Quantcast
  • Gość odsłony: 1537

    Lepiej państwowo czy prywatnie?

    Od 4 miesiecy staramy się z mężem o dziecko i nic z tego nie wyszło. chciałabym się wybrać do lekarza i zacząć jakieś badania, ale nie wiemczy iść di przychodni czy do lekarza prywatnie. trochę boję się Państwowej służby zdrowia ,ale też nie wiem czy fiansowo wyrobimy na prywatne wizyty :twisted: :evil: . jeśli ktoś się orientuje to jakie musiałabym zrobić badania na początek. dzięki za wszystkie odpowiedz.

    Odpowiedzi (8)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-11-20, 16:26:35
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Lona 2009-11-20 o godz. 16:26
0

usa ja chodziłam państwowo, tak na prawde tylko po skierowania na badanka, a tak do fachowca chodze prywatnie jest na pewno duza różnica. Wiem, że jest to chore, bo powinno byc tak samo, ale cóż pieniadze robią swoje
Ja proponuje zrobic Ci oprócz tych badanek co proponuja dziewczyny, jeszcze bardzo ważne dla Twoje przyszłej dzidzi cytomegalia i chlamydia, są to bardzo niebezpieczne bakterie dla płodu, zrób je koniecznie, no i calą resztę. No oczywiscie prolaktynę, bo jest ona w 50 % przyczyna niepowodzeń, ale dobrze, że szybko się ja zbija po bromku

Trzymam kciuki za efekty starań

Odpowiedz
julitka78 2009-11-19 o godz. 20:04
0

usa to wszystko zależy od lekarza,ja osobiście uwazam ze prywatnie lekarz lepiej Cie poprowadzi bo zalezy mu żeby nie starcić pacjetki,ale jak widzisz róznie z tym tu bywa.

Odpowiedz
Gość 2009-11-18 o godz. 23:15
0

Dzięki za wszystkie odpowiedzi i chyba pierwszą wizytę zaryzykuję Państwowo a potem zobaczę. Wiem jedno jak już zajdę to będę chodziła na wizyty prywatnie

Odpowiedz
Gość 2009-11-18 o godz. 19:23
0

O dziecko staramy się od ponad roku. Najpierw zgłosiłam się z moim problemem do lekarza państwowego. Miałam już pare badań zrobionych, które mu przedstawiłam i stwierdził, że są w porządku. Kazał mi jeszcze tylko zbadac prolaktynę i zgłosić się do nigo ale już prywatnie, bo tak to on już mi więcej nie może pomóc i wcale nie chodzi mu o wyciągnięcie ode mnie kasy. To była moja ostatnia u niego wizyta. Zgłosiłam się do innego gina(kobiety), która po zobaczeniu moich wyników od razu stwierdziła, że są nie dobre i wszystko wskazuje na to, że mam policystyczne jajniki. Przypisała mi odpowiednie leki i kazała starać się dalej. Chciałam, żeby wysłała mnie na HSG(sprawdzanie drożności jajowodów) no ale akurat miałam infekcję i grzybki, więc badań nie można było przeprowadzić. Teraz już było już wszystko ok, ale ona nie miała czasu i kazała zgłosić się po następnej @. Obawiam się, że sytuacja znowu się powtórzy i nie będzie chciała zrobić badania a kasę za wizytę zainkasuje. Zastanawiamy się nad wizytą u specjalisty od spraw niepłodności, tyle że krucho u nas z kasą.
Ciężko mi doradzić czy leczyć się prywatnie czy państwowo. To zależy poprostu od lekarza i jego podejścia do problemu.
Pozdrawiam

Odpowiedz
madelaine 2009-11-18 o godz. 00:04
0

ja do tej pory chodziłam panstwowo z tym ze mialam znajomego gina i moje wizyty wygladaly bardziej na prywatne z tym ze tak naprawde nic nie placilam (USG i rozne badanka) ale wtedy to byl czas gdy staralam sie zeby dzidzi nie bylo. Teraz niestety kiedy zaczelam, starac sie o dzidziusia mojego lekarza juz nie ma w tym miescie wiec chodze do innego panstwowo, jak na razie nie narzekam bo do tej pory bylo ok, ale zobacze co on powie jak sie do niego zglosze ze mam problem z zajsciem jesli potraktuje mnie serio to spoko ale jesli bedzie krecil to zmieniam lekarza i raczej na prywatnego. Jesli udaloby mi sie zajscto tez bede chodzila prywatne bo nie ma co sie czarowac ale wizyty troche inaczej wygladaja choc i z tym roznie bywa, a tak wogole to pozniej przy porodzie zupelnie inaczej wyglada pomoc

Odpowiedz
Reklama
Iweta 2009-11-17 o godz. 21:46
0

U mnie było tak, ze najpierw chodziłam prywatnie, za każdą wizytę kasował 50 zł ale USG miał tylko takie zwykłe. Wkurzało mnie to bo nic w sumie nie wiedziałam. Nie kazał robić żadnych badań i kazał czekać i mierzyć tempkę.
Tak wiec poszłam na kase chorych do kliniki dla kobiet i tam okazało sie ze lekarka ma bardziej profesjonalny sprzęt niż ten prywatny ginek. Ale co, niestety na pierwsza wizytę szybko sie dostałam, ale z nastepnymi było gorzej, czekać i jeszcze raz czekać. Wiec znów poszłam prywatnie, tyle że tym razem za wizyte 70 zł ale juz z USG dopochwowym. No i kazał zrobic zestaw badanek(za to płaciłam niezbyt dużo, bo prolaktyna 24 zł a badanie nasienia 15 zł). Teraz bedę sie leczyła prywatnie, bo co z tego ze lekarz jest dobry jak kolejka do niego okropnie długa na kasę chorych. Nie pozostaje nic innego jak oszczędzać na prywatne wizyty.
czego się nie robi dla dzidzi. Współczuję tylko tym osobom które faktycznie mają problem żeby leczyć sie prywatnie, oni to się musza czasami nieźle dobijac do lekarza. Dobrze ze to dla mnie nie jest problemem :)

Odpowiedz
Gość 2009-11-17 o godz. 21:27
0

To wszystko zależy na jakiego lekarza trafisz, czasami faktycznie lepszy może okazać się lekarz państwowy niż prywatny, na to nie ma za bardzo reguly. Jeśli boicie się duzych wydatków, to najpierw sprobujcie państwowo, juz po pierwszej wizycie będziesz mniej więcej wiedziala jak cię potraktowano, czy zlecono jakieś dodatkowe badania, jaka była atmosfera wizyty, itp.

Jedyne na co moge cię uczulić przy wizycie państwowej to niechęć lekarza do kierwonia na jakieś dodatkowe badania, jeśli nie ma za dużej potrzeby by je wykonać. Bo lekarz państwowy czy przychodnia lekarska sama za te badania płaci. No chyba że to jest taki półpaństwowy ośrodek, np taki w jakim byla Aga, gdzie opieka lekarska jest z f. zdrowia ale badania już nie.

Ja np na początek miałam badaną prolaktynę, TSH i hormony tarczycy T3 i T4 (te badania miałam przeprowadzone ze względu na plamienia przed @). Podstawa to badanie ginekologiczne i cytologia. Można tez zrobić badanie USG wewnętrzne.
No i musisz brać folik.



Odpowiedz
Gość 2009-11-17 o godz. 19:15
0

Ja chodziłam prywatnie i co wizytę płaciłam 80 zł, ale pani ginekolog stwierdziła, że nie ma co panikować, żebym poczekała do wiosny. Wtedy dopiero zamierzała mi zrobić jakiekolwiek badania. Wkurzyłam się na nią i znalazłam centrum medyczne, w którym przyjmują na kasę chorych, a sprzęt mają jak w prywatnej klinice. Trafiłam na faceta, który od razu zlecił badania. Oczywiście badań nie robią na kasę chorych, ale to niewilekie koszty w porównaniu z sumą, którą płaciłam za prywatne wizyty. Jak widzisz odnisoło to skutek, bo teraz mam fasolkę lol

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie