Emilia Clarke otarła się o śmierć! "W najgorszych momentach nie chciałam żyć", wyjawiła

Piątek, 22 marca 2019 | Gwiazdy
Oceń:
4.1 / 14 głosów

Mało kto wiedział, jak dramatyczne były ostatnie lata dla Emilii Clarke. Bohaterka "Gry o tron" przeszła aż trzy operacje mózgu, a po pierwszej z nich doświadczyła afazji - utraty zdolności mowy. Wydawało się, że na tym zakończy się jej aktorska kariera.

Wtedy jednak walka toczyła się nie o karierę, lecz o życie. U Clarke w 2011 roku wykryto tętniaka mózgu, niedługo po zakończeniu zdjęć do pierwszego sezonu "Gry o tron". Podczas treningu aktorka poczuła silny ból, "jakby opaska ściskała jej mózg". Instynkt podpowiedział jej wtedy, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie...

Już wiedziałam, co się działo: mój mózg był uszkodzony - napisała w artykule dla "New Yorkera". - Diagnoza była błyskawiczna: krwotok podpajęczynówkowy, wylew zagrażający życiu, spowodowany krwawieniem do przestrzeni okalającej mózg. Miałam tętniaka, pęknięcie tętnicy. Jak się później dowiedziałam, jedna trzecia przypadków kończy się śmiercią.

W porę trafiła na stół operacyjny, lecz po zabiegu utraciła zdolność mowy. Aktorka była zrozpaczona...

W najgorszych momentach nie chciałam żyć - przyznała.

Ostatecznie odzyskała mowę, lecz przy wypisie ze szpitala wiedziała, że ma w głowie jeszcze jeden tętniak grożący kolejnym udarem. Wymagała dwóch dalszych operacji. Teraz, świadoma trudności, z jakimi borykają się pacjenci neurologiczny, wspiera osoby z uszkodzeniami mózgu.

Aktorkę niebawem zobaczymy w kolejnym sezonie "Gry o tron". Jak dobrze, że wciąż jest z nami!

Podobne tematy