Quantcast
  • Gość odsłony: 1182

    Wiem ze to dziecinne ale...

    ... od kilku dni nie moge przejsc do porzadku nad pewnym zdarzeniem.

    Przyjazn..takie piekne slowo. niewielu mam obok, których odwazam sie tak nazwac. Po ilus latach wreszcie stwierdzam, ze moge kogos tak nazwac... potem nadszarpniete zaufanie, pare gorzkich slow, podniesiony ton i...
    ...cisza z tamtej strony, zwrocone moje rzeczy, cisza.

    to juz tak malo znaczy przyjazn? slowa, gesty to juz wszystko? A gdzie to co jest istota tej relacji? zrozumienie, oparcie, bliskosc?

    Pare dni temu miala urodziny. Zanioslam jej prezent do pracy, zostawilam w recepcji, zeby nie odrywac od pracy. Cisza do dzis.
    Zle mi z tym. Po co w sumie wyciagam reke, skoro to nie ja nadszarpnelam zaufanie? Ano..wydawalo mi sie, ze przyjazn to przyjazn...
    I, ze w pewnym wieku nie ma zachowan rodem z piaskownicy :(

    ehhhhh

    PS a, zeby jednak byc w konwencji Pomyj- kurwa kurwa kurwa...a co ;)

    Odpowiedzi (14)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-03-28, 09:51:16
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gościu 2009-03-28 o godz. 09:51
0

A na przyjaciołach się nigdy nie zawiodłem i pewnie nigdy nie zawiodę.

Odpowiedz
Gościu 2009-03-28 o godz. 09:40
0

fagih napisał(a):Gościu napisał(a):Pierdol to. Po pewnym czasie zacznie ci to zwisiać. Dojdzie do ciebie że to nie Twoja wina i przestaniesz zadawać sobie pytanie
Tak... tylko wlasnie ja nie chce aby mi to zaczelo zwisac. Tak samo jak wkurwia mnie, ze komus ot tak zaczelo. Bo jak to? Przyjazn czy nie? Wielkie slowa, wielkie obietnice, cacy cacy, buzi buzi, ciu ciu ciu, ple ple ple, a wszystko a bialych rekawiczkach. Tylko nie tym do cholery polegaja prawdziwe relacje z ludzmi.
No i fajnie że tak czujesz tą sprawę. "Zwisać" powinno być w cudzysłowie czy domyślnie bo takie sprawy nigdy nie zwisają. Dla mnie to oczywiste. Napisałem dalej że czasem metoda "Pierodlę to" nie działa, mimo że to chyba jedyna metoda. Może tak. Ja po prostu nauczyłem się akceptować sytuacje których nie mozna zmienić i na które nie ma się wpływu. Uczuć na siłę nie wywołasz, nie zmienisz czyichś uczuć... tak jest. Ciebie to wkurwia? Ja to po prostu rozumię, czasem to boli i to bardzo ale... nie zmieni sie tego. Uczucia są lub ich nie ma. Przyjaźń to bardzo głębokie uczucie.

Najbardziej boli jedną ze stron gdy uczucia miłości, przyjaźni sa nieodwzajemnione, czyli są po jednej stronie, a druga strona leje lub, nie ma ochoty na ... miłość, przyjaźń... lub np. tylko na znajmość

Raz mi sie zdarzyło to ple ple ciuciu. Kurwa każdemu sie zdarza. Są święci na tym świecie, ale ja święty na pewno nie jestem. Byłem wtedy w bardzo trudnym okresie życia... nie będę sie nad tym rozwodził, wiem to mnie nie tłumaczy, ale ... napaplałem komuś. Po części też dlatego że czułem że może okazać sie że ten ktoś zrozumie to bo tak mówił. Cóż mnie też to boli, że pierdoliłem głupoty, moze nawet nie głupty tylko to co chciałem powiedzieć komuś i chciałem by to było prawdą. Komuś chciałem powiedzieć, ktoś sie pojawił zainteresował a ja powiedziałem niestety... Mówiłem prawdziwe słowa, nie kłamałem, ale one nie były prawdą tylko ja wtedy nie wiedziałem o tym bo miałem trudny okres w życiu i przytłumine uczucia... zamglone... Na szczęscie w porę, bardzo szybko to zrozumiałem, i przestałem pierdolić głupoty, nie zabrnąłem za daleko, nie przekroczyłem pewnych granic, które by coś zmieniły. Skończyło się po części, a właściwie w całości, dlatego że ktoś zupełnie nie zrozumiał tego co pierdoliłem,a jeśli rozumiał to miał zupelnie inne spojrzenie na świat i wartości na tym świecie, mało tego nie szanował i akceptował mojego.

Moja zasada: Trzeba szanować czyjeś uczucia a szczególnie osób do których coś czuję np. przyjaźń, na których mi zależy, ktore maja moim uczuciem i zdaniem wartość dla mnie, nawet dla świata. Trzeba po prostu te boskie istoty na tym ziemskim łez padole szanować, bo skoro są jakie są to zasługują na szacunek, i są godne tego szacunku także za swoją olbrzymią wartość dla mnie. Dlatego trzeba po prostu zaakceptować uczucia człowieka ktorego się szanuje, jesli on leje to znaczy że trzeba sie z tym pogdzić, zaakceptować i uszanować... i cieszyć sie ze przez chwilę dłuższą lub krótszą ten dobry duszek nie lał.

Zdarzyło mi sie to parę razy w życiu. Jestem w czepku urodzony, mam mnóstwo szczęścia w życiu. Takie dobre duszki poświecały mi czas a potem znikały czasem chyba z przyczyn niezależnych od nich, czasem z przyczyn uczuciowych, czasem nie wiem dlaczego. Czasem nie wiedzieć czemu zaczynały lać. Miały swoje powody i trzeba je zaakceptwać, szanować. Bo są tego warte te dobre duszki, czynią świat lepszym, cieplejszym, magicznym.Wiesz nawet ostatnio spotakłem takiego dobrego duszka po czasie jakimś niewidzenia się, długim czasie. Dała mi naprawdę BARDZO WIELE, a potem olała nagle, cóż, wszystkie moje próby podtrzymania jakiegokolwiek kontaktu i znajomości spełzły na niczym. Potem keidy ją spotykałem to nie miałem odwagi nawet sie odezwać do niej. Spotkałem ją jakoś tak wyszło że jednak kilka słów zamieniliśmy, bez sensu. Dobry duszek aniołek nakrzyczał na mnie, i powiedział jedną rzecz która mnie STRASZNIE zabolała, pewnie nawet nie zdawał sobie z tego sprawy że mnie to zaboli. Wiesz i mimo to ... nic sie nie zmieniło, ma wartość dla mnie taką jaką miała, jesli kiedyś poświeci mi czas to będe szczęsliwy...czuję to co czułem, czuję że to dobry duszek. To wszystko. I wiesz co jeszcze? Mam wciąż nadzieje że te dobre duszki kiedyś mi poświęcą czas, że te znajmosci znów zaczną tętnić życiem. Trzeba akceptwać sytuacje których nie można zmienić, na które nie ma się wpływu.

Coś takiego jak z tym "Kiedy kobieta mówi nie to znaczy nie i nic innego". Trzeba po prostu zaakceptwać sytuacje bo jej sie nie zmieni. Kumasz?

Relacje miedzy ludźmi są prawdziwetylk wtedy gdy obie strony są prawdziwe i odbierają na tych samych falach w 100%. Wtredy nie ma nieporzumień, a jeśli są to przy odrobinie chęci można je wyjaśnić. Miałaś kiedyś takie sytuacje że spotykałaś kogoś i czułaś sie jakbyś znała go sto lat?

Odpowiedz
Gość 2009-03-28 o godz. 03:46
0

Swoja przykaciółke poznałam w liceum. Przez 4 lata byłyśmy nierozłączne. Wiedziałyśmy o sobie wszystko, łącznie z najbardziej osobistymi sprawami. Na studia poszłysmy na 2 różne uczelnie i wszystko się rozpadło. Tak samo z siebie. Na początku każda z nas miała swoje towarzystwo które ją ciągnęło, a potem nie było komu wyciągnąć ręki. Przez 6 lat widziałyśmy się zaledwie 2 czy 3 razy i to zawsze z mojej inicjatywy.

Spotkałyśmy sie przypadkiem na ślubie koleżanki z klasy, okazało sie że mieszkamy 100 metrów od siebie. Wróciły długie wieczory spędzone na rozmowach, pomogłyśmy sobie nawzajem w ciężkich sytuacjach..
Nie wiem czy to co jest teraz moge nazwać przyjaźnią. Czy za jakiś czas znów nasze drogi sie nie rozejdą, ale wierze że każda z nas dostrzegła w tym jakąś wartość.

Wierze że kiedy emocje opadną, minie jakiś czas i u was stosunki sie poprawią. Tego ci zyczę

Odpowiedz
Gufeer 2009-03-27 o godz. 14:23
0

Zacytuje pewna piosenke:
"Życzliwi z każdej strony otaczają Cię
Na plecach czujesz oddech, musisz biec
Nim całkiem się zatracisz, wszystko z siebie dasz
Uważaj na przyjaciół, wrogów lepiej znasz"

i co najgorsze to czesto bywa prawda :|

Odpowiedz
Gość 2009-03-27 o godz. 14:18
0

Carrie napisał(a):
Ten temat chyba jednak lepszy na Chwilę Zadumy
Wiem. Na swoje usprawiedliwienie powiem, ze temat zdecydowanie tam..... ale moje odczucia to jednak pasuja tutaj

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-03-27 o godz. 14:15
0

Gościu napisał(a):Pierdol to. Po pewnym czasie zacznie ci to zwisiać. Dojdzie do ciebie że to nie Twoja wina i przestaniesz zadawać sobie pytanie
Tak... tylko wlasnie ja nie chce aby mi to zaczelo zwisac. Tak samo jak wkurwia mnie, ze komus ot tak zaczelo. Bo jak to? Przyjazn czy nie? Wielkie slowa, wielkie obietnice, cacy cacy, buzi buzi, ciu ciu ciu, ple ple ple, a wszystko a bialych rekawiczkach. Tylko nie tym do cholery polegaja prawdziwe relacje z ludzmi.

Odpowiedz
Gufeer 2009-03-27 o godz. 14:04
0

Tak to juz niestety bywa, ze pewne rzeczy nawet te, ktore mialy byc niezawodne odchodza do przeszlosci. Bardzo dobrze Cie rozumiem bo sama to przechodzilam. W sumie to zawsze pozostaje pytanie dlaczego? i troszke bola wspomnienia ale z czasem przechodzi bo przeciez nie mozna zyc przeszloscia

Odpowiedz
Gość 2009-03-27 o godz. 11:38
0

Fagih, rozumiem :usciski:

I znam z doświadczenia.. niestety :( Na początku też szarpałam się w każdą stronę.. potem olałam.. ale niestety mimo iż minął już ponad rok od naszego ostatniego kontaktu to nadal boli.. i chyba nigdy nie przestanie..

Jeśli jestes pewna, że zrobiłaś wszystko... odpuść.. może z czasem wszystko wróci do równowagi.. jeśli nie.. nie warto chyba :(

Ten temat chyba jednak lepszy na Chwilę Zadumy

Odpowiedz
Gościu 2009-03-27 o godz. 05:54
0

Pierdol to. Po pewnym czasie zacznie ci to zwisiać. Dojdzie do ciebie że to nie Twoja wina i przestaniesz zadawać sobie pytanie "Dlaczego?". Pozostanie w Tobie nadzieja że może kiedyś ta zajebiscie wartościowo-ważna i bardzo dobro-przyjemna, po prostu ciepło-szczęśliwa dla ciebie znajmość znów będzie tętniła życiem... i niepewność czy to była przyjaźn czy to może "częstsze widywanie", czy moze taki doby duszek który cię olał, bo jesteś warta tyle co nic, czy może to tylko ty tak o tym wszystkim myślałaś a druga strona lała od początku do końca.. Chuj z tym... i tak wszyscy kiedyś zostaniemy maszynami do pracy jedzenia i spania... bez duszy, serca, zasad, miłości, przyjaźni... bez czasu na życie...

Nie mam wrzodów na żołądku bo wiem kiedy powiedzieć pierdolę to. Niestety nie zawsze ta maksyma działa i dlatego ludzie siwieją i starzeją sie ... wcale nie dlatego że czas mija. Ja to już dobrze wiem...

Odpowiedz
Gość 2009-03-27 o godz. 02:33
0

jak Tobie zalezy to zadzwon do niej!
umowcie sie w neutralnym miejscu i pogadajcie od serca. Mnie to nie pomoglo utrzymac przyjazn, ale przynajmniej wspominam te 20 lat bez bolu w sercu.
Moze wam sie uda? Przyjazn, jak kazdy zwiazek wymaga pracy i poswiecenia, zaryzykuj, nic wiecej stracic nie mozesz...
:usciski:

Odpowiedz
Reklama
Liberales 2009-03-27 o godz. 01:35
0

To przykre.... :usciski:
Ale może warto poprowdzić szczerą rozmowę??

Nam pomogła i znowu jesteśmy jak przyjaciólki z podstawówki :D

Odpowiedz
Gość 2009-03-27 o godz. 01:30
0

:usciski:

a że to pomyje: kurwa ;)

Odpowiedz
Gość 2009-03-26 o godz. 16:16
0

A tak w ogóle to spac ostatnio w nocy nie moge...wiec o glupotach rozmyslam i pisze...a to dopiero jest powod zeby bluzgnac sobie rzelelnie...dajcie mi w leb niech ja wreszcie zasne jak czlowiek zamiast sie meczyc...

Odpowiedz
Gość 2009-03-26 o godz. 16:13
0

Wlasciwie to nie pasuje do Pomyj- bardziej do zadumy. Ale nic tam- zawsze to jakis pretekst, zeby sobie pobluzgac na blondi analfabetki ;) lol

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie