Quantcast

"Mąż nalega, aby nazwać naszego syna imieniem mojego teścia. Przecież to ja powinnam wybrać imię dla własnego dziecka!"

"Mąż nalega, aby nazwać naszego syna imieniem mojego teścia. Przecież to ja powinnam wybrać imię dla własnego dziecka!"

"Mąż nalega, aby nazwać naszego syna imieniem mojego teścia. Przecież to ja powinnam wybrać imię dla własnego dziecka!"

zdjęcie ilustrujące/Canva

Oczekiwanie na narodziny dziecka to z pewnością ogromna radość dla rodziców, ale również niepokój, z którego mogą wyniknąć mniejsze lub większe konflikty. Od skompletowania wyprawki, przez urządzanie pomieszczenia dla pociechy, aż po wybór imienia dla dziecka - a to zadanie, choć z pozoru przypada rodzicom, tak często dalsza część rodziny ma swoje oczekiwania. Taka sytuacja ma miejsce u pani Natalii, która napisała do redakcji maila.

Reklama

"Miłosz ma już zaplanowane całe wspólne życie ze swoim syneczkiem"

Czytałam na tym portalu przeróżne historie, ale raczej nieczęsto mówi się o tym, jak rodzina wymusza podjęcie niechcianych decyzji i to dotyczących nienarodzonego jeszcze dziecka. Mój mąż zawsze mówił o tym, że marzy mu się syn - no takie typowe męskie gadanie. Miłosz ma już zaplanowane całe wspólne życie ze swoim syneczkiem, więc wiadomo, że będzie to zdecydowanie synuś tatusia. Będą wspólne mecze, wycieczki rowerowe i motocyklowe. Bardzo się cieszę, że mój mąż podchodzi do rodzicielstwa z takim entuzjazmem i myślę, że będzie świetnym ojcem.

Z mężem raczej nie mamy większych kłótni, wszystko rozwiązujemy na bieżąco, ale jest coś, co wprost wyprowadza mnie z równowagi. Im bliżej terminu porodu, tym częściej rodzina wydzwania do nas (zwłaszcza moi teściowie) i wypytują o to, jakie imię wybraliśmy dla synka. Ja mam kilka faworytów, ale nie możemy dojść do porozumienia z mężem i to właśnie przez imię dla synka jesteśmy ostatnio cały czas w konflikcie.

"To nie jest imię, które wybrałabym dla swojego dziecka"

W rodzinie mojego męża jest zwyczaj, że chłopiec otrzymuje imię po dziadku - jest to wyraz szacunku do starszego pokolenia. Ja wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale kto przez 9 miesięcy dba o dziecko, od samego początku? Ja czy mój teść? Dlaczego miałabym nazywać własne dziecko imieniem teścia, a nie, jeśli już, imieniem mojego ojca?

Poza tym, mój teść ma na imię Eugeniusz - brzmi to bardzo elegancko i szlachetnie, ale proszę wybaczyć, to nie jest imię, które wybrałabym dla swojego dziecka. Nie wyobrażam sobie wołać na placu zabaw mojego syna "Gieniu, wracamy do domu na obiad". Zaproponowałam Miłoszowi, że możemy to imię wybrać jako drugie, ale na pewno nie zgodzę się na to, żeby mój syn nazywał się Eugeniusz, tylko dlatego, że tak żąda mój teść.

Na ten moment zarówno mąż, jak i teściowie są na mnie obrażeni. Ja staram się tym nie przejmować, aczkolwiek atmosfera jest niemiła. Poza tym, ja jako matka, powinnam wybrać imię dla własnego dziecka.

Dlaczego dzieci płaczą? Sprawdźcie tę galerię i powiedzcie, czy u Was jest podobnie? :)
Źródło: unsplash
Reklama
Reklama