prawdziwa historia
"Mama i mój chłopak już planują nasz ślub. Prawda jest taka, że ja chcę z nim zerwać"
"Od kilku miesięcy coraz częściej widzę, że mój związek nie zmierza w dobrym kierunku, a ja jestem coraz bardziej pewna, że muszę go zakończyć. Problem w tym, że wszyscy wokół mnie mają zupełnie inne plany – w tym mój chłopak i moja mama".
Czw. 26 września
"Teściowa uważa, że mamy gotować obiady zamiennie. Siedzi na emeryturze, a ja mam niemowlaka. Mogłaby pomóc"
"Nie tak sobie wyobrażałam życie z teściami pod jednym dachem. Nie dość, że teściowa nie chce mi pomagać przy synu, to jeszcze chce podzielić wszystkie obowiązki na pół. Ostatnio nawet powiedziała mi, że mamy na zmianę gotować obiady w domu, raz ja, a raz ona. Ja mam niemowlaka pod opieką, a ona siedzi na emeryturze i nie robi nic. Mogłaby, chociaż to wziąć na siebie. Mam ochotę zaserwować jej dietę matki karmiącej przez następne dni. Może to ją nauczy empatii".
Śr. 25 września
"Mama głupio tłumaczy zainteresowanym to, że nie chcę brać ślubu. A tata nalega, żebym wreszcie wyszła za mąż"
"Odkąd skończyłam 30 lat, coraz częściej słyszę pytania o ślub. Te pytania nie pochodzą od osób, które mnie znają i rozumieją, ale od dalszej rodziny, czy też od znajomych rodziców. A co ciekawe, to nie ja czuję potrzebę tłumaczenia się z tego, że nie chcę wychodzić za mąż, tylko moja mama. Tata z kolei twierdzi, że to wstyd, że jego córka jest starą panną".
Śr. 25 września
"Mój mąż już się nie stara. Chciałabym, aby znów się mną zainteresował"
"Mam wrażenie, że mój mąż przestał się mną interesować, a ja czuję się coraz bardziej samotna w naszym małżeństwie. Jesteśmy razem od dziesięciu lat, a od czterech jesteśmy małżeństwem. Na początku było pięknie – uwielbialiśmy spędzać ze sobą czas, rozmawiać o wszystkim, a on zawsze starał się okazywać mi swoje uczucia. Teraz to wszystko jakby wyblakło, a ja tęsknię za tym, co było".
Śr. 25 września
"Zamiast pracować, ja wolę leniuchować. Rodzice nadal dają mi sowite kieszonkowe, więc korzystam"
"Nie bez powodu mówi się, że życie to sztuka wyboru. Ja wybrałam komfort na koszt rodziców i póki nie mają nic przeciwko — planuję kontynuować tę sielankę. Zresztą dla nich to czysta przyjemność — ich córka jest wypoczęta, szczęśliwa, najedzona i nie ma żadnych kredytów na głowie".
Śr. 25 września
"Świekra dała nam siano na nowe mieszkanie. Od tej pory wpada na obiadki i zostaje na noc w weekendy"
"Zawsze uważałam, że najlepiej będzie, jeśli będziemy niezależni. Ale mój małżonek się uparł, że lepiej jeśli teściowa sypnie groszem, to szybciej będziemy budzić się w nowym mieszkanku. Zaślepiła mnie ta wizja i teraz muszę znosić obecność teściowej oraz jej gigantyczne fochy i oczekiwania na obiedzie oraz w weekendy. Zero prywatności i brak czasu dla naszego małżeństwa. Już wolałabym spać pod mostem".
Śr. 25 września
"Żona wydaje rocznie 20 baniek na siebie, nie licząc ubrań. Szkoda, że z mojej kieszeni"
"Masaże, paznokcie, rzęsy, farbowanie odrostów - ona praktycznie co trzeci dzień jest umówiona z jakąś specjalistką od kawałka urody. Miesięcznie składa się z tego niezła sumka, a rocznie to aż dwie pensje, w dodatku moje".
Śr. 25 września
"Syn idzie na ślub mojego byłego męża. Nie wiem, czy powinnam kupić prezent"
"Z mężem rozstałam się już kilka lat temu. To ja opiekuję się naszym synem, który ma trzynaście lat. Dostał zaproszenie na ślub swojego ojca z nową kobietą. Nie widzę w tym niczego złego, ale nie wiem, jak się zachować. Zastanawiam się, czy powinnam kupić mu prezent, żeby nie szedł na przyjęcie z pustymi rękami".
Śr. 25 września
"Żona dostała awans w pracy i własny gabinet. Zaczęła wydawać polecenia nawet w domu"
"Po narodzinach naszych bliźniaków bardzo chciałem, aby moja żona mogła kontynuować swoją karierę, bo wiedziałem, że bardzo jej na tym zależy. Sam postanowił zmienić pracę na zdalną w mniejszym wymiarze godzin, aby zająć się domem i dzieciakami bez pomocy teściowej. Na początku było świetnie, ale Asia dostała awans i wczuła się w rolę za bardzo. Jak przystało na szefową, pracę zaczęła przynosić do domu i wydawać mi polecenia, Miarka się przebrała, gdy zaplanowała mi tygodniowy kalendarz".
Śr. 25 września
"Mąż zgodził się na kupno kota, ale nie było mowy, że sama muszę go utrzymać. Jesteśmy małżeństwem"
"Mąż długo nie chciał zgodzić się na kota. Najpierw było gadanie, że to za duży wydatek. No to powiedziałam, że nazbieram sama. Później, że miejsca za mało, zamieniliśmy mieszkanie na większe, gdzie ma teraz przynajmniej swoje biuro. Marudziłam mu tak długo, że w końcu się zgodził. Pokochał naszego kotka, ale to ja go utrzymuję, czego kompletnie nie rozumiem, przecież jesteśmy małżeństwem".
Śr. 25 września
"Jestem nauczycielką. Uwielbiam uczniów, tylko rodzice są coraz bardziej roszczeniowi"
"Od lat pracuję jako nauczycielka. Przyznam, że to moje powołanie. Wspaniale odnajduję się w pracy z dziećmi oraz młodzieżą. Ciągle się dokształcam i szukam nowych rozwiązań, aby moje lekcje były jeszcze ciekawsze. Jest mi jednak coraz ciężej i wcale nie chodzi o uczniów. Oni są wspaniali. To rodzice są coraz bardziej roszczeniowi".
Śr. 25 września
"Teściowa całkiem zapomniała o swoim mężu. Zajęła się nim sąsiadka i robi mu domowe obiadki"
"Teściowa ciągle wtykała nos w nieswoje sprawy i dostała za swoje. Non stop przesiadywała u nas i rządziła, jak mamy wychowywać nasze dzieci, a potem jechała do swoich koleżaneczek z koła różańcowego i znikała godzinami. Nic dziwnego, że teść nie wytrzymał i rzucił się w ramiona uroczej sąsiadki Pani Basi. Sąsiadka z przyjemnością się nim zaopiekowała i teraz teść spędza czas piętro niżej z uśmiechem na ustach".
Śr. 25 września
"Mama ma zbyt duży wpływ na moje życie. Przez nią już druga narzeczona zerwała ze mną zaręczyny"
"Mam 32 lata i wydawałoby się, że życie powinno teraz toczyć się klasycznie – stabilna praca, zaręczyny, ślub i spokojna przyszłość. Jednak w moim przypadku nic nie idzie zgodnie z planem. Już dwukrotnie byłem zaręczony, i za każdym razem te zaręczyny kończyły się fiaskiem. Powodem jest moja mama".
Śr. 25 września
"Facet zaprosił mnie na randkę i zamówił tylko kawę. Wróciłam do domu zziębnięta i głodna"
"Poczułam się, jakbym poszła na randkę sama ze sobą. Mariusz przejawiał zerową inicjatywę, nawet nie spojrzał w kartę dań, i nic mi nie zaproponował do jedzenia. A dzień wcześniej sam sugerował, że udało mu się zamknąć ważny projekt. Zażartował, że stać go na kolację".
Wt. 24 września
"Współpracownice wprosiły się do mojego domu kilka dni po porodzie. Nie docierały żadne sugestie i aluzje, by wyszły"
"Praktycznie każda z nich rodziła, więc powinny wiedzieć, jak to jest, kiedy zostaje się z dwójką dzieci, w tym z noworodkiem całkiem sama. Poza tym zaledwie kilka dni wcześniej miałam cesarkę, bolało mnie wszystko i mam problem z podstawowymi czynnościami. One jednak niewzruszone przyjechały bez zapowiedzi, jak do siebie i jeszcze oczekiwały pełnej obsługi. Mimo że sugerowałam, że jestem zmęczona, że muszę uśpić dziecko, one udawały, że nie rozumieją aluzji i w konsekwencji siedziały u mnie w domu przez pół dnia".
Wt. 24 września
"Mój zięć po ślubie zaczął mówić do mnie tato. Obcy człowiek, a tak się spoufala"
"Mój zięć nigdy mi się za bardzo nie podobał. Zawsze uważałem, że on nie zasługuje na moją córkę. Ona powinna mieć jakiegoś prawnika, albo lekarza, a nie jakiegoś robociarza z budowy. Ja wiem, że miłość jest ślepa, więc próbowałem ten związek zablokować, ale się nie udało, no ale tak się to skończyło, to już trudno. Jakoś to przeżyję. Nie mogę jednak zrozumieć to, że Maciek - ten człowiek, mówi do mnie tato. Obcy człowiek, a tak się do mnie spoufala. To naprawdę nie przystoi".
Wt. 24 września