Quantcast
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Irka333 2013-11-12 o godz. 18:08
0

A ja Wam powiem dziewczyny jak wyglada wspolpraca z Pania Monika z Pacykarni od strony zawodowej a nie od strony klientki. Jest to bardzo nieuczciwa osoba o czym mialam okazje przekonac sie na wlasnej skorze dobrych kilka lat temu, podczas wspolpracy z firma Loreal i robieniem makijazów np w Empiku lub Sephora. Przepracowalam w tych miejscach po kilka weekendow a pieniedzy nie dostawalam przez 3 miesiace, wkurzylam sie w koncu i zadzownilam do Warszawy do glownej siedziby. Pieniadze w koncu zostaly mi wyplacone po tej interwencji przez pania Monike. Ale dowiedzialam sie od znajomej, ze dzieki swoim "znajomosciom" pani Monice udaje sie cos, co jest absolutnie zakazane. Ja pracowalam bez umowy zadnej, podobnie jak kilka innych dziewczyn, nie doszlo do podpisania jej no bo wiadomo, wspolpraca skonczyla sie niemilo. Ale jak mozna brac po kilka pokazow w tym samym terminie i czasie i brac za wszystkie kase? Ano mozna, podstawiajac wlasnie takie osoby jak ja i odpalajac im małe sumki lub zwlekac z wyplata potem przez kilka miesiecy tak jak mi i brac sobie kase do kieszeni. Super podejscie do czlowieka drugiego, naprawde, a wiec podejrzewam, ze skoro taki charakter to podejscie do klientki rowniez jest z nastawieniem glownie na zysk a nie na satysfakcje klienta. Zdecydowanie nie polecam wspolpracy z ta osoba i moja wiadomosc nie jest emailem z konkurencji bo ja juz nie pracuje w tej branzy nawet dorywczo, znalazlam lepiej platny i bardziej wdzieczny zawod :) A do tej Pani nigdy bym nie poszla na makijaz, choc widzialam pare razy, ze wychodzil calkiem niezle jak ktos oczekiwal mocniejszych efektow ale bycie tak wredna i zaklamana osoba odstręcza mnie. Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
Gość 2009-03-30 o godz. 11:25
0

Acha jeszcze jedno rozmawiałam w weekend z dziewczyną, która pracowała w PACYKARNI i baaaaaaaardzo odradzała, owiła, że tam trafiają ludzie prosto po szkole i ich umiejętności są mizerne, no chyba, że sama właścicielka (co do makijażu) weźmie cię w obroty :)

Odpowiedz
Gość 2009-03-30 o godz. 11:23
0

Cześć dziewczyny jak obiecałam piszę o efektach próby, z lekkim poślizgiem, ale zawsze...cóż szał przedślubny same rozumiecie cały czas coś, a i w pracy mnóstwo obowiązków...nikt nie lituje się nad panną młodą :( :) .
Krótko mówiąc ja trochę inaczej rozumiałam słowo próba, chciałam zobaczyć siebie w "efekcie ostatecznym", natomiast panie twierdziły, że próba jest dla nich by zobaczyły jak włosy się układają w jakich kolorach mi dobrze i ile czasu potrzebują - tym samym po kilku godzinach pracy ukazało się na mojej głowie rusztowanie (szkic fryzury - jak to pani nazwała) i zarys makijażu. A ponieważ nie podobało mi się to co zobaczyłam to następowaly przeróbki i zmiany (czyt. pasemko przełożyć na prawo, podkręcić po lewej str. itp.). Ponieważ jestem wymagająca to jeszcze trochę panie pomęczyłam, bo ten zarys był za mało "zarysem", a za bradzo spięciem włosów na kształt (jak dla mnie nie przypominało to fryzury), a makijaż też nie był jakby to powiedzieć "pełen", a ponieważ kończył się mój czas, a efekty nie były wystarczająco wyraziste to umówiłam się na następny weekend na dalsze (bezpłatne próby).
I tak na koniec 3 słowa podsumowania dla mnie próba to coś ostatecznego na co można nanieść poprawki, a nie coś co nijak ma się do upragnionego wyglądu w dniu ślubu i jest próbą tylko dla stylistek. To, że płacę niższą cenę nie świadczy o tym, że nie mam prawa ujrzeć siebie w pełnej krasie, bo co z tego, że panie stylistki zobaczą mnie "oczami wyobraźni" na próbie jeżeli dla mnie odbicie w lustrze jest tylko wariacją na temat fryzury i makijażu panny młodej!
Pozdrawiam z nadzieją, że w weekend zobaczę siebie taką jaką chciałabym być w dniu ślubu. I jeszcze jedno myślę, że każda panna młoda powinna walczyć o swoje prawo do wizerunku ostatecznego wcześniej niż w dniu ślubu, bo wtedy może się niemiło rozczarować, jeżeli nie będzie to właśnie "to"...chyba, że czeszą i malują je nasze Forumowe specjalistki z odleeeeegłej Wa-wy :) , albo znane i zaufane duszyczki!
Pozdrawiam, pa!
P.S. ' może jeszcze jedno słowo wytłumaczenia, mi tak bardzo zależało na tym "dośc"ostatecznym wizerunku, bo miałam tego dnia umówioną ostatnią przymiarkę sukni ślubne przed Naszym (Moim i A.) wielkim dniem, a panie w salonie o tym wiedziały :x :(

Odpowiedz
Gość 2009-03-23 o godz. 13:29
0

Króciótko mówiąc: jest to salon urody, czyli robią wszystko, mnie przekonało super nowoczesne solarium UWE, jest na prawdę dobre, poza tym czyściutko, profesjonalnie, panie zawsze doradzą, pomogą. W poszukiwaniu "tego" miejsca zeszłam większość salonów w Poznaniu. Mi zależało by oszczędzić czas mieć jedno miejsce, w którym działa się kompleksowo, na dobrych jakościowo kosmetykach...a że trochę to kosztuje...cóż ślub raz w życiu (tak zakładam) Poza tym co z tego, że będę miała makijaż taniutki i ładniutki jak spłynie on po kilku godz, albo co gorzej bedzie maską, czy też jak moja kumpela mówi będę wyglądała jak miś panda (no wiecie takie kółka wokół oczu, a przecież i emocje będą!!!).
W jednym miejscu wszystko to plus no i równolegle pewne rzeczy można robić, to ważne, gdy ślub ma się wcześnie, ja o 16.00 więc i tak będzie dużo czasu.No więc dziewczynki będą zabiegi na ciało i na twarz,
wszystko dla paznokci: żele + manicure ślubny + zdobienie + pedicure z malowaniem, maski na dłonie, ampułka itp.
Fryz próbny i ślubny to samo tyczy się makijażu.
Solarium 2 x w tyg. celem nabrania ładnego koloru, a nie spalenia (regularnie już od prawie miesiąca, początkowo po 5 min było), woskowanie, zabieg relaksacyjny na twarz i dekolt, nawilżający + masaż całego ciała.
Przy czym Pań jest kilka, każda w czymś się specjalizuje, ciągle coś ze sobą konsultują...dobrze się w tym klimacie czuję, nawet moja mama jest zadowolona, właśnie tam 1-szy raz w życiu skorzystała z solarium, po moich namowach i jest zadowolona.
Jeżeli chodzi o koszty to ja wykupiłam pakiet i jest taniej, niektóre dodatkowe czynności mam gratis np. epilacja brwi, maseczka kolagenowa, próbki kremów, emulsja przyspieszająca opalanie itp.
Acha są tam też specjalne zabiegi dla mężczyzn.
...miało być krótko, sorry, że tak się rozpisałam, ale trudno pisać, pozwólcie, że się wypowiem jak zobaczę efekty, na razie nt. solarium mogę powiedzieć jest super!
pa!

Odpowiedz
Gość 2009-03-23 o godz. 05:59
0

Renatka

Czekamy z niecierpliwością na Twoją relację. Jak zrozumiałam w "Renesansie urody" będziesz się kompleksowo przygotowywać do ślubu, napisz coś więcej, czy jest to salon kosmetyczny, gdzie można skorzystać z różnych zabiegów typy peelingi itp. Aha! Jak to wygląda cenowo?
Pozdrawiam

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-03-23 o godz. 05:49
0

Hmm, ze zdjęciami może byc problem, bo zazwyczaj siedzę w necie w pracy , a tu troszkę nie wypada, bo czujne oko szefa patrzy , no ale napiszę jak było. Moja fryzjerka wystawiała się w weekend na targach MTP - jednak zostawiła mi informację u kosmetyczki, że aby stworzyć fajnego koka dopnie mi kilka pasemek wlośow i zrobi tzw. rusztowanie taką gąbeczkę, na której bedzie siedział kok, dzięki temu będzie się wydawało, że włosów jest więcej, a kok będzie obfitszy lol , ot taki trick. No i to wszystko w cenie, więc znów mnie miło zaskoczyła, ale nie chwalmy przed zachodem słońca. Godz. "0" coraz bliżej, po próbie się odezwę, a ponieważ kilka krytycznych par oczu tego dnia mnie obejrzy to Wam napiszę co i jak. Z resztą stylistka z salonu ślubnego też mnie zobaczy, bo właśnie w tą sobotę odbieram sukienkę, [czyli oglądam się w całości kiecka+dodatki (nawet 3 pary kolczyków zabieram by dobrać odpowiednie do kreacji i fryzu :) )+ cała kosmetyka, tylko brak bukietu..] no chyba, że znów będzie trzeba zwężać :) Mam nadzieję, że moja relacja będzie dość obiektywna...jak na pannę młodą... Oby wszystko było w miarę ok, bo choć jest czas na drobne korekty to tylko na ew. drobne...hmm przedślubny stresik???!!...no cóż...
Pozdrawiam
- Renata, pa!

Odpowiedz
Gość 2009-03-22 o godz. 18:37
0

Koniecznie zdaj relację z "malowania".
Super podejście w tym salonie- od stóp do głowy.

Pozdrawiam, Monika

Odpowiedz
joannao 2009-03-22 o godz. 16:29
0

Renatka! koniecznie.
Ja ostatecznie zrezygnowałam z pacykarni i wybrałam inną kobietę. Z resztą skrytykowaną tu na forum. Jestem raczej zadowolona! :)
Ale ciekawa jestem Twojej opinii i wrażeń.

Odpowiedz
fuzzy 2009-03-22 o godz. 15:00
0

Renatka, czekamy na relację :D

Koniecznie ze zdjęciami 8)

Odpowiedz
Gość 2009-03-21 o godz. 08:07
0

W so 16.04 mam próbę, więc powiem jak było - ja się kompleksowo przygotowuję do ślubu w "Renesansie urody" - od stóp do głów lol , a co z tego wyjdzie napiszę wkrótce,ale teraz ani słowa więcej by nie było reklamy- jedno co to kosmetyki na których pracują panie są bardzo trwałe -fototrwałe, czy coś takiego ?? i dają na dzień ślubu "zestaw do poprawek", a to dość ważne, no i jakoś tak profesjonalnie podeszły babeczki do tematu, bo i pytały czy sesja foto będzie i kiedy i jakie światło w sali i inne takie, pa!!

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-03-17 o godz. 18:06
0

Renatka- mgłabyś zdradzić nam tajemnice kto to taki ta Twoja makijażystka-jestem w trakcie poszukiwań osoby, która mnie ładnie, delikatnie pomaluje, a z mojego dotychczasowego doświadczenia to naprawdę trudne.

Odpowiedz
Gość 2009-03-17 o godz. 12:23
0

Z tego co mi wiadomo,bo próba jest raz a nie dwa, coś takiego laska usłyszał + że podrobi się w dniu ślubu fryzurkę pa!

Odpowiedz
Gość 2009-03-17 o godz. 11:42
0

Renatka napisał(a):nie było mowy o poprawce, "bo do brunetek to pasuje"...
Jak to "nie było mowy o poprawce"? :o

Odpowiedz
Gość 2009-03-17 o godz. 11:37
0

Tak też chciałam się skusić na tę promocję, ale dziewczyna która się u nich malowała na ślub wylądowała z ostro czerwonymi oczami i paznokciami i nie było mowy o poprawce, "bo do brunetek to pasuje"...no cóż może i tak, i może w Las Vegas, ale nie w dniu ślubu..., a promocja no cóż, ja wybrałam droższą wersję, ale myślę, że będę zadowolona, znalazłam z wizażystką wspólny język, a i fryzjerka jest si! 8)

Odpowiedz
Gość 2009-01-12 o godz. 06:47
0

Może własnie dlatego tak bardzo nie lubię dmocnych, demonicznych makijaży noszonych w dzień, albo pokrywania w toalecie porannego makeupu kilejną warstwą podkładu i zssypywania sie toną pudru.
Ło boże, ależ to demonicznie zabrzmiało. Przemawia do wyobraźni. W trakcie czytania zobaczyłam to sebum wchłaniające się w kolejną warstwę pudru. Feeeeeeee!

Odpowiedz
lucienka 2009-01-12 o godz. 04:39
0

byli na Targach w Poznaniu i mieli promocję chyba korzystną wszystko makijaż, paznokietki i fryzurka za 300 zł.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 13:29
0

czasami obserwując pracę pań-wizarzystek firm kosmetycznych mam nieodparte wrażenie, że makijaż , który wykonują nie koniecznie jest dopasowany do klientki, a kosmetyki używają w takich ilościach, że szok :o ....
(mam - więc paćkam ile wlezie)

Nie traktują kosmetyku jako pomocnego narzędzia do zakrycia tego czy owego defektu, a do ,,zmalowania" klientki

Wiele lat pracowałam jako asystentka jednej z topowych polskich makijażystek i wyniosłam z tych lat poczucie minimalizmu w makijażu.
Może własnie dlatego tak bardzo nie lubię dmocnych, demonicznych makijaży noszonych w dzień, albo pokrywania w toalecie porannego makeupu kilejną warstwą podkładu i zssypywania sie toną pudru.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 13:04
0

Zgadzam się w 100% z Brydzią.
Żadna sztuka zrobić maskę.
Od tego wizażystki mają te wszystkie cholerne bazy i super-ultra-mega czułe podkłady, pudry wykańczające i utrwalacze żeby robić z nich odpowiedni użytek.

Ja kiedyś poszłam do Guerlaina na promocyjny makijaż i wyszłam z maską kończącą się kolorem przy szyji, z zabrażowionymi polisiami (w końcu od czego jest seria Terracota, nie?) i mega rozjaśnionymi oczami.........wizja była niezła, ale ciut przegięta.

Mam wrażenie, że czasem wizażystki zapadaja się w świat malowania nieco za bardzo i traca kontakt z rzeczywistością. Po pewnym czasie potrafią totalnie zmienić kryteria "lekki makijaż" albo "delikatny makijaż" i potem delikatnie to jest właśnie tak jak piszecie..........jakby ktoś chlusnął farbą olejną.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 10:53
0

fuzzy napisał(a):Może jednak na ślub tak trzeba - zdjęcia, film i te sprawy?...


z pewnością nie...
Tylko makijaże sceniczne-filmowe bywaja maskami, natomiast żaden inny makijaż nie powinien być maską.
To nie sztuka nałożyć pół tony kryjącego podkładu, ale popracować tak kosmetykami, aby make0up był lekki i naturalny.

Odpowiedz
fotobern 2009-01-04 o godz. 09:30
0

Ja sie nie maluj nie mam takiej potrzeby, ale napisze tak

tak sie sklada ze mialem stoisko na targach obok Pacykarni. Bylo na nim wielkie oblezenie i z tego co widzialem przyszle panny mlode wychodzialy bardzo zadowolone. Nawet sie pytalem z ciekawosci jak bylo kiedy odwiedzaly moje stoisko i mowily ze czuja sie wspaniale.

Natomiast mozesz tutaj zobaczyc metamorfozy innej wizazystki
http://www.kobieta.byc.pl

Odpowiedz
fuzzy 2009-01-03 o godz. 16:08
0

Malowałam się tam kiedyś - ale nie na ślub, tylko w ramach promocji La Roche Possay był darmowy makijaż. :D
Fajnie maluje, ładnie umie zaakcentować oko - ale jak dla mnie makijaż był zbyt teatralny. W pomieszczeniach ok, ale jak tylko wyszłam na słońce - tragedia, wyglądałam jakby mi ktoś farbą olejną po twarzy przejechał ;)
Może jednak na ślub tak trzeba - zdjęcia, film i te sprawy?...

Powodzenia i daj znać jak było? :)

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie