prawdziwa historia
"Kiedyś synek był taki kochany, a teraz ciągle się kłócimy. Nie wiem, czy to kiedyś przejdzie"
"Mój syn kiedyś był prawdziwym aniołkiem. Przytulał się, grzecznie dziękował, przepraszał – no po prostu złote dziecko. Czasem inne dzieciaki mnie wkurzały, ale on nigdy. Byłam pewna, że taki będzie już zawsze. A potem, tuż przed jego jedenastymi urodzinami, coś się zmieniło. Nagle zaczęły się trzaskanie drzwiami, bunty o wszystko i zachowanie, jakby ktoś mi go podmienił. A teraz jest jeszcze gorzej. Już tracę nadzieję, że to kiedyś minie."
Sob. 12 października
"Zadzwoniła do mnie synowa ze stanowczą prośbą. Powiedziała, że w tym roku chce wreszcie urządzić Wigilię u siebie"
"Kilka dni temu zadzwoniła do mnie synowa ze stanowczą prośbą, bym w tym roku nie namawiała znowu mojego syna do spędzenia Wigilii u mnie. Powiedziała zdecydowanym tonem, że ona chce wreszcie zorganizować to święto u siebie. Chyba jej nie posłucham, bo trudno mi sobie wyobrazić, że złamiemy naszą wieloletnią tradycję".
Sob. 12 października
"Mój Bogdan to chucherko. Po tym co widziałam na wczasach, namawiam go, żeby zaczął uprawiać sporty, a on nie chce"
"Podczas wczasów, na które wybraliśmy się wraz z mężem, spotkaliśmy różnych ludzi i nie da się ukryć, że wakacyjna atmosfera sprzyja obserwacjom, zwłaszcza na plaży. W szczególności rzucił mi się w oczy pewien dojrzały pan, prawdopodobnie w wieku mojego męża, który przyciągnął uwagę nie tylko moją, ale także innych osób swoim nienagannym wyglądem. Był starszy, ale wyraźnie zadbany – jego sylwetka była imponująca. Mięśnie wyraźnie widoczne, ramiona szerokie, a brzuch płaski. Było to dalekie od tego, do czego przywykłam, patrząc na mojego Bogdana. Zaczęłam namawiać mojego małżonka, żeby zaczął uprawiać jakieś sporty, ale on nie chce."
Czw. 10 października
"Potrzebuję mężczyzny a nie chłopca"
Zawsze byłam tą „zbyt obrotną”, tą, co sama sobie poradzi. I wiesz co? Może właśnie dlatego faceci się mnie boją. Nikt nie chce dziewczyny, której nie trzeba ratować. Ale ja nie chcę udawać kogoś, kim nie jestem, tylko po to, żeby ktoś poczuł się przy mnie bardziej męsko. Czy to naprawdę takie dziwne, że szukam kogoś, kto będzie ze mną na równi, a nie kogoś, kto będzie próbował mnie „naprawiać” albo dominować?
Wt. 8 października
"Mój wnusiu dostaje od synowej używane rzeczy. Ona mówi, że nie trzeba mu co chwilę nowych ciuchów, czy zabawek"
"Synowa mówi, że mojemu wnusiowi nie trzeba co chwilę nowych zabawek, ani nowych ubrań. Często kupuje te rzeczy używane. Krzysiu co prawda chodzi zadbany, ale synowa mogłaby sobie spokojnie pozwolić na większe dogadzanie mojemu wnusiowi".
Wt. 8 października
"Pocieszałam kobietę samotnie płaczącą w parku. Po wysłuchaniu jej historii, żałuję, że do niej podeszłam"
"Spacerowałam po parku z moim pieskiem, kiedy zauważyłam tę kobietę. Wyróżniała się od razu. Nie z wyglądu, bo prezentowała się przeciętnie, ale aura wokół niej była jedyna w swoim rodzaju. Płakała, smutna, wręcz totalnie zagubiona, potrzebująca wsparcia i pomocy. Tak więc postanowiłam podejść i porozmawiać z nią. Okazało się, że nie mogę jej za bardzo pomóc, ale wiem, że nie zapomnę o tej kobiecie. Jej słowa utkwiły w moim sercu nazbyt głęboko. Dla mnie to za dużo. Następnym razem chyba przejdę obok, udając, że nie widzę. Po raz pierwszy w życiu".
Nd. 6 października
"Teściowa zamiast pomóc przy dziecku, robi więcej szkody. Nie mam wyboru i muszę to jakoś przełknąć"
"Na początku myślałam, że super trafiłam. Darmowa opieka nad moją córką - idealnie. Ale jak bardzo się myliłam, to teraz widzę aż za dobrze. Moja teściowa kompletnie rozpuściła małą Oliwkę i nie daje sobie nic powiedzieć. Najgorsze jest to, że nie mam wyjścia – po prostu nie stać nas na opiekunkę, a ktoś musi się zająć małą. Codziennie czuję się coraz bardziej bezsilna i mam wrażenie, że jest tylko gorzej."
Nd. 6 października
"Szurzy co chwilę prosi mnie o przysługę. Wszystko przez to, że jestem budowlańcem"
"No ja wszystko rozumiem, rodzina, trzeba sobie pomagać itd. Jednak ja mam już wszystkiego serdecznie dosyć. Jak to ostatnio podliczyłem, poświęciłem już sporo swoich wolnych dni tylko na to, aby mój krewny miał najlepiej. O mój odpoczynek nikt nie dba. Nawet żona stanęła po stronie szurzego, przez co dostaję piany. Mam ochotę wymanewrować się z tego układu, ale nie chcę kwasu w rodzinie. Najgorsze jest to, że przy niedzielnym obiedzie mój szurzy powiedział, że potrzebuje, abym wziął dwa tygodnie urlopu, bym mu pomógł w budowie domu. Nawet nie zapytał, czy tyle mam. Po prostu mam to zrobić i tyle".
Sob. 5 października
"Moja siostra traktuje swojego pupila jak dziecko, a mnie krytykuje za czułe zwroty wobec córki"
"Nie miałam problemu z tym, że moja siostra nigdy nie chciała mieć dzieci. Jej życie, jej wybór; ale kiedy pojawił się jej pies, wszystko się zmieniło. Zamiast nas zbliżyć, jej relacja ze zwierzakiem jeszcze bardziej nas oddaliła. Teraz mam wrażenie, że dla niej liczy się tylko Łatek, a nie rodzina".
Sob. 5 października
"Odwiedzili mojego synka i przyszli z pustymi rękami"
"Po moim porodzie miałam nadzieję na wsparcie, ale jak przyszła do nas rodzina mojego męża, to się mocno zdziwiłam. Przyszli z wielkim entuzjazmem, ale z pustymi rękami. Ani pieluszki, ani jakiejś małej zabawki, nic. A ja, zamiast spokojnie odpoczywać po porodzie, musiałam ich jeszcze obsługiwać. Jak dla mnie to brak tu jakiekolwiek wyczucia."
Sob. 5 października
"Byłam wściekła na cały świat, a wystarczyło po prostu przeczytać listy od taty"
"Byłam wściekła i obrażona. I to nie tylko na mojego ojca – na cały świat. Tato tak bardzo mnie zranił. Jak mógł - wciąż to sobie powtarzałam, choć gdzieś głęboko w sercu wiedziałam, że odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki. Wystarczyłoby otworzyć te koperty, które od lat zalegały w kartonie. Tyle razy miałam ochotę wszystko wyrzucić albo spalić, ale z jakiegoś powodu nigdy tego nie zrobiłam. Byłam przekonana, że nie chcę poznać ojca. A potem w końcu przeczytałam te listy i nagle poczułam, jak cała ta złość zaczyna topnieć."
Sob. 5 października
"Mój mąż to ideał. Nie kocham go, a on i tak nosi mi moją torebkę"
"Zawsze trafiałam na nieodpowiednich mężczyzn. Sama mam silny charakter, więc poszukiwałam też takiego mężczyzny - śmiałego, pewnego siebie i zdecydowanego. W końcu zrozumiałam, że taki powinien być kochanek, a mąż nie musi mi się podobać, ale ważne, żeby był dobrym człowiekiem. Takiego właśnie ideału sobie znalazłam i tak wychowałam, że Kuba nawet torebkę mi nosi".
Sob. 5 października
"Pierwsze pięć dni ojcostwa były wspaniałe. Potem żona wróciła z porodówki"
"Im bliżej było do terminu porodu, tym bardziej czułem, że nie chcę się jeszcze rozstawać z życiem bezdzietnego trzydziestolatka. Ku mojemu zaskoczeniu pierwsze pięć dni ojcostwa minęły mi jak w bajce. Było wspaniale i bawiłem się świetnie".
Pt. 4 października
"Nie po to mamy córkę nad morzem, żeby za hotele płacić. Ostatnio nie chciała nas ugościć"
"Nie po to mamy córkę mieszkającą w takiej lokalizacji, żeby płacić za hotele. Zawsze to miło pomieszkać wśród bliskich, nacieszyć się ich towarzystwem, a przy okazji trochę odpocząć. Jednak ku naszemu zdumieniu, tym razem usłyszeliśmy od niej, że nie może nas ugościć, bo ma już inne plany. Kinga chyba zapomniała, co to znaczy być córką. Człowiek się narobił po same łokcie, wychowywał przez lata, a ona tak się mu odpłaca. Kiedyś to my jej dawaliśmy dach nad głową, a teraz u naszej księżniczki nie można nawet przenocować".
Czw. 3 października
"Powiedziałam przyjaciółce prawdę na temat jej małżeństwa. Obraziła się na amen, choć sama prosiła o szczerość"
"Chyba miałam powiedzieć to, co chce usłyszeć i udawać, że moje słowa płyną z serca. Jednak ja uznałam, że skoro pyta, mam dobrą okazję do tego, aby rzucić jej nowe światło na sprawę. Właśnie dlatego zdobyłam się na pełną szczerość i powiedziałam, co sądzę o jej małżeństwie. Dodałam, że się o nią martwię, aby wiedziała, jaki mam cel swojej wypowiedzi. Ona jednak inaczej to odebrała i się na mnie obraziła. Nie wiem, co teraz mam zrobić".
Śr. 2 października
"Ja chciałam eleganckie wesele, a Tomek wiejską potańcówę. Odwołałam ceremonię i nie żałuję"
"Zanim Tomek mi się oświadczył, czułam, że nie do końca mamy taką samą wizję na wymarzony ślub i wesele. Szybko okazało się, że ja pragnę ekskluzywnych chwil niczym księżniczka, a jego cieszą dzikie tańce w remizie. Niestety nie mogłam też zaakceptować tego, że ciągle narzekał na koszty, więc postanowiłam odwołać całą ceremonię. Teraz szukam nowego wybranka, który będzie się chciał na ślubie poczuć jak książę na białym rumaku".
Śr. 2 października