Quantcast
  • Gość odsłony: 1507

    Debiut na placu zabaw-jak przetrwać w piaskownicy

    Wczoraj zadebiutowalismy na placu zabaw w pobliskim parku. Dziecko zachwycone ale ja musze się jeszcze sporo nauczyć.
    Po pierwsze opuszczania placu boju bez wywoływania łez rozpaczy u mojego synka po drugie cierpliwości wobec cudzych dzieci a raczej ich rodziców. Oczywiście wpatrzona w swojego jedynaka w innych dzieciach widziałam same stare konie do tego niezbyt grzeczne. Przeraziła mnie walka, jaka panuje w piaskownicy. Koleżanka z dwójką dzieci jako jedyna przyniosła jakiś sprzęt typu łopatka grabki sitko wiaderko i jakies foremki ale bawiły się tym wszystkie dzieciaki tylko nie jej własne bo wręcz wyrwano im to z rąk. Mojemu dziecku tez było cięzko zabrać zdobytą łopatke ale chociaz próbowałam zając go czymś innym, żeby niespełna dwuletni właściciel mógł się nia troche pobawić natomiast inne mamy wogóle nie reagują a nieraz wręcz podpuszczają, zeby dziecko wzięło sobie jeszcze wiaderko i porobiło babeczki...
    Ja rozumiem, że od maleńkości trzeba uczyć pociechy współpracy w grupie ale chyba sama jestem bardziej zaborcza niż mój syn.Z trudem przychodzi mi pocieszanie go,gdy ktos siłą wyrwał mu zabawkę: "Piotrusiu daj się pobawić chłopczykowi". Chyba narazie zacznę odwiedzac takie miejsca poza godzinami szczytu bo pewnie taki maluszek tylko przeszkadza w zabawie innym. A i moich nerwów szkoda, że te "stare konie" -trzylatki ;) stratują mi dziecko. Z drugiej jednak strony izolowanie go od dzieci tez nie ma sensu bo chyba o wiele więcej można się nauczyc od drugiego dziecka niz od dorosłych. Tak przyszłościowo zapytam czy wypada obsztorcować cudze dziecko, żeby oddało naszemu łopatkę czy lepiej ugryźć sie w język i czekac na dalszy rozwój wypadków? Podejrzewam, że to wyzsza szkoła dyplomacji bo narażenie sie grupce mam może skazac nas na banicję.

    Odpowiedzi (10)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-09-11, 08:00:13
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Agnieszka Kruk 2009-09-11 o godz. 08:00
0

Melba napisał(a):Agnieszka, Ty nawet nie wiesz, jaka po piasku jest piękna kooopa ;)
lol
Melba, fakt nie pomyślałam o tym, dzięki za dokształcenie :)

Odpowiedz
Agnieszka Kruk 2009-09-11 o godz. 07:16
0

Isia napisał(a):Tak przyszłościowo zapytam czy wypada obsztorcować cudze dziecko, żeby oddało naszemu łopatkę czy lepiej ugryźć sie w język i czekac na dalszy rozwój wypadków? Podejrzewam, że to wyzsza szkoła dyplomacji bo narażenie sie grupce mam może skazac nas na banicję.
Isia,
ja zwracam uwagę starszym dzieciom jeśli próbują zrobić krzywdę, zasypać oczy piaskiem lub zabrać zabawkę Beniowi, tłumaczę im, że jest młodszy.
Kiedyś w basenie z piłkami czterolatek złapał mojego półtorarocznego synka za szyję i przewrócił go :o :o :o zareagowałam natychmiast grożąc palcem temu chłopcu i podnosząc głos, a w środku cała się trząsłam :( Potem ten maluch próbował jeszcze Bena zrzucić ze schodów na zjeżdżalnię wtedy też coś powiedziałam i dziecko wyszło z placu zabaw.
Zauważyłam, że często mamy wychodzą na spacer ze swoimi pociechami żeby sobie pogadać z koleżankami. Nie interesują się dziećmi, dlatego też nie widzą co dzieci robią (kiedyś 2-letnia dziewczynka jadła łyżkami piasek a mama była zafascynowana rozmową ).

Odpowiedz
mamrocia_bem 2009-09-10 o godz. 10:50
0

Melba napisał(a):Mamrociu, jeśli uważasz, że "ciekawe zakończenie" to jest przemoc wobec innego dziecka, to nie dogadamy się i nie ma po co ciagnąć takiej rozmowy.

:o :o

Odnosze wrażenie że sie nie zrozumiałysmy. I faktycznie nie bede juz tego komentowac bo wyniknie jeszcze wiecej nieporozumień. a naprawde nie mam juz siły o tej godzinie na rozpisywanie sie. Padam z nóg.

Melba napisał(a):Nie wiem, dlaczego ochronienie swojego dziecka + ewentualnie zwrócenie uwagi rodzicowi agresora to coś niewystarczającego.
Oszem. Wystraczy. Nie pisze że nie wystraczy.

Melba napisał(a):Nie wiem, po co odwet na dziecku...i powiem Ci, że to mnie przeraża. Staram się wychowywać swoją córkę najlepiej, jak umiem, interweniować - ale wiem też, że nie będę przy niej zawsze - czasem zagapię się, czegoś nie zauważę....a ona jest tylko dzieckiem....
dokładnie....

Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie

Czy w przypadku uderzania Idy raz po raz przez inne starsze dziecko (dotkliwie) pomimo zwócenia mu uwagi nie odciagniesz takiego łobuza za reke albo ucho na bok ????????? O, to u mnie oznacza wąłsnie sytuacje extremalną o której pisałam.

Melba napisał(a):Nie wiem, jak poczułabyś się jako matka, gdyby Twoje dziecko przyłożyło komuś łopatką - bo dzieci czasem tak robią - a jakiś dorosły przyłożył jej? Dla mnie to straszne :o :o :o

Nie zrozumiałysmy sie zupełnie. Ja sobie, Ty sobie.

Nie nie odpuszcze musze to wyklarować.
Nasz chłopczyk na skuterku był trzylatkiem. Moja Zuza roczek i 2 mce.
Nie wiem o jakiej sytuacji czy sytuacjach myslisz Ty ale ja o tej konkretnej.

W przypadku "waszego " chłopca obawiam sie że nie mogłabym na to spokojnie patrzec jak z uporem maniaka sypie komus na głowe piach.
Ale sypaniem piachem to nie tragedia, zdarza sie i nie jest tym czym jest najechanie na dziecko skuterem.

Tu nadal pisze i mysle o sytuacji opisywanej przeze mnie .

Moze jest Tobie trudno zrozumiec co chce przekazac ale jest to tylko internet. Kazdy interprestuje wypowiedx samodzielnie nie majac kontaktu z przedmówca na zywo.

KOńcze bo uwazam ze napisałam juz wszystko. Na wiecej juz nie ma siły ide jeszcze pocztac cos w innych działą i szykuje sie do spania.

Dodam jeszcze że nie jestem potworem, choc moze ostatnio troche potwornie wygladam.........

MIłej nocy.

:o lol

Poprawiam cytaty- Monia

Odpowiedz
mamrocia_bem 2009-09-10 o godz. 10:22
0

wyszło mi to strasznie nieczytelnie. Trudno bedziesie połapac.

Odpowiedz
mamrocia_bem 2009-09-10 o godz. 10:19
0

Melba napisał(a):mamrocia_bem napisał(a):Ciekawe o czym myslisz?
O tym:

mamrocia_bem napisał(a):Jednak gdyby tak chowane dziecko zrobiło krzywde Zuzce to wytargałabym je za ucho zupełnie bez stresu.
Tak powd warunkiem że moje uwagi w kierunku dziecka nie przyniosły by rezultatu ... w takim wypadku nawet mama mogła by usłyszec kilka uwag
ale to w sytuacji extremalnej a jakby zareagowała nieodpowiednio to kto wie.... mogło by byc ciekawie.
Poczatki naszych palcy zabaw były nieciekawe, Opisywałam to na babach i jeśli czytałas mój watek to zapewne wiesz o czym teraz pisze. A takż ejakie emocje wtedy mna kierowały.

Raz nawet chłopiec najexdzał na Zuzie skuterkiem ( najmłodsza tam była) i jeszcze nie chodziła dobrze po roztapiajacym sie sniegu i czasami robiła klap na pupe, tak go to wkurzało ze chcial ja przejechac. A mama nic . Nie wiedziałam jak mam zareagowac wiec szybko podbiegłam i podniosłam moje płaczace z przerażenia i żalu dziecko. Odeszłam.

I załuje ż etylko na tym sie skończyło. Obiecałam sobie ze wiecej na to nie pozwole.

mamrocia_bem napisał(a):Nigdy nie zwróciłas uwagi zadnemu dziecku że tego czy tamtego nie wolno robic?
Melba napisał(a):Nigdy nie pomyślałam o tym, że można na czyjeś dziecko podnieść rękę.
Przemoc wobec dziecka to nie jest to samo, co zwrócenie uwagi, o które pytasz.
Podnieśc reke to uderzyć ja mam na mysli raczej odciągniecie takiego rozrabiaki lub złapanie za ucho i tym samamym skarcenie i powiem że w zasadzie nie intersowao by mnie co mam mi do powiedzenia rodzić takiego dziecka. Ma prawo sie wygadać.
Melba napisał(a):Na placu zabaw, na który chodzimy jest bardzo agresywny chłopiec - ewidentnie ofiara bezstresowego wychowania szurniętej mamusi. To dziecko jest biedne - dzieci nie chcą się z nim bawić - bije, szarpie, wrzeszczy, zabiera zabawki - a jego matka nie reaguje. Dzieci się od niego odsuwają a on jest z tego powodu jeszcze agresywniejszy :( Żal mi go, to nie jego wina :(
Chyba bym nie dąła rady na to patrzeć. Wspólczuje Tobie bardzo. Tępota opisywanej przez Ciebie mamy mnie przeraza.

Melba napisał(a):Pierwsze z nim spotkanie zakończyło się próbą skopania po głowie mojej 10 miesięcznej wówczas córeczki, która siedziała na huśtawce. Chłopiec miał około 3 lat. Jego mama, stojąca obok - wybuchnęła śmiechem. Wtedy zareagowałam ja - zagrodziłam mu drogę do mojego dziecka, bardzo ostro go ofuknęłam, że nie wolno - i to pomogło. Oczywiście wyobrażam sobie OBRONIENIE swojego dziecka - ale nie ODWET!!!!!
Całe szczęśćie ze próbą... bo nie wiem Melba czy spokojnie byś na to patrzyła i nie zreagowała bo ja napewno w przypadku uderzenia dotkliwego mojego dziecka zareagowałabym bardzo ostro.
W rzeczy samej mamusia tez mogłaby oberwac jesli nie zauwazyłabym zadnej skruchy i zadnego przepraszam.
Na tekie rzeczy reaguje bardzo nerwowo.

Poprawiłam cytaty - Monia

Odpowiedz
Reklama
Alma_ 2009-09-10 o godz. 09:55
0

mamrocia_bem napisał(a):Jednak gdyby tak chowane dziecko zrobiło krzywde Zuzce to wytargałabym je za ucho zupełnie bez stresu.
"Zwrócenie uwagi" to chyba jednak coś innego niż "wytarganie za ucho"

Odpowiedz
mamrocia_bem 2009-09-10 o godz. 09:48
0

Melba napisał(a):Mamrociu, przepraszam, Ty chyba żartujesz? :o
Ciekawe o czym myslisz?

Nie, jestem najzupełniej powazna. Ale chetnie rozwinę temat.

Nigdy nie zwróciłas uwagi zadnemu dziecku że tego czy tamtego nie wolno robic?

Odpowiedz
Gość 2009-09-10 o godz. 09:42
0

Ty chyba żartujesz? :o

Odpowiedz
mamrocia_bem 2009-09-10 o godz. 09:40
0

U nas lol w piaskownicy panuje zasada że każde dziecko przynosi zabawki które sa rozsypane po pisakownicy. Dzieci sie bawia, czasami spieraja o nie, ale tragedii nie ma.

Isiu ja tez miałam problemy ze zrozumieniem niktórych mam czy babć, a teraz jak musze to robie głosne uwagi dziecku. Chyba 2 razy mi sie zdarzyło.

Zuzka nauczyła sie juz dbac o swoje "interesy". Peter tez sie nauczy.

Zwykle zabieram kubełek łopatke grabki foremke jakąś i jakis samochodzik którym de facto Zuzuanna i tak sie nie bawi bo zwykle i nteresuja ja zabawki innych dzieci.
Dodam ż ejest najmłodsza w grupie zazwyczaj a poczatki były trudne . Ona obserowowała a ja sie denerwowoałam o nią.

Niestety sa i takie mamusie które swoim dzieciom nie robia uwag i wychowuja bezstresowo. Jednak gdyby tak chowane dziecko zrobiło krzywde Zuzce to wytargałabym je za ucho zupełnie bez stresu.

Pozdrawiam

Kasia

Odpowiedz
asia_asica 2009-09-09 o godz. 23:43
0

Życzę dużo cierpliwości. Ja musiałam sobie kiedyś przygryzać język żeby nie ochrzanić grupki dzieci, które wyganiały moją wtedy trzyletnią córkę z karuzeli. Rodzice siedzieli sobie na ławeczce, pili piwko i nie reagowali Trzeba się na takie sytuacje niestety uodpornić bo dzieci w piaskownicach jak wiadomo bywają różne, rodzice niestety też. Nie do każdego trafia grzeczne upomnienie, dlatego ja staram się raczej od niego powstrzymywać - chyba, że sytuacja ewidentnie tego wymaga. Ostatnio np. zwróciłam uwagę chłopcu, który dla zabawy sypał piasek na głowę mojemu dziecku.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie