Quantcast

Robert Karaś opowiedział o swoim rekordzie. Jak łączy sport z tacierzyństwem?

Robert Karaś opowiedział o swoim rekordzie. Jak łączy sport z tacierzyństwem?

Robert Karaś opowiedział o swoim rekordzie. Jak łączy sport z tacierzyństwem?

Instagram.com/robert_karas_teamkaras

Robert Karaś kilka dni temu został rekordzistą świata w Ultra Triathlonie na dystansie pięciokrotnego Ironmana. Mężczyzna pobił rekord o ponad 4 godziny. Teraz w jednym z wywiadów opowiedział o tym wydarzeniu, twierdząc, że miał moment, w którym był pewny, że tych zawodów nie uda mu się ukończyć. Dodatkowo zdradził, jak godzi treningi z opieką nad synem.

Reklama

Robert Karaś o zwycięskich zawodach

Sportowiec opowiedział o swoich przeżyciach z minionego tygodnia, kiedy zwyciężył niebywale trudne zawody. Mężczyzna musiał przepłynąć 19 km, przejechać 900 km na rowerze, a także przebiec 211 km. W wywiadzie dla Dzień Dobry TVN wyznał, że czuje się bardzo dobrze pod kątem fizycznym, choć musi zaczekać z powrotem do treningów z uwagi na kontuzję kostki i stan zapalny w nodze musi na razie się z tym wstrzymać:

Od kostek w górę czuję się fenomenalnie, już tak naprawdę dzień po starcie było wszystko okej, jedynie w kostkach, stopach jest duży stan zapalny, otarcia i jeszcze długo będzie problem. Nie mam tak, że nie chcę już wychodzić na trening, tylko nie mogę się doczekać, kiedy wyjdę na ten pierwszy, upragniony trening.

Robert Karaś opowiedział o swoich przeżyciach podczas występu. Okazało się, że z powodu złych warunków atmosferycznych i kontuzji stopy wcale mógł nie dokończyć zawodów:

Była cały czas ulewa, a jak kręcisz w ulewie, błoto wpada ci pod siodło, to wszędzie pojawiają się otarcia i to były tortury przez kilkanaście godzin. Na biegu doszło najprawdopodobniej przeciążeniowe złamanie stopy i nie mogłem biec w swoich butach, a każdy biegacz wie, jak to jest biegać w swoich i nagle na zawodach musisz biec w innych, bo nie mieścisz w nich stopy

Robert Karaś o tacierzyństwie

Od kilku miesięcy Robert Karaś jest nie tylko sportowcem, ale i tatą Milana. W jednym z wywiadów opowiedział, jak łączy obie role:

Jestem mniej nastawiony na ryzyko. Jak się pojawia lampka "stop", to zauważam ją, kiedyś ją mijałem i leciałem dalej. Jest też dużo lepiej jeśli chodzi o organizację. Wiele osób mnie ostrzegało, że jak pojawi się dziecko na świecie, to skończy się trening, a wcale tak nie jest. Jak jest synek, to robię treningi, kiedy on nam pozwala, także on jest najważniejszy

Sportowcowi jeszcze raz gratulujemy!

Robert Karaś opowiedział o wynikach sportowych i tacierzyństwie.
Źródło: Instagram.com/robert_karas_teamkaras
Reklama
Reklama