prawdziwa historia
"Żona wydaje rocznie 20 baniek na siebie, nie licząc ubrań. Szkoda, że z mojej kieszeni"
"Masaże, paznokcie, rzęsy, farbowanie odrostów - ona praktycznie co trzeci dzień jest umówiona z jakąś specjalistką od kawałka urody. Miesięcznie składa się z tego niezła sumka, a rocznie to aż dwie pensje, w dodatku moje".
Śr. 25 września
"Syn idzie na ślub mojego byłego męża. Nie wiem, czy powinnam kupić prezent"
"Z mężem rozstałam się już kilka lat temu. To ja opiekuję się naszym synem, który ma trzynaście lat. Dostał zaproszenie na ślub swojego ojca z nową kobietą. Nie widzę w tym niczego złego, ale nie wiem, jak się zachować. Zastanawiam się, czy powinnam kupić mu prezent, żeby nie szedł na przyjęcie z pustymi rękami".
Śr. 25 września
"Żona dostała awans w pracy i własny gabinet. Zaczęła wydawać polecenia nawet w domu"
"Po narodzinach naszych bliźniaków bardzo chciałem, aby moja żona mogła kontynuować swoją karierę, bo wiedziałem, że bardzo jej na tym zależy. Sam postanowił zmienić pracę na zdalną w mniejszym wymiarze godzin, aby zająć się domem i dzieciakami bez pomocy teściowej. Na początku było świetnie, ale Asia dostała awans i wczuła się w rolę za bardzo. Jak przystało na szefową, pracę zaczęła przynosić do domu i wydawać mi polecenia, Miarka się przebrała, gdy zaplanowała mi tygodniowy kalendarz".
Śr. 25 września
"Mąż zgodził się na kupno kota, ale nie było mowy, że sama muszę go utrzymać. Jesteśmy małżeństwem"
"Mąż długo nie chciał zgodzić się na kota. Najpierw było gadanie, że to za duży wydatek. No to powiedziałam, że nazbieram sama. Później, że miejsca za mało, zamieniliśmy mieszkanie na większe, gdzie ma teraz przynajmniej swoje biuro. Marudziłam mu tak długo, że w końcu się zgodził. Pokochał naszego kotka, ale to ja go utrzymuję, czego kompletnie nie rozumiem, przecież jesteśmy małżeństwem".
Śr. 25 września
"Jestem nauczycielką. Uwielbiam uczniów, tylko rodzice są coraz bardziej roszczeniowi"
"Od lat pracuję jako nauczycielka. Przyznam, że to moje powołanie. Wspaniale odnajduję się w pracy z dziećmi oraz młodzieżą. Ciągle się dokształcam i szukam nowych rozwiązań, aby moje lekcje były jeszcze ciekawsze. Jest mi jednak coraz ciężej i wcale nie chodzi o uczniów. Oni są wspaniali. To rodzice są coraz bardziej roszczeniowi".
Śr. 25 września
"Teściowa całkiem zapomniała o swoim mężu. Zajęła się nim sąsiadka i robi mu domowe obiadki"
"Teściowa ciągle wtykała nos w nieswoje sprawy i dostała za swoje. Non stop przesiadywała u nas i rządziła, jak mamy wychowywać nasze dzieci, a potem jechała do swoich koleżaneczek z koła różańcowego i znikała godzinami. Nic dziwnego, że teść nie wytrzymał i rzucił się w ramiona uroczej sąsiadki Pani Basi. Sąsiadka z przyjemnością się nim zaopiekowała i teraz teść spędza czas piętro niżej z uśmiechem na ustach".
Śr. 25 września
"Mama ma zbyt duży wpływ na moje życie. Przez nią już druga narzeczona zerwała ze mną zaręczyny"
"Mam 32 lata i wydawałoby się, że życie powinno teraz toczyć się klasycznie – stabilna praca, zaręczyny, ślub i spokojna przyszłość. Jednak w moim przypadku nic nie idzie zgodnie z planem. Już dwukrotnie byłem zaręczony, i za każdym razem te zaręczyny kończyły się fiaskiem. Powodem jest moja mama".
Śr. 25 września
"Facet zaprosił mnie na randkę i zamówił tylko kawę. Wróciłam do domu zziębnięta i głodna"
"Poczułam się, jakbym poszła na randkę sama ze sobą. Mariusz przejawiał zerową inicjatywę, nawet nie spojrzał w kartę dań, i nic mi nie zaproponował do jedzenia. A dzień wcześniej sam sugerował, że udało mu się zamknąć ważny projekt. Zażartował, że stać go na kolację".
Wt. 24 września
"Współpracownice wprosiły się do mojego domu kilka dni po porodzie. Nie docierały żadne sugestie i aluzje, by wyszły"
"Praktycznie każda z nich rodziła, więc powinny wiedzieć, jak to jest, kiedy zostaje się z dwójką dzieci, w tym z noworodkiem całkiem sama. Poza tym zaledwie kilka dni wcześniej miałam cesarkę, bolało mnie wszystko i mam problem z podstawowymi czynnościami. One jednak niewzruszone przyjechały bez zapowiedzi, jak do siebie i jeszcze oczekiwały pełnej obsługi. Mimo że sugerowałam, że jestem zmęczona, że muszę uśpić dziecko, one udawały, że nie rozumieją aluzji i w konsekwencji siedziały u mnie w domu przez pół dnia".
Wt. 24 września
"Mój zięć po ślubie zaczął mówić do mnie tato. Obcy człowiek, a tak się spoufala"
"Mój zięć nigdy mi się za bardzo nie podobał. Zawsze uważałem, że on nie zasługuje na moją córkę. Ona powinna mieć jakiegoś prawnika, albo lekarza, a nie jakiegoś robociarza z budowy. Ja wiem, że miłość jest ślepa, więc próbowałem ten związek zablokować, ale się nie udało, no ale tak się to skończyło, to już trudno. Jakoś to przeżyję. Nie mogę jednak zrozumieć to, że Maciek - ten człowiek, mówi do mnie tato. Obcy człowiek, a tak się do mnie spoufala. To naprawdę nie przystoi".
Wt. 24 września
"Były mąż nie chce zapłacić alimentów na syna, bo przez pół miesiąca był u niego"
"Zaczęło się chodzenie do przedszkola to i choróbska przyszły. Synek już w pierwszym tygodniu musiał zostać w domu, a ja nie mogłam wziąć wolnego w pracy. Ale były mąż zaproponował, że mały może przez dwa tygodnie posiedzieć u niego, bo i tak ma urlop. Przywiózł syna po tym czasie i wyznał, że alimentów za wrzesień nie będzie, bo rodzice mają dawać od siebie po połowie, a mały przez pół miesiąca był u niego".
Wt. 24 września
"Kolega zaprosił mnie na wesele jako osobę towarzyszącą. Tam wyznałam mu co do niego czuję. I to był błąd"
"Od dawna byłam zakochana w koledze. Gdy poprosił mnie, żebym poszła jako osoba towarzysząca na wesele jego kumpla, to byłam przeszczęśliwa. Pomyślałam, że zapewne i on coś do mnie czuje. O, jak bardzo się myliłam. Na przyjęciu weselnym wyznałam mu, co czuję, ale okazało się, że on mnie jedynie lubi. To była najgorsza noc w moim życiu".
Wt. 24 września
"Jacek ma 30 lat i nie potrafi wstać przed południem. Żałuję, że za niego wyszłam"
"Mój mąż to młody, zdolny facet, z dobrego domu. Jest ujmujący i inteligentny, tyle że wciąż szuka swojej drogi w życiu, a rodzice mu pomagają i kibicują. I pomyśleć, że ja się dałam na to złapać. Jacek potrafi się wypowiedzieć na każdy temat, wszystkim się interesuje, ale nie potrafi znaleźć pracy i wstać z wyra przed dwunastą. Nigdy nie oczekiwałam, że on będzie mnie utrzymywał, ale nie ma opcji, że to ja będę utrzymywać nas oboje, zanim mój zmęczony spaniem do południa i zagubiony małżonek się odnajdzie".
Wt. 24 września
"Żona wniosła o rozwód. Gdy dowiedziała się, że dostanę pokaźny spadek po dziadku, to wycofała pozew"
"Jestem w związku małżeńskim od ponad dziesięciu lat. Ostatnie lata nie były łatwe – sporo nieporozumień i coraz większy dystans między nami. Wydawało się, że wszystko prowadzi do nieuniknionego końca. Byłem przygotowany na rozstanie, nawet trochę poczułem ulgę, kiedy moja żona złożyła wniosek o rozwód. Niedawno dowiedziała się, że otrzymam pokaźny spadek po dziadku i wycofała pozew".
Wt. 24 września
"Teść postanowił zacieśniać ze mną więzi. Na początku się ucieszyłem, ale teraz chciałbym się z tego wymiksować"
"Na początku, gdy mój teść zasugerował, że chciałby spędzać ze mną więcej czasu, poczułem się doceniony. W końcu bycie zaakceptowanym przez rodzinę żony to ważna rzecz. Poczułem się zobowiązany, by przyjąć jego propozycję, bo przecież to naturalne, że chciałby bliżej poznać męża swojej córki. W tamtym momencie pomyślałem, że to super sprawa. Teraz chciałbym się z tego wymiksować, bo teść wymyśla mega nudne rzeczy".
Wt. 24 września
"Odkąd mam prawko, mama wciąż prosi o podwózkę. Ale do baku to nie naleje"
"Tyle razy mówiłem mamie, żeby też zrobiła prawko. Ona nie chce. Przez całe życie woził nas tata, a teraz i ja mogę prowadzić auto, więc ona wciąż prosi o podwózkę. Mam 23 lata, dalej mieszkam z rodzicami. Od kiedy mam auto, nie dokładam się do życia, bo paliwo kosztuje, ale mama chyba tego nie rozumie, bo wozić się ze mną chce, ale do baku nigdy nie nalała".
Wt. 24 września