Quantcast
  • millka odsłony: 15980

    Jak może przebiegać ciąża mamy z wadą serca?

    Hej dziewczyny, jestem tutaj pierwszy raz, miesiąc temu wyszłam za mąż i teraz intensywanie myslimy z mężem o dziecku z tym, że nasz problem polega na tym, że mam wadę serca...jedni lekarze odradzają inni mówią, że trzeba spróbować, wszyscy twierdzą, ze będę leżała całamiesięcy bo jednak jest to ryzyko...moje pytanie jest takie, czy możecie polecić mi w Warszawie szpital w którym zapewniliby mi bardzo dobrą opiekę kardilogiczną w połączeniu z ginekologią/położnictwem. Ewentulanie moze któraś z Was również ma taki problem i dysponuje namiarami na jakiegoś dobrego i fajnego ginekologa położnika, który ma doświadczenie z kobietami w ciąży z takiego rodzaju obciążeniem?Z góry dziękuję za odpowiedzi.Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za wszystkie starające się:)

    Odpowiedzi (40)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-25, 16:44:16
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
luna91 2013-11-25 o godz. 16:44
0

Cześć :)

Interesują mnie losy dziewcząt, które mają wadę serca i już urodziły dzieci. Szczególnie zależy mi na losach dziewczyny, która napisała tutaj jako pierwsza.
Również mam wadę serca. Dekstrocardia, łata na sercu - zoperowana w dzieciństwie, niedomykalność zastawki trójdzielnej, arytmia..
Bardzo proszę o jakiś odzew..
Napiszcie proszę jak to było u Was, jak przebiegła ciąża, jak się czułyście . wszystko :)
pozdrawiam

Odpowiedz
Gość 2013-09-17 o godz. 22:38
0

Milkuś, będzie dobrze, zobaczysz :usciski:. Daj znać po powrocie od kardiologa. Pamiętaj, że zawsze trzeba być dobrej myśli... . Trzymam mocno kciuki :usciski:.

Odpowiedz
millka 2013-09-17 o godz. 02:57
0

Dodka, w żadnym wypadku nie chciałam Cię nastraszyć...życzę jak najlepiej, przecież wiesz...
muszę się dopytać co to za lekarstwo, wiem że chodzi o krzepliwość krwi ale dokładnej nazwy nie znam...
w piątek robiłam sobie EKG, niestety nie wyszło najlepiej:(jutro idę do lekarza, jestem przygotowana na najgorsze, już nawet spakowałam torbę:(
ale wiem, że muszę zrobić z tym wszystkim porządek, żeby ze spokojnym sumieniem zacząć się starać o dzidziusia a póxniej w miarę normalnie przejść okres ciąży:(
mam pietra, strasznego:(trzymaj kciuki..

Odpowiedz
Gość 2013-09-17 o godz. 01:35
0

Teraz już rozumiem. Spełniła swoją funkcję u Ciebie.
Ja natomiast mam uczulenie na aspirynę (zresztą nie tylko) i mogę ją brać wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach.

Milka, proszę, nie strasz... . Z czego ma robione zastrzyki? Mam jednak nadzieję, że jak wyprowadzę swoje zdrowie na prostą, to będzie dobrze.

Jak wyszły Twoje badania Milkuś?

Odpowiedz
millka 2013-09-13 o godz. 13:54
0

Kwestia "wpadki" w moim przypadku nie wchodziła w rachubę, także pigułki były wskazane z tym, że dodatkowo musiłam brać pół aspiryny...badania krwi zawsze były dobre więc tutaj nie było problemu...Doduś ostatnio rozmawiłam z moja znajomą , która jest w 17 tygodniu ciąży, ma właśnie ten sam problem co Ty, dostaje co dwa dni zastrzyk w brzuch i narazie jest ok...ogólnie od razu wysłali ją na zwolnienie i zalecili leżenie....

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-09-13 o godz. 05:34
0

Milka, trzymam kciuki :). Sama muszę się wybrać do swojego razem z moim mężem, a nie mamy kiedy .
Mam pytanie Milkuś. Czy pigułek nie miałaś odradzanych? Mi wporst powiedziano w swoim czasie, że mam ich nie brać ze względu na wzrost zagęszczenia krwi (choć teraz lekkie by mi się przydało z powodu jej rozrzedzenia :().

Odpowiedz
millka 2013-09-10 o godz. 15:03
0

Hej,
u mnie narazie powolutku...czekam teraz na wyznaczenie terminu wizyty u nowego kardiologa, który ewentualnie miałby mnie poprowadzić w czasie ciąży (chyba, że się nie zgodzi:()
narazie jestem na etapie oczekiwania kiedy w końcu wyreguluje mi się miesiączka, pigułki odstawiłam w sierpniu i jak narazie organizm lekko wariuje ale mam nadzieję, że jest to chwilowe....
myślę, ze nasze plany przesuną się o jekieś 2-3 miesiące....
Wytrwałości doduś...będzie dobrze...

Odpowiedz
Gość 2013-09-10 o godz. 02:06
0

Milka, co słychać u Ciebie?

Ja się właśnie załamałam :(. Odebrałam wyniki badań i otrzymałam zalecenie pod groźbą . Mam zbyt rzadką krew i zanim zajdę w ciążę muszę poprawić jej stan, gdyż w przeciwnym wypadku jak mi oznajmiono, może dojść do krwotoku np. podczas porodu itp. :(. Cóż, czas zmienić tryb odżywiania się .
Za 3-4 tyg. mam powtórzyć badania, zarówno pod tym względem jak i ponownego sprawdzenia toxo .
Natomiast w przyszłym tyg. mam się udać do ginekologa. Ciekawa jestem, co usłyszę od niego .
Ech, jeszcze na dodatek badania krwi mojego męża nie wyszły dobrze :(. Czekają go kolejne :(. Muszę go teraz przypilnować jak dziecko, ponieważ się nie słucha, gdy powinien .

Odpowiedz
Gość 2013-08-07 o godz. 22:16
0

Mimilka, jak przygotowania i samopoczucie?
Strazakowa, trzymam za Ciebie kciuki. W kwestii lekarzy i opinni, cóż, jedni wydają błędne, badź mylne diagnozy inni prawidłowe. Mam jednakże nadzieję, że jesteś pod bardzo dobrą opieką. Rozumiem, że jesteś już zdecydowana. Jeżeli mogę zapytać, który szpital wybrałaś pod kątem opieki oraz porodu? Napisałaś również, że odstawiasz leki. Podejrzewam, że kardiolożka przepisze Ci zamienniki, które nie powinny mieć wpływu na ciążę, o ile jest to możliwe. Sama będę mieć ten dylemat, aczkolwiek jeszcze o nim nie myślę, gdyż będę miała do wyrzucenia 1/2 apteczki, o lekach na układ krwionośny nie wspominając.

Ja niedawno zdecydowałam się ostatecznie na konkretnego kardiologa. Teraz muszę się wybrać na badania krwi, które powinnam była wykonać ponad 2 tyg. wstecz .

Odpowiedz
millka 2013-07-31 o godz. 14:13
0

strazakowa - trzymam kciuki :) trzeba być zawsze dobrej myśli :)
ja tak nawiązując do mojego pierwszego wpisu chciałabym Cię zapytać, czy wiesz może który szpital w warszawie gwarantuje kobietom w naszej sytuacji kompletną opiekę medyczną?(kardiolog+ginekolog)
Napisałaś, ze pracujesz w szpitalu - moze w takim bądź razie masz szerszy dostęp do takich informacji no i przede wszystkim bezpośrednio ze środowiska medycznego...Będę wdzięczna za każdą informację...

Odpowiedz
Reklama
strazakowa 2013-07-27 o godz. 18:30
0

cześć dziewczyny
ja nie dawno dowiedziałam sie o mojej wadzie serca
jedni lekarze twierdzą że nie powinnam przed operacja mieć dzieci, drudzy że w mojej sytuacji trzeba tylko siedzieć spokojnie w domku i pić herbatkę i czekać, bo odstawienie leków na ta okoliczność jest konieczne a oczekiwanie na operacje jest dlugie wiec szkoda czasu

moje ukochane lekarki, Pani kardiolog i Pani ginekolog prowadzące nie maja wątpliwości że powinnam się zdecydować że mi pomogą i przeprowadzi nas przez te wszystkie miesiące dlatego się nie boję i zdecyduję, jestem pracownikiem szpitala w Warszawie więc nie mam zadnych wątpliwości tyle że zaczynam leczenie bo jestem na liscie starających się w innym wątku

pozdrawiam serdecznie i życzę Wam powodzenia

Odpowiedz
Gość 2013-07-17 o godz. 03:57
0

millka napisał(a):we wrześniu rodziła moja siostra - na 8 godzin lekarza widziała na samym końcu, większość porodów tak właśnie wygląda. Lekarz jeśli w ogóle przychodzi w czasie porodu, to tylko na moment, na dłuzej pojawia się na samym końcu.

Odpowiedz
Gość 2013-07-17 o godz. 03:54
0

dodka napisał(a):Ponadto piszesz czcionką pogrubioną, co mnie nieco irytuje. - odpisywałam w oknie w którym cytowałam Twoją wypowiedź, dlatego moja odp jest pogrubiona - aby się wyróżniała.

dodka napisał(a):Reasumując, nie wiem z jakiej przyczyny tak Cię to poruszyło . nie rozumiem?! Nie ruszyło mnie bardzo, wyraziłam jedynie moje zdanie.

Odpowiedz
Gość 2013-07-16 o godz. 22:33
0

Milka, zatem troszkę źle Cię zrozumiałam ;). Myślałam, że zamierzacie rozpocząć starania w grudniu . Teraz się okazuje, że będziemy się obie starać o maluszka w podobnym terminie ;). Oby wszystko obyło się bez komplikacji . Nawet mojego męża wysyłam na badania. Bardzo miło mnie zaskoczył mówiąc, że jak najbardziej się sprawdzi :). Byłam przekonana, że ujrzę opory lol.

Milkuś, wracajac do sprawy porodu, jeżeli lekarz u Twojej siostry pojawił się jedynie pod sam koniec, to raz: źle o nim świadczy, gdyż na początku powinien się upewnić, czy wszystko jest w porządku, dwa: powinien był zajrzeć w trakcie trwania porodu w tym samym celu. Natomiast zapewne nie robił tego wiedząc, że Twoja siostra jest zdrowa, płód jest prawidłowy, nie było zagrożenia, więc nie widział przeszkód, by położna się nią zajmowała. W innym przypadku nie mógłby tak postąpić.

Blutka, ładnie z tą baterią . Też bym się zapewne uśmiechnęła do kardiologa, gdyby mi powiedział "powtórka" ;). W kwestii operacji i tak Cię Blutka podziwiam. Ja się boję wszelkich, a co dopiero mówić o operacji na sercu .

Odpowiedz
Gość 2013-07-16 o godz. 22:06
0

Martusia napisał(a):dodka napisał(a):kobietę podczas ciąży prowadzi lekarz czemu podkreslilas słowo lekarz?! Napisałam gdzieś, że jest inaczej?
i przeprowadza poród łącznie z uwagą nad kobietą rodzącą - lekarz. Nie wyobrażam sobie, by położna miała nade mną taką pieczę i odbierała mój poród nie zgodze się z tobą. Lekarz w czasie porodu moze się pojawić zaledwie kilka razy. Większość opieki sprawuje położna. Oczywiście piszę o porodzie kobiety zdrowej, z niepowikłana ciążą.
Podkreśliłam ponieważ Ty również podkreślasz fragmenty, które Twoim zdaniem są tego warte. Ponadto piszesz czcionką pogrubioną, co mnie nieco irytuje.

Marta, możesz się ze mną nie zgadzać i masz do tego prawo. Nie mniej jednak położna może tylko i wyłącznie prowadzić poród i go odebrać jeżeli ciąża nie jest zagrożona, jeżeli płód jest prawidłowo rozwinięty, jeżeli przyszła matka jest całkowicie zdrowa. W innym przypadku lekarz-ginekolog ma obowiązek poprowadzić poród i go odebrać. Zatem jak wnioskuję w tej kwestii się mniej więcej zgadzamy. Reasumując, nie wiem z jakiej przyczyny tak Cię to poruszyło .

W kwestii osobistego ginekologa, który nie pracuje w wybranym przez przyszłą mamę szpitalu, oczywiście istnieje możliwość, by odbierał, bądź asystował przy porodzie. Taka przyjemność jednak jak już napisałam "Kosztuje jednak słono...".
Sądzę, że nie ma sensu kontynuować tej dyskusji.

Odpowiedz
millka 2013-07-16 o godz. 13:20
0

Naszczęście w tej chwili holter jest urządzeniem malutkim i prawie niewidocznym ;) no ale rzeczywiście przypomniałyście mi czasy tych wielkich pudeł cóż to był za komfort spania

dodka, najchętniej zaczęłabym starania w okolicach kwietnia, żeby te pierwsze miesiące, kiedy ciąża nie jest jeszcze tak bardzo ociążająca wypadła na wiosnę/lato , no ale same wiemy, że plany planami a rzeczywistośc pisze nam swoje scenariusze....

co do przebiegu porodu, to we wrześniu rodziła moja siostra - na 8 godzin lekarza widziała na samym końcu, przez cały przbieg porodu monitowała ją położna, powiedziała mi że nie dałaby rady bez niej i drugiego porodu nie wyobraża sobie bez takiej pomocy...

Odpowiedz
millka 2013-07-16 o godz. 13:18
0

Naszczęście w tej chwili holter jest urządzeniem malutkim i prawie niewidocznym ;) no ale rzeczywiście przypomniałyście mi czasy tych wielkich pudeł cóż to był za komfort spania

dodka, najchętniej zaczęłabym starania w okolicach kwietnia, żeby te pierwsze miesiące, kiedy ciąża nie jest jeszcze tak bardzo ociążająca wypadła na wiosnę/lato , no ale same wiemy, że plany planami a rzeczywistośc pisze nam swoje scenariusze....

co do przebiegu porodu, to we wrześniu rodziła moja siostra - na 8 godzin lekarza widziała na samym końcu, przez cały przbieg porodu monitowała ją położna, powiedziała mi że nie dałaby rady bez niej i drugiego porodu nie wyobraża sobie bez takiej pomocy...

Odpowiedz
Gość 2013-07-15 o godz. 17:34
0

dodka napisał(a):
Blutka, wyrażam podziw dla Ciebie :). Każda operacja na sercu jest swego rodzaju ryzykiem, toteż tym bardziej podziwam Cię i cieszę, że przebiegła prawidłowo :D. Super :D.
Nie ma co podziwiać, bo nie bardzo miałam wybór. ;) lol

dodka napisał(a):Blutka, nawet nie przypominaj o holterze :|. Swego czasu przytuliłam się na cały miesiąc (no, nie dosłownie) do tego urządzonka . Byłam wtedy częstym gościem pogotowia . Brrr..... .


Taaa... 8) Są różne urządzonka, ale ja najbradziej wspominam te kasetowe - ten dyskretny szum wlokący się za mną, a potem urocza minka kardiologa, że trzeba powtórzyć, bo się bateria w połowie skończyła.

Odpowiedz
Gość 2013-07-15 o godz. 03:04
0

dodka napisał(a):kobietę podczas ciąży prowadzi lekarz czemu podkreslilas słowo lekarz?! Napisałam gdzieś, że jest inaczej?
i przeprowadza poród łącznie z uwagą nad kobietą rodzącą - lekarz. Nie wyobrażam sobie, by położna miała nade mną taką pieczę i odbierała mój poród nie zgodze się z tobą. Lekarz w czasie porodu moze się pojawić zaledwie kilka razy. Większość opieki sprawuje położna. Oczywiście piszę o porodzie kobiety zdrowej, z niepowikłana ciążą.

dodka napisał(a):W kwestii możliwości porodu w obecności lekarza prowadzącego ciążę, wiem, że takowa jest. Kosztuje jednak słono, jeżeli lekarz nie pracuje w szpitalu, w którym poród ma się odbyć.myśle, ze cięzko byłoby znaleźć lekarza który zgodzi się odebrać poród w szpitalu w którym nie pracuje. Będzie raczej namawiał do rodzenia w jego szpitalu. 3 lata temu w szpitalu św. Zofii obecność lekarza przy porodzie kosztowała od 2000 zł. Nie wiem jak jest w tej chwili.

Odpowiedz
Gość 2013-07-14 o godz. 23:01
0

Martusia, z całym szacunkiem, kobietę podczas ciąży prowadzi lekarz i przeprowadza poród łącznie z uwagą nad kobietą rodzącą - lekarz. Nie wyobrażam sobie, by położna miała nade mną taką pieczę i odbierała mój poród . Owszem, może to uczynić, gdy lekarza nie ma w pobliżu, łącznie o ile mnie pamięć nie myli, z ręcznym wydobyciem łożyska. Ponadto położna ma prawo przeprowadzić poród fizjologiczny, przebiegający prawidłowo, gdy nie ma ku temu przeciwskazań. Abstrahując od tego każdy lekarz/-ka ginekolog jest położnikiem/-ą.
W kwestii możliwości porodu w obecności lekarza prowadzącego ciążę, wiem, że takowa jest. Kosztuje jednak słono, jeżeli lekarz nie pracuje w szpitalu, w którym poród ma się odbyć.

Odpowiedz
Gość 2013-07-13 o godz. 20:53
0

dodka napisał(a):zastanawiam się cały czas, czy nie poszukać ginekologa w Warszawie, by od razu mógł mnie przeprowdzić przez poród - To raczej funkcja położnej ;)

No nic, zobaczymy. Aczkolwiek tak jak piszesz, nawet ginekolog, który nas prowadzi na miejscu może nie móc być przy nas w dniu porodu .

Jeśli Ci bardzo zależy na obecności twojego lekarza, zawsze możesz mu zapłacić by był w czasie Twojego porodu.

Odpowiedz
Gość 2013-07-13 o godz. 13:55
0

Wada zastawkowa.

Blutka, wyrażam podziw dla Ciebie :). Każda operacja na sercu jest swego rodzaju ryzykiem, toteż tym bardziej podziwam Cię i cieszę, że przebiegła prawidłowo :D. Super :D.

Blutka, nawet nie przypominaj o holterze :|. Swego czasu przytuliłam się na cały miesiąc (no, nie dosłownie) do tego urządzonka . Byłam wtedy częstym gościem pogotowia . Brrr..... .
W kwestii porodu, zastanawiam się cały czas, czy nie poszukać ginekologa w Warszawie, by od razu mógł mnie przeprowdzić przez poród. No nic, zobaczymy. Aczkolwiek tak jak piszesz, nawet ginekolog, który nas prowadzi na miejscu może nie móc być przy nas w dniu porodu .

Milka, trzymam kciuki za zielone światło. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i będziesz mogła pozostać w domku. Wierzę, że kardiolog podejmie właściwą decyzję, mając na względzie Twoje dobro :usciski:. W sumie planujecie rozpocząć starania o maluszka kilka miesięcy wcześniej od nas ;).

Blumenka, wypadanie płatka nie jest poważną wadą ;). Nawet przy mojej prawdopodobnie będę mogła rodzić naturalnie, na czym mi zależy :). Wszystko zawsze ponadto uzależnia się również od przebiegu ciąży. Gdy nie ma wskazań do cc, przeprowadza się poród SN ;).

Odpowiedz
Gość 2013-07-12 o godz. 21:34
0

Ja mam wadę zastawkową i przy przyjęciu do szpitala przed porodem musiałam pokazać zaświadczenie od kardiologa, czy mogę rodzić naturalnie.
(A ze się i tak naturalnie skonczyć nie dało to inna spr;))

blumenka, wypadanie płatka to teraz niemal choroba społeczna. Mnóstwo osób ją ma, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ja zresztą też mam;)

Odpowiedz
blumenka 2013-07-12 o godz. 20:40
0

ja mam "anomalię w budowie serca" jak to kardiolog powiedział
a dokładnie mówiąc to mam "niewielkiego stopnia wypadanie płatka zastawki dwudzielnej" co powoduje zaburzenia rytmu,
myślałam w związku z tym że mam chore serce i to będzie powód do cc,
ale kardiolog określił to jako "anomalia w budowie" a serce podobno mam zdrowe, i dalej powtarzając jego słowa, to ciąża i poród zupełnie mi nie zagraża i nie mam wskazań z powodu serca do cc

Odpowiedz
millka 2013-07-12 o godz. 14:09
0

Cześć dziewczynki,
u mnie narazie nic nie wiadmomo, w sumie to tez głównie słyszę, że nikt nie wie jak się zachowa organizm, albo szpital i leżenie (na kardiologii) albo bedzie dobrze ale w sumie to wszyscy jednogłośnie twierdzą, że noramlnie funkcjonowac nie będę... :( poprostu leżenie kwestia tylko gdzie dom czy szpital...z punktu widzenia ginekologa to on dał mi zielone światło ;) pod warunkiem zgody kardiologa
planuję już taką ostateczną wizytę w połowie listopada i do boju Poprotu muszę dać radę, za bardzo pragniemy tego dziecka :taniec:
Moja wada to kardiomiopatia przerostowa lewej komory - takie świństwo od urodzenia :x

Odpowiedz
Gość 2013-07-11 o godz. 12:26
0

Martusia napisał(a):A mogłabym wiedziec jaki rodzaj wad serca macie?
To żadna tajemnica. ;)
Ja już w zasadzie wady serca nie mam, bo jest zoperowana.
Miałam dodatkową żyłę w sercu, taką zupełnie od czapy (coś, jak otwór, ale w formie małej żyłki) ;), która mieszała krew utlenowaną z nieutlenowaną w miejscu do tego zupełnie nie przeznaczonym i serce nie wiedziało, co czynić, biedne ;).

Mam teraz to zszyte małą, stalową, dwumilimetrową nitką, która tam już zostanie na stałe (na serce działają za duże siły, żeby można je zszyć zwykłą nitką). W każdym razie zostały mi po tym częstoskurcze plus atrakcje z niedotlenieniem czasami, ale w sumie nie przeszkadza mi to w normalnym życiu prawie wcale, więc nie narzekam. Idzie się przyzwyczaić. Ja w każdym razie czuję się zdrowa. :)

I w ogóle nie spędza mi to snu z powiek, czy dam radę być w ciąży, bo DAM RADĘ, najwyżej mnie pochlastają, jeśli nie wydolę z porodem SN. 8)

Odpowiedz
Gość 2013-07-11 o godz. 01:12
0

A mogłabym wiedziec jaki rodzaj wad serca macie?

Odpowiedz
Gość 2013-07-10 o godz. 23:43
0

dodka, podobnie jest u mnie - nastawienie: zobaczymy, jak się organizm zachowa - i myślę, że to nie jest takie głupie - ja się "sercowo" lepiej czułam w ciąży (przynajmniej przez te niecałe 3 miesiące :(), niż przed ciążą, więc w sumie coś w tym jest.

No i mam nadzieję, że ten sam lekarz, co mnie prowadzić będzie w ciąży, będzie przy porodzie, ale wiadomo - różnie to bywa i specjalnie się nie nastawiam.

Odpowiedz
Gość 2013-07-10 o godz. 18:34
0

No to już wszytko wiem . Będę prowadzona przez mojego ginekologa, pod stałą kontrolą kardiologa, zmienię leki, a w kwestii porodu powiedział, że nie ma sensu teraz decydować się na jakikolwiek szpital. Stwierdził, że najlepiej zobaczyć jak będzie się zachowywał organizm i dopiero wówczas podjąć decyzję. Zastanawiam się, czy to dobry sposób . Zaskoczyło mnie, że mam zrobić badania jedynie w kierunku różyczki i toxoplazmozy. Ciekawa jestem, czy mój obecny kardiolog potwierdzi jego zdanie . Z jednej strony się fajnie, ale z drugiej nie uśmiecha mi się jeżdżenie na badania 45 km w jedną stronę i by poród był przeprowadzony przez obcego mi lekarza , choć z drugiej strony w jednym z dwóch szpitali, w których albo on pracował, albo pracuje jego żona .
Ciebie Blutka prowadzi ten sam ginekolog, który będzie przy porodzie?
Milkuś, jak obecnie wygląda u Ciebie sytuacja?

Odpowiedz
Gość 2013-06-28 o godz. 21:39
0

Hmm, dodka, no faktycznie to ciekawe. Mi kardiolog tylko kazał się nie przejmować, dopóki się nic nie dzieje szczególnego, a pod koniec ciąży przyjść na kontrolę (ekg, usg i holter :/), żeby podjąć decyzję, co z porodem. No zobaczymy - jak znowu będę w ciąży i uda mi się ją donosić, to się okaże w praktyce.

Odpowiedz
millka 2013-06-28 o godz. 17:40
0

:(

Odpowiedz
Gość 2013-06-28 o godz. 16:16
0

Kotłosiu, będę Cię prosić o trzymanie za nas kciuków :). Poród, który przebiegał u Ciebie tak ładnie, podnosi mnie na duchu :).
W kwestii cc, niedawno przeczytałam, że w przypadku danych wad serca dokonywana jest już w 32/34 tygodniu, by nie obciążać zbytnio serca ciążą. Nie zdawałam sobie nawet z tego sprawy .

Blutka, przytoczę Ci pewien fragment ze strony medycznej:

"Ciąża i poród"

Okres ciąży i porodu, dla których natura dba o serce dojrzałej kobiety, to okres najcięższej jego pracy. Serce mężczyzny nie jest poddawane takim próbom.

W związku z koniecznością zapewnienia dostawy tlenu i substancji odżywczych nie tylko organizmowi kobiety, ale i rozwijającemu się płodowi, wobec ogromnego przepływu krwi przez łożysko, zależnego od pracy serca matki, jest ono w tym czasie niezwykle obciążone.

Sam poród jest też trudny dla serca, bowiem każdy skurcz macicy, wyciskając krew z jej mięśnia, zwiększa ilość powracającej krwi do serca i zmusza je do zwiększenia pracy (ściślej mówiąc - rzutu minutowego) o dalsze 20%. Utrata krwi w czasie porodu (nagłe zmniejszenie powrotu krwi do serca) to znowu konieczność jego szybkiej adaptacji umożliwiającej bezawaryjne funkcjonowanie organizmu.

Powie ktoś, że to przecież fizjologia. Kobieta tak jest skonstruowana, że jej serce może sprostać tym zadaniom. To prawda. A jednak zdarza się, na szczęście nieczęsto, że serce sobie nie radzi. Z niewyjaśnionych przyczyn u niektórych kobiet w ostatnich miesiącach ciąży lub w ciągu pierwszych sześciu miesięcy po rozwiązaniu rozwija się niewydolność serca. Stan ten określa się jako kardiomiopatię ciężarnych. Choroba ma ciężki przebieg i w około 50% przypadków kończy się zgonem. Pozostałe kobiety powracają do zdrowia, ale są zagrożone tą samą patologią w czasie następnych ciąż. Niektóre z nich nie powinny więcej zachodzić w ciążę.

Tak więc przekazywanie życia jest obciążone pewnym ryzykiem i - mimo rozwoju medycyny - serce kobiety ciężarnej jest zagrożone.
Toteż mam mieszane uczucia względem poprawy stanu serca i jego wzmocnienia w okresie ciąży i porodu, choć w pewnym stopniu zyskuje odporność na wzmożony wysiłek .

Odpowiedz
kotlosia 2013-06-27 o godz. 20:07
0

Witajcie dziewczyny!
Ja mam wadę przewodzenia czyli wadę wrodzoną. Mój lekarz wiedzial o niej i miałam tez to wpisane w karte ciążową. Na Solcu gdzie zamierzałam rodzić rozeszło sie o to, ze lekarz tego nie przeczytała, a ja mu tego nie powiedzialam. Z tego wzglęgu rodziłam na Karowej, ale tam powiedzieli mi że tak własciwie to tez powinnam rodzić nie u nich, ale już było dosyć późno jaki mi wody odeszły i musialam mieć już podany antybiotyk. Na poczatku u mnie wchodziła w gre tylko cesarka, bo takie miala mniemanie i mialam lozysko przodujace. Diametralnie zmieniłam zdanie po szkole rodzenia Pani Krystyny Komosy...wtedy juz nie wyobrażalam sobie innego porodu niz naturalny i nadal tak uważam...Mimo, ze moje ''Maleństwo'' skończyło juz 8 miesięcy to nadal pamietam to jak wczoraj i była to dla mnie najpiekniejsza chwila w zyciu po sakramentalnym tak... :D aż mnie wzięlo na wspomnienia...

Odpowiedz
Adamowa 2013-06-27 o godz. 19:05
0

Ja w zwiazku ze swoimi problemami sercowymi (plus tysiąc innych powodów...) tylko i wyłącznie biorę pod uwagę cesarkę. Ze znieczuleniem miejscowym, bo czuję, że mogłabym zejść po ogólnej narkozie...

Odpowiedz
millka 2013-06-27 o godz. 15:59
0

Gatka, dziękuję/my:) za info, pozowliłam sobie napisać na priva do Kotlosi, może coś podpowie

Fajnie, że jej się tak udało :P

Blutka też słyszałam, że czasami ciąża tak pozytywnie wpływa na organizm, że pomimo ciężkich dolegliwości kobiety czują się świetnie....niestety jest to też bardzo obciążające a jak sama napisałaś jesteśmy kiepskie wydolnościowo.... i to jest największy problem :x

Odpowiedz
Gatka 2013-06-27 o godz. 15:11
0

dodka napisał(a):zaskoczył mnie fakt, że rodziła naturalnie, choć i w tym przypadku wszystko zależy od wady i ogólnego stanu zdrowia.
Bardzo chciała rodzić naturalnie - wiem że się uparła :)

dodka napisał(a): Z opisu wynika także, że rodziła na Karowej nie mając tego szpitala w planach .
Dokładnie tak :D

Odpowiedz
Gość 2013-06-27 o godz. 14:53
0

dodka, ja mam wadę serca, zaleczoną (po operacji dawno temu), ale dającą nieprzyjemnie objawy przy wysiłku i stresie. Mimo tego nie ma przeciwskazań co do samej ciąży, a co do porodu, to decyzja o tym, czy mogę rodzić SN ma zapaść pod sam koniec, w ósmym miesiącu - chodzi o to, że hormony ciążowe robią cuda z sercem, bardzo je wzmacniają i na końcu może się okazać, że nie ma przeciwskazań.

Odpowiedz
Gość 2013-06-27 o godz. 14:43
0

Gatka, dziękuję za info. Przeczytałam jej relację z porodu. Zadziwiło mnie, że nie wspomniała lekarzowi o wadzie (choć nie wiem jaka jest) oraz zaskoczył mnie fakt, że rodziła naturalnie, choć i w tym przypadku wszystko zależy od wady i ogólnego stanu zdrowia. Z opisu wynika także, że rodziła na Karowej nie mając tego szpitala w planach .

Nie mniej, wysłałam już do niej priv.

Odpowiedz
Gatka 2013-06-26 o godz. 18:16
0

Dziewczyny, Kotlosia miala ten sam problem (a Oliwka ma juz 8 miesiecy). Poszukajcie jej postow. Wiem ze chciala rodzic gdzies tam ale odeslali ja na Karowa wlasnie z powodu wady serca.

Odpowiedz
Gość 2013-06-26 o godz. 15:52
0

Ech Milkuś, zatem będziemy się wspierać razem . Praktycznie wyjęłaś mi z ust ten wątek . Póki co, jeśli idzie o namiary na ginekologa i położną, sama szukam. Lekarza swojego oczywiście mam, ale nie w Warszawie :(, więc nie będzie mógł mnie prowadzić.

Przede wszystkim Milka szpital, musi mieć zaplecze. Ja się nastawiam na MSWiA, gdyż ma internę i kardiologię na dobrym poziomie. Jest zresztą zdaje się jedynym w Warszawie, mogącym dać tego typu zabezpieczenie.
Ponadto porozmawiaj przede wszystkim z kardiologiem, może poleci Ci jakieś miejsce, lekarzy itp.. Ja niedawno swojego zmieniłam, gdyż chciał mnie położyć na stół i praktycznie uciekłam od niego :(.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie