Monika G. chciała popełnić samobójstwo! "Śpi całymi dniami w domu, mówi o śmierci". Wstrząsająca prawda o Esmeraldzie!

Wtorek, 10 lipca 2018 | Lifestyle
Oceń:
4.3 / 16 głosów

W ubiegłą niedzielę jedna ze znanych sióstr Monika G. spowodowała wypadek na warszawskiej Pradze. Została przewieziona do szpitala z ciężkimi obrażeniami. Według świadków celebrytka była pod wpływem alkoholu, co miały potwierdzić przeprowadzone później badania krwi. Na Monikę G. wylała się fala krytyki w mediach społecznościowych. internauci już wydali na nią wyrok, twierdząc, że czeka ją więzienie i tym samym koniec kariery zuchwałych sióstr.

Tymczasem o dobre imię Esmeraldy postanowiła walczyć jej najstarsza siostra, Magdalena Godlewska. Kobieta zaapelowała na Instagramie o wyrozumiałość i zaprzestanie hejtowania jej siostry, ponieważ - jak ujawnia - Monika G. od dawna zmaga się z ciężką depresją, która niedawno doprowadziła ją do targnięcia się na swoje życie.

Proszę o zaprzestanie tej okropnej fali hejtu!! moja siostra Monika ma bardzo silne załamanie nerwowe, przechodzi przez ciężką depresje od wielu wielu miesięcy, pogubiła się dziewczyna i trzeba jej pomóc, jest na silnych antydepresantach ta cała otoczka medialna to totalna ściema! - ujawnia Magdalena Godlewska.

Prawda jest taka, że ona śpi całymi dniami w domu, mówi o śmierci, o tym że chce umrzeć.. dokładnie miesiąc temu próbowała popełnić świadomie samobójstwo, ,,najadła się tabletek”, lekarze i ratownicy uratowali ją w ostatnim momencie.

Bardzo proszę o zaprzestanie tej lawiny hejtu na Naszą rodzinę. Dziękuję za wyrozumiałość. Chyba nie jesteście aż tak okrutni aby chcieć zobaczyć moja siostrę w grobie?

Ludzie opamiętajcie się! Monika dostała już lekcje od życia od jutra przez kilka miesięcy będzie dochodziła i walczyła o swoje życie na oddziale psychiatrycznym żeby spróbować się podnieść i poukładać swoje życie na nowo.. dostała kolejną możliwe, że ostatnią szanse od Boga mam nadzieje, że tym razem mądrze ją wykorzysta i wyciągnie wnioski - pisze Godlewska.

W rozmowie z "Super Expressem" Magdalena Godlewska powiedziała, że Monika wsiadła do auta w stanie silnego wzburzenia. Z równowagi miało wyprowadzić ją zdjęcie ojca jej dziecka z nową partnerką.

Ona nie chce żyć. Cztery godziny przed całym zdarzeniem wysłała mi zdjęcie jej byłego z nową kobietą i z Moniki dzieckiem, Milankiem - ujawniła Godlewska.

Internauci jednak wietrzą w tej opowieści desperacką próbę ratowania wizerunku Moniki Esmeraldy. W komentarzach można przeczytać, że Magdalena zmyśliła historię o depresji albo co najmniej ją udramatyzowała, aby rzucić nowe światło na wczorajsze zdarzenie.

Nie wierzę. Wymyślone na poczekaniu żeby wszyscy jej ,,fani'' nie odwrócili się od niej.

Jeśli jazda po alko jest prawda, to nie trzyma mi się kupy już nic: silne antydepresanty i alkohol ? Każdy kto miał depresje wie ze tego łączyć nie wolno. Większość chorych na silna depresje również nie ma sil wyjść z łóżka, a co dopiero myśleć o lansie strojeniu fotkach i imprezach. Nie chce oceniać ale po prostu nic mi się tu nie zgadza. Mimo wszystko życzę powrotu do zdrowia niezależnie od okoliczności.

Nie zazdroszczę jej problemów, nie popieram hejtu w internecie, ale same dziewczyny to napędzacie. Trzeba było okazać więcej pokory po całym zajściu. Ma depresję, ok - współczuję jej, ale stanowiła zagrożenie dla życia innych ludzi! Gdzie słowa "przepraszam", "żałuję"? Zamiast tego teksty z przesłaniem, że nikt nie jest aniołem. Po prostu za dużo arogancji w tym wszystkim.

1 z 11
Źródło: www.instagram.com / @magdalenagodlewska
1 z 11