prawdziwa historia
"Teściowa zamiast pomóc przy dziecku, robi więcej szkody. Nie mam wyboru i muszę to jakoś przełknąć"
"Na początku myślałam, że super trafiłam. Darmowa opieka nad moją córką - idealnie. Ale jak bardzo się myliłam, to teraz widzę aż za dobrze. Moja teściowa kompletnie rozpuściła małą Oliwkę i nie daje sobie nic powiedzieć. Najgorsze jest to, że nie mam wyjścia – po prostu nie stać nas na opiekunkę, a ktoś musi się zająć małą. Codziennie czuję się coraz bardziej bezsilna i mam wrażenie, że jest tylko gorzej."
Nd. 6 października
"Szurzy co chwilę prosi mnie o przysługę. Wszystko przez to, że jestem budowlańcem"
"No ja wszystko rozumiem, rodzina, trzeba sobie pomagać itd. Jednak ja mam już wszystkiego serdecznie dosyć. Jak to ostatnio podliczyłem, poświęciłem już sporo swoich wolnych dni tylko na to, aby mój krewny miał najlepiej. O mój odpoczynek nikt nie dba. Nawet żona stanęła po stronie szurzego, przez co dostaję piany. Mam ochotę wymanewrować się z tego układu, ale nie chcę kwasu w rodzinie. Najgorsze jest to, że przy niedzielnym obiedzie mój szurzy powiedział, że potrzebuje, abym wziął dwa tygodnie urlopu, bym mu pomógł w budowie domu. Nawet nie zapytał, czy tyle mam. Po prostu mam to zrobić i tyle".
Sob. 5 października
"Moja siostra traktuje swojego pupila jak dziecko, a mnie krytykuje za czułe zwroty wobec córki"
"Nie miałam problemu z tym, że moja siostra nigdy nie chciała mieć dzieci. Jej życie, jej wybór; ale kiedy pojawił się jej pies, wszystko się zmieniło. Zamiast nas zbliżyć, jej relacja ze zwierzakiem jeszcze bardziej nas oddaliła. Teraz mam wrażenie, że dla niej liczy się tylko Łatek, a nie rodzina".
Sob. 5 października
"Odwiedzili mojego synka i przyszli z pustymi rękami"
"Po moim porodzie miałam nadzieję na wsparcie, ale jak przyszła do nas rodzina mojego męża, to się mocno zdziwiłam. Przyszli z wielkim entuzjazmem, ale z pustymi rękami. Ani pieluszki, ani jakiejś małej zabawki, nic. A ja, zamiast spokojnie odpoczywać po porodzie, musiałam ich jeszcze obsługiwać. Jak dla mnie to brak tu jakiekolwiek wyczucia."
Sob. 5 października
"Byłam wściekła na cały świat, a wystarczyło po prostu przeczytać listy od taty"
"Byłam wściekła i obrażona. I to nie tylko na mojego ojca – na cały świat. Tato tak bardzo mnie zranił. Jak mógł - wciąż to sobie powtarzałam, choć gdzieś głęboko w sercu wiedziałam, że odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki. Wystarczyłoby otworzyć te koperty, które od lat zalegały w kartonie. Tyle razy miałam ochotę wszystko wyrzucić albo spalić, ale z jakiegoś powodu nigdy tego nie zrobiłam. Byłam przekonana, że nie chcę poznać ojca. A potem w końcu przeczytałam te listy i nagle poczułam, jak cała ta złość zaczyna topnieć."
Sob. 5 października
"Mój mąż to ideał. Nie kocham go, a on i tak nosi mi moją torebkę"
"Zawsze trafiałam na nieodpowiednich mężczyzn. Sama mam silny charakter, więc poszukiwałam też takiego mężczyzny - śmiałego, pewnego siebie i zdecydowanego. W końcu zrozumiałam, że taki powinien być kochanek, a mąż nie musi mi się podobać, ale ważne, żeby był dobrym człowiekiem. Takiego właśnie ideału sobie znalazłam i tak wychowałam, że Kuba nawet torebkę mi nosi".
Sob. 5 października
"Pierwsze pięć dni ojcostwa były wspaniałe. Potem żona wróciła z porodówki"
"Im bliżej było do terminu porodu, tym bardziej czułem, że nie chcę się jeszcze rozstawać z życiem bezdzietnego trzydziestolatka. Ku mojemu zaskoczeniu pierwsze pięć dni ojcostwa minęły mi jak w bajce. Było wspaniale i bawiłem się świetnie".
Pt. 4 października
"Nie po to mamy córkę nad morzem, żeby za hotele płacić. Ostatnio nie chciała nas ugościć"
"Nie po to mamy córkę mieszkającą w takiej lokalizacji, żeby płacić za hotele. Zawsze to miło pomieszkać wśród bliskich, nacieszyć się ich towarzystwem, a przy okazji trochę odpocząć. Jednak ku naszemu zdumieniu, tym razem usłyszeliśmy od niej, że nie może nas ugościć, bo ma już inne plany. Kinga chyba zapomniała, co to znaczy być córką. Człowiek się narobił po same łokcie, wychowywał przez lata, a ona tak się mu odpłaca. Kiedyś to my jej dawaliśmy dach nad głową, a teraz u naszej księżniczki nie można nawet przenocować".
Czw. 3 października
"Powiedziałam przyjaciółce prawdę na temat jej małżeństwa. Obraziła się na amen, choć sama prosiła o szczerość"
"Chyba miałam powiedzieć to, co chce usłyszeć i udawać, że moje słowa płyną z serca. Jednak ja uznałam, że skoro pyta, mam dobrą okazję do tego, aby rzucić jej nowe światło na sprawę. Właśnie dlatego zdobyłam się na pełną szczerość i powiedziałam, co sądzę o jej małżeństwie. Dodałam, że się o nią martwię, aby wiedziała, jaki mam cel swojej wypowiedzi. Ona jednak inaczej to odebrała i się na mnie obraziła. Nie wiem, co teraz mam zrobić".
Śr. 2 października
"Ja chciałam eleganckie wesele, a Tomek wiejską potańcówę. Odwołałam ceremonię i nie żałuję"
"Zanim Tomek mi się oświadczył, czułam, że nie do końca mamy taką samą wizję na wymarzony ślub i wesele. Szybko okazało się, że ja pragnę ekskluzywnych chwil niczym księżniczka, a jego cieszą dzikie tańce w remizie. Niestety nie mogłam też zaakceptować tego, że ciągle narzekał na koszty, więc postanowiłam odwołać całą ceremonię. Teraz szukam nowego wybranka, który będzie się chciał na ślubie poczuć jak książę na białym rumaku".
Śr. 2 października
"Narzeczony postawił mi trzy warunki. Muszę się na nie zgodzić, jeżeli chcę wziąć z nim ślub"
"Choć zawsze wydawało mi się, że ja i narzeczony jesteśmy parą opartą na miłości i wzajemnym zrozumieniu, ostatnie wydarzenia zmusiły mnie do refleksji nad tym, jak bardzo nasz związek zmienił się na przestrzeni czasu. Bardzo zaskakującym momentem były trzy warunki, jakie mi postawił mój narzeczony – decyzje, które mają zaważyć na przyszłości naszej relacji".
Śr. 2 października
"Romansowałam z sąsiadem, gdy mąż wyjeżdżał w delegację. Poczułam się kochana i kobieca"
"Mój mąż Paweł ostatnio bardzo mocno skupiał się na karierze i więcej czasu spędzał w delegacji niż w naszym domu. Czułam się samotna i, gdy nadarzyła się okazja na maleńki skok w bok z przystojnym sąsiadem, skorzystałam z niej. Żałuję, ale w końcu poczułam, że komuś na mnie zależy. Niebawem biorę rozwód z mężem i zaczynam nowe życie".
Śr. 2 października
"Jestem nauczycielem i zarabiam tyle, co mój brat magazynier. Nie powinniśmy być na tym samym poziomie"
"Zarabiam tyle, co mój brat, który pracuje jako magazynier. Nie zrozumcie mnie źle, szanuję każdą pracę. Uważam jednak, że to co najmniej niesprawiedliwe, że człowiek, który nie tylko wprowadza młodzież w świat matematyki, ale też kształtuje ich charaktery, jest na tym samym poziomie finansowym, co osoba, która zajmuje się przyjmowaniem dostaw i sortowaniem towarów na magazynie".
Śr. 2 października
"Mam 30 lat i nie myślę o wyprowadzce z domu. Mamuśka upierze, ugotuje i posprząta"
"Wszyscy kumple się ze mnie nabijają, że dalej mieszkam ze starszą, a przecież nie ma w tym nic złego. Nie mam jeszcze wybranki, z którą bym zamieszkał, a pracę mam blisko domu, więc siedzę z mamą, bo gdzie mi będzie lepiej. Mamuśka ugotuje, upierze, zadba o wszystko, więc ja tylko dokładam mamonę do wspólnych wydatków i mam eleganckie życie".
Śr. 2 października
"W firmie mamy nowego pracownika. To chyba znajomy szefa, bo ja pracuję za niego, a on nic nie robi"
"Jakiś czas temu zwolnił nam się etat w firmie. Musiałam przejąć obowiązki osoby nieobecnej i oczywiście nie dostałam za to dodatkowego wynagrodzenia. Jakoś sobie z tym wszystkim radziłam, ale nie było łatwo. Cieszyłam się, kiedy szef zatrudnił nowego pracownika. Niestety, po ponad miesiącu nic się nie zmieniło. Ja nadal mam natłok obowiązków, a nowy pije sobie kawkę i chodzi na pogaduchy z szefem".
Śr. 2 października
"Skromny prezent na Dzień Nauczyciela zupełnie mi wystarczy"
"Jestem nauczycielem w szkole podstawowej od wielu lat i choć praca z dziećmi to moja pasja, to czasem zdarzają się sytuacje, które sprawiają, że czuję się nieswojo. Ostatnio dowiedziałem się, że rodzice moich uczniów planują na Dzień Nauczyciela obdarować mnie kosztownym prezentem. I muszę zdecydowanie powiedzieć: taka forma wdzięczności, choć na pewno wynika z dobrych intencji, powoduje u mnie spory dyskomfort."
Śr. 2 października