Quantcast
  • Gość odsłony: 9025

    Gospodarstwo agroturystyczne - jakie być powinno?

    Moi rodzice zastanawiają się nad otwarciem gospodarstwa agroturystycznego. Plan jest w powijakach, zanim rozpoczniemy jakiekolwiek inwestycje, zastanawiamy się czy to na pewno dobry pomysł, co powinniśmy zrobić aby przyciągnąć ludzi i zapewnić im naprawdę fajny wypoczynek.

    Rodzice mieszkają w okolicach Pisza/Ełku/Łomży/Augustowa, mniej więcej w równej odległości od wszystkich, w małej mieścince. Nasz dom jest ostatni "przed lasem" (do lasu jakieś 0,5 km), mamy swoją dużą łąkę i mały lasek za domem. Ale tak: największa atrakcja w samej mieścince to kościół, następne atrakcje - wszystkie blisko, ale nie na piechotę, wszędzie trzeba dojechac (jezioro 10 km, Mazury 30 km, Biebrza 30 km, itd.). No i cała masa pytań: czy jak ktoś jedzie do gospodarstwa agroturystycznego to oczekuje że będzie blisko jakiejś wody, zabytku, tak że to gospodarstwo jest tylko bazą noclegową? Czy też wystarczy że będzie miał spokój, ciszę, świeże powietrze, dobre jedzenie, fajnych gospodarzy, może konika i plac zabaw dla dziecka - a do atrakcji jak zechce to dojedzie?

    Czego byście oczekiwały od takiego miejsca? Co Was ciągnie do takich gospodarstw? Każda opinia się liczy i z góry dziękuję! :)

    Odpowiedzi (61)
    Ostatnia odpowiedź: 2014-03-12, 09:42:31
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
patunieczka 2010-07-31 o godz. 23:53
1

Aniasz, dopiero tu trafiłam, a zapaliłam się jak nie wiem co
Jak dla mnie, moglibyście ruszać w przyszłym roku na wiosnę.

Tak z doświadczenia i z marzeń:

- to co pisały dziewczyny o formach rozrywki dla dzieci jet baaardzo ważne, bo inaczej dorosły nawet nie poleży w tym hamaku, jak mu dziecko będzie marudziło, że nudno. Faktycznie, zwierzęta "gospodarskie" są chyba najlepsze - np. jakieś kurki inne niż typowe (zielononóżki? nie jestem pewna...) - przyjemne z pożytecznym. Ja z pobytów u babci bardzo dobrze zapamiętałam poranne karmienie i wybieranie jajek (pod opieką dorosłego, a wrażeń dla dzieciaka masa ;) )

- nie oczekiwałabym od gospodarzy, że będą mieli busa, żeby mnie wozić nad jezioro czy do Wilna, wystarczyłoby, że wiedzieliby dokładnie kiedy jakiś autobus/stateczek odchodzą z przystani, ile kosztuje bilet, ewentualnie zorganizowali transport na moje życzenia. Tak samo powinni dokładnie wskazać, gdzie warto pojechać na wspomnianych wcześniej rowerach, wyposażyli mnie w mapkę itp. Pomysły ze zbieraniem grzybów są genialne! Sama bym poszła ;)

- własna kuchnia/lodówka są faktycznie potrzebne. O ile z obiadem by mi się nie chciało, o tyle śniadanie fajnie jest sobie czasem zrobić samemu, bez kłopotania się wstawaniem na konkretną godzinę. Ale da się przeżyć i bez.

- Dziewczyny pisały o rozpinanych basenach po około 1000 - fakt, drogie już nie są, ale ich utrzymanie też kosztuje - prąd, chemia do odkażenia wody. Jeżeli miałoby to znacząco wpłynąć na koszt pobytu, to ja już wolę, żeby dostęp do wody był mniej wypasiony ;) wystarczyłby mi chyba basenik dmuchany ze zjeżdżalnią (taką bardzo małą) - tu koszt zamyka się w ok. 100 zł. W wersji jeszcze bardziej podstawowej zadowolona bym była z działającego spryskiwacza na trawniku ;)

- Ostatnie, ale chyba najważniejsze - cisza... Byłoby super gdyby Twoi rodzice daliby radę tak dobrać towarzystwo, żeby uniknąć np. puszczania przez gości muzyki z samochodu, krzyków przy ognisku... Mam nadzieję, że by się dało...
Osobiście ostatnio szukałam gospodarstwa na rok przyszły i w wyszukiwarkę wklepywałam "rezerwat ciszy" - to po noclegu na kiedyś ukochanym i cichym polu namiotowym, na którym zorganizowano dla uatrakcyjnienia czasu młodzieży dyskotekę (do 4 rano ).

Część rzeczy można wdrożyć do przyszłego roku, a pozostałe udogodnienia w latach następnych, w miarę jak goście będą zostawiali kasę...? Bo średnio widzę zarżnięcie się finansowo z kuchenkami, rowerami i basenem w pierwszym sezonie.

Generalnie, pomysł super... Sama kiedyś chciałam pójść w agroturystykę w Bieszczadach
Może do przyszłego roku byście się wyrobili, chociaż z jednym pokoikiem? Tak po starej znajomości ;) ?

Odpowiedz
Marta Piolunowicz 2014-03-12 o godz. 09:42
0

Kochani u mnie jest wszystko koniki, króliki rybki i mnóstwo zieleni, rowery, plac zabaw oraz przepyszne domowe jedzenie, nic tylko pakować manatki i przyjezdzaczac na Mazury do Wezowki
www.kryjany.pl

Odpowiedz
Gość 2010-07-26 o godz. 18:04
0

Reklama na Forumi jest płatna. Proszę o zapoznanie się z Regulaminem

Poza tym... Znaleźliśmy ze znajomymi domek przez takiego pośrednika. WIecie ile sobie zaśpiewał? 300 zł. Mało kto tyle zapłaci za ofertę agroturystyczną.

Odpowiedz
Bolek12 2010-07-26 o godz. 16:59
0

Jeśli planujesz agroturystykę to najważniejsza sprawa to reklama, musisz mieć swoją stronę www.
Na stronie adres strony usunięty można założyć sobie bezpłatną stronę z opisem oferowanych usług agro-turystycznych lub wolnych kwater. To okazja dla małych firm aby mieć ładną stronę za darmo, bez reklam i bez znajomości strony technicznej – admin robi wszystko za nas wystarczy mu przesłać materiały na stronę.

usunęłam adres serwisu, gdyż miał charakter reklamowy

Shiadhal

Odpowiedz
Gość 2010-07-06 o godz. 15:21
0

Aniusz - info o unijnych pieniądzach na agroturystykę ;)
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070514/prawo/prawo_a_4.html

Odpowiedz
Liberales 2010-07-02 o godz. 00:58
0

foteliki do karmienia dla dziecka małego żeby rodzice nie musieli wozić ze sobą ;)

wypożyczenie rowerów także z siedziskiem dla dziecka

jesienią akcja zbieranie grzybów i suszenie ich na piecu jeśli jest taka możliwość ;)

jeśli nie ma jeziora to myślę, że dmuchany basen

wspólna jadalnia ale także możliwość korzystania z kuchni

pieczenie swojskiego chleba i buleczek

pare królików, koza i krowa

;)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2010-07-02 o godz. 00:31
0

Dzięki, dziewczyny, czytam to na bieżąco i przyznam szczerze, że oprócz potwierdzenia moich domysłów, znalazło się tu kilka uwag o których w szale twórczym zapomniałam...

Odpowiedz
Gatka 2010-07-01 o godz. 17:01
0

Pewnie każdy oczekuje czegoś innego ;)

Ja ze swojej strony jakbym szukała to zwróciłaby uwagę na:
bezpieczeństwo dziecka (żadnych stawków, dołów czy ciężkich maszyn na terenie gospodarstwa)
mini zoo ale nie muszą być strusie - wystarczy konik, kózka, króliczki, piesek, kury, świnka, krówka itp. Aha - z możliwością karmienia i głaskania zwierząt, bo takie za ogrodzeniem to można w zoo obejrzeć
koniecznie piaskownica, huśtawka bezpieczna dla maluchów (przynajmniej z oparciem) i zjeżdzalnia
możliwość gotowania - nie musi być w pokoju
możliwość wykupienia jedzonka
transport z/do najbliższego środka komunikacji (nie mamy samochodu)
chętnie możliwość wypożyczenia rowerów - także z siedzonkiem dla dziecka

... to mój ideał ;) jakby z tego było tylko mini zoo to też bym się pewnie wybrała ;)

Odpowiedz
Gość 2010-07-01 o godz. 16:01
0

Madeleine napisał(a):Nabla napisał(a):przecież jak mam chorobę morską to nie wybiorę się w rejs
OT: Mi tam choroba morska nie przeszkadza w rejsach 8)
a ja sprobowalam i jednak choroba morska bardzo mi przeszkadza, doslownie psuje cala zabawe

Odpowiedz
Gość 2010-07-01 o godz. 15:53
0

Nabla napisał(a):przecież jak mam chorobę morską to nie wybiorę się w rejs
OT: Mi tam choroba morska nie przeszkadza w rejsach 8)

Odpowiedz
Misia.m 2010-07-01 o godz. 05:31
0

Zapomniałam dodać ,że to rewelacyjna sytuacja dla fotomaniaków i zawodowych fotografów będących u Was na wypoczynku.....gospodarze mogą przy okazji zyskać darmowe ,profesjonalne foty swojego gospodarstwa , w ramach rewanżu....

Odpowiedz
Reklama
Misia.m 2010-07-01 o godz. 05:28
0

Dziewczyny myślcie dalej ,co podpowiedzieć naszej koleżance,która planuje otworzyć z rodzicami wzorowe gospodarstwo agro.

Ze swojej strony mogę jeszcze podpowiedzieć,że genialną rzeczą jest mieć znajomych w nadleśnictwie,można mieć świetną przepustkę, dzięki temu, do podpatrywania dzikich zwierząt w ich naturalnym środowisku...np. o 4 nad ranem.

Albo uzyskać zezwolenie na wejście na wieżę obserwacyjną ,która jest dostępna tylko dla pracowników nadleśnictwa,
albo uzyskać specjalną zgodę na wjazd do lasu bryczką z dzieciakami,gdzie wjeżdżać nie wolno.....

Odpowiedz
Gość 2010-07-01 o godz. 03:16
0

Nabla napisał(a):Wymaganie, by gospodarstwo agroturystyczne było wolne od zwierzęcych alergenów jest, moim zdaniem, nierealne.
Ale Misia.m nie mówiła o całym gospodarstwie a o jednym pokoju wolnym od alergenów. Mowa więc wyłącznie o miejscu, gdzie śpisz, czyli spędzasz kilka/kilkanaście godzin, a w którym w przeciwieństwie do pozostałych pomieszczeń nie masz ucieczki od czynników alergizujących. To zupełnie co innego.

IMHO nie jest problemem zapewnić takie miejsce nawet w gospodarstwie agroturystycznym - wystarczy nie wpuszczać tam kotów, psów.

Odpowiedz
Gość 2010-06-30 o godz. 22:56
0

Misia.m napisał(a):Tak sie składa ,że alergicy też ludzie ;)
Ja tego nie neguję. Ale trzeba wybierać formę wypoczynku dostosowaną do swoich możliwości - przecież jak mam chorobę morską to nie wybiorę się w rejs, mimo, że morski jod taki zdrowy Wymaganie, by gospodarstwo agroturystyczne było wolne od zwierzęcych alergenów jest, moim zdaniem, nierealne.

Odpowiedz
Misia.m 2010-06-30 o godz. 22:51
0

Nabla napisał(a):Misia.m napisał(a):rzeba wziąć pod uwagę ,że nie raz i nie dwa trafią Ci się goście-alergicy,albo z dzieckiem alergikiem.
E? Alergicy w gospodarstwie agroturystycznym? Gdzie w stodole kocia rodzinka, na podwórko pies i króliki, a jeszcze kury, kaczki i inne towarzystwo a wokoło łąki z pyłkami?
Tak sie składa ,że alergicy też ludzie ;) i tym bardziej muszą uciekać z miasta.Moja prywatna lista alergenu jest strasznie długa,ale to właśnie wypoczynek, aktywny, z dala od wielkich miast ,trzyma mnie przy życiu i to w niezłej kondycji.
Dlatego zawsze korzystam z ofert agroturystycznych,gdy planuję urlop.
Własne jedzenie, nie z marketu,własne mleko ,owoce z własnego ogródka -jakoś tak przypadkiem,nie uczulają mnie tak jak te "miastowe" a nawet wcale.
Alergik też człowiek, ja kocham zwierzaki,więc na wakacjach mam wreszcie możliwość przebywania z moimi czynnikami alergizującymi prawie bezkarnie.
Wystarczy po zabawie umyć ręce, zmienić ubranie - i żyję , bez leków, w mieście to się prawie nie zdarza.
Pozdrawiam.

Odpowiedz
Gość 2010-06-30 o godz. 15:33
0

Misia.m napisał(a):
Niektórzy gospodarze wyraźnie zaznaczają też,że w ich domu się Nie pali.Goście z reguły przestrzegają zasady i wychodzą " na dymka" na podwórko.
Bardzo ważne!!! Sama palę, ale lubię kwatery, gdzie nie wolno tego robić. Na papierosa wychodzimy zawsze gdzieś na dwór, albo nawet poza teren i nie stanowi to zadnego problemu, a dzięki temu w pomieszczeniach jest czysto i pachnąco.

Jesli to ma byc miejsce dla rodzin z dzieckiem polecam wprowadzić zakaz palenia w pomieszczeniach.

Odpowiedz
Gość 2010-06-30 o godz. 03:10
0

Misia.m napisał(a):rzeba wziąć pod uwagę ,że nie raz i nie dwa trafią Ci się goście-alergicy,albo z dzieckiem alergikiem.
E? Alergicy w gospodarstwie agroturystycznym? Gdzie w stodole kocia rodzinka, na podwórko pies i króliki, a jeszcze kury, kaczki i inne towarzystwo a wokoło łąki z pyłkami?

Odpowiedz
Marta Piolunowicz 2014-03-12 o godz. 09:34
0

@Gość: serdecznie zapraszam do Kryjan na Mazurach niedaleko Gizycka
www.kryjany.pl

Odpowiedz
Misia.m 2010-06-30 o godz. 02:11
0

Słówko apropo gości ze zwierzątkiem.
Trzeba wziąć pod uwagę ,że nie raz i nie dwa trafią Ci się goście-alergicy,albo z dzieckiem alergikiem.
Sąsiedzi z psem czy kotem mogą być wtedy zaczątkiem problemów z gośćmi.

Warto by o tym też pomyśleć np. ustalić ,który z pokoi jest wynajmowany wyłącznie gościom bez zwierzaka.
Jeżeli trafią Ci sie alergicy to generalne sprzątanie nic nie pomoże,będzie gość żył nafaszerowany lekami przez czały pobyt i raczej nie wypocznie( zarwane noce).
Pościel z anilany to zaczyna być normą na agro- na szczęście dla mnie, kiedyś musiałam wszedzie ze swoją poduszką.

Niektórzy gospodarze wyraźnie zaznaczają też,że w ich domu się Nie pali.Goście z reguły przestrzegają zasady i wychodzą " na dymka" na podwórko.

Odpowiedz
DobraC 2010-06-29 o godz. 18:08
0

Gabingo napisał(a): mamy dziecko w drodze, wiec mysle ze dla dziecka zyczylabym sobie konika, kury, gesi, jakas bujaczka czy piaskownica, a dla mnie hamak, pies z nami i to juz jest dla mnie sielanka 8)
mniam.
:lizak:

az mnie w piety lechce zeby gdzies sie wybrac ;)

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 18:03
0

aniasz napisał(a):Po przejrzeniu stron kilkudziesięciu gospodarstw, zauważyłam że ceny kształtują się naprawdę różnie: od 25 - 60 zł/os
ale najczęściej to jakieś 40 zł/os, bez wyżywienia
placilismy wtedy 60 zl za osobe, nocleg z pelnym wyzywieniem, rowery za darmo, kajaki, ognisko. a bylo to w Plocicznie pod Elkiem ;) teraz troche podrozalo, ale my bylismy bardzo zadowoleni, jedzenie utkwilo mi mocno w pamieci, nigdzie tak smacznie nie jadlam ;)

ja osobiscie jadac do agroturystyki, nie oczekuje internetu, kortow tenisowych czy w ogole czegos zorganizowanego, chce sie wyciszyc, odpoczac, powdychac swiezego powietrza i posluchac ciszy, przejsc sie przez las i od czasu do czasu pozwiedzac okolice.
mamy dziecko w drodze, wiec mysle ze dla dziecka zyczylabym sobie konika, kury, gesi, jakas bujaczka czy piaskownica, a dla mnie hamak, pies z nami i to juz jest dla mnie sielanka 8)

Odpowiedz
DobraC 2010-06-29 o godz. 17:27
0

Gabingo napisał(a): a kryty basen to juz przesada.
mowilabys cos innego, spedzajac w nim zimowy czas gdy na zewnatrz -20 stopni 8)
ale owszem, standardowe to "gospodarstwo" nie bylo. placilismy chyba 120zl za pokoj ale opcja byla full wypas...

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 17:24
0

Po przejrzeniu stron kilkudziesięciu gospodarstw, zauważyłam że ceny kształtują się naprawdę różnie: od 25 - 60 zł/os
ale najczęściej to jakieś 40 zł/os, bez wyżywienia

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 17:21
0

hmmm, to zalezy co dla kogo znaczy tanio. nie jestem wprawdzie na biezaco,a le 2 lata temu placilismy 65 zl za pokoj z pelnym wyzywieniem i mysle, ze duzo wiecej niz 100 zl nie chcialabym zaplacic, a kryty basen to juz przesada.

Odpowiedz
DobraC 2010-06-29 o godz. 17:19
0

wiemy, wiemy i jesli tego zapalu Wam wystarczy na kolejne dwa lata (w co wierze i czego zycze) - to chetnie do Was przyjedziemy.
bo wlasnie tak wyobrazamy sobie agroturystyke...

a co do inwestycji - coz.. kosztowne, ale juz wiecie dobrze ze bez tego nie wystartujecie...

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 17:15
0

Nie ma się co oszukiwać: my nie mamy dworku, w którym wystarczy pomalować ściany, unowocześnić łazienkę i jest załatwione.

Mamy 7 - pokojowy dom, w którym trzeba z 2 łazienek zrobić 4, przebudować klatkę schodową, poprzestawiać ściany, zmienić umeblowanie, wyprowadzić rodziców do drugiego domu który stoi przy tym samym podwórku, urządzić parking, miejsca do grila, altanki, wyremontować piwniczną (taka niby-piwnica, bo to po prostu bardzo niski parter) kuchnię, itd... roboty jest mnóstwo, dlatego to pewnie potrwa. Cudem byłoby otworzenie tego za rok, dlatego patrząc realistycznie - pewnie będziemy gotowi za dwa lata. Ale już teraz chcemy wiedzieć CO i JAK ma wyglądać, a główne założenie jest takie że i goście, i my będziemy się z tym kramem czuć dobrze.
Moim rodzicom marzy się takie miesjce, do którego goście będą wracać co roku jak do babci na wakacje na wieś. Marzy im się ze na emeryturze będą mieć już swoje zaprzyjaźnione rodziny, dzieciaki które odwiedzają nas co lato, zwierzaki które po wyskoczeniu z samochodu biegną do nich jak do starych znajomych. No wiecie o co chodzi...

Odpowiedz
DobraC 2010-06-29 o godz. 17:06
0

gonick napisał(a):Gabingo napisał(a):
swojsko i tanio lol
Od dawna już w dobrych gospodarstwach agro nie jest tanio ;) ale za to jaki poziom usług...rozmarzyłam się... :lizak:
zgadzam sie. przykladem wspomniane gdzies przeze mnie (niestety juz nieczynne) agrobory. agroturystyka z krytym basenem, paintballem, konikami i wlasnym jeziorem.... 8)

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 17:04
0

Gabingo napisał(a):
swojsko i tanio lol
Od dawna już w dobrych gospodarstwach agro nie jest tanio ;) ale za to jaki poziom usług...rozmarzyłam się... :lizak:

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 16:58
0

ja tez dorzuce swoje odnosnie zwierzaka, bo czesto razem podrozujemy. nasz psiak teriet tybetanski, maly zwierz jest zupelnie nieuciazliwy, od malego jezdzi z nami takie dystanse bez marudzenia czy grymaszenia, wiec sie przyzwyczaila. dla nie wazne jest ze jest z nami, czyli spi z nami w pokoju, czy pod namiotem, nie gryzie, czasem zaszczeka i tyle klopotu z nia. ja szanuje jesli psa gdzies sobie nie zycza, ale czasem taka informacja staje sie powoduje, ze rezygnuje sie z tego czy innego miejsca, bo my nie mamy z kim i nie chcemy tez zostawiac.
czesciej zostawiamy ja jednak u moich rodzicow w Polsce jak jedziemy gdzies w trase, bo Polska to bardzo malo toleracyjny kraj i prawie nigdzie nie mozna isc zjesc, a nie moge jej w aucie zostawiac, bo wsciku dostaje jak jest zamknieta.

dlatego tez czesciej wybieramy Holandie na podroze, bo tam mozna psa wszedzie brac wlacznie z ogolna plaza nad morzem ;)

jedna mysl nurtuje, skoro Twoi rodzice 2 lata beda inwestowac, remontowac, to pewnie drogo bedzie a mnie sie urlop w agroturystyce kojarzy z dwoma slowami : swojsko i tanio lol

Odpowiedz
DobraC 2010-06-29 o godz. 16:42
0

jesli chodzi o zwierzaka to zdecydowanie z wlascicielami w pokoju.
my wozimy ze soba legowisko psa.
no i pamietaj ze dobrze wszystk ustalic wczesniej. bo wolalabym uslyszec ze niestety z psem nie bardzo niz ze mozna a potem sie stresowac.
jesli przyjmujesz rezerwacje osoby z psem to mysle ze dobrze zapyrac co to za pies,czy to suka 8) , zeby ewentualnie wiedziec co powiedziec osobom ktore w tym samym czasie chca przyjechac z dziecmi (bo na przyklad nasza labradorka to arcygrzeczny dzieciecy pies, z rasy co pracuje w dogoterapii) i chca wiedziec czy nie bedzie jakiejs gorznej rasy, albo przyjezdzaja z innym psem (no i wtedy zeby sie nie okazalo ze na spacery bedzie sie chodzic "w kratke"), bo dwa psy moga sie nie polubic...

generalnie - my z psem nie staramy sie byc uciazliwi, sami po nim sprzatamy (choc bylismy w miejscach gdzie wlasciciele powiedzieli ze nie trzeba bo oni to zrobia)

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 16:15
0

Ja bym dorzuciła jeszcze pomysł na jakies zajęcia artystyczne dla młodszych i straszych np lepienie garnków z gliny, czy nawet malowanie w plenerze na sztalugach, warsztaty fotograficzne - trzeba by tylko jakąś artystyczna dusze mieć co by to wszytsko poprowadziła

No i jesli www to koniecznie po niemiecku równiez - Niemcy uwielbiaja nasze gospodarstwa agroturystyczne i nawet brak jeziora im nie przeszkadza - byle krowa była do wydojenia i bociek na dachu lol

W ramach inspiracji wklejam linka to strasznie fajnych agrowczasów - tez daleko od jeziora. Ale wystrój wnetrz mają za to przepiękny :love: . Oni akurat postawili na konie... Młode małzeństwo z miasta ten folwark prowadzi i jakos im sie udaje wiązać koniec z końcem ;)
http://www.mazurskifolwark.pl/?mode=strona-glowna&lang=1

Odpowiedz
AGABORA 2010-06-29 o godz. 15:35
0

Ja bylam ze znajomymi jeden raz w takim gospodarstwie .
W okolicy Suwalk .
Tuz nad jeziorem (z widokiem na nie) ,a w niedalekiej okolicy cale mnostwo innych jezior
Zarcie gotowali gospodarze -pyyycha ,dokladki gratis ;)
Zalatwiali transport do pobliskiej wypozyczalni kajakow ,byly ogniska ,grill ,ogrooomny stol (zadaszony na wypadek deszczu ) sauna .
Dla nas najwieksza atrakcja byla ostatnia noc -przedluzylismy pobyt ,ale okazalo sie ,ze nasze miejsca sa juz zarezerwowane przez niemieckich turystow, wiec zaproponowano nam inna forme noclegu .
Panowie "spali" w stodole ..z kurami (jedna z kur pokochala szczerze naszego kolege (z wzajemnoscia ...ale jak to kazdy wakacyjny romans -nie przetrwal proby czasu i odleglosci)
My natomiast zostalysmy ulokowane uw domu gospodarzy na strychu -tez super!
Dla mnie w takich okolicach -rower to niezbedna sprawa .

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 15:33
0

Dobra, ciarki mi plecach przeszły...

A tak swoją drogą, jak jest z podróżami ze zwierzakiem? Czego wymagałybyście do gospodarstwa w takim przypadku? Czy zawsze jest tak że pies mieszka w pokoju z właścicielami - czy też udostępnia się dla niego np. kojec w innym pomieszczeniu? Podpowiedzcie, bo ja psa co prawda miałam, ale on z nami nie podróżował...

No i jak dziewczyny bez psów, kociaków, itd. zapatrują się na to że obok mieszka ktoś ze "zwierzem"?

Odpowiedz
DobraC 2010-06-29 o godz. 15:20
0

acha - dla ostrzezenia :)
odszukalam.
jak widac - zadowolony klient napedzi klientow, rozczarowany - bedzie trabil...

tutaj strona gospodarstwa, pieeeeeikna
http://www.puszczaromincka.org.pl

a tutaj moja relacja (potem nazywana paszkwilem przez kolejne klony wlascicieli, ale przez ich dzialanie jeszcze bardziej zniechecili klientow...)

Zastanawialam sie czy napisac tego maila ale w sumie dzial podroze ma sluzyc rowniez temu zeby omijac miejsca nieprzyjazne...
Wiec napisze a jak Adamin uzna ze "przekroczylam granice obrony koniecznej" to trudno

Wyjechalismy na majowy weekend pelni zapalu i nadziei na mile spedzony czas. ogladajac strone www gospodarstwa w ktorym mielismy zamieszkac - bylismy zachwyceni. Kontak mailowy z wlascicielem rowniez nie pozostawial cienia watpliwosci ze bedzie super..

trudno o wieksza pomylke...

dojechalismy. teren dookola zupelnie inny niz na www ale coz. zamiast
zagajnika - piaszczysta patelnia z rozkopanymi wadolami..
na lancuchu szarpiacy sie owczarek, drugi w kojcu.. wlasciciel wyszedl -
przywital sie, po czym powiedzial "ooo.... to z pieskiem bedzie problem".
poszedl zamknac owczarka z lancucha do kojca i kazal nam wypuscic psiaka z auta. Nasz psiak jak to psiak - zobaczyla czlowieka -pobiegla sie przywitac.
Tamte psy dostaly amoku a wlasciciel wydarl sie zebysmy zabierali psa...
spojrzelismy po sobie, no coz. nastepnie przyjechali znajomi wlasciciela i
czekalismy az skonczy konwersacje, stojac w pelnym sloncu, na zakurzonym parkingu przy samochodzie.
skonczyl. poszlismy zobaczyc pokoj.. i wszystko byloby pieknie gdyby nie to ze do pokoju wiodly schody po ktorych ja balam sie wejsc. strome, okropnie krete i bez zabezpieczenia. Psica zaparla sie lapami, co wlasciciel skwitowal rzeniem (niewatpliwie byl to smiech ) ze bedzie sie bala i bedziemy ja nosic...
no nic.
weszlismy do pokoju. choc smierdzialo jak piorun wilgocia (nic to, przeciez sie wywietrzy, nie jestesmy wymuskanymi laleczkami) pokoj byl calkiem fajny choc mial wspolny balkon z sasiadami a w oknie ani skrawka firanki czy zaslonki...
wyjrzelismy przez okno (widok na zakurzony parking i miotajace sie po kojcu psy) i stwierdzilismy ze pojdziemy na spacer... wyszlismy, znow cwiczac Bogu ducha winna psice po diabelskich schodach.. Obok domu byl maly staw, zapytalam czy nie bedzie problemu jak pies tam wskoczy. bedzie. wlasnie (wlasnie!) wysypali pol beki wapna bo im sie woda zakwasila.. jezusie, przeciesz nie po to wyjechalam z wawy zeby psa caly czas na smyczy trzymac a jak wytlumaczyc retrieverowi ze woda jest "fuj"...

a wszystko w atmosferze nieprzyjaznej, usilowalam zagadywac a zamiast tego slyszalam miakowate eeeeee tam.... matko jedyna - nie wytrzymalabym tam chwili dluzej. nasz piesmiotal sie na smyczy, wlasciciel smial sie, psy w kojcu dostawaly szalu... i ten wszedobylski kurz...podjelismy decyzje ze wyjezdzamy.
Jak zareagowalibyscie slyszac ze goscie ktorzy dopiero co przyjechali -
rezygnuja? ja choc zapytalabym "dlaczego".... tu jednak padlo "zaliczki nie
zwracamy", odwrocenie sie na piecie i pojscie w tak zwana dluga....

po 15 minutach juz nas tam nie bylo, jechalismy w sina dal i dzieki Bogu ze zdobylismy sie na asertywnosc. trafilismy w cudne miejsce nad brzegiem jeziora..

a teraz szczegoly:
- mialam info od wlasciciela ze piesek to nie problem, ze spokojnie moze
przyjechac
- zadnej informacji o schodach (choc mialam taka np, od pensjonatu na helu ze moze byc problem dla psa z wejsciem) wiec co za klopot poinformowac w czym rzecz
- burkliwosc, nieprzyjaznosc nieslychana, zwazywszy ze mieli na nas zarobic

a dodam ze naprawde wiele do szczescia nam nie potrzeba i ciesza nas nawer
drobiazgi...

a gospodarstwo nazywa sie "ekoturystyka w puszczy rominckiej"
http://www.puszczaromincka.org.pl

jedziecie na wlasna odpowiedzialnosc....

Odpowiedz
DobraC 2010-06-29 o godz. 15:11
0

Aniasz - jesli tylko bedziemy mogli przyjechac z labradorka - to juz macie gosci w pierwszym sezonie, najchetniej pozasezonowych - wiec pytanie, czy rodzice chca to prowadzic jako staly biznes.

z moich doswiadczen (bo glownie kiedys w agroturystyke jezdzilismy).
Wazna jest wspomniana juz opieka wlascicieli. Wybierajac agroturystyke nie oczekujemy anonimowosci hotelu. Pamietam gospodarstwo w Kazimierzu i przegadane noce z gospodarzami... No ale to raczej kwestia obycia :) - pewnie przychodzi z czasem.
Moze powinniscie zainwestowac w male lozeczka dzieciece (chocby dwa, do wypozyczenia?).
Hamak i ksiazki - swietny pomysl.

Co do strony www. Bylam kiedys (godzine... )w agroturystyce, ktorej strona mnie zaczarowala.. A na miejscu okazalo sie ze to PORAZKA TOTALNA....
Strona musi byc ciekawa (z linkami o okolicy blizszej i dalszej) ale PRAWDZIWA. Niby oczywiste ale juz wiem ze nie zawsze...

Pamietam tez ze bardzo sobie chwalilismy pakiet pelego wyzywienia - bo wiedzielismy ze oprocz kosztow pobytu nie wydamy ani zlotowki wiecej ;)

a reszta? dzieczyny juz bardzo duzo wymienily.
I jesli zrealizujecie chocby polowe z tego - to ja chetnie z rodzinka przyjade.. pamietaj zeby dac znac ze juz mozna 8)

Odpowiedz
Gość 2010-06-29 o godz. 15:03
0

Bardzo Wam dziewczyny dziękuję za pomoc :)

Rozmawiamy sporo na ten temat, rodzice planują remont domu i chcą już tak go przebudowywać żeby za rok - dwa można było przyjmować pierwszych gości. Nie mamy złudzeń, roboty jest na początek bardzo dużo, bo przecież z piętrowego 1 - rodzinnego domu trzeba zrobić 4 mini-mieszkania... ale jak się czegoś chce to można!

I myślę że to będzie właśnie taki trochę sielsko - anielski klimat, z jednoczesnym dostępem do nowoczesnych udogodnień dla gości którzy bez cywilizacji (typu internet) żyć nie mogą. Plusem jest to że to jest taka niby-wieś, niby-miasteczko, czyli sam dom jest faktycznie prawie na odludziu, a jednak np. komarów prawie nie ma, w pobliżu jest kilka nieźle zaopatrzonych sklepów, komórki wszystkie działają bez zarzutu, itd.
Będę Was inormować na bieżąco - i oczywiście, dalej zachęcam do wyrażania swoich opinii. Wszystkie są baaaaardzo mile widziane!

Odpowiedz
Aleks24 2010-06-29 o godz. 03:54
0

Ale mi narobiłyście smaczku na takie wakacje :lizak: Aniaszchyba masz już wielu gości, więc bierzcie się do roboty. Ja jestem kolejną ochętną oczywisćie. Mmmm,ale się rozmarzyłam.

Odpowiedz
Corgi 2010-06-29 o godz. 03:04
0

To ja też sobie pomarzę (mogę ?):

- ponieważ wiosenno-letnie Mazury = komary, dobrze byłoby załatwić z gminą odkomarzanie okolicy co jakiś czas (i piszę to baaaardzo poważenie). Dla mnie wielkie, czarne chmury z komarami to powód do natychmiastowej ucieczki z takiego miejsca, tym bardziej wypoczywając z maleńkim dzieckiem. Jest to dla mnie i męża najczęstszy powód wyboru na odpoczynek miejscowości nadmorskich, a nie mazurskich). Nie cierpię komarów !!!!!
- swojskie, pyszne jedzenie. Mleko prosto od krowy, prawdziwa śmietana i masło, domowe szynki i kiełbasy, domowe ciasta, domowe konfitury, pachnące zioła, jajka od kur biegających po podwórku (a przy okazji możliwość pokazanie dziecku jak wygląda krowa, kura, koń, królik - bo tego na pewno nie zobaczy w mieście). Jedzenie nie w wyznaczonych porach, tylko wtedy, kiedy umówię się z gospodarzami (nie cierpię śniadań o godz 8 rano. Na wakacjach chcę się wyspać i śniadania jem o 10 lub 11)
- możliwość skorzystania z kuchni (+ lodówki), żeby sobie albo dziecku coś upichcić, oraz skorzystania z pralki (żeby uprać ubrania dziecka)
- wieczorem kolacja i mały drink przy kominku (jak jest chłodno albo pada deszcz) albo przy ognisku (jak jest ciepły wieczór)
- możliwość wypożyczenia na miejscu książki, aktualnej gazety lub kolorowych czasopism,
- w pokoju duże, wygodne łóżko (ja mam dosyć wysokiego męża i większość łóżek hotelowych to dla niego porażka - nie mieści się na nich, dlatego zawsze jak gdzieś jedziemy, to pierwsze pytanie brzmi: czy łóżka mają ograniczniki/barierki w nogach. Jak mają, to taki pensjonat/hotel odpada na dzień dobry. Może to wydawać się komuś śmieszne, ale spróbujcie spać przez tydzień na łóżku, które kończy się wam pod łydkami wystającą barierką... i zapłaćcie za to ciężką kasę ...),
- pokój koniecznie z łazienką (prysznic) i wc
- wnętrze urządzone w stylu wiejskiej chaty (np drewniane podłogi, ręcznie robione obrusy i dywaniki, biała pościel z koronkowymi wstawkami, suszące się bukiety z ziołami na ścianie itp klimaty). Może dla kogoś to jest kicz, ale ja lubię takie wnętrza.
- spory ogród z trawnikiem, gdzie mogłabym usiąść na kocu albo leżaku, albo gdzie można pograć w piłkę, badmintona (tak to się chyba pisze ???), poleżeć w hamaku,
- sad, żeby móc w każdej chwili pójść na spacer i np zerwać sobie jabłko prosto z jabłoni i zjeść,
- możliwość wypożyczenia rowerów (przydałaby się mapka z okolicą i wskazówkami którędy jechać i gdzie można coś fajnego zwiedzić)
- możliwość zaparkowania samochodu na terenie posesji (na zamkniętym na klucz terenie, żebym mogła na tydzień zapomnieć że mam samochód i nie musieć co chwila sprawdzać, czy jeszcze stoi i czy nikt go nie ukradł).
- okolica pozbawiona uciążliwych sąsiadów (np śmierdzących ferm kurzych, dymiących kominów, wyjących wentylatorów) - tylko szum drzew i śpiew ptaków.
- możliwość skorzystania z internetu (czasem mąż musiałby sprawdzić pocztę) i telefonu stacjonarnego (wiem, ze czasami w niektórych miejscowościach nie ma sieci dla tel komórkowych)
- wzięcie udziału w kursach gotowania, organizowanych przez gospodarzy (np zrobienie prawdziwej wiejskiej baby ziemniaczanej, pierogów, cepelinów, kulebiaka, jakichś typowych lokalnych potraw)

Ale się rozmarzyłam .... :D

Odpowiedz
Misia.m 2010-06-29 o godz. 01:34
0

Jako osoba 11 lat korzystająca z gościnności gospodarstw agroturystycznych nie mogłam nie zabrać tutaj głosu.

Dla mnie
najważniesza jest Atmosfera w domu i życzliwość oraz opiekuńczość ze strony gospodarzy
Na drugim miejscu jest utrzymanie w nienagannej czystości pokoi i łazienek ich praktyczne przygotowanie oraz smaczne ,domowe jedzenie, najlepiej z własnych upraw,ale nie zawsze jest to możliwe.( Zawsze można współpracować tutaj z sąsiadami).
Na trzecim- oferta gospodarstwa, czyli wszelkie atrakcje jakie możecie gościom sami zapewnić, wyprawy ,konie, ognisko czy inne pomysły.

Myślę,że w dzisiejszych czasach obowiązkiem dobrych gospodarzy jest posiadać również dużą wiedzę o zabytkach i ciekawostkach swojej okolicy,udostępnić im na miejscu odpowiednie mapy i przewodniki.

Osobiście traktuję zawsze kwaterę jako bazę noclegowo-wypadową,także z reguły w ciągu dnia mnie nie ma ;)
Ale miejsce do leniuchowania w ogrodzie plus dobra książka- mogłoby mnie mile zachęcić do jedego leniwego popołudnia na kwaterze.

Lubię też jak jest tarasik dla gości.
Im więcej inwencji własnej gospodarzy, tym lepiej,goście to docenią.

Ale....nie zapominajcie o kosztach, trzeba będzie troszkę zainwestować,warto poradzić się w najbliższym Ośrodku Doradztwa Rolniczego, jak to wygląda od strony prawnej, podatkowej.

Najlepiej jest mieć do 5 pokoi dla gości.
Przed Wami inspekcja z Sanepid-u , Straży Pożarnej i różne takie, jeżeli chcecie mieć kategoryzację.
Warto zadbać o członkowstwo w Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej i reklamę....również za granicą.
W razie co ,pisz na priv.
misia.m@poczta.fm

Odpowiedz
Gość 2010-06-27 o godz. 03:32
0

2 lata temu bylismy w gospodarstwie agroturystycznym pod Elkiem. bardzo nam sie podobalo, atuty to naprawde super swieze, smaczne i domowe, woejskie jedzonko, bylismy pod wrazeniem. spacer do lasu, wycieczki rowerowe, ognisko i kielbaski, kajaki, cisza i spokoj :D

Odpowiedz
Gość 2010-06-27 o godz. 02:31
0

2 lata temu bylismy w gospodarstwie agroturystycznym pod Elkiem. bardzo nam sie podobalo, atuty to naprawde super swieze, smaczne i domowe, woejskie jedzonko, bylismy pod wrazeniem. spacer do lasu, wycieczki rowerowe, ognisko i kielbaski, kajaki, cisza i spokoj :D

Odpowiedz
Gość 2010-06-27 o godz. 02:12
0

Aniu jakby co to ja sie pisze :) Brakuje mi fajnych, przytulnych miejsc, gdzie mozna pojechac z dzieckiem :)

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 22:59
0

Też się rozmarzyłam. :D :D

Chociaż na dłuższy weekend pojechać w takie miejsce. :D

Aniu, jakby co, to ja się piszę. :D

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 19:30
0

A tak w związku z wędką ;) - to dobrze byłoby w jakiś pokaźny basen dmuchany czy rozporowy zainwestować.
W tej chwili jest to koszt w okolicach 1 tysiąca złotych - ale atrakcja dla dzieciaków na pewno wielka -
no i wtedy fakt, że do jeziora 10 km juz nie jest tak bolesny dla rodziców tych spragnionych chlapania sie w wodzie maluchów ;)

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 18:47
0

Nabla napisał(a):Jesssu.. ja chce na takie wakacje...

A może w ramach sprzętu jeszcze się wędka znajdzie?
chorercia, co pomysł to lepiej!
znajdzie się, co ma się nie znaleźć :)

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 18:44
0

Jesssu.. ja chce na takie wakacje...

A może w ramach sprzętu jeszcze się wędka znajdzie?

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 18:43
0

Ardabil, jasne że dam znać :)

Jeszcze wpadła mi do głowy: biblioteczka książek (do poczytania na hamaku), no i oczywiście bezprzewodowy internet.

A moja mama zapaliła się na cosobotnie świeżutkie ciasto drożdżowe, z mlekiem (od krowy - dla wielbicieli), serwowane w ogródku...

Odpowiedz
Ardabil 2010-06-26 o godz. 18:06
0

jak dziecko już stabilnie stoi to problemu nie ma, wcześniej to tak trochę niewygodnie, ale wanienka rozwiązuje problem :)

No to całkiem ciekawe zapowiada się to gospodarstwo :)
Jak już wysnujecie wszystkie plany i ruszy to poproszę namiary. Bo ja lubię takie miejsca z dala od wszystkiego :)

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 17:59
0

awangarda w stylu retro napisał(a):aniasz napisał(a):latem dla chętnych nocne wyprawy do lasu,
a dlazcego tez nie zima?

pan g. i koledzy uwazaja to za najwieksza atrakcje zycia

awa, macie z paniem g. zniżkę i i gwarancję na nocną wyprawę jak wszystko dojdzie do skutku lol

Właśnie rozmawiałam z mamą, snujemy już pomysły na to jak przebudować nasz dom żeby był wygodny dla gości. Póki co wychodzi na to że każdy będzie miał do dyspozycji sypialnię i pokoik dzienny, łazienkę (z prysznicem - czy to jest problem przy dzieciakach? oczywiście wanienki plastikowe w takim wariancie to konieczność). Ardabil, znalazłyśmy już też opcję na kuchnię do dyspozycji gości :)

Odpowiedz
Ardabil 2010-06-26 o godz. 17:46
0

dla mnie to jest cudne miejsce i przykład lokalizacji z której do namacalnych atrakcji jest kawałek - bo to prawie koniec swiata, ale za to jaki piękny koniec. Choć nie jest to typowa agroturystyka, bo są przystosowani na przyjmowanie dużych grup.
byliśmy tam na sylwestra rok temu w trzydzieści kilka osób.
http://www.wczasy.com/agrokacprzyk/

Odpowiedz
Ardabil 2010-06-26 o godz. 17:39
0

ze swojego punktu widzenia, jak szukam obecnie kwatery agroturystycznej to zwracam uwagę na możliwość korzystania z kuchni. Wbrew pozorom to ważne udogodnienie. Przy moim alergiku nie ma szans podłączyć się pod pyszne swojskie itp. itd, bo zawsze czegoś w składzie nie będzie mógł jeść. W zeszłym roku wręcz to był wymóg konieczny, bo ja byłam na drakońskiej diecie karmiąc go i tylko możliwość gotowania (nie najpyszniej, ale bezpiecznie dla Wojtka) przesądziła o wyborze miejsca.
Zresztą wszystko zależy od tego, czego oczekujesz. My jeździmy ze znajomymi i dostęp do kuchni (nie jako kuchni gospodarzy, którym się zawraca głowę i za każdym razem pyta czy można, tylko oddzielnej) jest istotny choćby z racji przyjemności jaką nam sprawia spożywanie wspólnie szykowanych śniadanek.
Dobrze byłoby mieć opcję z gotowymi posiłkami jak i z kuchnią dla gości.
albo z możliwością korzystania z lokalnych produktów.

Genaralnie myślę że dobrze jest nadać profil takiej agroturystyce - dla rodzin z małymi dziećmi/ dla osób starszych/ dla bezdzietnych.
Jeśli padnie wybór na rodziny z dziećmi to dobrze mieć na stanie wanienkę, może łóżeczko turystyczne.
No i podstawa to działająca strona www. z dużą ilością zdjęć

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2010-06-26 o godz. 17:32
0

aniasz napisał(a):latem dla chętnych nocne wyprawy do lasu,
a dlazcego tez nie zima?

pan g. i koledzy uwazaja to za najwieksza atrakcje zycia

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 17:29
0

No i pięknie :) wiedziałam że na Was można liczyć!

dla mnie też dobre jedzenie to podstawa, pamiętam jak na przedmiocie "agroturystyka" na uczelni profesor opowiadał nam o gospodarstwie, do którego goście jeździli głównie po to żeby JEŚĆ. Gospodyni podobno genialnie gotowała, nie było nawet wyznaczonych pór posiłków tylko takie "all inclusive" - jedzenie zmieniało się na szwedzkim stole co kilka godzin, można było próbować wszystkiego. Jak o tym pomyślę to mam ciarki na plecach ;)

A wracając do "naszego" gospodarstwa, to myleliśmy też o takich małych udogodnieniach - typu hamak gdzieś pod gruszą, mapki dla gości z wyznaczeniem tras i miejsc gdzie można pojechać, może nawet pouczenie się trochę o miejscach godnych zobaczenia w okolicy i uługa przewodnika po nich, bus dowożący i przywożący gości znad jeziora (np. razem z grillem z którego mogą sobie tam sami korzystać). Co do atrakcji to zimą kuligi, latem dla chętnych nocne wyprawy do lasu, może nawet polowania (mamy zaprzyjaźnione stowarzyszenie), wypad do parku narodowego na oglądanie łosi, 1 - dniowa wycieczka do Wilna, na statki do Augustowa...

kurcze, im więcej o tym myślę - tym bardziej mi się wydaje że pomysł ma sens :)

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 17:28
0

Nabla napisał(a):Np. "Wrzesień z grzybami" - rano wypady pod okiem gospodarza do lasu na grzyby, potem czyszczenie i gotowanie?
A, no i wtedy trzebaby kupić suszarki do grzybów, żeby goście mogli je pozabierać do domu na wigilijne uszka.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2010-06-26 o godz. 17:22
0

Nabla napisał(a):A dla dzieci nauka przyrody w praktyce - jak rodzice lubią dzieci to nie powinno być problemu, żeby zabrać małych gości na spacer i pokazać jak wygląda brzoza a jak dąb i czym się różni kos od wrony Do tego budowanie szałasu, podchody w lesie - całe moje wczesne harcerstwo mi sie przypomina
swietny pomysl!

przypomnialy mi sie moje wlasne wakacje z dziecinstwa i pan lesnik :)

aaaaaaaaaaaaaaaaa i opowiadania przez Tate Trylogii SIENKIEWICZA :lizak:

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 17:18
0

Przyszło mi jeszcze coś do głowy - może jakieś "tematyczne miesiące"? Np. "Wrzesień z grzybami" - rano wypady pod okiem gospodarza do lasu na grzyby, potem czyszczenie i gotowanie? "Jagodowy sierpień" itp.

A dla dzieci nauka przyrody w praktyce - jak rodzice lubią dzieci to nie powinno być problemu, żeby zabrać małych gości na spacer i pokazać jak wygląda brzoza a jak dąb i czym się różni kos od wrony ;) Do tego budowanie szałasu, podchody w lesie - całe moje wczesne harcerstwo mi sie przypomina :D

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 17:11
0

O tak, Nabla dobrze mówi - pyszne swojskie jedzenie musi być. :)

Jeśli będą te rowery, to dobrze by było, żeby do nich można było pożyczyć też fotelik na rower dla dziecka i może kaski? Żeby mieć spokojne sumienie.

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 17:07
0

Awa, dzięki! Właśnie podsunęłaś mi pomysł - może to powinno być np. gospodarstwo nastawione na rodziny z dziećmi? Właśnie zwierzaki do opieki, place zabaw, jakieś rysowanki, tańce, przebieranki i inne rzeczy - takie miejsce gdzie dzieciaki mogą się wybiegać do woli a rodzice sobie odpocząć? Moja mama jest nauczycielką, oboje z tatą uwielbiają dzieci - na pewno mieliby mnóstwo pomysłów i frajdy z opieki nad nimi, a rodzice mogliby w tym czasie nawet sobie nad jeziorem plażować (dowiezieni busikiem, to też pomysł z ostatniej chwili)... Albo organizacja wycieczek edukacyjnych dla rodzin z dziećmi?

Kurcze, coś czuję że będzie milion pomysłów na minutę :)

I proszę o więcej - może zepchniecie mnie na inny tor?

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 17:06
0

Oczekiwałabym prawdziwego jedzenia - nie koniecznie pochodzącego z gospodarstwa, ale kupionych przez gospodarzy wiejskich jajek, śmietany, mleka, koperku z przydomowego ogródka itp. Do tego wyżywienie w tradycyjnym klimacie - z owsianką czy jajecznicą na śniadanie itp. Do tego możliwość zrobienia ogniska.

Jeśli chodzi o odległość to jeśli jest gdzieś kawałek dalej to fajnie by było, jakby gospodarze mieli rowery do wypożyczenia - kilka turystycznych, prostych modeli, żeby podjechać kawałek. Koniecznie możliwość przyjechania z własnym zwierzakiem i wyznaczone miejsce, zeby zaparkowac samochód.

I dla mnie dodatkową atrakcją byłaby mozliwość pomagania gospodarzom w jakiś prostych czynnościach - rozczyszczenie konia, karmienie zwierzaków, nawet pogrzebania w ogródku - takie wakacje u babci. Dla takiego mieszczucha jak ja dżdżownica to już atrakcja, więc pamiętam jak na wszystkich wiejskich wypadach rwałam się do zrywania czereśni, pompowania wody ze studni czy nawet czyszczenia obory ;)

Odpowiedz
Gość 2010-06-26 o godz. 17:05
0

Rowery do wypożyczenia to podstawa. Jakieś nieskomplikowane ;) zwięrzątka też - króliki, kilka kur może - coś, co dziecko może karmić bez obaw, że wzajemnie się skrzywdzą. ;)

Grill, tak jak pisze Awa, też powinien być i przy nim rzecz jasna stoły, krzesła, coś wygodnego do przesiadywania.

Plac zabaw dla dzieci (piaskownica to podstawa, może też baseniki ogrodowe nadmuchiwane) i miejsce do wyprowadzania własnego czworonoga (sprzątane na bieżąco, żeby po całym podwórku się niespodzianki nie walały ;)).

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2010-06-26 o godz. 17:01
0

aniasz napisał(a):Czy też wystarczy że będzie miał spokój, ciszę, świeże powietrze, dobre jedzenie, fajnych gospodarzy, może konika i plac zabaw dla dziecka - a do atrakcji jak zechce to dojedzie?
gdyby jezioro bylo blisko to to by wystraczylo.

a w takiej sytuacji jak u Twoich Rodzicow to pomyslabym o jakis atrakacjach badz udogodnieniach.
czyms co oslodziloby te 10 km do jeziora i odrozniloby gospodarstow od innych.
np:
- opieka nad zwierztami dla dzieci
- domowe jedzenie/ domowe przetwory/chleb na
lisciu
- nauka pieczenia chleba itp
- nauka tanca

a poza tyn:
- mozliwosc przyjazdu ze zwierzeciem
- rowery do wypozyczenia
- lezaki/maty na plaze
- grill kilkoma miejscami do jedzenia

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie