prawdziwa historia
"Kury sąsiada włażą na moje podwórko i rozkopują wszystko. Zdzisiek umywa ręce"
"Kury Zdziśka biegają po okolicy bez nadzoru. Szczególnie upodobały sobie moją posesję, bo mają tu blisko, po sąsiedzku. Notorycznie wypasają się na moim podwórku bez mojej zgody. Sąsiad wie i nie reaguje".
Nd. 2 czerwca
"Synowa wydała na urodzinowy tort na roczek dziecka kilkaset złotych"
"Nie spodziewałam się, że moja synowa jest taka rozrzutna. Zorganizowała wypasiony roczek dla swojego synka. Uważam, że to gruba przesada, przecież dziecko nie będzie tego pamiętać. Sam tort kosztował kilkaset złotych! Ona o tym otwarcie mówiła, pewnie zależało jej na tym, żebym się dorzuciła do imprezy. Ja kupiłam dziecku skromny prezent, to wystarczy. Przecież on i tak jeszcze nic nie rozumie. Nie jestem bankomatem, żeby wykładać kasę na fanaberię synowej".
Nd. 2 czerwca
"Rządzę w domu teściowej. To ja wiem najlepiej, jak nowocześnie prowadzić dom"
"Mam wrażenie, że ona nie rozumie, że to dla jej dobra. Matka mojego męża ma już 80 lat. Jakby nie patrzeć, ta kobieta nie jest nowoczesna, a ja tak. Wiem, co w trawie piszczy, no i mam wiele fajnych pomysłów, czy to w kwestii urządzenia domu, czy też gotowania i pieczenia. Ona by jadła tylko tradycyjną polską kuchnię i piekła jabłecznik. W kuchni stary kredens i te niemodne już boazerie w przedpokoju. Ja z kolei wiem, co będzie dla nas najlepsze. Mam nadzieję, że szybko to do niej dotrze, bo te jej ciche, ale jednak skargi są nieprzyjemne i zbędne".
Sob. 1 czerwca
"Wyszedłem z domu dziecka. Niebawem dostanę mieszkanie za darmo, a wy dalej ciężko pracujcie"
"Jestem chłopakiem, który wyszedł z domu dziecka. Życie mnie nie oszczędzało, ale chociaż tyle dobrego, że niedługo dostanę mieszkanie od miasta, na które mnóstwo osób bierze kredyt i tyra wiele lat. Ja głupi nie jestem i już teraz się dorabiam. Stać by mnie może byłoby samemu kupić mieszkanie, ale po co skoro mogę mieć za darmo od państwa. Coś mi się należy".
Sob. 1 czerwca
"Dwa lata temu w Dzień Dziecka zostałam adoptowana. Jestem wdzięczna moim rodzicom"
"Mam na imię Kasia i mam 15 lat. Dwa lata temu moje życie zmieniło się na zawsze w sposób, którego nigdy bym się nie spodziewała. W Dzień Dziecka została adoptowana przez wspaniałych ludzi, którzy dali mi dom, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Jestem im taka wdzięczna".
Sob. 1 czerwca
"Koszt komunii chrześnicy był ogromny. Miałabym za to zagraniczne wczasy"
"Jestem matką chrzestną i poczuwam się do odpowiedzialności. Nie sądziłam jednak, że komunia Marysi będzie nas tyle kosztować. Dostaliśmy listę drogich prezentów, musieliśmy kupić sobie nowe ubrania i jeszcze kuzynka poprosiła, żebyśmy dołożyli się do organizacji przyjęcia. Za tę kwotę mielibyśmy wypasione wakacje".
Sob. 1 czerwca
"Mojemu mężowi brakuje talentu do majsterkowania. Zazwyczaj wzywamy kogoś z ogłoszenia"
"Z utęsknieniem wspominam całe moje dzieciństwo i czasy, gdy już jako studentka mieszkałam jeszcze w swoim domu rodzinnym. Mój tato znał się na wszystkim i wszystko potrafił naprawić, a gdy była taka potrzeba, to i umiał stworzyć coś z niczego, co dziś nie jest już taką oczywistością w przypadku mężczyzn. Przykładowo mojemu mężowi brakuje talentu do majsterkowania. Zazwyczaj wzywamy kogoś z ogłoszenia i to do najprostszych prac, takich jak malowanie wymianę żyrandola w dużym pokoju".
Pt. 31 maja
"Ksiądz polecił dzieciom przynieść datki na misje z kopert, które dostały po komunii"
"Kiedy moja córka przyszła do domu i mi o tym powiedziała, to myślałam, że to jest jakiś nieudany żart. Jednak kiedy zajrzałam do e-dziennika, to zdałam sobie sprawę, że jednak nie. Ksiądz faktycznie poprosił o datki, które wesprą dzieci z krajów trzeciego świata, a gdzie polscy księża pracują na misjach. Ja rozumiem pomoc charytatywna i tak dalej, ale wydaje mi się, że to już przesada. Mam wrażenie, że w polskim kościele jest teraz tylko daj, daj i daj, propagowane przez księży".
Pt. 31 maja
Relacje z synową: "Nie wiem dlaczego nie złożyła mi życzeń z okazji Dnia Matki"
"Nie będę ukrywać, że Dzień Matki to dla mnie jedno z najważniejszych wydarzeń w roku. Mam trzech synów i tego dnia każdy z nich odwiedza mnie z przepięknym bukietem kwiatów lub drobnym upominkiem, co jest dla mnie szczerym wyrazem szacunku oraz wdzięczności za trud, jaki musiałam włożyć w ich wychowanie. Tak samo ich żony, to znaczy tylko dwie o mnie pamiętają, ale trzecia to nie wiem, dlaczego nie złożyła mi życzeń z okazji Dnia Matki".
Pt. 31 maja
"Dom starców to najlepsze, co mnie spotkało. Syn chciał mi uprzykrzyć życie, a wyszło inaczej i jestem zadowolona"
"Syn nie chciał mi pomagać. Mieszkałam sama w małym mieszkanku, a moje zdrowie było coraz słabsze. Trudno mi już było wychodzić z domu i robić zakupy. Prosiłam syna o to, żeby przynosił mi zakupy chociaż raz na tydzień czy zawiózł mnie do lekarza. To było dla niego zbyt wiele. W końcu powiedział, że znalazł mi miejsce w domu starców. Byłam załamana, a on mówił to z uśmiechem na ustach. Wyraźnie chciał mi uprzykrzyć życie. Dziś cieszę się, że tam trafiłam, to najlepsze, co mnie spotkało".
Pt. 31 maja
"Dogadywałam się z teściową, aż zmarł jej syn. Teraz nie chce znać mnie, ani wnuków"
"Myślałam, że to dobra kobieta. Zawsze ją szanowałam i dobrze traktowałam. Przecież miałyśmy być rodziną. W dodatku jestem mamą jej wnuków. Ufałam jej. Wierzyłam w dobre intencje. Ale gdy zmarł jej syn, okazało się, że to wszystko to tylko gra aktorska. Teraz nie chce znać ani mnie, ani swoich wnuków, a ponadto jeszcze zabrała im to, co ich. To naprawdę przykre".
Pt. 31 maja
"Mąż nie chce się zajmować naszą córeczką. Chciał syna, więc namawia mnie na kolejne dziecko"
"Mamy wspaniałą córeczkę, a mój mąż nigdy nie ma czasu, ani chęci na to, żeby się nią zajmować. Kiedy proszę go, żeby poszedł z nią na plac zabaw, to marudzi. Mówi, że zawsze marzył o synku i dlatego chce kolejne dziecko. Twierdzi, że synem zajmowałby się z chęcią, bo mogliby pograć sobie w piłkę, a zabawy z córką go nudzą. Zastanawiam się nad kolejną ciążę, ale co będzie, jeśli urodzę drugą dziewczynkę. Zostanę sama z opieką nad dwójką dzieci".
Pt. 31 maja
"Odeszłam od toksyka z dwójką dzieci i stówą w portfelu. Po czterech latach jestem z siebie dumna"
"Przeszłam długą i trudną drogę, aby odnaleźć spokój i szczęście dla siebie i swoich dzieci. Cztery lata temu podjęłam decyzję, która zmieniła nasze życie już na zawsze — odeszłam od toksycznego partnera z dwójką dzieci i stówą w portfelu. Dziś, patrząc wstecz, jestem z siebie dumna, że znalazłam w sobie odwagę, aby to zrobić. Chcę, aby moja historia była światełkiem w tunelu dla innych kobiet, które tkwią w toksycznych związkach. Wasze dzieci zasługują na lepsze życie, a wy na spokój i bezpieczeństwo".
Pt. 31 maja
"Myślałam, że mąż tylko sobie żartuję, ale się myliłam. On naprawdę ze mną zerwał"
"Mój mąż nieźle mnie wyrolował. Myślałam, że on się ze mną droczy. Okej, często się kłóciliśmy i mówił, że ze mną zerwie, ale nie spodziewałam się, że on mówi to na serio. A jednak mąż ze mną zerwał, bo w jego ocenie nie sprzątam i brudzę. Nie spodziewałam się, że to jest powód do zerwania".
Pt. 31 maja
"Oddałam córce mieszkanie, miała mi oddać swoje, mniejsze. Wywiozła mnie do domu starców"
"Za Kamilą skoczyłabym w ogień. To moja jedyna córka, która jest dla mnie wszystkim. Nie spodziewałam się, że odstawi mi taki numer. Zaproponowała, żebyśmy zamieniły się zamieszkaniami. Moje trzypokojowe za jej kawalerkę. Zgodziłam się, bo co mi więcej do życia potrzeba? Ona ma rodzinę, ja jestem sama, tak miało być wygodniej dla każdego. Kiedy przepisałam na nią mieszkanie, ona się rozmyśliła. Powiedziała, że wynajmie kawalerkę, a mnie wywiozła do domu starców".
Pt. 31 maja
"Mąż nie dzieli się wypłatą. Jest mi przykro, bo przysięgał, że niczego mi nie braknie"
"Z Markiem cudownie się układało. Byliśmy tak sobą zauroczeni, że po 6 miesiącach zamieszkałam u niego, a po 14 miesiącach znajomości on poprosił mnie o rękę, a ja się zgodziłam. Byłam bardzo podekscytowana wizją siebie w sukni ślubnej. Wystawne wesele odbyło się rok później. Od razu po ślubie zaczęliśmy się starać o dziecko. Jednocześnie szukałam pierwszej intratnej pracy, choć raczej z myślą, że długo tam miejsca nie zagrzeję. Ale mijał miesiąc za miesiącem i jakoś nie było mi dane szybko zajść w ciążę, ani też szybko znaleźć dobrej posady".
Czw. 30 maja