Quantcast
  • caradura odsłony: 11720

    Wykształcenie a miłość- co sadzicie?

    Długo szukałam odpowiedniego miejsca, by móc się kogoś poradzić, więc mam nadzieję, że ktoś mi pomoże i powie, co o tym wszystkim myśli. Niby mam przyjaciółki, koleżanki etc., ale nie mam odwagi poruszyć tego tematu. Właściwie to chyba boję się usłyszeć tego, czego nie chcę słyszeć.Studiuję na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zawsze miałam dość wysokie (czasem może zbyt wygórowane) ambicje. Po studiach chciałabym znaleźć dobrą pracę i robić karierę. Ale nie o to mi chodzi. Moi rodzice mają wykształcenie zawodowe, wychowałam się na robotniczym osiedlu w małej mieścinie. Zawsze chciałam skończyć studia i do czegoś w życiu dojść, ale nigdy nie przekreślałam czy nie uważałam za gorszych ludzi bez wykształcenia. Teraz mieszkam w Krakowie, na osiedlu gdzie mieszkają potwornie bogaci ludzie, ale do rzeczy - wszyscy moi znajomi (czyli ci z liceum) studiują, ich drugie połówki oczywiście także. W rodzinie jest podobnie, kuzyni/kuzynki także pokończyli czy kończą dobre uczelnie, mają wykształcone żony/mężów. A mój chłopak nie chce się już uczyć. Ma 24 lata, skończył technikum i nie ma pomysłu na życie. Nie jest nierobem i obibokiem, bardzo się stara, oprócz tego, że pracuje jako mechanik, na weekendach, a czasem również na tygodniu dorabia sobiena 'bramkach', bo jak mówi "co z niego za kawaler, taki gołodupiec - on chce odkładać". Planuje nawet wyjechać za granicę na jakiś czas, bo marzy mu się własne mieszkanie. Póki co, jakoś nie bardzo mu się to wszystko układa, los mu chyba nie sprzyja.Bardzo go kocham, ale czasami mam dość słuchania mamy, która (wiem, że z troski) powtarza mi, że 'a może byś sobie tam w Krakowie znalazła jakiegoś bogatszego, wykształconego chłopaka i miała lepsze życie niż my'. Również moja przyjaciółka ciągle daje mi do zrozumienia, że powinnam na niego naciskać, by skończył jakieś studia, bo bez tego ani rusz itd. A ja owszem, naciskałam i on nawet skłonny był te studia zacząć, ale wiem, że robiłby to tylko dla mnie, żebym mogła być z niego dumna, więc to chyba bez sensu.Próbowałam sobie wmówić, że miłość nijak ma się do wykształcenia, majątków itd. Ale to chyba nie jest wszystko takie proste ...Marzy mi się dr przed nazwiskiem, chciałabym skończyć dwa fakultety, lubię się uczyć. I tak na codzień nie przeszkadza mi, że mój chłopak nie jest wykształcony. Ale kiedy tak się osłucham, wyobrażam sobie nas za kilka, kilkadziesiąt lat i boję się, że kiedyś np. dojdzie do takie sytuacji, że mój mąż, prosty mechanik nie będzie miał o czym porozmawiać z moimi znajomymi z pracy ...Troszke mi z tego wyszło wypracowanie i nie wiem, czy wyraziłam się jasno. Może za bardzo owijam w bawełnę. Ale mam nadzieję, że ktoś doczyta to do końca i odpowie. Z góry bardzo dziękuję.

    Odpowiedzi (58)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-12, 17:40:34
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
caradura 2013-11-12 o godz. 17:40
0

odgrzebałam stary wątek.
dużo się u nas od tego czasu zmieniło. na lepsze

Odpowiedz
Gość 2013-07-30 o godz. 15:15
0

Ja tez sobie czasem zazdroszcze i wiem ze mam wielkie szczescie bo mam kogos kto przezyl tyle i jest blisko.Mam nadzieje ze wkoncu ci sie to wszystko ustabilizuje.Zycze ci tego z calego serducha!

Buzka:*

Odpowiedz
monia:) 2013-07-29 o godz. 16:03
0

to wszytsko nieważne!!!!

najważniejsze żebyś Ty rozumiała jego a On Ciebie :D

Odpowiedz
caradura 2013-07-29 o godz. 15:59
0

to wspaniale, bo przecież właśnie o to chodzi. powiem więcej, zazdroszczę - tej pewności, że to właśnie ten. też mam momenty, kiedy myślę sobie, że przeciecież kocham go najbardziej na świecie i nie wiem, jak mogę myśleć czasami inaczej. a jednak, czasem myślę ...

Odpowiedz
Gość 2013-07-28 o godz. 22:31
0

Nie odbieram jako atak tylko nie lubie byc zle rozumiana...wiem ze milaosc jest trudna doswiadczylam tego na poczatku mojego zwiazku a raczej to moj chlopak najbardziej ucierpial z mojej winy..jestem mu wdzieczna ze przeczekal to "pieklo"i mimo wszysto jest ze mna ja na jego miejscu nawet bym nie probowala,nie wytrzymalabym:(ale dobrze ze jest ze mna i tyle.Od tamtych wydarzen tylko on sie dla mnie liczy.
pozdrawiam

Odpowiedz
Reklama
miu miu 2013-07-28 o godz. 17:19
0

dziewczyny kazdy ma inne wymagania bez sensu sie kłócić
aby za faceta wyjsc za mąż trzeba byc pewnym
jesli sa watpliwosci to moze warto sie zastanowić
jestescie młode nikt was nie pogania

Odpowiedz
caradura 2013-07-28 o godz. 17:03
0

KIM, ale nie rozumiem, dlaczego odbierasz wszystkie posty za atak na ciebie i sama atakujesz. kochasz swojego faceta, jest wam dobrze i chcecie być razem - super, ja życzę powodzenia! ale nie wszystkim się tak układa, są różne rozterki i wszyscy wiemy, że miłość nie jest prosta. wcale nie jest tak łatwo postanowić, że w tą albo w tą, zwłaszcza, jak się jest z kimś trochę czasu.

Odpowiedz
Gość 2013-07-28 o godz. 11:56
0

tylko np.ja wiem ze nie zostane w Polsce jak polowa mojej rodziny i mojego chlopaka,mamy juz zaplanowane gdzie jedziemy i u kogo sie zatrzymamy na poczatek wiec planow nie zmienie...wole byc przyslowiowa"krowa" i realizowac to czego chcialam z osoba ktora kocham i nie chce siedziec w tym samym miejscu z tymi ludzmi bo przejechalam sie prawie na wszystkich a najbardziej na tych na ktoych mi zalezalo,ktorych uwarzalam za przyjaciol a ktorzy zmienili moje zycie w g...moze dlatego tak dobrze jest mi byc z moim chlopakiem.

Odpowiedz
monia:) 2013-07-24 o godz. 08:42
0

i dobrze , że człowiek sie zmienia........

tak powinno być!

jest nawet takie powiedzenie: "tylko krowa nie zmienia poglądów....."

czasami do pewnych decyzji i zmian w swoim zyciu poprostu dorastamy....

Odpowiedz
Gość 2013-07-24 o godz. 08:12
0

To sie poprostu rozejdziecie i tyle...kazdemu jest cos pisane

Odpowiedz
Reklama
caradura 2013-07-21 o godz. 14:59
0

KIM, już napisałam Ci, że różni ludzie cenią różne wartości. I nie chodzi o to, czy jestem od Ciebie starsza, czy młodsza, bo to nie ma znaczenia. Być może po prostu masz inny pomysł na życie, obracasz się w innym towarzystwie i ja to szanuję i nie osądzam.

Też kiedyś myślałam, że wyjedziemy sobie za granicę, z daleka od znajomych i rodziny i będziemy tam sobie pracować i żyć we dwoje. Ale zmieniłam plany, chcę się uczyć, chcę poszerzać horyzonty i boję się, że kiedyś w końcu nasze drogi się rozejdą.

Odpowiedz
Gość 2013-07-21 o godz. 12:36
0

eriv ja mysle rowniez ze z biegiem lat punkt widzenia sie zmienia, to co w liceum czy nawet na poczatku studiow wydaje sie sluszne, potem nabiera zupelnie innego znaczenia. Mysle ze watpliwosci to czesto najgorszy wrog zwiazku... No i uparcie powtarzam wszystko zalezy od tego czy jestes kobieta ktorej bedzie odpowiadalo to ze jej mezczyzna nie ma studiow, od ktorego jestes lepiej wyksztalcona itd.

Odpowiedz
Gość 2013-07-21 o godz. 08:53
0

Masz naprawde wielkie problemy ale ze soba...zastanow sie powaznie...cenisz cos tam w inteligentniejszych niz twoj chlopak a jestem pewna ze jakbys zrezygnowala z niego to bys zalowala i wtedy by ci doppiero brakowalo tego co on wnosil a nie obchodzilo by cie co wnosza ci"inteligentni"to ze jestem mlodsza od ciebie to nie znaczy ze mozesz sie tu madrowac bo problemy i doswiadczenie wcale od wieku nie zalezy...duzo mamy swoich problemow i powazniejszych niz jakies glupie kwalifikacje i dok.przed nazwiskiem i moze wlasnie dlatego nie dostrzegamy takich barier ktore dla ciebie sa wielkie...
POWODZENIA

Odpowiedz
Gość 2013-07-21 o godz. 08:48
0

Skoro tak bardzo cenisz wszystko w innych to poprosty zmien chlopaka...ja jestem ze swoim 2 lata.

Odpowiedz
caradura 2013-07-20 o godz. 16:42
0

KIM, kiedy ja zdawałam maturę też wydawało mi się, że wszystko jest takie proste i piękne. Ale zmieniłam otoczenie, zmieniłam towarzystwo, poznałam wielu bardzo wartościowych ludzi, głównie starszych, szalenie inteligentnych i czasami z przykrością stwierdzam, że odnajduję u nich to, czego brakuje mi w moim jeszcze-nie-mężu. Problem w tym, że nie potrafię określić, czy to jest akurat dla mnie takie ważne, najważniejsze.
I nie ma się co denerwować, ludzie są różni i cenią różne wartości.

Odpowiedz
Gość 2013-07-20 o godz. 10:16
0

U nas jest podobna sytuacja, ja wciąż studiuję i myślę czy by jeszcze jednego fakultetu nie wziąć, a mój już neidługo mąż pracuje mając wykształcenie techniczne + kursy.
Dla mnie taki związek ma sens o ile:

1) macie o czym roznawiać sam na sam (i nie o tym co będziecie robić jutro)
2) dobrze czujecie się w swoim towarzystwie
3) akceptujecie siebie

Padł tu wniosek że może taki mąż nie będzie miał o czym gadać z kolegami z pracy... a musi? Dla mnie nie. Przeciez ja mogę rozmawiać z kolegami z pracy, on ze swoimi i wreszcie będzie grupa znajomych wspólnych... czy każdy każdego musi znać na tyle by spotykać się i gadac? To na życie nie starczy czasu lol

A rodzina - owszem i u mnie gadała (puki się nie przekonała że jest to niezwykle pracowity człowiek- wtedy przestała)
rad rodziców należy słuchać, przemyśleć je - ale nie koniecznie zastosować.

Ważne jest byś Ty to na "chłodno" przemyślała - czy chcesz być jego żoną, czy chcesz się z nim zestarzeć i czy chcesz siedzieć z nim w 1 domu na emeryturze....

Odpowiedz
Gość 2013-07-20 o godz. 09:54
0

Witam.Powiem szczerze ze twoj tekst strasznie podniosl mi cisnienie...moj chlopak tez skonczyl technikum mechaniczne i jakos nie mam problemu z jego wyksztalceniem.Owszem inni potrafia wyrazac swoje zdanie..slucham ich ale wcale nie musze robic tak jak oni mowia bo jestem przekonana,ze gdyby to oni byli na moim miejscu to w zyciu by nie zrezygnowali z kochanej osoby!!!!moim zdaniem to nie masz nad czym myslec tylko robic swoje.Twoi rodzice nie zawsze beda z toba a jak odejda to bedziesz czuc ze zrobilas cos dla innych a nie dla siebie...Moj chlopak w czerwcu wyjezdza do Niemiec potem czeka na moja mature i jedziemy do Irlandii.Wszystko da sie pogodzic trzeba tylko wiedziec czego sie chce i poprostu chciec.

Powodzenia

Odpowiedz
xena_music 2013-06-21 o godz. 09:28
0

Rivka napisał(a):ja wiem, że na nim zawsze mogę polegać. jesteśmy razem ponad dwa lata, może to nie jest jakiś imopnujący staż, ale jeszcze nigdy do tej pory mnie nie zawiódł.

..... za to ma w sobie sporo takiej 'życiowej' mądrości, której mi jakoś czasem brakuje.
wiem, że gdybyśmy zamknęli się w swoim małym światku, byłoby nam dobrze. ale czasem trzeba też wyjść do ludzi, z tym bywa różnie.

i czasem tak sobie myśle, że wszystkie swoje braki nadrabia poczuciem humoru. to chyba właśnie to mnie tak w nim urzekło.
A czy nie o to chodz??????ważne żeby wam było dobrze, i nie patrz na ludzi, bo moze zazdroszczą....:)

Odpowiedz
Lambda 2013-06-21 o godz. 07:51
0

Anda a ja nie mówię, że to jest proste odejść... Ja pamiętam u siebie przeboje. Jak się w końcu zebrałam i powiedziałam, że to koniec, to wziął torbę podstawowe rzeczy i wyszedł. Aż byłam zaskoczona, że tak super łatwo poszło. A potem? 3 godziny później wrócił. Płakał, błagał, i groził, że się zabije, przez całą długą noc. Jak poszłam wtedy do pracy, to wszyscy w pracy myśleli, że mi ktoś umarł, tak wyglądałam. Szef mnie chciał do domu wysłać, ale tam był on...
Wieczorem, czekała na mnie kolacja i stosy kwiatów i kolejne błagania... i cieszyłam się tylko, że się nie ugiełam.
A co do bycia z kimś z lęku przed samotnością. Rozumiem to, ja gdy się rozstawaliśmy, byłam na 5 roku studiów. Większość moich koleżanek, w kółko zapraszała mnie na swoje śluby (dwa razy było tak, że były nawet w jednym terminie). Doła miałam niesamowitego. Ale stwierdziłam (tak samo czułam , że się uwsteczniam), że wolę być sama ( i robić co chce, czytać co chce, i się rozwijać) niż z nim ( i dążyć równią pochyłą w dół). Pamiętam słowa mojego taty, który kilka tygodni później powiedział, że normalnie odżyłam. To był duży komplement. Nie spodziewałam się, że zacznę się spotykać z najlepszym przyjacielem ze studiów. Znałam go pięć lat i nigdy jakoś nie iskrzyło (jak się potem okazało, tylko z mojej strony ). Także nie możesz przesądzać, że jesteś stara i już jak się z nim rozstaniesz, to kaplica... będziesz starą panną.
A już w ogóle, nie powinnaś, gdy masz takie odczucia i wątpliwości, być z nim. Skrzywdzisz Was oboje, pewnie za kilka lat i tak byście się rozstali, a wtedy tego czasu może faktycznie zostać mniej. Na pocieszenie powiem Ci, że moja 30letnia koleżanka, rozstała się z facetem po 10 latach (podziwiam ją za odwagę). Z takich samych jak ja powodów. Pół roku później znalazła cudownego mężczyznę. Za dwa miesiące wychodzi za niego za mąż, starają się o dziecko i wszystko się ułożyło. I tego życzę Tobie z całego serca!

Odpowiedz
caradura 2013-06-21 o godz. 00:06
0

ja wiem, że na nim zawsze mogę polegać. jesteśmy razem ponad dwa lata, może to nie jest jakiś imopnujący staż, ale jeszcze nigdy do tej pory mnie nie zawiódł.

nie lubi czytać książek, nie lubi teatru i poważnej muzyki (nie, żebym ja się tym jakoś specjalnie interesowała - no, oprócz książek, które czytam kiedy tylko mam chwilę). za to ma w sobie sporo takiej 'życiowej' mądrości, której mi jakoś czasem brakuje.
wiem, że gdybyśmy zamknęli się w swoim małym światku, byłoby nam dobrze. ale czasem trzeba też wyjść do ludzi, z tym bywa różnie.

i czasem tak sobie myśle, że wszystkie swoje braki nadrabia poczuciem humoru. to chyba właśnie to mnie tak w nim urzekło.

Odpowiedz
Eire 2013-06-20 o godz. 21:32
0

Rivka jeśli brakowałoby ci oparcia to myśle,że nie powinnaś facet zmieniać bo to przecież bardzo ważne w związku aby mieć na kim polegać :D

Odpowiedz
xena_music 2013-06-20 o godz. 20:48
0

Joanna 73 napisał(a):Jakby Ci tu odpowiedzieć, w życiu nie jest najważniejsze to co ma sie przed nazwiskiem, tylko to co w sercu i głowie. Znam ludzi którzy nie mają ukończonych studiów a są cholernie inteligentni, sa tacy co mają mgr przed nazwiskiem a są idiotami jakich mało.
Posłuchaj serca , skoro chłopak nie odczuwa potrzeby dalszego kształcenia to nic na siłę, bo go to moze zrazic.
Muszi zadać sobie pytanie czy bardziej byś go kochała gdyby miał mgr/dr przed nazwiskiem? Czy jest to Tobie potrzebne do tego aby móc pochwalić się przed znajomymi. Najwazniejsze chyba jednak jest to, jaki ma do Ciebie stosunek, czy Ciebie kocha i sznuje a reszta jakos sie ułozy. Powodzenia.
Święta prawda!!!
oczywiście ze problemem jest że jeśli jedna ze stron ma wykształceniepodstawowe( tak, są nadal takie) a druga maturę, i idzie wyżej..to w pewnym momencie czasem moze ..zabraknac tematów i wspólnego jezyka...oczywiście są wyjatki, ale to zależy od chęci obu stron...
ale wykształcenie średnie to już jest coś, i nie ważne czy masz mgr czy dr czy nic nie masz przed nazwiskiem. Ty masz ambicje uczyć się,..a on poprostu nie uważa że jest mu to potrzebne, a i tak mozecie byc cudowna parą rodziną, bo człowiek po technikum też może byc oczytany, moze być inteligentny i elokwentny, moze błysnać w towarzystwie...a czasem ten co skończył studia tak naprawdę ma tylko dumę i zadziera głowę a nie potrafi np stać sie duszą towarzystwa bądź sprawić by ta druga osoba dobrze czuła sie w jego towarzystwie

powodzenia

Odpowiedz
caradura 2013-06-20 o godz. 17:45
0

A przede wszystkim zadaja sobie pytanie czego będzie mi brakowało gdy go nie będzie i odpowiedz sobie na nie pierwsza myśla jaka ci przyjdzie. jest kilka słów kluczy które idelanie pasują do tego testu
Eire, może rozwiniesz temat? Ja odpowiedziałabym, że oparcia.
Co to znaczy?

Odpowiedz
Gość 2013-06-18 o godz. 23:05
0

anda napisał(a):Dręczą mnie myśli: czy miałabym prawo szukać szczęścia (bardzo niepewnego, mogę już zawsze być sama) kosztem jego nieszczęścia?
zastanow sie czy jednak pozostajac z nim nie unieszczesliwiasz was oboje, bo przeciez on na pewno czuje ze cos jest nie tak...

Odpowiedz
Gość 2013-06-18 o godz. 22:07
0

No właśnie Eire... Chodzi o inteligencję, o kwestie formalne bym się nie czepiała. Już Poprzedniczki pisały - nie liczy się dyplom.
Z drugiej strony jest tak, że śmiejemy się razem, dużo rozmawiamy, może nie o tym co Na Wspólnej, ale o znajomych, planach, pracy. Ale brakuje mi... stymulacji intelektualnej właśnie. Zazdroszczę Lambdzie... Tym bardziej, że ja takiego mężczyzny nawet nigdy nie spotkałam - poza panami sporo starszymi ode mnie i moim kuzynem!
Inspiracji w otoczeniu dostarczają mi raczej koleżanki niż koledzy :)
Czuję się stara - w tym roku skończę 29 lat. Byłoby mi trudno kogoś znaleźć - wokoło pary lub samotne dziewczyny. Ja nie mam siły stawać w konkury i często czuję się przegrana. Mimo, że na urodę nie mogę narzekać, sprawiam wrażenie nieprzystępnej; poza tym jestem słusznego wzrostu, co może fajnie wygląda na zdjęciach i tylko tyle.
Przeraża mnie jedno: mimikra w parach. Widzę, że równam do niego. To staje się niejako siłą rzeczy: po co mam mówić, że "konkluzja jest następująca", skoro albo zobaczę błysk niemoty, albo zostanę zapytana :" co masz na myśli?". Tak więc upraszczam język, nie rozwijam się intelektualnie.
Odejście? Na jakąkolwiek wzmiankę on reaguje histerycznie lub zaczyna się do mnie przytulać. Dręczą mnie myśli: czy miałabym prawo szukać szczęścia (bardzo niepewnego, mogę już zawsze być sama) kosztem jego nieszczęścia?

Odpowiedz
Lambda 2013-06-18 o godz. 14:41
0

Anda a ja uważam, że powinnaś od niego odejść. Urządzanie mieszkania czy wychowanie psa, lub nawet to, że on jest dla Ciebie dobry, to nie są wystarczające powody by być razem.
Mój były też pięknie mi skręcił kuchnie z Ikei, a mój mąż z jedną szafką walczył dwa dni - bo się poprostu nie nadaje na stolarza. Ale nie przeszkadza mi to, bo potrzebuje czegoś innego. W poprzednim związku tak brakowało mi rozmów o polityce, sytuacji ekonomicznej kraju czy filozofii. Mogłam sobie pogadać co Iza z Na wspólnej zrobiła... A teraz mimo, że mam męża, który mi nie wytapetuje mieszkania, to mam zapewnione inne rozrywki - właśnie te intelektualne. Bardzo mi imponuje to co on mówi, w jaki sposób to mówi, jakich słów używa, że podsuwa mi naprawdę ciekawe i niebanalne książki, że o jednej sztuce w teatrze możemy dyskutować dwa tygodnie. To jest dla mnie ważne! Dyplomy magisterskie tu nie mają znaczenia, (zgadzam się w tej kwestii z Eire), my naszych nawet jeszcze nie odebraliśmy z uczelni... lol

Odpowiedz
Gość 2013-06-18 o godz. 12:17
0

...

Odpowiedz
Eire 2013-06-18 o godz. 11:50
0

ja również uważam,że to nie kwestia wykształcenia ale poprostu charakteru i inteligencji, której nie zdobywa się na studiach. kwestia jest tego typu,żeby nadawać na tych samych falach. owszem to może i obciach nie wiedzieć gdzie jest Holandia ale jeśli jest dwoje ludzi którym to nie przeszkadza to po co robić problem. Chodzi mi o to,że jesli lubisz facetów oczytanych inteligentnych, błyskotliwych to takiego powinnaś sobie szukać, Jesli bardziej zależy ci na czułości itp to szukaj sobie czułego. Z tego co czytałam to facet jest naprawde spoko i traktuje cię dobrze. Więc poprostu jeśli go kochasz to kochaj go takim jaki jest. Wiadomo,że to nie jest tak,że ludzie kochaja się bezwarunkowo ale poprostu zrób sobie taki bilans zysków i strat. A przede wszystkim zadaja sobie pytanie czego będzie mi brakowało gdy go nie będzie i odpowiedz sobie na nie pierwsza myśla jaka ci przyjdzie. jest kilka słów kluczy które idelanie pasują do tego testu
a ja powiem tylko dla nie ktorych może faktycznie ma się tylko maturę - ja jestem taka osobą i mój mąż też niestety mimo kilku prób studiowania nie udało to się nam. poprostu zabrakło kasy bo oboje nie mamy bogatych rodziców którzy mogli nam zapewnić utrzymanie na studiach. od wielu lat utrzymujemy się sami no i niestety były jakieś priorytety. Ale wiem i podziwiam mojego męża bo jest cudowny i cholernie inteligentny i zawsze mi szkoda,że się jego inteligencja marnuje no ale na szczescie jesli chodzi o studia to nie ma limitu wieku tzn górnej granicy

Odpowiedz
Gość 2013-06-18 o godz. 10:01
0

anda czyzbys chciala odejsc od niego

Odpowiedz
Gość 2013-06-18 o godz. 00:05
0

Witam na tym Forum! Temat mnie zainteresował - bo mnie też dotyczy - i postanowiłam się włączyć do dyskusji.
Ja mam podobną sytuację do tego, co przeżywała Lambda.

Dochodzi do tego jeszcze kilka faktów: jestem o kilka lat starsza, mój narzeczony ma 35 lat, mieszkamy razem od kilku lat, hodujemy zwierzę, remontowaliśmy razem mieszkanie, wspólnie wybieraliśmy meble, itp. Żałuję, że to wszystko zrobiliśmy...
On mnie bardzo kocha i to jest wartość podstawowa.
Również mam taktownych znajomych, którzy nie wypominają, że mówi się "tylny" a nie "tylni", "zamknąłem" a nie "zamkłem", itp...
Wiem, jak to jest, gdy uszy ci czerwienieją, bo luby przekazuje swoje refleksje w gronie znajomych: no, ten, bardzo mi się podobało, tam grał ten aktor, ten taki...
Mój się interesuje: muzyką i filmem. Sorry, ale dla mnie to są "łatwe" zainteresowania. Problem w tym, że mi nie imponuje, już nie...
Poza tym jest dobry, kochany, słowny, wierny, czuły, zawsze gotów wysłuchać o różnych smutkach, podnieść na duchu, pomóc. Załatwi sprawy, jeśli mu się powie jak. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy razem mieli podejmować trudne życiowe decyzje, np. finansowe - on nie jest w stanie tego ogarnąć. Często jest tak, że wszystko jest na mojej głowie. Nie pomoże mi w tylu rzeczach, w których pomagają sobie znajome pary - bo nie zna języka, nie pisze na komputerze, robi błędy.
Ale zbuduje stół. Trzeba wiedzieć, czego się w życiu chce. Ja jestem coraz smutniejsza, coraz bardziej zrezygnowana. Nie chcę Cię Rivko straszyć, chyba mam dla Ciebie tylko jedną radę: żebyś się zastanowiła, czy te różnice są tylko formalne (brak mgr) czy faktyczne (nie wie, gdzie jest Holandia). W Twoim przypadku pocieszające jest to, że ma tzw. dobry dom, siostry z wykształceniem, itp. Ja ze strony jego rodziny mogę co najwyżej liczyć na zniżkę w kiosku... :(
... ech, rozpisałam się, ale dręczy mnie to!

Odpowiedz
Lambda 2013-06-15 o godz. 10:34
0

Rivka powiem Ci pewne zdanie, które mi pomogło podjąć taką decyzję:
"kiedy są wątpliwości, to tak naprawdę ich już nie ma..."

Robię doktorat, mam męża po tych samych studiach co ja i dogadujemy się świetnie. Ale na studiach byłam z chłopakiem, który skończył zawodówkę. Byliśmy razem trzy lata. Mną, tak jak Tobą, ciągle szarpały wąptliwości (także podsuwane przez mamę i znajomych). Ale się uparłam, że kocham go i tyle. On, był tak we mnie zapatrzony, że poszedł do technikum i potem miał iść na studia. Uczył się, bardzo starał się dotrzymać mi kroku, dorównać poziomem. I wtedy zrozumiałam, że to nie chodzi o skończoną szkołę, o tytuł przed nazwiskiem. Tylko o rozwój intelektualny. Co kto czyta, co kto ogląda, gdzie chodzi, itp. Kilka dziewczyn tutaj powiedziało Ci, że tytuł nie ma znaczenia i ja się z nimi zgadzam, bo magister może być prostakiem, a chłopak z maturą lub bez niej, naprawdę oczytanym i światłym człowiekiem. Tylko, że to niestety rzadko się zdarza. Moi rodzice oboje mają wyższe wykształcenie, ale moja mama jest dużo w tyle za moim tatą. Nie mają o czym ze sobą rozmawiać, nie mają wspólnych celów czy ambicji, zainteresowań. I wiem, że są ze sobą z przyzywczajenia...
Musisz sama ocenić swój związek, u mnie nie rozpadł się z powodu wykształcenia tylko tak naprawdę z powodu różnicy w poziomach intelektualnych. Gdyż mój były oglądał Na wspólnej i nic ambitniejszego,nigdy nie ruszył żadnej książki, nie oglądał dzienników ( i nawet nie wiedział gdzie jest Holandia). Starał się, nawet ze mną do teatru chodził, ale co z tego, jak i tak widziałam, że nie rozumie tych sztuk... Popełniał błędy językowe, jak ja użyłam jakiegoś trudniejszego słowa to musiałam tłumaczyć, co właściwie powiedziałam. Mi to początkowo nie przeszkadzało, ale w pewnym momencie zaczęło drażnić. Nie izolował mnie od znajomych, jak się z nimi spotykaliśmy, ale mimo to dziwnie się czułam, jak słuchałam tych rozmów. Mimo wszystko dwa światy. Moi przyjaciele byli taktowni i nigdy nic nie powiedzieli, dopiero jak go zostawiłam, to stwierdzili, że różnica poziomów była straszna...
Przemyśl to. Bo to nie o papierek tak naprawdę chodzi, tylko o komunikację między ludźmi. Studia mimo wszystko w większości przypadków powodują ogromny rozwój człowieka, poszerzenie horyzontów myślowych i to potem widać. Oczywiście, że są tacy którym studia nie pomogły, bo byli ograniczeni i nieokrzesani. Wiemy, że jednak duża grupa ludzi po studiach jest zupełnie inna, niż Ci tylko z maturą lub bez niej...
Pozdrawiam i życzę dużo, dużo szczęścia.

Odpowiedz
Gość 2013-06-14 o godz. 22:00
0

Rivka ja mysle ze gdybys nie miala watpliwosci to bys sie w ogole nad tym nie zastanawiala... Przemysl dokladnie jeszcze raz kwestie waszego zwiazku... mnie sie wydaje ze tu nie chodzi o kariere, awansy, pieniadze...ale czesto o status jaki zyskujemy zdobywajac wyksztalcenie... oczywiscie to ze sie skonczylo studia nie znaczy ze sie automatycznie jest madrzejszym... ale nie bez powodu niektorzy w ogole nie probuja na studia zdawac Jak juz pisalam to jest bardzo indywidualna kwestia, co tez kogo kreci... Zastanow sie tez czy Tobie pasuje fakt ze to Ty bedziesz robic "kariere", a twoj maz bedzie wychowywal dzieci...i czy nie jest to tylko czcze gadanie i wszystko sie zmieni kiedy dzieci przestana byc abstrakcja... ale ja mam bardzo sceptyczne podejscie do tematu wiec...

Odpowiedz
Gość 2013-06-14 o godz. 20:11
0

...

Odpowiedz
miu miu 2013-06-14 o godz. 07:25
0

gdzieś kiedyś usłyszałam takie zdanie
już nie pamietam gdzie
"nikt nie może pomóc ci w tym co najwazniejsze"

tak jak napisała Hala ty sama bedziesz wiedziała najlepiej

życzę powodzenia :D

Odpowiedz
caradura 2013-06-14 o godz. 04:52
0

barbarosa, masz całkowitą rację. to, czy ktoś studiuje czy nie o niczym jeszcze nie świadczy.

właśnie wróciłam z wesela i albo zakochałam się w niewłaściwym człowieku, albo nabrałam sobie do głowy i się poprostu czepiam ...

Odpowiedz
miu miu 2013-06-13 o godz. 17:35
0

ja jeszcze dodam ze ja studiów nie skończyłam choć studiowałam 2 razy
po prostu nie dostałam sie na mój wymarzony kierunek bo było 30 kandydatów na miejsce a ja nie miałam ani znajomosci ani kasy zeby komuś dać....
poszłam na inne studia które mnie wogóle nie interesowały i stwierdziłam ze to bez sensu...potem na jeszcze inne i tez stwierdzilam ze nie potrafie wkuwać bezrozumnie jakiś bzdur które nic mnie nie obchodzą...
do czego zmierzam
wiekszosc moich znajomych to ludzie po studiach(skończonych) i zawsze miałam z nimi o czym rozmawiać i nie czuje sie głupsza gorsza czy zdyskwalifikowana towarzysko
mam swoje zaineresowania swoja sztukę obrazy kolory uwielbiam teatr to jest mój świat...
mysle ze tak naprawde nie chodzi o dyplom uczelni ale o stan umysłu czy sie rozwijamy duchowo czy jesteśmy ciekawi świata
ja nie załuję ze nie skończyłam studiów
siedziałabym 5 lat wkuwała grekę czy łacinę albo logikę i po co?
chodzi mi o to ze ludzie nie kończa studiów z róznych powodów i to nie decyduje o ich wartosci obyciu i elokwencji
ja chciałam być wierna sobie po prostu bo to jest dla mnie priorytetem w zyciu
a to czy komus słoma z butów wystaje nie zawsze zalezy od wykształcenia
jak ktoś jest pusty to studia go nie zmienią
zreszta wielu jest takich wykształconych którzy nie potrafią sie wysłowić....

Odpowiedz
Gość 2013-06-13 o godz. 10:59
0

ja tez Wam zycze duzo milosci i zrozumienia

Odpowiedz
Gość 2013-06-12 o godz. 23:05
0

...

Odpowiedz
Hala 2013-06-12 o godz. 23:03
0

Ja myślę, ze ty juz wiesz, co robić :D Szczęścia zyczę :D

Odpowiedz
caradura 2013-06-12 o godz. 22:42
0

ja też nie wiem ...

póki co, z moimi znajomymi (studentami) dogaduje się dobrze, lubią go i jest w porządku.
a co do tytułów etc., wynajmuję mieszkanie od tegorocznego absolwenta farmacji - prostak, jakich mało!

rozmawiałam dziś z moim jeszcze-nie-mężem o przyszłości, o tym, jak chcielibyśmy żyć. powiedział do mnie: urodzisz mi tak ze dwójeczkę i będziesz mogła robić karierę, a ja będę dzieci wychowywał i wszyscy będą zadowoleni.

i tak się w sumie zastanowiłam i znalazłam jeden taki przypadek w rodzinie. mój kuzyn, z zawodu murarz (z wiochy zabitej dechami) ożenił się jakieś 9 lat temu z nauczycielką ( dość dużego miasta). on nie pracuje w swoim zawodzie, otworzył własny mały biznes. niedawno doczekali się wreszcie dziecka i są bardzo szczęśliwi.

Odpowiedz
marta27 2013-06-12 o godz. 17:51
0

ja mam podosne doswiadczenia jak drzewko..
kiedys spotykalam sie z facetem, ktory byl dobrym czlowiekiem, czulym, opiekunczym, wesolym i zaradnym, ale... sloma mu z butow wystawala. ja tego nie zauwazalam, bo liczyl sie jego stosunek do mnie, to, ze bylo nam dobrze razem, rozumielismy sie, dobrze sie bawilismy, mielismy ten sam system wartosci. po jakims czasie poznal moich znajomych, bardzo ich polubil, wszyscy sie swietnie bawilismy. tak mi sie wydawalo. po jakims czasie doszy mnie sluchy, ze moj facet jest prostakiem, wysmiewali jego potyczki jezykowe itd.
to, ze nie jestesmy razem nie mialo akurat z tym nic wspolnego - spotykalismy si jeszcze dlugo ale juz izolowalam go od "przyjaciol"

czasem to, ze wam jest dobrze to nie wszystko. wiem, jak przykro jest byc wsrod ludzi i wstydzic sie za swoja polowke. czerwienic sie, gdy zaczyna cos mowic...

z Twoich postow wnioskuje, ze wlasnie tego sie obawiasz, a ze jestes nastawiona na kariere, to juz wyobrazasz sobie Was na jakims bankiecie, jak przestawiasz swojego meza komus waznemu i pod makijazem probujesz ukryc zawstydzenie...

no nie wiem.....

Odpowiedz
Gość 2013-06-12 o godz. 11:50
0

To wszystko prawda ze uczucie, zrozumienie...ale chyba tez wanze jest jak dana osoba podcghodzi do ziwazku i z kim chce byc... Mnie np zawsze bardzo pociagali faceci inteligentni i predzej mozna mnie bylo intelektem zdobyc niz wygladem Jamesa Bonda i sama osobisire chyba nie wyobrazam sobie bycia z facetem od ktorego mialbym wyzsze wyksztalcenie, bo za tym ida pewne przyzwyczajenia, sposob rozmowy, tematyka...ja tak uwazam i zaznaczam ze ktos moze miec zupelnie inne podejscie do sprawy i byc superszczesliwym w zwiazaku z facetem ktory nie ma wyksztalcenia wyzszego itd...

Poza tym tez czym innym jest jesli facet po prostu nie chce sie uczyc (jak jest w przypadku mojej siostry), bo taki brak ambicji juz na tm etapie moze chyba co nieco powiedziec o tym jak to bedzie wygladalo pozniej...

Odpowiedz
Gość 2013-06-12 o godz. 09:10
0

Jezeli macie o czym rozmawiac, jezeli rozumiecie się, jeżeli się nawzajem szanujecie, jezeli sie szczerze kochacie to własnie chyba o to chodzi a mgr, dr czy inne śmoje boje przed nazwiskiem nie powinny miec znaczenia. Moim zdaniem nie tytuł przed nazwiskiem jest wyznacznikiem wartości człowieka ...

Odpowiedz
Gość 2013-06-11 o godz. 16:27
0

no wlasnie wszystko zalezy od tego na jakiego sie trafilo czlowieka, dlatego ja pisalam, ze takie mam doswiadczenie, ale nie sugerowalabym sie tym

monia 128 witaj krajanko, widze, ze z Jasla jestes, ja pochodze z Jedlicza... lol

Odpowiedz
Gość 2013-06-11 o godz. 16:26
0

...

Odpowiedz
Gość 2013-06-11 o godz. 16:24
0

Nie mozna do miłości podchodzić w ten sposób. Ja skończyłam studia magisterski na kierunku zarządzanie i marketing, mój mąż technikum elektryczne i nie jest modelem ale mi sie podoba i tak najbardziej. Znamy sie od przeszło 3 lat, małżeństwem od prawie 9 miesiecy i kochamy sie jeszcze bardziej z każdym dniem. Ale przezde wszystkim nigdy nie uważałam go za że tak nazwę " gorszego i głupszego" od siebie tylko dlatego, ze nie skończył studiów, a powiem szczerze że to ja miałam problemy ze znalezieniem pracy nie on. A ja widze że ty masz takie nastawienie do swojego chłopaka bo skończył tylko technikum, Wykształcenie nie decyduje jakim ktos jest człowiekiem, tylko jaki jest dla ciebie, jak sobie radzi w życiu. A tak na końcu po zastanowieniu stwierdzam, że wszystkie moje kolezanki mają mężów bez wyższego wykształcenia i sa szczęśliwymi małżeństwami. A ty zastanów sie czy nie szukasz dziury w całym.

Odpowiedz
Gość 2013-06-11 o godz. 15:55
0

Mi sie wydaje ze po prostu w takich zwiazkach czasami latwiej sie rozminac... poza tym malo ktory chlop lubi jak jego kobita jest madrzejsza Tak seri to ostatnio rozmawialam na ten temat z moja mama i ona tez ma taka przyjaciolke ktore wlasnie jest w podobnej sytuacji, tylko ze jest teraz 25 lat po slubie i w trakcie rozwodu... i generalnie ma wrazenie ze przegrala swoje zycie...

Oczywiscie to jest bardzo indywidualna sprawa i to co wazne i dziewczyny tu podkreslaj to oczywiscie milosc i uczucia... tylko nie zawsze tez sama milosc wystarczy...

Odpowiedz
Gość 2013-06-11 o godz. 14:34
0

ja mam podobne doswiadczenia wrod moich znajomych jak kiki......niestety
moja bliska kolezanka spotykala sie z chlopakiem z zawodu mechanikiem ponad 5 lat, ona studiowala, rozwijala sie, on caly czas robil to samo, ona miala coraz wikesze grono znajomych i chciala spotykac sie tez z tymo nowo poznanymi ludzmi ze studiow, a nie tylko z dotychczasowymi ich wspolnymi znajomym, no i tu zaczely sie zgrzyty, zaczeli sie w iec oddalac od siebie, bo ona sama spotykala sie z tymi ludzimi, on w tym czasie spedzal czas wsrod starej ekipy kumpli, zaczal czesciej zagladac w kieliszek...teraz moja kolezanka jest zona naszego wspolnego kolegi ze studiow.....

moja przyjaciolka zaszla w niespodziewna ciaze na studiach z facetem, ktory juz zakonczyl edukacje, na szkole sredniej, pobrali sie, a po 2 latach to sie rozpadlo, niestety ja musze powiedziec, ze od poczatku czulam sie dziwnie w jego towrzystwie i jego znajomych, niby rozmawialismy i wogole, ale....to nie byl ten sam poziom porozumienia, teraz Kasia jest z facetem ze swoich studiow, szukaja mieszkania, pobieraja sie, teraz widac ze trafila na kogos z kim jest bardzo szczesliwa, nie ma watpliwosci i ja tez jestem o nia spokojna...

nie chce Ci absolutnie nic tym sugerowac, ale moje doswadczenia nie sa zbyt optymistyczne w tym temacie...chociaz oczywscie na zdrowy rozsadek mysle: przeciez nie o wyksztalcenie chodzi, a o to, czy ludzie sie kochaja........

Odpowiedz
miu miu 2013-06-10 o godz. 18:26
0

własnie -fizycznosć
Hala -zgadzam sie w 100%
wiem coś o tym

ale to już temat na inny wątek

Odpowiedz
caradura 2013-06-10 o godz. 14:59
0

co do tego zachwyceia fizycznością, to mnie chyba nie dotyczy, mój jeszcze-nie-mąż nie jest jakimś super przystojniakiem, casanova etc. ot, zwykły chłopaczek

najbardziej uwielbiam go chyba za to, że zawsze potrafi mnie rozśmieszyć. do łez.

Odpowiedz
Hala 2013-06-10 o godz. 12:09
0

Podpisuję się pod wypowiedziami Barbarossy.

ważne jest, zeby różnice w wykształceniu nie miały znaczenia w waszych wzajemnych relacjach. jeśli macie o czym ze sobą rozmawiać, on ma jakieś zainteresowania, pasje , to w porządku.

Gorzej jeśli na początku człowiek jest bardzo zachwycony fizycznoscią drugiej osoby, a po latach, keidy namiętność zmaleje, okaże się, że nie ma wspólnych tematów. :(

Odpowiedz
caradura 2013-06-08 o godz. 23:09
0

dziękuję :)

Odpowiedz
miu miu 2013-06-08 o godz. 18:12
0

jeśli on cie wspiera to wspaniale
jedynym problemem dla ciebie jest opinia znajomych
pamietaj ze nikt nie ma prawa mówić ci co dla ciebie dobre
rodzice mojej koleżanki zyją w takim układzie
on jest domatorem lubi siedzieć w ogródku zarabia niedużo
ona jest energiczna jest dyrektorem banku i to ona praktycznie utrzymuje dom-są bardzo szczęsliwym i zgodnym małzenstwem bo to im obojgu jak widać odpowiada
sa mezczyźni którzy nie mają potrzeby dominacji
zresztą myślenie schematami nie jest wskazane w zadnej sytuacji
to tylko moje zdanie
pozdrawiam

Odpowiedz
caradura 2013-06-08 o godz. 17:03
0

to wygląda tak, że kiedy jesteśmy razem ja nie mam żadnych wątpliwości, bo kocham go i wiem, że on kocha mnie. jesteśmy razem 2,5 roku i mam wrażenie, że z dnia na dzień łączy nas coraz więcej.
ale czasami bywa, że nie widujemy się po 2, czasem 3 tygodnie (bo ja np mam dużo nauki i on nie przyjeżdża, etc.) i wtedy zaczynam kalkulować sobie to wszystko 'na zimno' (samo to, że użyłam słowa 'kalkulować' chyba niedobrze o mnie świadczy). i wtedy pojawiają się wątpliwości. nie wiem, być może związane jest to z tym, że on jest pierwszą moją taką prawdziwą, poważną miłością. poza tym ja generalnie mam taką naturę, że lubię sobie stwarzać problemy, bez nich nie mogę żyć, potrafię godzinami siedzieć i rozmyślać.

on jest ze mnie bardzo dumny, cały czas mnie wspiera i dopinguje. rozumie to, że czasem nie możemy się spotkać, bo bardzo zależy mi na jakimś egzaminie. zrozumiał, że wyjechałam 300km od domu, żeby się uczyć, choć mogłam na miejscu, też na dobrej państwowej uczelni. nigdy nie robi mi z tego powodu wyrzutów. u niego w domu też mama zarabiała więcej, jego siostry są prawniczkami (jedna sędziną, druga adwokatem), a on sam kiedyś powiedział mi, że jeśli urodzę dziecko, a będę chciała robić karierę, to on może iść na urlop wychowawczy. nie sądzę, by kiedykolwiek odezwały się z nim jakieś chore ambicje.

ja chyba jestem zbyt podatna na wpływy innych. i za bardzo biorę sobie do serca co mówią. ale chciałabym wreszcie poznać zdanie kogoś, kto sam znalazł się w takiej sytuacji.

Odpowiedz
Gość 2013-06-08 o godz. 15:44
0

Hmmm ja mam dosc radykalne zdanie w tej kwestii ale podchodze tez do tego bardzo osobiscie, bo podobna sytuacje widzialam nie raz a teraz przyzwa to moja siostra... Ona jest teraz na I roku studiow, ma stypendium i wielkie ambicje a jej chlopak, starszy od niej o 3 lata (zreszta sa ze soba od kilku lat) ma tylko mature...probowal kilka razy zaczac jakies studia ale generalnie raczej pod naciskiem otoczenia i poki co nic z tego nie wyszlo, bo i on tez chyba nie bardzo chce sie uczyc... w tej chwili od 2 lat szuka jakiegos zajecia... moja siostra ktora marzy o usamodzielnieniu sie nie ma nawet na razie o czym myslec, bo nawet jesli ona teraz znajdzie jakas dorywcza prace (wiadomo jak to jest na studiach) to przeciez z tego nie ma szns na wspolne zycie...

Ja sama stracilam zreszta przez taki wybor zyciowy moja przyjaciolke, ktora na ostatnim roku studiow wyszla za maz za sowja wilka milosc... ona zostala prawnikiem, on jest stolarzem... na pocztaku wszystko pieknie, chociaz rodzice ja odwodzili od pomyslu malzenstwa z nim, ale oni czuli sie jak Rpomeo i Julia ktorzy na przekor wszystkim beda walczyc o swoja milosc... tylko ze po slubie on zaczal ja izolowac od jej znajomych, bo krotko mowiac zle sie czul w obecnosci osob wyksztalconych i naprawde przy tym wszystkim wygladali na szczesliwych, on ja wrcz nosil na rekach... ale... nie zgadzal sie by dalej sie ksztalcila, by zrobila aplikacje i w ogole mial zupelnie inne pomysly na zycie niz ona...

Nie wiem co ci radzic, ale mysle ze dla faceta czesto jest nie do zniesienia ze jego kobieta jest bardziej wyksztalcona, madrzejsza od niego... ze moze byc ciezko pokonywac rozne problemy, bo patrzycie czesto z dwoch roznych punktow widzenia... wiem ze to nie jest najwazniejsze... ale mysle ze odwrotna sytuacja jest chyba latwiejsza..chociaz oczywiscie trudno generalizowac... ale jesli juz widzisz problemy, bo otoczenie, znajomi i sama masz watpliwosci to przemysl to, bo te problemy nie znikna a watpliwosci beda narastac...

Powodzenia ci zycze i duzo zyczliwosci

Odpowiedz
Gość 2013-06-08 o godz. 15:31
0

...

Odpowiedz
miu miu 2013-06-08 o godz. 07:05
0

mam znajomego który skończył tylko zawodówkę i jest bardzo obrotny
od kiedy pamiętam zawsze miał prace zawsze miał własne pieniądze
i mówił że jemu studia nie są do niczego potrzebne
założył rodzine i też sobie radził
a znam takie osoby które skończyły studia i siedzą w domu bez pracy
studia niczego nie gwarantują
raczej patrz na to jak on cię traktuje
czy jest za tobą w każdej sytuacji
jak sie do ciebie odnosi
najgorzej żyć z chamem nieważne czy uczonym czy nieuczonym
i to właśnie tego mozesz sie wstydzić za wiele lat-jego braku kultury a nie braku dyplomu
jeśli jest dla ciebie dobry czuły i opiekuńczy nie patrz na to
zresztą w dzisiejszych czasach coś takiego jak mezalians nie istnieje

Odpowiedz
dunia 2013-06-08 o godz. 03:33
0

Hmmm, ciezko cos napisac zeby nikogo nie urazic.
Jezeli kochasz go to nie sluchaj sie innych
.Jezeli przeszkadza ci to ze on nie ma studiow to zmien na takiego co bedzie mial studia, pieniadze.
Moje zdanie jest takie ze w zyciu dochodzi sie do wszystkiego razem, raz jest dobrze raz jest zle.
Jak wyjdziesz za bogacza to ci pozniej wypomni ze z biednej rodziny jestes. I wszystko jest jego.

Na koniec jeszcze ze w zyciu nie chodzi tylko o pieniadze,posade, dom, samochod i inne. Moim zdaniem chodzi o szczescie i spelnienie.
Zycze powodzenia.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie