Quantcast
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Mahareth88 2013-11-11 o godz. 00:44
0

Adamowa napisał(a):Ja nie znam nikogo, kto by zdradzał swoją drugą połówkę, choć oczywiście nie znaczy to, że tak się nie dzieje ;) I nawet gdybym o tym wiedziała, nie powiedziałabym o tym osobie zdradzanej, mimo że uważam, iż zdrada to szczyt świństwa (my z Moim Miłym mamy układ jasny: jedno zdradzi=rozstajemy się bez mrugnięcia okiem), to jednak uważam, że przekazywanie takich informacji, to wchodzenie ludziom z buciorami w życie (a może osoba zdradzana np. coś podejrzewa, ale "woli nie wiedzieć" , a tu ja wyskakuję z takim niusem - nie, nie, to niestosowne moim zdaniem...).
Może i niestosowne,ale ja jestem w takiej samej sytuacji jak ty, jesli jedno zdradzi to koniec...tyle ze niczego w zyciu nie da sie przewidziec...a co jesli jednak twoj facet zacznie cie zdradzac a twoi znajomi nie beda reagowac i ci niepowiedza...dowiesz sie ,jak to zwykle bywa na samym koncu...i nie bedzie ci przykro ze nikt ci wczesniej nie powiedzial, nie ostrzegl, nie pomogl??? lepiej wiedziec wczesniej ,zeby przyszykowac odwet...hehe (to ostatnie to żart).
Buź lol ka

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:43
0

czarus, ale na co dopiero wpadlam? ze mam tatuaz na cyckach czy na to, ze Pastor troche za czesto o alkoholu wspomina?

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:42
0

Co ty powiesz k2?? Dopiero na to wpadłaś ?? hehehe aleś tępa...

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:40
0

Pastor3 napisał(a):feministyczny jazgot zbuntowanej coreczki alkoholika
absobloodylutly, panie Andrzeju :D i nie zapominajmy o ""mam okres" tatuazu na cycach", czytajacej Bravo machajac nozka, jednoczesnie zdradzajac mezusiulineczusinienka i opisujac cale przedsiewziezie na forach wszelakich! full multitasking on :D:D:D:D tworz sobie dalej swoja teorie, niech Ci idzie na zdrowie.

btw. zaczynaja mnie zastanawiac Twoje notoryczne uwagi na temat alkoholizmu.

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:39
0

Nie dorabiaj ideologii tam, gdzie jej nie ma.
Kpienie z czyjegoś bólu, żalu, smutku, nawet jeśli uważasz, że jest przesadzony, jest niesmaczne.

Odpowiedz
Reklama
Pastor3 2013-11-11 o godz. 00:38
0

:)

napisalbym cos ale sie znowu kobiety rzuca...
ale dobra
foruma jest dla mnie jak wentyl bezpieczenstwa...
taki prywatny jarocin
mysle ze cezary ma tak samo, tylko opory moralne ma wieksze
to cala prozaiczna przyczyna
pufff...
przekluty balonik pastor odlatuje...
.......

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:37
0

Nie pochlebiaj sobie 8)

Odpowiedz
Pastor3 2013-11-11 o godz. 00:35
0

Ania napisał(a):Pastor3 napisał(a):Ania napisał(a):Pastor3 napisał(a):K2 napisał(a):Przecież to nieprawda. Do zawartości linka ustosunkowalam się choćby ja, co zajęło mi- jak pobieżnie obliczam- jakiś metr bitego tekstu przerywany refleksjami Cezarego.
ale im chodzi o temat BUHAHAHAHA. chlopakom sie w glowie nie miesci, ze nie maja nic ciekawego i z sensem do powiedzenia, wiec sobie teraz filozofie dorabiaja.
jak zwykle ad personam i jak zwykle feministyczny jazgot zbuntowanej coreczki alkoholika
Pastor, słuchaj, moja przyjaciółka pracuje w ośrodku psychoterapii. Może dać Ci namiary? Przebrnięcie przez swoje traumy z przeszłości, związane z kobietami (matka, narzeczona, pierwsza miłość), powinno Ci pomóc. Choć głowy nie dam.
wiesz co
odpowiedzialbym "tak - chetnie" - nigdy nie unikam rozmow z ktorych moge wyniesc cos dobrego (zarowno ja jak i rozmowca)...
tylko ze ja Ci nie ufam... wiesz jak to jest miedzy przyjaciolkami (mania podejrzliwosci mi sie uaktywnia) - jutro stenogram z mojej terapi znalazlby sie w dziale forumoew jaja...
To może potraktuj to jako sugestię - znajdź sobie na własną rękę psychoterapeutę.
boje sie, ze zwariowalby... (ona lub on)
poza tym - samouzalanie uzaleznia
cieply, cichy kacik pomiedzy "hey yoy" floydow, a "pianistka "jelinek...

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:35
0

Pastor3 napisał(a):Ania napisał(a):Pastor3 napisał(a):K2 napisał(a):Przecież to nieprawda. Do zawartości linka ustosunkowalam się choćby ja, co zajęło mi- jak pobieżnie obliczam- jakiś metr bitego tekstu przerywany refleksjami Cezarego.
ale im chodzi o temat BUHAHAHAHA. chlopakom sie w glowie nie miesci, ze nie maja nic ciekawego i z sensem do powiedzenia, wiec sobie teraz filozofie dorabiaja.
jak zwykle ad personam i jak zwykle feministyczny jazgot zbuntowanej coreczki alkoholika
Pastor, słuchaj, moja przyjaciółka pracuje w ośrodku psychoterapii. Może dać Ci namiary? Przebrnięcie przez swoje traumy z przeszłości, związane z kobietami (matka, narzeczona, pierwsza miłość), powinno Ci pomóc. Choć głowy nie dam.
wiesz co
odpowiedzialbym "tak - chetnie" - nigdy nie unikam rozmow z ktorych moge wyniesc cos dobrego (zarowno ja jak i rozmowca)...
tylko ze ja Ci nie ufam... wiesz jak to jest miedzy przyjaciolkami (mania podejrzliwosci mi sie uaktywnia) - jutro stenogram z mojej terapi znalazlby sie w dziale forumoew jaja...
To może potraktuj to jako sugestię - znajdź sobie na własną rękę psychoterapeutę.

Odpowiedz
Pastor3 2013-11-11 o godz. 00:33
0

Ania napisał(a):Pastor3 napisał(a):K2 napisał(a):Przecież to nieprawda. Do zawartości linka ustosunkowalam się choćby ja, co zajęło mi- jak pobieżnie obliczam- jakiś metr bitego tekstu przerywany refleksjami Cezarego.
ale im chodzi o temat BUHAHAHAHA. chlopakom sie w glowie nie miesci, ze nie maja nic ciekawego i z sensem do powiedzenia, wiec sobie teraz filozofie dorabiaja.
jak zwykle ad personam i jak zwykle feministyczny jazgot zbuntowanej coreczki alkoholika
Pastor, słuchaj, moja przyjaciółka pracuje w ośrodku psychoterapii. Może dać Ci namiary? Przebrnięcie przez swoje traumy z przeszłości, związane z kobietami (matka, narzeczona, pierwsza miłość), powinno Ci pomóc. Choć głowy nie dam.
wiesz co
odpowiedzialbym "tak - chetnie" - nigdy nie unikam rozmow z ktorych moge wyniesc cos dobrego (zarowno ja jak i rozmowca)...
tylko ze ja Ci nie ufam... wiesz jak to jest miedzy przyjaciolkami (mania podejrzliwosci mi sie uaktywnia) - jutro stenogram z mojej terapi znalazlby sie w dziale forumoew jaja...

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-11-11 o godz. 00:32
0

Pastor3 napisał(a):K2 napisał(a):Przecież to nieprawda. Do zawartości linka ustosunkowalam się choćby ja, co zajęło mi- jak pobieżnie obliczam- jakiś metr bitego tekstu przerywany refleksjami Cezarego.
ale im chodzi o temat BUHAHAHAHA. chlopakom sie w glowie nie miesci, ze nie maja nic ciekawego i z sensem do powiedzenia, wiec sobie teraz filozofie dorabiaja.
jak zwykle ad personam i jak zwykle feministyczny jazgot zbuntowanej coreczki alkoholika
Pastor, słuchaj, moja przyjaciółka pracuje w ośrodku psychoterapii. Może dać Ci namiary? Przebrnięcie przez swoje traumy z przeszłości, związane z kobietami (matka, narzeczona, pierwsza miłość), powinno Ci pomóc. Choć głowy nie dam.

Odpowiedz
Pastor3 2013-11-11 o godz. 00:31
0

K2 napisał(a):Przecież to nieprawda. Do zawartości linka ustosunkowalam się choćby ja, co zajęło mi- jak pobieżnie obliczam- jakiś metr bitego tekstu przerywany refleksjami Cezarego.
ale im chodzi o temat BUHAHAHAHA. chlopakom sie w glowie nie miesci, ze nie maja nic ciekawego i z sensem do powiedzenia, wiec sobie teraz filozofie dorabiaja.
jak zwykle ad personam i jak zwykle feministyczny jazgot zbuntowanej coreczki alkoholika

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:30
0

Przecież to nieprawda. Do zawartości linka ustosunkowalam się choćby ja, co zajęło mi- jak pobieżnie obliczam- jakiś metr bitego tekstu przerywany refleksjami Cezarego.
ale im chodzi o temat BUHAHAHAHA. chlopakom sie w glowie nie miesci, ze nie maja nic ciekawego i z sensem do powiedzenia, wiec sobie teraz filozofie dorabiaja.

Odpowiedz
Tate 2013-11-11 o godz. 00:29
0

Osobiście znałam tylko jedną taką osobę - paskudny typ, zagłuszał sumienie kupując żonie wszystko co chciała, a on na panienki jezdził.
Opowiadał o tym mnie ( niedawno poznanej osobie, kontakt stricte zawodowy) bez cienia zażenowania ! Mnie już chyba bardziej wstyd bylo.

Marnie facet skończył.I tyle.

Odpowiedz
Adamowa 2013-11-11 o godz. 00:27
0

Ja nie znam nikogo, kto by zdradzał swoją drugą połówkę, choć oczywiście nie znaczy to, że tak się nie dzieje ;) I nawet gdybym o tym wiedziała, nie powiedziałabym o tym osobie zdradzanej, mimo że uważam, iż zdrada to szczyt świństwa (my z Moim Miłym mamy układ jasny: jedno zdradzi=rozstajemy się bez mrugnięcia okiem), to jednak uważam, że przekazywanie takich informacji, to wchodzenie ludziom z buciorami w życie (a może osoba zdradzana np. coś podejrzewa, ale "woli nie wiedzieć" , a tu ja wyskakuję z takim niusem - nie, nie, to niestosowne moim zdaniem...).

Odpowiedz
Kerala 2013-11-11 o godz. 00:25
0

Pastor2 napisał(a):witam kolege :) - ale popatrz cezar, ze nikt na te linki nie odpisal... cichoooo... jak makiem zasial... no a mi tego goscia szkoda troche, choc tez sie setnie ubawilem czytajac te wypociny mentalnych tirowek, najlepsza byla ta, ktora sobie ukula jakies angielskie haselko zeby zracjonalizowac swoje postepowanie... o madabicz....
Przecież to nieprawda. Do zawartości linka ustosunkowalam się choćby ja, co zajęło mi- jak pobieżnie obliczam- jakiś metr bitego tekstu przerywany refleksjami Cezarego.

kerala

Odpowiedz
Pastor2 2013-11-11 o godz. 00:24
0

witam kolege :) - ale popatrz cezar, ze nikt na te linki nie odpisal... cichoooo... jak makiem zasial... no a mi tego goscia szkoda troche, choc tez sie setnie ubawilem czytajac te wypociny mentalnych tirowek, najlepsza byla ta, ktora sobie ukula jakies angielskie haselko zeby zracjonalizowac swoje postepowanie... o madabicz....

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:22
0

Vide moje linki z onetu jak się panie po romansach z kolegami w kolorze black skrobały a mężuś się głupi wziął popłakał bo mu powiedziała że poroniła a on chłopina myślał że jego... nie ma jak zdorwe podejście nie... 8)

Odpowiedz
Pastor2 2013-11-11 o godz. 00:20
0

a co do testuff - to sie do meritum mialem odniesc - dla mnie tez podstawa - co by nie mowic to pierwsze co zrobie - hmmm... jeszcze w ciazy wartoby to jakos przetestowac, bo w sumie 9 miechow mozesz dbac o kobiete, a okazuje sie ze to inkubatoj jakiegos murzyna :/

Odpowiedz
Pastor2 2013-11-11 o godz. 00:19
0

Cezary napisał(a):Welcome back Patstor :D, chyba cie nie odbanowały #&^*()#@ co?? Założe się że nie...
DObrze powiedziane dobrze...
zbanowaly, zbanowaly - jestem wciżż Persona Non Grata :(

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:17
0

Welcome back Patstor :D, chyba cie nie odbanowały #&^*()#@ co?? Założe się że nie...
DObrze powiedziane dobrze...

Odpowiedz
Pastor2 2013-11-11 o godz. 00:16
0

Oleńka napisał(a):A ja jestem kochanką...chociaż teraz, z perspektywy czasu jestesmy przyjaciółmi ale stale nas cos łączy..
wlasciwszym slowem byloby "kurwą"

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:15
0

Cezary napisał(a):no co ty poważnie :o , to niesamowite co piszesz, mogłabyś rozwinąc myśl, podoba mi się jej głębia 8)
A teraz Cezary, wystrugaj papugę z wosku i zaśpiewaj.

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:14
0

no co ty poważnie :o , to niesamowite co piszesz, mogłabyś rozwinąc myśl, podoba mi się jej głębia 8)

Odpowiedz
La Curiosa 2013-11-11 o godz. 00:13
0

tak szczerze mowiac, to nie znam nikogo takiego, chyba, ze wziac pod uwage kolezanke, ktora duzy sie w koledze z grupy, z tym, ze u nich nie zdarzy sie nic, ponad zwykla rozmowe (wiem, bo gadalam z kolega i ona go nie pociaga)...chciaz chyba to jest troszke zdrada psychiczna, ona wciaz pisze smsy do swojego faceta, nawet rozmawiajac z tym gosciem, w ktorym sie durzy (ponad pol roku)

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:11
0

Cezary napisał(a): wracam do pracy, przynajmniej coś z sensem zrobię... :D
skąd inąd ładna puenta lol 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:10
0

tia kurwa to kurwa fakt, poza tym nieby komu narzucam co może robić a czego nie: nby Tobie? Żarty jakieś. Problem polega nie na mojej leksykalnej ułomności czy prostopadłościanie zamiast mózgu tylko na tym że na kobiecym forum mam wredne poglądy co obraża K2 i resztę TWA forumowego. Zresztą szczerze mówiąc średnio mi to zaburza procesy trawienne i spokojny sen. Jeżeli jestem wredną szownistyczną męską świnią co to pluje na kobiety robiąc z nich szmaty dziwki i wogóle przejawiam ogólne objawy socjopatii , o co pewnie mnie podejrzewasz i tak mnie prawdopodobnie odbierasz, co zresztą uważam za bzdurę, ehh odechciało mi się dalej pisać wracam do pracy, przynajmniej coś z sensem zrobię... :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:08
0

Cezary, daj juz sobie spokoj z tymi idiotycznymi prowokacjami, albo posprawdzaj po slownikach, zanim znowu jakis kasztan rzucisz. juz pomine prostopadloscianowy pomysl, ze sugerujesz innym co moga, a czego nie moga, ale Twoja znajomosc jezyka poslkiego mnie dobija. roznica pomiedzy kurwa, a skurwysynem jest ogromna i nie chodzi tu o plec:/ to juz jest zenujace, mowilam, zebys nie uzywal slow, ktorych znaczenia nie rozumiesz, bo sie podkladasz zupelnie idiotycznie:/

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:06
0

Oj szkoda że nie zarzucono mi wieloletniego alkoholizmu prowadzącego do atrofii mózgu kurcze no takie to męskie by było
No a K2 skurywysyn to takie piekne słowo mogłaś je wykrztusić nie? :o

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:05
0

Wiesz Cezary, mnie również nie szokuje Twój chory umysł. Upewniam się natomiast, że jest regularnie pustoszny przez larwy mączniaka.

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:04
0

Cezary napisał(a):Z tą kurwą K2 to się muszę z Tobą w 100 % zgodzić, żeby Cię bardziej zszokować
bo ja mam z reguly racje. 8) a tym "szokowaniem", to sobie nie schlebiaj. ponownie mam wrazenie, ze nie to slowo powinno zostac uzyte. 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 00:03
0

Z tą kurwą K2 to się muszę z Tobą w 100 % zgodzić, żeby Cię bardziej zszokować :D

Kerala też rację masz przy czym jak na wstępie się przyznałem sam nie uważam tego za naturalną zwyczajną potrzebę tylko jakąś formę psychozy czy obsesji na tym puncie.

Odpowiedz
Kerala 2013-11-11 o godz. 00:01
0

Cezary napisał(a):Poza tym nie rozumiem dlaczego tak szokuje to że jakiemuś facetowi do łba strzeliło żeby fizycznie sobie potwierdzić swoje ojcostwo ? Toż to żadna obraza majestatu, nie jestem jedynym facetem z lekką obsesją na tym punkcie przynajmniej mam odwagę powiedzieć o tym swojej partnerce zamast w tajemnicy i po cichu pobrać próbkę do analizy i w wielkim sekrecie sobie zrobić test. Wiem że może to dziwactwo ale jak pisałem ludzie mają w głowach ciekawsze psychozy niż taka
pozdrawiam
bardzo przepraszam, to, że takie postępowanie nie mieści się w zakresie mojego rozumienia pojęcia "partnerstwo" i "bliskość" nie oznacza, że mnie to szokuje. Nie szokuje, bo spotykam się z tym dość często. Gwoli uczciwości dodam, że wyłącznie w sytuacjach, które za tło mają salę sądową, a za przedmiot wysokość alimentów, co chyba samo w sobie mogłoby zastanowić Cezarego.
Ewentualnie więc mogłaby mnie szokować idea uznania partnerki a priori za dziwkę, która powinna udowodnić swoją niewinność. A więc dokładnie odwrotnie niż ma to miejsce w krajach i relacjach cywilizowanych, gdzie niewinność jest zawsze domniemana, a udowadnia się winę.
I teraz tak: nawet taka zabawa mnie nie szokuje, bo posiadam w sobie nieograniczoną wiarę w ludzki umysł i różnorodność jego aberracji. Co najwyżej mogę stwierdzić, że mnie po prostu takie układy nie pasują, a ludzie kierujący się tego typu zespołem przekonań nie zostają moimi przyjaciółmi.
Jesli więc coś mnie szokuje, to tylko jeden aspekt tej sprawy, mianowicie uparta obrona takiego podejścia jako normalnego i naturalnego.

Jedną z bardziej zdumiewających cech ludzkiej inteligencji jest ta, że dzięki opanowaniu sofistyki oraz retoryki (i odpowiedniej dozie pewności siebie oczywiście) jest w stanie zdekonstruować właściwie każdy dogmat.
Problem jest jedynie taki, że -obiektywnie rzecz biorąc- opinia Zenona ma niewielki wpływ na istnienie Słońca. I nawet jeśli Zenon całą mocą autorytetu powie, że Słońce jest tylko złudzeniem, Słońce będzie mieć tę konstatację raczej w anusie i znów wzejdzie oraz zajdzie.
Tak samo napisanie "zażądanie od partnera dowodu jego wierności w postaci badań DNA nie jest żadną obrazą majestatu" jest tylko retorycznym manifestem. Można głosić go przez megafon i wydrukowac na afiszu, a i tak nie zmieni to faktu, że partner może poczuć się jak szmata (ściśle rzecz biorąc właśnie tak bym się poczuła. Następne w kolejności będzie co- kontrola majtek czy pobieranie próbek do cytologii?).

Równie fascynująca jest teza, że jawność zawsze jest lepsza od skrytości, przy czym przedmiot jednej i drugiej jest zupełnie drugorzędny: sama jawność jest jednocześnie argumentem na swoją własną etyczną obronę.
Szczerze mówiąc wydaje mi się to dość tandetną koncepcją, którą z łatwością można obalić.
Kierując się tą szczególną logiką stwierdzamy, że eksterminacja Żydów była (jesli o jakość etyki idzie) lepsza od Katynia.
Uzupełnia tę tezę przekonanie, że drugi człowiek bądź grupa powinna być zawsze punktem odniesienia. I tak: złodziej na tle seryjnych morderców jest zasadniczo niewinny, zaś katatonik w grupie psychopatów jest właściwie zdrowy. Prawie czyni różnicę.

Tak więc Miły Cezary: nie Ty pierwszy odkryłeś, że otaczają nas świry większe od nas samych oraz świry mniej zaawansowane. Każdy średnio inteligentny człowiek to wie, natomiast dla stosunkowo niewielkiej grupy jest to źródło pociechy i pokrzepienia. Na szczęście.

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:59
0

druga część postu bo mi przeszkadzają pisać...

Wracając do tematu, jak widać po moich dziewczynach można wrzeszczeć można podejść ze spokojem do takiego stwierdzenia że chciałbym zrobić test dna dziecku bo mam hopla w głowie na tym punkcie, Kerali czy Kiniakowi taka propozycja wydaje się szokująca, komuś innemu nie, jakoś mogę z tym żyć że kogoś tym zbulwersowałem bo jakim muszę być czubem żeby takie pomysły mi do głowy przychodziły :D

Nie jestem jedynym facetem który ma takie pomysły przynajmniej mam odwagę porozmawiać o tym ze swoją partnerką i z Wami na forum też

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:58
0

Cezary napisał(a):No i jakoś dziwi Was że ktoś może odczuwać taką potrzebę ale żadna nie skomentowała tego że badania wskazują że wielu mężczyzn wychowuje cudze dzieci bo żona postanowiła poszukać sobie innych genów poza małżeństwem, tego nie rozumiem,
bo sie nam wydawalo, ze tlumaczyc rzeczy oczywistych niepotrzeba. ale jak widac, mylic sie jest rzecza ludzka. tak a propos bigoterii wyjasnie wiec:

to, ze ojcami dzieci spoza malzenstwa sa nie tylko kawalerzy, to chyba kazdy na wpol myslalcy czlowiek wie. no orzynajmniej tak by sie wydawac moglo. "kurwa" nie jest wyznacznikiem plci, ale charakteru.

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:58
0

No i jakoś dziwi Was że ktoś może odczuwać taką potrzebę ale żadna nie skomentowała tego że badania wskazują że wielu mężczyzn wychowuje cudze dzieci bo żona postanowiła poszukać sobie innych genów poza małżeństwem, tego nie rozumiem, przecież mi się poprzestawiało i jestem pierdolnięty nie?? wolne żarty i zajeżdża bigoterią na kilometr

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:57
0

Poza tym nie rozumiem dlaczego tak szokuje to że jakiemuś facetowi do łba strzeliło żeby fizycznie sobie potwierdzić swoje ojcostwo ? Toż to żadna obraza majestatu, nie jestem jedynym facetem z lekką obsesją na tym punkcie przynajmniej mam odwagę powiedzieć o tym swojej partnerce zamast w tajemnicy i po cichu pobrać próbkę do analizy i w wielkim sekrecie sobie zrobić test. Wiem że może to dziwactwo ale jak pisałem ludzie mają w głowach ciekawsze psychozy niż taka
pozdrawiam

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:55
0

Cezary przesan walic glowa w klawiature bo jeszcze bardziej Ci sie cos poprzestawia.

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:54
0

inna partnerka inna reakcja ....
uff ale upał dzisiaj :D

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:53
0

ok, dla mnie Cezary to jakiś bełkot, wybacz sformułowanie. Wystarczył jeden link Gościu, aby Cezary publicznie i całkiem serio zadeklarował, że nieufność podziela i że już zażądał od partnerki zrobienia badań DNA w przyszłości, wskutek czego podniósł się krzyk, aż ściany pekały hihi.
Wystarczyła jedna Kerala i zakwestionowanie powyższego linku, aby ściany jednakowoż nie pękały, a partnerka odniosła się z pełnym zrozumieniem do problemu Cezarego.

Jaka jest prawda? Nie mam pojęcia i pewnie się nie dowiem, co- trzeba uczciwie przyznać- niespecjalnie mnie zaburza. Czuję się jednak rozczarowana, bo więcej sobie obiecywałam po dyskusji z Tobą, Cezary.

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:52
0

Kiniak kur*a, czyścisz mi monitor lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:50
0

Cezary w ramach swojej psychozy sprawdź czy jesteś dzieckiem swoich rodziców Wiadomo, czy ten ojciec to ten? Czy przypadkiem nie zrobił Cię poseł Łyżwiński?

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:49
0

moja teoria z szafą i prostopadłościanem jest trafiona
to już druga po teorii o brontozaurach i zapałkach czechowickich
:lizak:

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:48
0

Cezary jesteś pierdolnięty

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:46
0

--------------------------------------------------------------------------------

No logiki od siebie samego to bym nie wymagał jeżeli chodzi o sprawę związaną z jakimś psychicznym skaleczeniem w mojej głowie z którego się wyradza taka potrzeba, tyle o logice, a na kozetkę nie zamierzam się kłaść u jakiegoś pseudoterapeuty bo jakoś jestem gotów przeżyć tą swoją małą obsesję na punkcie fizycznego potwierdzenia ojcostwa, z obserwacji wiem że ludzie mają ciekawsze psychozy niż moja i jakoś mi ona nie będzie przeszkadzać. Co do zaufania lub jego braku: nie sądzę żeby taka potrzeba wynikała wprost z braku zaufania do partnera bardziej z irracjonalnych przesłanek których nie zamierzam i nie chcę zgłębiać. Jakoś mojej obecnej partnerce to strasznie nie przekadzało jak jej tłumaczyłem tą sprawę, stiwerdziła tylko ok, skoro ci to do szczęścia potrzebne... za co jestem jej głębko wdzięczny i tyle.
Zresztą takie badania jak gdziekolwiek były prowadzone były szokujące wyniki i budziły kontrowersje, bo okazywało się że baaardzo duży odsetek dzieci to były kukułki chowane przez nieświadomych tego że żonka szukała lepszych genów poza związkiem bo jej zwierzęca natura i zew prokreacyjnego szaleństwa wzięła górę a kochany ciapuś misiu hołubił czyjeś bękarty, takie są fakty i tyle, to się po prostu statystycznie zdarza często to gwoli komantarza do artykułu z likna
Reasumując dziwki obłudnie z nikogo robić nie będę, jeżeli mam na tym punkcie fizia to muszę z tym żyć i dobrze że mojej partnerce specjalnie to nie przeszkadza, uznała widocznie że o robienie z niej dziwki nie chodzi, może lepiej mogłem jej wytłumaczyć w czym rzecz i sprawa między nami jest zamknięta
Pozdrawiam

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:44
0

Cezary napisał(a): uważam że nie sprawdzam partnerki tylko dziecko
no, tutaj to już kolego pojechaliście po bandzie logiki.

A dalej to poruszasz bardzo ciekawy problem. Mianowicie:
Cezary napisał(a):jeżeli partnerka mnie kocha i ma świadomość że jest mi to potrzebne do komfortu psychicznego nie pownna się tak gwałtownie oburzać ale podejść do mnie ze zrozumieniem i mi na test dna pozwolić
Moim skromnym zdaniem to, co argumentacyjnie wyprawiasz w tym poście, to próba zwulkanizowania prezerwatywy.
Rozumiem, co chcesz mi przekazać, ale błąd tkwi u podstaw założeń. Dowiedzenie, że "mała obsesja" jest czyms nieupokarzającym i nie ma związku z podważaniem zaufania do partnera, jest z góry niemożliwe, bo nie masz pojęcia, jakie emocje przeżywa w związu z tym Twoja partnerka i czy zgodziłaby się z Tobą w tym, iż jest to dla niej nieupokarzające i nie podważa zaufania do niej. Przypuszczam, że wątpię, o czym dalej.

Zaufanie i nieufność to dwie strony jednego medalu. Nie da się oddzielić przedmiotu nieufności od podmiotu. To nie samochód śledzisz, tylko jego kierowcę. To nie DNA dziecka sprawdzasz, tylko prowadzenie jego matki. A zracjonalizowanie tego i obudowanie intelektualną otoczką to w ogóle inna sprawa, jak najbardziej możliwa oczywiście, co nie zmienia faktu, że nosi nazwę obłudy.
Bo albo się partnerowi wierzy, albo robi się testy DNA.
Zaufanie ma się albo pełne, albo częściowe, albo się go nie ma. Carte blanche można w każdej chwili cofnąć, ale wcześniej powinno się ją w ogóle dać. Jeśli zakładasz, że cofniesz ją kiedyś swojej partnerce, to jaką wartość ma taki związek i jak ma sie to wówczas do:

Cezary napisał(a):A co do poczucia zaufania i chronienia się w związki przed złem tego świata i budowaniu zaufania w pełni się z Tobą zgadzam
I sądzę też, że gdyby Twoja partnerka naprawdę akceptowała stan, w którym jest na ciągłym moralnym cenzurowanym (bo masz "małą obsesję") to ściany by nie pękały od wrzasku, że pozwolę sobie Ciebie zacytować.
Skoro pękały to znaczy, że Twój tekst mocno nią gdzieś w środku tąpnął, ergo zranileś jedną z najbliższych Ci osób w imię "małej obsesji", którą usprawiedliwiasz.
Najwidoczniej więc niedostatecznie wytłumaczyłeś swoją motywację i potrzeby osobie, którą kochasz, że pozwolę sobie na złośliwość.
A może inaczej: traktowanie kogoś a priori jako dziwki jest zawsze bolesne i raniące. I nie ma znaczenia, czy słowo "dziwka" oraz własne motywacje owiniemy w dziesięc beli bawełny czy też wyłożymy kawę na ławę. Jądro problemu pozostaje takie samo.
Powyższego nie piszę Ci złośliwie, ale skoro uświadamiasz sobie swoją "małą obsesję" to może warto zrobić coś z tym dalej? Jakoś nad tym popracować? Podejście, że jest to silniejsze od Ciebie i że kochający człowiek zaakceptuje fakt, iż z założenia nie jest dość godzien zaufania, jest niespecjalnie konstruktywne.

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:43
0

Kerala w zasadzie się z Tobą zgadzam, a żart to nie był ale też ne zamierzałem pluć komuś w twarz należę do tych mężczyzn którzy mają lekką fobią dotyczącą potwierdzenia własnego ojcostwa i uważam że nie sprawdzam partnerki tylko dziecko i jeżeli partnerka mnie kocha i ma świadomość że jest mi to potrzebne do komfortu psychicznego nie pownna się tak gwałtownie oburzać ale podejść do mnie ze zrozumieniem i mi na test dna pozwolić. Tak jak ja podchodzę ze zrozumieniem do jej welu czasem dla mnie dziwnych potrzeb ale nie atakuję jej za nie dlatego że je ma i już. A co do poczucia zaufania i chronienia się w związki przed złem tego świata i budowaniu zaufania w pełni się z Tobą zgadzam, ale na moją lekką obsesję średnio mogę coś poradzić, i nie uważam że z tego powodu upokarzam kogokolwiek jeżeli wytłumaczę swoją motywację i potrzeby osobie która mnie kocha i nie ma to żadnego związku z podważaniem wierności partnera czy podejrzeniami ale moją małą obsesją
pzodrawiam

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:41
0

Cezary napisał(a):hihi no i spadłem z krzesła z ubawu fajny link Gościu żeby nie rzec życiowy tiaa i pomyśleć że jak całkiem serio powiedziałem narzeczonej że jak będę miał potomka to sobie pozwolę dna zbadać ot tak dla mojego spokoju to się wrzask podniósł aż ściany pękały hihi :o było wesoło. Nie ma to jak obrazoburczy atak na Matkę Polkę Nieskalaną :D wyszło żem zwykłe bydlę jest
czy ja wiem, Cezary, czy masz powody do radości? Mnie by nieszczególnie cieszyła świadomość, że jestem w związku z kimś, wobec kogo odczuwam potrzebę sprawdzania tego typu. I gdyby podobną propozycję zgłosił mój mąż, kazałoby mi to zobaczyć go w nowym świetle.
Ludzie robią sobie różne świństwa i to wiadomo nie od dziś. Chronimy się przed tym syfem w swoich własnych związkach, które mają sens jedynie wtedy, jeśli stanowią dla nas jakąś nienaruszalną świętość i solidny punkt odniesienia.
Moim zdaniem pragnienie "czystego związku" (czyli związku bez nieuczciwych gier, oszustw, nielojalności, za to cechującego się głębokim szacunkiem do drugiej osoby) jest jednym z najczęstszych ludzkich pragnien i na poziomie deklaratywnym zgłasza taką potrzebę niemal każdy. W tym samym czasie ludzie trzepią sobie komputery i komórki, namierzają się GPSem i sprawdzają, czy aby na pewno siedzą w pracy.

Zaufanie jest pewnym stanem wewnętrznym, który rodzi się z decyzji o tym, aby zaufać.
Dość złudne jest przekonanie, że można ten stan "kupić" badaniami DNA czy usługami detektywa. To jest jakość, którą stwarzamy tak naprawdę my sami, i na którą większy wpływ ma nasze osobiste poczucie bezpieczeństwa, hierarchia wartości i samoocena, niż postępowanie partnera.
Jednocześnie uważam, że wiara zakładająca ciągłą weryfikację przestaje być wiarą, a więc przestaje być pojęciem z zakresu aksjologii, a staje się po prostu wiedzą empiryczną. Nie jest bowiem żadną sztuką twierdzić, że partner nas nie zdradza, jeśli wyświetlacz GPS pokazuje, iż znajduje się on aktualnie pośrodku przejścia dla pieszych na Marszałkowskiej.
Ufać, że człowiek nam najbliższy nie zdecyduje się nas skrzywdzić (co nie znaczy, że nie będzie wystawiony na pokusę), bo nasze wspólne sacrum znaczy dla niego tak samo wiele, co dla nas- to jednak zupełnie inna para kaloszy. I mnie osobiście bliskie jest to drugie podejście, bo związek traktuję jako wspólnotę, gdzie nie ma miejsca na testowanie. Testowanie i eksperymenty w moim przekonaniu wykluczają szacunek i odbierają podmiotowość.

Ach, zapomnialabym: być może odpowiesz mi, że zrozumialam Cię nazbyt serio, a to przecież był tylko żart wobec Twojej partnerki. Wyjasniam więc, że nie czyni to IMHO żadnej różnicy. Na pewnym poziomie relacji nie ma już znaczenia, czy naplujemy komuś w twarz w konwencji żartu czy też zupełnie serio, obraźliwy jest sam akt. W tym przypadku: insynuacja.

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:41
0

hihi no i spadłem z krzesła z ubawu fajny link Gościu żeby nie rzec życiowy tiaa i pomyśleć że jak całkiem serio powiedziałem narzeczonej że jak będę miał potomka to sobie pozwolę dna zbadać ot tak dla mojego spokoju to się wrzask podniósł aż ściany pękały hihi :o był0o wesoło. Nie ma to jak obrazoburczy atak na Matkę Polkę Nieskalaną :D wyszło żem zwykłe bydlę jest

Odpowiedz
Gościu 2013-11-10 o godz. 23:40
0

Sterotypy...

http://wiadomosci.onet.pl/1415004,242,kioskart.html

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:38
0

Jo76 napisał(a):Kerala napisał(a):
Wiesz, to nie mój mąz wymieniał z Laetią płyny ustrojowe

Kerala
Hmm... skad pewnosc?
a wiesz, nie rajcują go pretensjonalne nicki :D

kerala

Odpowiedz
Jo76 2013-11-10 o godz. 23:37
0

Kerala napisał(a):
Wiesz, to nie mój mąz wymieniał z Laetią płyny ustrojowe

Kerala
Hmm... skad pewnosc?

Odpowiedz
Jania 2013-11-10 o godz. 23:35
0

Cezary napisał(a):oho ciekawy wątek genaralnie jako prostopadłościan generalizujący chciałem tylko stwierdzić, że kochanka to nie fenomen tylko fakt zwykły i banalny chyba tylko kobiety myślą że to fenomen i zjawisko, co to się im przytrafić nie może :D
pozdrawim ciężkopracując
naprawdę cieżko, zważając, że odgrzebałeś wątek sprzed prawie roku

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:35
0

oho ciekawy wątek genaralnie jako prostopadłościan generalizujący chciałem tylko stwierdzić, że kochanka to nie fenomen tylko fakt zwykły i banalny chyba tylko kobiety myślą że to fenomen i zjawisko, co to się im przytrafić nie może :D
pozdrawim ciężkopracując

Odpowiedz
Madzia K 2013-11-10 o godz. 23:34
0

moze i masz troche racji.......
ale dlaczego facet nie może zrobicz czegokolwiek zeby ona po prostu nie ulezala jak kłoda ?!?!?!?!?!?!!?
a co do schudniecia to mozna wykupic wczasy za kilka tys i napewno schudnie

Odpowiedz
Alma_ 2013-11-10 o godz. 23:33
0

Cóż za genialne rady... Czyli to wina zdradzanych żon, tak?
Łatwo Ci przychodzi ferowanie wyroków.

Ale wiesz, dla nas, kobiet, liczy się trochę co innego... Ja bym chyba nie była w stanie dochować wierności mężczyźnie, który robi tak żenujące błędy ortograficzne.
Może byś trochę poczytał, dokształcił się?

Odpowiedz
Ognik 2013-11-10 o godz. 23:32
0

no ja to się czesto ocieram o takie osoby
zaczeło sie w wojsku, teraz w pracy, i na wyjazdach słuzbowych...

powiedzcie mi kobiety , żony , zdajecie sobie sprawe dlaczego tak się dzieje?

Mówie o zdradach Meżczyzn

kiedyś się zapytałem kolegi który zdradzał żone, dlaczego to robi?

odpowiedz była krótka,
" już dawno nie kochaliśmy sie inaczej, leży jak kłoda i ciągle to samo... jak jej mówiłem żeby może ćwiczyła troszke schudła, a ona nic nie robiła"

i inna wypowiedź " żebyś widział jak ta się rusza "

mysle że do związku czasem trzeba wprowadzać zmiany i co najważniejsze rozmawiać szczeże z partnerem, ja z moją Myszką też rozmawiamy i jest bardzo dobrze ciągle się poznajemy :)

Odpowiedz
Big Men 2013-11-10 o godz. 23:31
0

Wiesz "K", - ludzie upraszczają sytuacje w których uczestniczą (zwariowaliby co najmniej od niekończącego się rozbierania zdarzeń weryfikacji i oceniaiu wciąż od nowa). Te schematyczne zdania jak ikony na pulpicie komputera symbolizują niezłe ludzkie supełki na życiu zawiązane, takie dogadanie się na szybko jak SMSem. To jest śmieszne ale działa. Późnie dopiero przychodzi pogłębienie i jakaś refleksja.

Oglądałęm wczoraj "Między słowami" - to chyba tak jak tam....

Odpowiedz
mamrocia_bem 2013-11-10 o godz. 23:30
0

Kerala napisał(a):No jak to, chciała dowieść, że każdy facet zdradzi.
Ech, ale się staro poczułam.

Kerala
Kerala to to ja wiem ale pytanie brzmi czy tylko tego......???????? bo udowodniła cos zupełnie innego.........................

zreszta ja nie chce nikogo obrazac ale .....

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:29
0

Sugerujesz, że poczułam się zdradzona? lol
Wiesz, to nie mój mąz wymieniał z Laetią płyny ustrojowe, więc powodów do takich odczuć nie mam. Natomiast refleksja o starości nachodzi mnie zawsze wtedy, gdy mam okazję poczytac sobie infantylne wynurzenia.
Choc między Bogiem a prawda, to nawet w wieku szesnastu lat nie przekraczałam jednak pewnej granicy smieszności.
Wiesz: "skatujecie mnie", "ach, objawię wam prawdę, bo poznałam zonatego faceta", "wszyscy zdradzają", "nikt mnie nie kocha" i "och, rzucę się wam na pożarcie, sępy". To w sumie zabawne jest ;)

Kerala

Odpowiedz
stary 2013-11-10 o godz. 23:28
0

dlaczego "staro" Keralo?
po prostu zdradzona - a to przecież różnica

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:27
0

No jak to, chciała dowieść, że każdy facet zdradzi.
Ech, ale się staro poczułam.

Kerala

Odpowiedz
mamrocia_bem 2013-11-10 o godz. 23:26
0

stary napisał(a):laetio - czy można to zajście rozumieć jako zdradę nieskonsumowaną,
jeśli już to całowanie nazywasz zdradą?
ale powiedz: on nie chciał dalej?
A po co ci to wiedzieć??? Zaraz usłyszysz że to ona nie chciala......bo.....

albo... jeszcze cos równie mądrego

Kurde nie wierzę .

Ciekawe czego chciała dowieść bo jesli nawet to raczej bym sie tym nie chwaliła.... :o

Odpowiedz
stary 2013-11-10 o godz. 23:24
0

laetio - czy można to zajście rozumieć jako zdradę nieskonsumowaną,
jeśli już to całowanie nazywasz zdradą?
ale powiedz: on nie chciał dalej?

Odpowiedz
mamrocia_bem 2013-11-10 o godz. 23:23
0

laetia napisał(a):No to ja teraz wywolam burze. Mowcie co chcecie ale kazdy facet w odpowiednich okolicznosciach zdradzi. Napisze cos za co mnie pewnie skatujecie, ale trudno. Ostatnio calowalam sie z zonatym facetem(powiedzmy badania socjologiczne), a jego zona uwaza go za prawdziwego aniola. Hm..cuda sie jednak zdarzaja :)
a czym tu sie chwalić???

żałosne

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:21
0

W sensie, że mamy Cię skatować za pocałunek z żonatym? Jesli miałabym już kogoś za coś katować to raczej za niezrozumienie terminu "badanie socjologiczne"- w końcu po coś się te szkoły kończy.

A tak powaznie to rozbrajają mnie te kwantyfikatory. Jak sądzę, Laetia przeprowadziła gruntowne badania (włączając w to Aborygenów, mieszkanców suwalszczyzny oraz Indian Otomi) i w związku z tym ma pełne prawo do użycia przymiotnika "każdy".
Ale dobrze, nie czepiam się. Rozumiem, że chciałaś się z nami podzielić swoim zyciem erotycznym. Dobrze, że je masz.

Kerala

Odpowiedz
laetia 2013-11-10 o godz. 23:19
0

No to ja teraz wywolam burze. Mowcie co chcecie ale kazdy facet w odpowiednich okolicznosciach zdradzi. Napisze cos za co mnie pewnie skatujecie, ale trudno. Ostatnio calowalam sie z zonatym facetem(powiedzmy badania socjologiczne), a jego zona uwaza go za prawdziwego aniola. Hm..cuda sie jednak zdarzaja :)

Odpowiedz
mamrocia_bem 2013-11-10 o godz. 23:18
0

a ja znam taka osobe i powiem szczerze ze dopóki sama jej nie złapie z kochanikiem/kochanką to bede siedzieć cicho bo ja niby nic nie wiem a jednak wiem. Dodam że parnerki/ partnerzy zmieniają sie non stop.

Natomiast w momencie kiedy to zobaczę to wypale prosto z mostu bez ogródek. I choć pewnie teksty o moralności bedą nietrafne to jednak postapie zgodnie ze swoim sumieniem.

Taka ze mnie cholera.

Odpowiedz
Marcinos 2013-11-10 o godz. 23:17
0

dominika_st napisał(a):Ja niestety mam przyjemność znać 2 takie soby z bardzo bliskiego mi grona. Jedna osoba rozbiła swe małżeństwo, a druga przez jakiś czas prowadziła "podwójne życie", ale niedawno zerwała z "tą tzrecią osobą". Nie jestem osobą bez wad, i popełniłam w życiu wiele błędów, wiele też potrafię wybaczyć ale tego nie potrafię zrozumieć, jak można komuś patrzeć w oczy robiąc mu takie świństwo ... ??
no to naprawde swinstwo... Ja tez niestety niewiem jak tak mozna ....

Odpowiedz
dominika_st 2013-11-10 o godz. 23:16
0

Ja niestety mam przyjemność znać 2 takie soby z bardzo bliskiego mi grona. Jedna osoba rozbiła swe małżeństwo, a druga przez jakiś czas prowadziła "podwójne życie", ale niedawno zerwała z "tą tzrecią osobą". Nie jestem osobą bez wad, i popełniłam w życiu wiele błędów, wiele też potrafię wybaczyć ale tego nie potrafię zrozumieć, jak można komuś patrzeć w oczy robiąc mu takie świństwo ... ??

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:15
0

No, pani Wisłockiej to bym jednak nie brała tu pod uwagę lol Owszem, zyła w trójkącie, ale potem i tak sie z tym mężem rozwiodła oraz twierdziła, że dopiero w drugim małżeństwie zrozumiała, czym jest orgazm 8)

Znam zresztą dwa związki, gdzie jest przyzwolenie na zdradę w sensie: pan może i pani może. Widzę, że im to odpowiada i potrafią tak żyć- do mnie to nie przemawia, ale widać jest to możliwe.
Po prostu "są na tym świecie rzeczy, o których się nie śniło filozofom" ;)

Kerala

Odpowiedz
Morrigan 2013-11-10 o godz. 23:13
0

Kerala - trafiłaś w sedno.
Młodzi (po ślubie :)) zapatrzeni w siebie i pełni ideałów z Harlequinów myślą, że zdrada to śmierć.

Niestety, albo raczej stety, okazuje się, że nie zawsze tak jest. Że prawdziwa miłość potrafi wybaczyć b. wiele, nawet zachowania, które wydają się niewybaczalne.
Sama nie mam takich doświadczeń, ale po 11 latach w związku (od jakiegoś czasu małżenskim ;)) bardziej skłaniam się do wybaczenia ewentualnej zdrady niż kilka lat temu. Wiem, że to co nas łączy jest oparte na wielu wspólnych i różnych rzeczach (i mam nadzieję, że R. tego nie czyta :)!).
Po prostu do wszystkiego nalezy podejść spokojnie, zobaczyć czy pomimo zdrady coś jeszcze zostało ze ZWIAZKU. I może nie wypowiadać się, że 'kategorycznie nie: wybaczę, zdradzę' itp., bo różne są sytuacje w życiu.
Pani Wisłocka, kobiece guru od seksu (przynajmniej swego czasu), mieszkała b. długo ze swoją przyjaciółką, którą z jej mężem też łączył silny związek...
Przecież "miłość Ci wszystko wybaczy...". Więc jednoznacznie nie potępiajmy zdrady, czasem przeciez obie strony się na nią godzą...

Niemniej życzę nam wszystkim wierności (swojej i partnerów :))

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:13
0

Marcinos napisał(a):Lobo napisał(a):Marcinos napisał(a):Ja na szczescie nieznam takich osob i obym nigdy nie poznał !! bo dla Mnie zdrada jest niewybaczalna. sam wiem ze nigdy nie zdrdze i to jest najwazniejszy punkt dla Mnie w zwiazku... Wierność
Idealista
Idealista ? Ja tego nie powiedzialem i nigdy nie powiem o sobie. ale wiem jaki jestem i mam swoje jakies zasady ktorych nigdy nie złamie dla tego moglem to napisac bo jestem tego pewny
Pewne w zyciu to smierc i podatki, na twoj w/w post moge tylko jeszcze raz napisac...idealista

Odpowiedz
Marcinos 2013-11-10 o godz. 23:11
0

Lobo napisał(a):Marcinos napisał(a):Ja na szczescie nieznam takich osob i obym nigdy nie poznał !! bo dla Mnie zdrada jest niewybaczalna. sam wiem ze nigdy nie zdrdze i to jest najwazniejszy punkt dla Mnie w zwiazku... Wierność
Idealista
Idealista ? Ja tego nie powiedzialem i nigdy nie powiem o sobie. ale wiem jaki jestem i mam swoje jakies zasady ktorych nigdy nie złamie dla tego moglem to napisac bo jestem tego pewny

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:11
0

K2 napisał(a):Marcinos napisał(a):to jest najwazniejszy punkt dla Mnie w zwiazku... Wierność
tak troche off topic,a le jesli mozna spytac, to dlaczego akurat wiernosc? a nie milosc, albo zaufanie czy oddanie?
Albo wspolne zamilowanie do krokietow z kapusta i grzybkami?

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:09
0

Marcinos napisał(a):Ja na szczescie nieznam takich osob i obym nigdy nie poznał !! bo dla Mnie zdrada jest niewybaczalna. sam wiem ze nigdy nie zdrdze i to jest najwazniejszy punkt dla Mnie w zwiazku... Wierność
Idealista

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 23:07
0

Marcinos napisał(a):Ja na szczescie nieznam takich osob i obym nigdy nie poznał !! bo dla Mnie zdrada jest niewybaczalna. sam wiem ze nigdy nie zdrdze i to jest najwazniejszy punkt dla Mnie w zwiazku... Wierność
Idealista

Odpowiedz
Fiba 2013-11-10 o godz. 23:05
0

Kerala, ładnie napisane...

Odpowiedz
Fiba 2013-11-10 o godz. 23:04
0

Kerala, ładnie napisane...

Odpowiedz
Marcinos 2013-11-10 o godz. 23:03
0

K2 napisał(a):Marcinos napisał(a):to jest najwazniejszy punkt dla Mnie w zwiazku... Wierność
tak troche off topic,a le jesli mozna spytac, to dlaczego akurat wiernosc? a nie milosc, albo zaufanie czy oddanie?
tak mozna spytac. Miłość to chyba samo przes siebie sie wie dla tego nie wymieniłem Miłości. a jezeli chodzi o zaufanie czy oddanie to moim zdaniem zawiera sie w Wierności... bo bo jezeli ktos zasluzy na Moje zaufanie to raczej bedzie mi wierny a jezeli ktos jest mi oddany to tak samo. takie bynajmniej jest Moje zdanie.

Odpowiedz
katarinka7 2013-11-10 o godz. 23:02
0

Kerala, nie wiem kim jesteś, jaki jest twój zawód, ile masz lat, jakie doswiadczenie życiowe. Bardzo mądrze piszesz.
To co napisałaś - wszystko się zgadza. Piszę z własnego doświadczenia.

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 23:00
0

Zdrada może być wybaczalna- wszystko zależy od ludzi. Tak, od ludzi, nie od okoliczności. Naturalnie wiadomo, że najlepiej jest stąpać prostą drogą, ale czasem się z niej zbacza. I wtedy zdrada okazuje się być katalizatorem: albo związek się rozpadnie, albo umocni.
Myslę, że ludzie bardzo młodzi lub też ludzie z natury idealistyczni rozdzielają to na absolutną czerń i biel. W warstwie deklaratywnej ("uważam, ze zdrada jest złem" ) jest to zjawisko pozytywne, bo jakoś nas kierunkuje. Statystycznie rzecz biorąc osoba, która uważa, ze NIGDY nie zdradzi ma mniejsze szanse na zdradę, bo zinternalizowała w sobie brak przyzwolenia na taki czyn. Zatem działa to korzystnie.
Inaczej jednak rzecz ma się w praktyce. Bo czasem zdarza się tak, że zycie płata nam figla i okazuje się, że zostaliśmy zdradzeni. Wtedy przychodzi czas na sprawdzian z miłości. Czasem może się też okazać, ze nasze "nigdy nie zdradzę" nie wytrzymało próby. I wtedy przychodzi czas na sprawdzian naszej uczciwości i miłości naszego partnera.
Ale zdrada nie jest końcem, choć ludzie, którzy nigdy jej nie doświadczyli (obojętnie czy aktywnie, czy biernie) mogą tak uważać. W rzeczywistości jest początkiem pewnej lekcji, z której zawsze wychodzi się mądrzejszym, choć zazwyczaj tez uboższym o zaufanie i wiarę w drugiego człowieka.
Zmierzam do tego, że choć sama potępiam zdradę, jestem pełna wiary w człowieka jako takiego. Nie ma rzeczy, która jest niemożliwa dla dwojga ludzi, którzy mimo błędów nadal czują, że im na sobie zależy.
Jeśli kiedyś doświadczycie zdrady (a nikomu tego nie życzę) pamiętajcie, ze nie jest ona wyrokiem, a skazą. To bardzo gorzkie doświadczenie dla obu stron, ale można z niego się podnieść.
Niewybaczalna jest tylko śmierć- bo nie można jej odwrócić i naprawić. Wszystko poza nią jest tylko niezapisanym marginesem, który można wypełnić nową treścią i uczynic początkiem zmiany.

Kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:59
0

Marcinos napisał(a):to jest najwazniejszy punkt dla Mnie w zwiazku... Wierność
tak troche off topic,a le jesli mozna spytac, to dlaczego akurat wiernosc? a nie milosc, albo zaufanie czy oddanie?

Odpowiedz
Marcinos 2013-11-10 o godz. 22:57
0

Ja na szczescie nieznam takich osob i obym nigdy nie poznał !! bo dla Mnie zdrada jest niewybaczalna. sam wiem ze nigdy nie zdrdze i to jest najwazniejszy punkt dla Mnie w zwiazku... Wierność

Odpowiedz
Kerala 2013-11-10 o godz. 22:57
0

Kurczę, Goha, wspolczuję.
Irytujace cholernie jest to, ze taka Goha na przykład ma nieprzyjemności i dyskomfort, a nie ci, ktorym one naprawdę należą :x
Pan narobił bagna i jeszcze ma czelność obdzielać swoją winą Bogu ducha winnych ludzi, którzy akurat okazali się być bardziej uczciwi niz on. Swiat wariuje.
A co do zdania rzuconego tu przez kogos odnosnie powstrzymywania się od ocen, to powiem tak: mysle, ze nawet relatywizm ma swoje granice. Tak się składa, ze wiele moich przyjaciolek zostało zrobionych w trąbę przez partnerów. Jeden ze związkow trwał 11 lat, starali się o dziecko (brała leki)- zostawił ją w ciąży dla młodej panienki, ktorej zdążył zrobić w tym czasie dziecko. Do dziś facet dymi i są z nim problemy- ciągłe spotkania w sądzie, sprawy o alimenty itd.
Tak więc wybaczcie, ale moja ocena dot. zdrad jest jednoznaczna.
Zdrada jest zawsze świństwem niezaleznie od argumentacji, ktorą się ją obuduje. Ludzie, ktorzy się jej dopuszczają nie mają prawa uważać się za moralnych, uczciwych itd, bo nie mozna przez 12 godzin dziennie być człowiekiem prawym, a przez resztę dnia chodzić na boki. Uczciwość jest systemem zero- jedynkowym. A wiem to, bo i ja kiedyś zdradziłam. I choć doskonale znam własną motywację i mam to przeanalizowane na 1000 sposobów, mam uruchomioną racjonalizację itd. to fakt pozostaje faktem: zdrada jest kurewstwem (excuze le mot). I nigdy więcej nie powtórzyłabym tego, bo wiem, jak smakują wyrzuty sumienia. I wiem, jak cierpi zdradzona strona. I choć czlowiek, ktorego zdradziłam był człowiekiem niewartym wspolnego życia, to NIKT nie zasługuje na upokorzenie, ból i cierpienie wiążące się ze zdradą. On rownież na to nie zasłuzył. Zawiodłam nie tylko jego, ale przede wszytskim samą siebie, Choć było to dawno temu do dzis tego żałuję i odczuwam wstyd.
Nie podoba ci się związek? Najpierw odejdź, a potem hulaj. Tu nie ma odstępstw. Znam wielu ludzi, ktorzy zdradzili. Umieją swietnie to wytłumaczyć. I im lepiej to robią, tym bardziej mi ich żal, bo długa jeszcze droga przed nimi aby zrozumieć, ze nic nie jest warte krzywdy drugiego człowieka.

Kerala

Odpowiedz
iwona_r 2013-11-10 o godz. 22:55
0

ja nie, ale mój P tak
codziennie widzi i wymiotuje
ale laska to rasowa suka, która rozbiła (z tego co wiemy) juz 3 małzeństwa
najgorsze jest to, ze wtajemniczyli go w cała sprawe, bo potrzebowali przyzwoitki(sluzbowe wyjazdy)
P nie mógł oponować, bo to jego przelozeni
koszmar....teraz ta wiedza odbija się na nim
mało tego, fiut przynal sie zonie, chce rozwodu, w swojej rozbrajajacej szczerosci powiedzial jej- nigdy cie nie kochalem, bylo mi jedynie dobrze( i to chyba calkiem niezle skoro ma z żoną 2 synow )
zła jestem

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:53
0

pytanie powinno brzmieć czy znasz kogoś kto nie zdradza?

praktycznie wszyscy znajomi moich rodziców to przykłady zdrad, kilku żonatych znajomych R to samo! i to najczęściej na dziwki...

dlatego w niektórych przypadkach najlepszym rozwiązaniem byłoby założenie profilaktycznie kagańców i kolkczatek

Odpowiedz
Vilemo 2013-11-10 o godz. 22:52
0

dete napisał(a):no mam niestety...
i duży mam z tym problem, bo jest to osoba którą ogólnie bardzo lubię, od kiedy wiem nie kryję swojego negatywnego stosunku do takich "związków", zresztą na tyle dobrze się znamy, że moja postawa całkowicie anty w tym temacie jest oczywista i niezaprzeczalna. niby między mną a tą osobą nadal jest jak było, ale jednak kładzie to jakiś cień i już nie jest jak dawniej...
ze mna jest/bylo dokladnie taks samo :(
niestety u mnie sytuacja ta doprowadzila do pogorszenia kontaktow z "ta" osoba, poniewaz nie umiem zrozumiec takiego zachowania i nie chce w tym w jakikolwiek sposob uczestniczyc :awantura:

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:50
0

Nezi napisał(a):Goha, współczuję Ci znalezienia się w takiej sytuacji. Cokolwiek byś nie zrobiła i tak byłoby na Ciebie... ehh... W każdym razie w dobrej wierze odpowiedziałaś tej dziewczynie po prostu na pytanie. A przyjaciel - no cóż, znalazł się w trudnej sytuacji, ale przecież na własne życzenie. Jeśli łudził się, ze to nie wyjdzie to chyba nie dorósł do bycia dorosłym i do bycia czyimkolwiek narzeczonym
Nezi zgadzam się z Tobą w 100%.
Goha nie przejmuj się chociaż rzeczywiscie sytuacja jest bardzo trudna. Moim zdaniem obaj faceci wiedzą, że tak naprawdę postapiłaś dobrze i tylko tak mogłaś, ale głośno tego nigdy nie powiedzą. Przecież sprawa jest jasna: dupkiem jest ten, kto zdradzał, ale łatwiej zrzucić na każdego innego. Nigdy nie mów, że tego żałujesz czy przepraszasz, bo zrobiłaś najlepiej jak mogłaś w tej sytuacji. I inni tez to wiedzą, ale mają bielmo ze złosci na oczach. To moje zdanie.

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:50
0

Noooo :(
Niestety, znajac takie przypadki z zalozenia mamy problem Nie osoby, ktore swinstwo odstawiaja, tylko wlasnie my, ktorzy o tym wiemy :( Chore, co?

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:48
0

Nezi napisał(a):Goha, współczuję Ci znalezienia się w takiej sytuacji. Cokolwiek byś nie zrobiła i tak byłoby na Ciebie... ehh... W każdym razie w dobrej wierze odpowiedziałaś tej dziewczynie po prostu na pytanie. A przyjaciel - no cóż, znalazł się w trudnej sytuacji, ale przecież na własne życzenie. Jeśli łudził się, ze to nie wyjdzie to chyba nie dorósł do bycia dorosłym i do bycia czyimkolwiek narzeczonym. Jeśli on jest obrażony na Ciebie i jeszcze Twój mąż ma do Ciebie pretensje - o to co - męska solidarnosć?
Jest mi przykro, bo:
- bo poza tym, że On zachowuje sie z sprawach damsko-męskich jak szmata (powiedzmy sobie otwarcie) to generalnie jest OK - zwłaszcza, że znam go już z 7 lat, a cyrki zaczął odstawiać rok temu

- bo jest najlepszym przyjacielem mojego męża, więc sytacja w której ze sobą nie rozmawiamy, a oni widują się tylko we dwóch, nigdy tak żebym ja tez była obecna nie jest przyjemna

- bo nie lubię jak ktoś mnie stawia w takiej sytacji. Gdyby to mnie zdradzano to jakbym się o tym dowiedziała, to przestałabym rozmawiać ze wszystkimi którzy wiedzieli i nie powiedzieli mi o tym.

- bo mój mąż w tej sytacji stwierdził "Tak powinnaś była skłamać, bo to jest mój najlepszy przyjaciel" A co do cholery z moim sumieniem? On na to, że jeśli nie mogę tego zrozumieć to nie wiem co to przyjaźń. Wiem, za swoją przyjaciółkę łgałabym w żywe oczy, jeśli miałoby to jej pomóc, bo ją kocham jak siostrę, ale On mimo wszystko nie jest MOIM najlepszym przyjacielem. Ja nie byłam powiernicą jakiejś tajemnicy - wiedzieli wszyscy, bo on się nie ukrywał. Poza tym sam nigdy nie prosił mnie, żebym nie mówiła czegoś którejś z nich.

- przykro mi, bo pech chciał, ze spośród tylu osób które wiedziały wybrała akurat mnie, żeby zadać to feralne pytanie, a ja ruszona sumieniem powiedziałam jej prawdę (to też jest inna sytacja niż jak dziewczyna wie że jest kochanką, że jest tylko tą drugą i nigdy nie będzie tą pierwszą - ona nie wiedziała, łudziła się że jednak usłyszy od niego "kocham Cię")

- przykro mi, że mimo iż poprosiłam ją żeby nie mówiła mu, że wie to ode mnie, ona zabiła posłańca

Jeśli zaś chodzi o mojego męża to on się wściekł, że tak powiem w afekcie, następnego dnia skończył temat i już słowem o nim nie wspomniał. Ani słowa wyrzutów więcej ( :o ) co jest w sumie sytacją niezwykłą.
Za to z początku usłyszałam rzeczy baaaardzo nie miłe - że jak ja mogłam Mu to zrobić, że ja mu życie rozwalam (nie że on sobie życie rozwala przecież :o ), że on nigdy nie przypuszczał, że nie może mi ufać i na mnie polegać itd.

Tak czy inaczej następnym razem się 5 razy zastanowię zanim cokolwiek powiem.......i jest duże prawdopodobieństwo, że przyjmę postawę konformistyczną - zrobię tak, żeby to moja dupa wylądowała jak najbezpieczniej. A o innych będę myśleć dopiero w drugiej kolejności.

Odpowiadając więc na pytanie z tytułu.
Tak, znam i bardzo tego żałuję.................. :(

Odpowiedz
fumcia 2013-11-10 o godz. 22:46
0

nie, a przynajmniej nie wiem...

nie wiem tez co bym zrobila gdybym wiedziala... wolalabym nie znalezc sie w takiej sytuacji, chyba ja wiekszosc zreszta...

Odpowiedz
Nezi 2013-11-10 o godz. 22:46
0

Goha, współczuję Ci znalezienia się w takiej sytuacji. Cokolwiek byś nie zrobiła i tak byłoby na Ciebie... ehh... W każdym razie w dobrej wierze odpowiedziałaś tej dziewczynie po prostu na pytanie. A przyjaciel - no cóż, znalazł się w trudnej sytuacji, ale przecież na własne życzenie. Jeśli łudził się, ze to nie wyjdzie to chyba nie dorósł do bycia dorosłym i do bycia czyimkolwiek narzeczonym. Jeśli on jest obrażony na Ciebie i jeszcze Twój mąż ma do Ciebie pretensje - o to co - męska solidarnosć?

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:44
0

Nie mam na szczęście nikogo w swoim środowisku kto zdradza partnera.

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:43
0

Tak, tak masz rację.
Tylko tu sytacja była trochę inna.
Gdyby to była narzeczona i już to byłoby mi jej żal potwornie, z pewnością jeszcze bardziej niż tamtej dziewczyny.

Sytacja wygląda tak, że narzeczona trzymała go pod pantoflem, rządziła i rozkazywała i było zawsze tak jak ona chce. Wyjechała na 3 miesiące.
Jak wróciła to powiedziała, że nie jest na 100% pewna swoich uczuć (w związku z dziwnym zachowaniem Jego po jej powrocie i w związku z 3 miesiączną rozłąką). Powiedziała, że chce spróbować jakiś czas być sama (czytaj spotykać się z kimś innym).

Ale ona mu to wszystko wyłożyła wprost, bez ściemniania i zdradzania.
On uświadomiwszy sobie, że właśnie ma niepowtarzalną szansę stracić ją na zawsze postanowił dokonać wewnętrznej rewolucji.

Dopiero po tym jak narzeczona postanowiła odejść on się ogarnął. Postanowił skończyć z tym w cholerę i zbudować ich związek od nowa.
Dlatego pisałam o zaczynaniu znów od początku.
Tak chcięli zacząć - on wybacza, że ona odeszła, ona wybacza - .........hmmm.........całokształt.

Tylko dlatego napisałam, że bym jej nie powiedziała. Postanowili wszystko co było zostawić za sobą
Wiedza o tym co on robił kiedy jej nie było nie byłaby jej do niczego potrzebna (zwłaszcza, że dziewczyna jest myśląca i prawdopodobnie wie).

Bardzo ich lubię, są razem tak długo jak ja z moim ukochanym i byłoby wspaniale gdyby im się udało. Gdyby ona go nie zostawiła to inaczej bym to widziała - wtedy to jej byłoby mi żal.

A z tą drugą sytacja była taka, że On wiedział, że nie chce zostawić narzeczonej i te wszystkie panienki to tylko zabawa. Kochanka tego nie wiedziała. Była w nim zakochana i przekonana, że tworzą związek ( :o ) Dlatego było mi jej żal.

O swoich odczuciach w stosunku do Niego chyba nie musze pisać :vom:

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:42
0

Goha napisał(a):
Gdyby się mnie spytała jego narzeczona to bym jej nie powiedziała. Pomyślałabym sobie, że on przecież mówił, że chce zacząc wszystko od początku, że nie będę mu tego początku rozwalać.

Ale tej dziewczyny zrobiło mi się poprostu żal, bo ona nie rozumiała czemu on jej nie kocha................i do tego wiedziała..............


Goha, a narzeczonej Ci nie zal? Nieswiadoma, wyjechala ledwie na 3 miesiace, a gosciu sobie szalal jak buhaj spuszczony z lancucha
Ja na miejscu narzeczonej mialabym zal do wszystkich, ktorzy wiedzieli, gdybym sie dowiedziala post factum. A ze sie wczesniej czy pozniej dowie, czy po raz kolejny zostanie zdradzona, to szanse sa spore, nie?
Teraz moze sie jeszcze z tego zwiazku wycofac (ja nie wierze w cudowna poprawe i odmiane takiego gostka, moze mu sie teraz odwidzialo, ale jak zona urodzi dzieci, zmarnieje, zestarzeje sie - to sobie znowu w tango pojdzie, tak na 90%), jest narzeczona, nie zona Nie wiem, moze nie mam racji...

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:40
0

Najlepszy przyjaciel mojego męża zaczął zdradzać swoją wieloletnią narzeczoną jakiś czas temu (kiedy ta wyjechała na 3 miesiące) ze wszystkim co sie ruszało!

Nie wtrącam się, nie moja sprawa.
Sytuacja się skomplikowała kiedy jakiś czas temu spotkałam na mieście jedną z jego kochanek, która nie dość, że nie wiedziała że nie jest "jedyna" to nie rozumiała czemu on się nie chce angażować " a już prawie rok minął..." :o .

Wiedziałam, że wieloletnia narzeczona wróciła z wyjazdu i że On (jak sam twierdził) ma zamiar się już ustatkować i skończyć z tymi panienkami. Pech chciał, że owa kochanka przy okazji zakochała się na zabój. Spotkałam ją, a ona spytała wprost:"Czy on się z kimś spotyka?". Powiedziałam "Tak"

Okazało się, że panienka przedstawiła sytuację tak "ja do niej podeszłam i ni z tego ni z owego powiedziałam jej, że On się z kimś spotyka" - najwyraźniej nie chciała, żeby wyszło na to, że to ona w niego zwątpiła i spytała.

Sporowadziłam tym samym na siebie złość i mojego męża i jego przyjaciela, dowiedziałam się że JA mu życie rozwalam ( :o ) bo ona teraz chce zadzwonić do tej narzeczonej i wszystko jej powiedzieć (tyle, że ja jej nic nie wspomniałam o żadnej narzeczonej, ani o jej imieniu, które tamta jak się okazało znała.) Ani słowa o tym, że generalnie jak gościowi tak zależy na narzeczonej to chyba sobie raczej sam życie rozwala puszczając się na prawo i lewo.

Przyjaciel mojego męża nie odzywa się do mnie od pół roku i jest generalnie MOJA WINA. A ja się pytam co miałam powiedzieć dziewczynie stojącej ze mną twarzą w twarz, która patrzyła mi w oczy i zadała takie pytanie.......................................
Ona i tak wiedziała.....

Gdyby się mnie spytała jego narzeczona to bym jej nie powiedziała. Pomyślałabym sobie, że on przecież mówił, że chce zacząc wszystko od początku, że nie będę mu tego początku rozwalać.

Ale tej dziewczyny zrobiło mi się poprostu żal, bo ona nie rozumiała czemu on jej nie kocha................i do tego wiedziała..............

A następnym razem nie powiem nic.
I niestety będę miała w dupie to, że ktoś cierpi.

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:39
0

kaja napisał(a):Mam rowniez prawo mowic o tym glosno lub im w twarz.
Nie powinno się oceniać ludzi, tylko najwyżej ich czyny, więc jeśli chodzi o samą zdradę to, to z pewmością jest złem, ale nie śmiem powiedzieć od razu, że człowiek który zdradza jest zły.
Moze byc zagubiony, glupi, impulsywny, egoistyczny, co tam jeszcze... Wedlug mnie uczciwiej jest powiedziec takiej osobie, co sie mysli o jej zachowaniu, niz odsuwac sie na bok z tekstem "to jej/jego zycie, ich decyzje". Nie mowie tu o wtracaniu sie, a o wypowiedzeniu sie w momencie, gdy bedzie ku temu okazja.

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:38
0

kaja napisał(a):Znam pare osób które mają kochanka albo kochankę i nie powiedziałabym "niestety, że znam". To tylko i wyłącznie ich decyzja i nie mnie ich oceniać. Nie usprawiedliwiam zdrady, ale nie można kogoś oceniać, krytykować, potepiać tylko dlatego, że ma się inne wartości i żyje inaczej niż my.
zgadzam sie z toba kaja.

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 22:36
0

Mam rowniez prawo mowic o tym glosno lub im w twarz.
Nie powinno się oceniać ludzi, tylko najwyżej ich czyny, więc jeśli chodzi o samą zdradę to, to z pewmością jest złem, ale nie śmiem powiedzieć od razu, że człowiek który zdradza jest zły.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie