialiśmy z pokoju. Dzięki temu pies w swojej głowinie ułożył sobie hierarchię ważności i teraz jest wielkim opiekunem Małej. oczywiście nie zostawiamy Maksa nigdy samego z dzieckiem, ale już widać, że pies całkowicie zaakceptował nowego domownika.

I jeszcze jedno, oczywiście , że malutkie mieszkanie może być dla wielkiego psa bardoz niewygodne. Ale czy któraś z Was wyobraża sobie co przeżywa dorosłe zwierze, kiedy zostaje oddane do nowego domu? Dla mnie to własnie jest okrucieństwo.

Odpowiedz
Gość 2013-07-22 o godz. 16:22
0

MartaO napisał(a):Narazie mamy zasade nie wpuszczania psa do pokoju bo mamy tylko 34 m2 (pokoj z kuchnia)
No faktycznie, poza przedpokojem pozostaje jeszcze kuchnia i łazienka. O ile to zwiększa metraż dostępny dla psa? O 10 m2? Super, wymarzona przestrzeń dla amstaffa
Marta, jak na razie nikt Cię tu nie zmieszał z błotem. Ja np. powstrzymałam się i powstrzymuję nadal od napisania tego, co mi się pod palce ciśnie. I tylko proszę Cię - szukaj temu psu domu teraz, nie czekaj aż "coś nawyprawia".
MartaO napisał(a):oddac go nie chcemy, ale jak coś nawyprawia to pójdzie do ludzi... [...] jedna wpadka i tyle...

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie