Quantcast
  • caradura odsłony: 10419

    Mój chłopak jest nieporadny, czy warto z nim być?

    Jestem ze swoim jeszcze-nie-mężem ponad 2 lata. Wszystko jest naprawdę super, jest nam ze sobą dobrze, On jest moim najlepszym przyjacielem, zawsze mnie wspiera, jest moją podporą i opiekunem, świetnie się razem bawimy i dobrze rozumiemy. Ale zawsze chciałam, żeby to mój mężczyzna był krok przede mną, był obrotny i zaradny (dlatego też zawsze wiązałam się ze starszymi) i mnie motywował (ponieważ jestem strasznie leniwa), tymczasem w tym związku to ja ciągnę Go za sobą, jak On sam mówi, jestem motorkiem, który Go napędza. Czasami taki układ był mi bardzo na rękę, to ja byłam ta mądrzejsza, to ja dominowałam i w ważniejszych sprawach było po mojemu. Jednak męczyły mnie czasem różne wątpliwości, związane z jego nieporadnością zawodową, brakiem ambicji, chęci kształcenia się.Całkiem niedawno poznałam pewnego chłopaka. Tak naprawdę przegadaliśmy tylko kilka godzin, więc nie mogę o nim za wiele powiedzieć. Wiem, że ma to, czego brakuje mojemu jeszcze-nie-mężowi (czyli jest oczytany, obyty, zaradny, poważnie podchodzi do przyszłości i w ciągu tych kilku godzin potrafił sprawić, że zaczęło mi się chcieć), ale nie wiem, czy ma też to, co mój jeszcze-nie-mąż ma i co ja cenię. Tak czy siak, zadurzyłam się (choć zdaję sobie sprawę, że on nie jest zainteresowany rozbijaniem jakichkolwiek związków).I nie chodzi mi o żadne rady, bo zrobię to, co podpowie mi serce. Chciałabym tylko wiedzieć, czy mam rację sądząc, że to chyba tak naprawdę nie jest prawdziwa miłość, skoro zainteresowałam się innym facetem i myślałam nawet o możliwości pogłębienia znajomości, czy może jednak i tym kochającym coś takiego się niestety zdarza. Bo myślę, że jeśli zerwę kontakt z tym drugim, to wreszcie wszystko wróci do normy, ale czy to nie będzie tylko zagłuszanie czegoś? Czy taka sytuacja się nie powtórzy? Czy może to normalne, że czasem zdarzają się taie kryzysy, ale później wszystko się układa i takie sytuacje nie mają już miejsca?Miłość jest chyba dla mnie za trudna. Czuję się, jak szczeniara.

    Odpowiedzi (22)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-07-06, 07:35:13
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
PoCaHoNtAz 2013-07-06 o godz. 07:35
0

sylwiawLBN napisał(a):Mysle ze latwiej jest nauczyc czlowieka pracowac,myslec konsekwentnie niz zabronic mu tego robic.
Bez dwoch zdan.

Ja tez uwazam, ze zwiazku nie ma co utrzymywac na sile z zadnych wzgledow. Napatrzylam sie na takie zwiazki i na zwiazek moich rodzicow - porazka i zawsze cierpia na tym dzieci jesli sa. Wiem po sobie. Jesli mi by nie wyszlo, nie ukladaloby sie w zwiazku, byloby fatalnie jednym slowem rozwiodlabym sie nawet jesli mialabym dzieci. Nie chcialabym, aby moje dzieciaki patrzyly kiedys na to co robie tak samo, jak ja patrze z siostra na moich rodzicow. Nigdy nie bedzie Nami wiezi, a ja takiego domu dzieciom nie chce stworzyc jaki stworzyli mi moi rodzice.
A zauroczenie hmm... Mysle, ze jest to duza motywacja to przerwania "chorego zwiazku".
Ja jeden taki juz przerwalam i znam tez osoby, ktore dzieki milosci nowej postanowily zakonczyc chore zwiazki. Wyszlo to im na dobre na pewno.

Odpowiedz
sylwiawlbn 2013-07-06 o godz. 07:34
0

MI sie wydaje ze Twoj dotychcczasowy chlopak sie juz nie zmieni.Wiem to po sobie bo moj P przed slubem byl zaradny,lubil dominowac,czul i czuje sie jak typowy samiec ktorego obowiazkiem jest tylko zrabianie pieniedzy,a zone ma sie tylko do sprzatania i gotowania.Przed slubem nie wiedzialam ze jego wizje takie wlasnie sa.BA nawet mi sie podobalo ze zawsze bede mogla na niego liczyc i zawsze bedzie odemnie madrzejszy byl taki meski i wogole.A teraz bedac 2 lata po slubie i tworzeniu tego jego samczego zwiazku tesknie za tym zeby byl taki...taki troche bardziej wyrozumialszy.TAki ze w ktorys sobotni wieczor to on zaproponuje zebysmy gdzies razem wyszli...zeby choc przez 5 minut nie rozmawial i nie myslal o pracy.Zeby mnie wreszcie zuwarzyl i liczyl sie tez z moimi potrzebami. Wszak chlopa da sie tez wychowac ale niekoniecznie wszystkich. Mysle ze latwiej jest nauczyc czlowieka pracowac,myslec konsekwentnie niz zabronic mu tego robic.

Odpowiedz
caradura 2013-07-06 o godz. 07:31
0

anioł, widzisz, jakie życie jest przewrotne

Odpowiedz
Elunia_K 2013-07-06 o godz. 07:29
0

a ja chciałam powiedzieć,ze takie chwilowe zauroczenia się zdarzają i one mogą wynikać z tego,że np. kobieta chce poflirtować,bo brak jej tego w związku.
Ja osobiście trzymam się tylko mojego faceta i tyle, wszystko robie z myśla o nim :D dobrze nam razem i wiemy na 100%,że dla siebie jestesmy stworzeni. Ufamy sobie bez granicznie i to jest najważniejsze i staramy się nie popadać w rutyne,bo to bardzo rujnuje :(

Odpowiedz
KINDZIA100 2013-07-03 o godz. 20:56
0

edzik napisał(a)::D eriv ja wzięłam rozwód po 9 latach małżeństwa i wiem że dobrze zrobilam chociaż mieliśmy dziecko,dzisiaj mam nowego męża i niedługo powiększy nam się rodzina. do związku trzeba dorosnąć i nie pakować się na siłę w małżeństwo czy dzieci.jeżeli nie czujesz już tego co kiedyś to może wasze uczucie się wypaliło?! całe życie przed tobą a bycie z kimś na siłę czy z przyzwyczajenia to "porażka" pamiętaj że to tobie ma być dobrze a nie komuś! :D pozdrawiam
nic dodac nic ujac............wiem dobrze,za dobrze

Odpowiedz
Reklama
caradura 2013-06-14 o godz. 16:02
0

bardzo mądre to przysłowie.

u mnie, u nas już wszystko dobrze. nawet bardzo dobrze.
to było tylko chwilowe zauroczenie. poznałam tego chłopaka lepiej i zmieniłam o nim zupełnie zdanie. owszem, jest inteligentny, obyty, rozsądny, dojrzały i ... potwornie nudny.

mój jeszcze-nie-mąż o wszystkim się dowiedział, ode mnie oczywiście. walczył o mnie i nasz związek. prawie przegrał, ale w porę się opamiętałam. na szczęście.

jest tyle rzeczy, które chciałabym w nim zmienić. ale nawet jeśli mi się to nie uda, jeśli jemu się nie uda, chcę być przy nim.

cieszę się, że stało się to, co się stało. wiele rzeczy sobie uświadomiłam.

Odpowiedz
aga-wrocek 2013-06-04 o godz. 05:07
0

Uczucia trzeba uczyć się przez cały czas trwania związku. Wzajemne zrozumienie w najtrudniejszych momentach sąt jak egzamin na wspólnej drodze. Nic nie trwa wiecznie, a o uczucie ciągle trzeba walczyć i je pilęgnować, jeśli robią to obie strony to wtedy to trwa i trwa. Takie jest moje zdanie, a takie błyskotliwe osoby płci przciwnej to takie diabełki, które mieszają i nie wolno dać im się zwieźć. Co innego gdy obie strony totalnie nie widzą przyszłości w związku. A i jest takie chińskie przysłowie, które mówi że we wszytkim co dobre jest odrobina zła i w tym co złe jest kropla dobra. Tylko sztuką jest wychwytywać te właściwe.

Odpowiedz
malgosiabjarki 2013-05-12 o godz. 14:05
0

No wlasnie co wtedy... zwlaszcza np jak jest dziecko ??

Odpowiedz
miu miu 2013-05-12 o godz. 14:01
0

dobre pytanie
ja juz wiem co robic
zostawic

czasem musi sie stac cos co jest dla nas jak kubeł zimnej wody na głowe
mi ostatnio taki wylano na łeb
i tez nie wiem co robic i sie boje ale wiem jedno nie będe w tym trwać
ile mozna...

Odpowiedz
Martyna188 2013-05-12 o godz. 13:48
0

a jezeli nie jestem co wtedy :(

Odpowiedz
Reklama
miu miu 2013-05-12 o godz. 11:59
0

mysle ze wątpliwosci nie biorą sie znikąd
wystarczy zadac sobie proste pytanie:"czy jestem szcześliwa?" i szczerze sobie na nie odpowiedzieć

Odpowiedz
Martyna188 2013-05-12 o godz. 07:01
0

dzieki kiki za dobre slowa
wiesz tak sobie calyczas mysle ze to chyba zauroczenie ta druga osoba i nic by z tego nie bylo wiec nie bede sie w to pakowala tylko walczyla o swoje malzenstwo chocby dla malej

Odpowiedz
Gość 2013-05-12 o godz. 06:34
0

Milosc niestety to nie stala arytmetyczna i moze sie niestety wypalic... poza tym w kazdym zwiazku bywaja lepsze i gorsze chwile... kryzysy to najwieksza proba dla malzenstwa/zwiazku i jesli wtedy ktos sie pojawia na horyzoncie to wiadomo - powiew swiezosci i nowosci moze zrobic swoje. Wazne moim zdaniem jest zeby umiec odroznic czy faktycznie tamte uczucia to juz przeszlosc i koniec zwiazku czy tylko chwilowy kryzys i fascynacja , zauroczenie kims innym... nie jest to latwe jednak...

martyna porozmawiaj z mezem, moze on czuje podobnie, moze razem znajdziecie jakies rozwiazanie, albo dacie sobie czas na przemyslenie tego wszystkiego i znalezienie wspolnej lub odzielnej przyszlosci, nie mow mu od razu ze juz do niego nic nie czujesz ale ze martwisz sie o wasz zwiazek... wiem ze trudno takie dyskusje prowadzic kiedy akurat kryzys trwa, ale moze warto zawalczyc o to malzenstwo, przecziez macie razem dzidzie...

Odpowiedz
Martyna188 2013-05-12 o godz. 02:27
0

fajnie ze ktos zalozyl taki temat bo mnie tez cos oststnio takiego dopadlo
poprostu nic albo mi sie tylko tak wydaje nie czuje do swojego meza jest ktos inny z ktorym fajnie mi sie gada i wogole jakos inaczej sie czuje przy nim
powiedzcie mi czy milosc moze sie wypalic po prawie dwoch latach malzenstwa i co ja mam robic

powiem jeszcze ze z mezem sie nie dogaduje calyczas sa klotnie i wogole jestem bezradna:(

Odpowiedz
caradura 2013-05-08 o godz. 18:10
0

z tym wyjątkiem że mój przyszły-mąż jest pracowity
mój jeszcze-nie-mąż też jest pracowity, nawet bardzo. raczej chodziło mi o to, że jego zajęcia są, powiedzmy, średnio ambitne (jak dla mnie).

ale tylko przy moim cichym przyszłym-męzu czuję się w 100% sobą, ze swoją głupotą i gafami i myślami nie tak jak trzeba, nie kryguję się i nie obawiam że zupa będzie za słona i odejdzie
właściwie to też tak mam.

Nie wiem jak Ty, ale ja przy takich "gościach" staram się wyrosnąc ponad swoją miarę
chyba nawet nie wiesz Livvia, jak ja cię rozumiem. to są moje myśli ubrane w twoje słowa. i może faktycznie masz rację, może to miejsce, w którym można być do końca sobą jest najważniejsze ...

Odpowiedz
Gość 2013-05-08 o godz. 17:31
0

Miałam myśli podobne do Twoich (z tym wyjątkiem że mój przyszły-mąż jest pracowity, choć nie wzbije się wysoko w karierze zawodowej) zawsze ja muszę być silna, choć.... najbardziej pragnę być małą bezbronną istotką którą się zapokiekuje.
Bierzemy ślub we wrześniu - widać po tym że się zdecydowałam. Dlaczego? bo mogłabym mieć pięknych i elokwentnych... ale tylko przy moim cichym przyszłym-męzu czuję się w 100% sobą, ze swoją głupotą i gafami i myślami nie tak jak trzeba, nie kryguję się i nie obawiam że zupa będzie za słona i odejdzie... tego wszystkiego nie da mi piękny i elokwentny. Owszem da mi rozrywkę, da zabawę i poczucie że tchu mi zabraknie, zacznę żyć na pelnych obrotach niesiona na fali i... zapomną kim jestem.. Nie wiem jak Ty, ale ja przy takich "gościach" staram się wyrosnąc ponad swoją miarę - i dobrze bo to motywuje, ale wówczas znika miejsce na ziemi gdzie do końca moge być sobą. A tak z moim przyszłym- meżem tworzymy dla siebie azyl, bezludną wyspę gdzie możemy wypocząć w swoich ramionach :D
Wiem że przy NIM (i nikim innym) jestem SOBĄ - dla mnie to miłość i pewność że z nim chcę żyć

nie wiem czy coś Ci pomogłam, ale mam nadzieję.......

PS powoli dochodze do wniosku że musimy byc silne - bo... zwolniłysmy z tego obowiązku mężczyznę... może go powolutku "odzwyczaję" od bycia w cieniu i zrobi się bodygardem

Odpowiedz
Gość 2013-05-08 o godz. 17:02
0

ja powiem krotko: jesli ktos inny cie zainteresowal, to faktycznie temu ktory jest przy tobie czegos brakuje... boje sie ze ten ktos nie daje ci szczescia takiego o jakim marzysz

Odpowiedz
Gość 2013-05-07 o godz. 08:54
0

:D eriv ja wzięłam rozwód po 9 latach małżeństwa i wiem że dobrze zrobilam chociaż mieliśmy dziecko,dzisiaj mam nowego męża i niedługo powiększy nam się rodzina. do związku trzeba dorosnąć i nie pakować się na siłę w małżeństwo czy dzieci.jeżeli nie czujesz już tego co kiedyś to może wasze uczucie się wypaliło?! całe życie przed tobą a bycie z kimś na siłę czy z przyzwyczajenia to "porażka" pamiętaj że to tobie ma być dobrze a nie komuś! :D pozdrawiam

Odpowiedz
monia:) 2013-05-07 o godz. 04:35
0

eriv napisał(a):.............

Czy może to normalne, że czasem zdarzają się taie kryzysy, ale później wszystko się układa i takie sytuacje nie mają już miejsca?

myśle że to pytanie retoryczne 8)

Miłość jest chyba dla mnie za trudna. Czuję się, jak szczeniara.
a kto powiedział że miłośc jest łatwa????

Odpowiedz
monia:) 2013-05-07 o godz. 04:33
0

barbarosa napisał(a):no cóż
moje zdanie jest takie ze jesli ten pierwszy jest strzałem w 10
to za drugim sie nie rozglądam
mysle ze zdrady biorą sie z braku(czegoś na czym nam zależy)
jesli przez bardzo długi czas czegos nam w związku brakuje i widzimy ze to sie raczej nie zmieni lub partner jest niereformowalny to zaczynamy....najpierw myśleć....potem mysli mogą przejsć w czyny
tak to juz jest kazde działanie poprzedzają mysli mniej lub brdziej świadome nie robimy niczego tak ni z gruszki ni z pietruszki musimy miec jakiś silny motyw do działania i czesto to jest ten brak...
jesli przykładowo nasz facet jest nieczuły nie przytula a nam na tym ogromnie zalezy to pomimo lojalnosci jesli spotkamy na swojej drodze takiego który bedzie czuły i gotów dac nam to wszystko czego tak bardzo nam było brak to dam sobie głowe uciąć ze 9 na 10 kobiet pójdzie na to bo w koncu zostaną zaspokojone potrzeby czułosci
ta 1 na 10 nie zrobi tego bo została tak wychowana....ze nie wypada....bo nie ma odwagi....trzeba wiedzieć co jest wazne w zyciu dla nas samych

mysle ze na to pytanie mozesz odpowiedziec sobie jedynie ty sama bo tylko ty wiesz tak naprawde co teraz czujesz
ale zastanów sie porzadnie zeby potem nie było"wymienił stryjek siekierke na kijek"
pozdrawiam
mądre słowa barbarosa

Odpowiedz
miu miu 2013-05-07 o godz. 01:20
0

no cóż
moje zdanie jest takie ze jesli ten pierwszy jest strzałem w 10
to za drugim sie nie rozglądam
mysle ze zdrady biorą sie z braku(czegoś na czym nam zależy)
jesli przez bardzo długi czas czegos nam w związku brakuje i widzimy ze to sie raczej nie zmieni lub partner jest niereformowalny to zaczynamy....najpierw myśleć....potem mysli mogą przejsć w czyny
tak to juz jest kazde działanie poprzedzają mysli mniej lub brdziej świadome nie robimy niczego tak ni z gruszki ni z pietruszki musimy miec jakiś silny motyw do działania i czesto to jest ten brak...
jesli przykładowo nasz facet jest nieczuły nie przytula a nam na tym ogromnie zalezy to pomimo lojalnosci jesli spotkamy na swojej drodze takiego który bedzie czuły i gotów dac nam to wszystko czego tak bardzo nam było brak to dam sobie głowe uciąć ze 9 na 10 kobiet pójdzie na to bo w koncu zostaną zaspokojone potrzeby czułosci
ta 1 na 10 nie zrobi tego bo została tak wychowana....ze nie wypada....bo nie ma odwagi....trzeba wiedzieć co jest wazne w zyciu dla nas samych

mysle ze na to pytanie mozesz odpowiedziec sobie jedynie ty sama bo tylko ty wiesz tak naprawde co teraz czujesz
ale zastanów sie porzadnie zeby potem nie było"wymienił stryjek siekierke na kijek"
pozdrawiam

Odpowiedz
marta27 2013-05-06 o godz. 22:49
0

dobrze pamietam temat, ktory zalozylas wczesnij - ten o roznicy w wyksztalceniu. czytajac tam Twoje wypowiedzi wydawalo mi sie, ze czegs Ci brakuje w zwiazku, czegos, co nie do konca potrafisz nazwac czy okreslic... teraz inny chlopak, zauroczenie.

usiadz sobie i przemysl wszystko jeszcze raz (pewnie po raz tysieczny ) bo mocno sie miotasz... nie wiem, czy jestes nieszczesliwa - pewnie nie, ale Twoje wypowiedzi przypominaja mi moje wlasne watpliwosci sprzed dobrych kilku lat. byly podobne. zerwalam z chlopakiem po 7 latach wspolnego bycia razem. nie zaluje.

moze odpocznij od niego - co ma byc to bedzie - jak jestescie sobie pisani to wrocicie do siebie.
podejrzewam, ze moja wypowiedz nie bedzie zbyt popularna... zajrzyj do poprzedniego tematu, dziewczyny napisaly mnostwo madrych rzeczy...

a co do pytania glownego -- to, ze zainteresowalas sie innym facetem to nie jest nic zlego, nic nienormalnego i nie znaczy wiecej ponad to, ze dobrze sie Wam rozmawialo, rozumieliscie sie.

chce napisac Ci jeszcze kilka rzeczy, ale obowiazki wzywaja lol

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie