Quantcast
  • agnesblue odsłony: 2025

    Czy zdarza się Wam stracić kontrolę??

    Nie mówię oczywiście o biciu.
    Ale chodzi mi o to, czy jak jesteście z dziećmi same to zdarzy się Wam np krzyknąć na nie?
    Mi sie zdarza wprawdzie rzadko ale i tak mam okropne wyrzuty sumienia :(
    Najgorzej kiedy jestem sama i nie wiem dlaczego MAks płacze.
    Może pomylicie, że jestem złą matką ale czasem po prostu nie potrafię nad sobą zapanować i powiem coś do młodego podniesionym głosem.
    A u Was jak to wygląa?

    Odpowiedzi (14)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-09-13, 16:18:49
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
meren_re 2009-09-13 o godz. 16:18
0

mi też się zdarzyło krzyknąć na majkę . i też mam później straszliwe wyrzuty sumienia. ale ja jestem nerwus, a ona potrafi przejść samą siebie...

Odpowiedz
Gość 2009-09-13 o godz. 12:35
0

Iskierka własnie tak sobie Ciebie wyobr. , do tego Twój miły i delikatny głos mnie w tym utwierdził.
Ja niestety krzyczę na dzieci, szczególnie na Adama jak dopali czasmi, na Jasia kilka razy też krzyknęłam, ale to dla tego , ze jestem nerwowa. Potem mam przez to doła, ze krzyknełam na któregos z nich

Odpowiedz
ketriken 2009-09-12 o godz. 23:11
0

mysle ze fakt mieszkania z tesciami obciaza psychicznie a jak dzieciatko jest urwisek to faktycznie mozna zwariowac i reagowac nerwowo

Odpowiedz
surrey 2009-09-12 o godz. 21:22
0

Mnie sie tez zdarza,a konczy sie zwykle moim placzem z powodu wyrzutow sumienia
wspolczuje Ci mieszkania z tesciami,ja trżę na sama mysl o swietach spedzonych z moimi
pozdrawiam serdecznie,trzymaj sie cieplutko :) :)

Odpowiedz
iskierka55 2009-09-12 o godz. 19:25
0

Mnie osobiście nigdy się nie zdarzylo na Alunię krzyknąć, ale może dlatego, że ja z natury bardzo lagodna i nigdy nie krzyczę i się nie zloszczę na najbliższych :D

Odpowiedz
Reklama
agnesblue 2009-09-12 o godz. 18:21
0

No znam to:) My też jesteśmy na etapie gniazdek elektrycznych.
Ale zupełnie inaczej jak jesteś sama z dzieckiem i wszystko rozbisz po swojemu i nawet jak krzykniesz to nikt o tym nie musi wiedzieć. A zupełnie co innego jak ciągle ci wszyscy patrzą na ręce. Nawet mój mąż który jest po mojej stronie nie potrafi tego zmienić.
Chociaż chyba jest ciut lepiej bo ostatnio jak sie z tesciem pokłociłam - oczywiście o Maksa to pojechałam do mojej mamy i nie bylo mnie 3 dni :).
A od wczoraj Maks ma katar i jest przeziebiony ( mielismy niezly cyrk w nocy) ale o ndziwo :o sie nie mieszali!!!!Przyszli tylko zapytac czy cos nam trzeba pomóc i rano jak mąż poszedł do pracy to mi teściowa troche pomagała.
Myślę że jeszcze kilka ostrzejszych awantur i bedzie ok. Widocznie do nich inaczej nie dociera ;)

acha - jak jestem z malym sama to zdecydowanie mniej sie na niego zloszcze i prawie w ogole nie krzycze.

Odpowiedz
ketriken 2009-09-12 o godz. 17:45
0

agnesblue wspolczuje ci.... wiem co oznacza wtracanie sie osob trzecich, ja tez krzycze czasem na mlodego, jest bardzo ruchliwy i ciagle cos psoci, w domu wieczna granda bo nic w szafkach nie usiedzi a przeciez nie moge wszystkich wiazac :( mojego urwiska wszystko ciekawi poczynajac od gniazdek elektrycznych (wszystkie mam juz zaślepione) po garczki i ziemniaki i cebule w szafkach, po wyciaganie ubran, butow, scierek ,recznikow itd itd itd...

Odpowiedz
Gość 2009-09-12 o godz. 15:11
0

No przegięcie.Nie ma nic gorszego jak ktoś się miesza w sytuacje o których nie ma zielonego pojęcia.Dziecko potrafi bardzo wyprowadzic z równowagi a człowiek jest tylko człowiekiem i nie kazdy sobie radzi ze swoimi problemami w zyciu i ze stresem.Póki nie uporzadkuje swoich spraw i swojej psychiki to czasem będę krzyczeć na dziecko choc się staram i uwazam ze poza tym ze czasem krzyczę jestem bardzo kochającą mamą ,staram sie dla dziecka jak najlepiej i wszystko robię co w mojej mocy zeby było szcześliwe.

Odpowiedz
agnesblue 2009-09-12 o godz. 14:57
0

Ja też jestem strasznie nerwowa i to penie dlatego.
A do tego jeszcze dochodzi to, że mieszkamy z moimi teściami i ciągle jestem "na celowniku". Pełna kontrola tego jak się zajmuję dzieckiem.
Ostatnio nawet dowiedziałam sie przez przypadek, że mój szwagier (rok starszy ode mnie) poszedł na skargę do mojej teściowej, że krzyczę na dziecko.
Przegięcie, nie uważacie?

Odpowiedz
Hala 2009-09-12 o godz. 14:36
0

U mnie jest podobnie, ja jestem dosyć nerwowa nerwy pokazuje na zewnątzr, nie potrfię ich dusić w sobie. Poz atym dochodzi wieczne niewyspanie

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-09-12 o godz. 14:29
0

Mi sie zdarza ,ale to dlatego ze jestem chyba troszke znerwicowana.Bardzo bym chciała tego unikać ale póki co nie udaje mi sie tego wyeliminować.Tez mam wielkie wyrzuty bo jak krzykne to Natka potem sie staje taka kochana i podchodzi i daje mi buzi a ja sobie myśle, ze taka durna jestem.

Odpowiedz
hello 2009-09-12 o godz. 14:16
0

mi sie nie zdarzylo.... nie potrafie, nie umiem na nia krzyczec... moze za malo jeszcze broi i nie potrafi mnie wyprowadzic z rownowagi

Odpowiedz
Hala 2009-09-12 o godz. 13:24
0

Oj zdarzyło się, niestety. Zawsze po tym kiepsko się czuję.

Odpowiedz
Gość 2009-09-12 o godz. 12:29
0

ja krzyknęłam tylko raz ja Patunia strasznie podrapała mi twarz ale to było bardziej z bólu
póżniej tez miałam okropne poczucie winy

ale czasem myślę sobie ze nie wytrzymam i kiedyś przyłoże P. klapa bo przechodzi sama siebie

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie