Quantcast
  • Gość odsłony: 14518

    Moje małżeństwo się sypie, nie chce mi się żyć

    Czescz dziewczynyPisze tutaj bo moze choc troche znajde tu ukojenia.Jest mi tak ciezko,smutno chce mi się płakac i wyc :cry::cry::cry:Mój cały swiat się zawalił. Od miesiaca czuje że nie zyje.Ale zaczne od poczatku. Jestesmy z moim meżem 10 lat,9 lat po slubie i mamy dwoje dzieci. A teraz się dowiaduje że on mnie juz nie kocha i chce rozwodu.To podobno się psuje od trzech lat.A ja zyłam w nieswiadomosci.Czułam że się od siebie od dalamy(urodziła się druga córka)ale żeby az tak to ja nie miałam pojecia.Mój cały swiat się zawalił bo ja go kocham i chce z nim życ. Nie wyobrazam sobie zycia bez niego.Tak bardzo się z nim zżyłam że nie wiem jak ja się teraz pozbieram. Zostałam sama z dwójką dzieci. Chociaz on mi obiecywał że bedzie pomagał przy nich. Tak bardzo się upiera przy rozwodzie(podobno nie ma nikogo)ze nie widac szans na cokolwiek.Przerosła go rodzina i obowiazki.Chce zasmakowac życia, kolegów imprez.Chociaz jezeli chodzi o dzieci to jest ok. Chociaz on nie wie jaka krzywde i robi.Idzie po trupach po celu.Nie wazne co po sobie zostwaia idzie do przodu. Nasza pierwsza córka urodziła się jak bylismy całkiem młodzi(ja miałam 18 lat a maż 21)Mówi że za szybko został ojcem i nic nie skozystał z życia. To nie była wpadka.Ja chciałam dziecka chociaz wiem że byłam bardzo młoda.A on podobno się zgodziła po mojej namowie(fajnie wiedziec po tylu latach).Te trzy lata przed pojawieniem się drugiej córki (ma 1,5 roku) była dla nas bardzo trudne.Szczegulnie dla mnie,Ja przez 4 lata nie mogłam zajsc w ciaze.W miedzy czasie była ciaza pozamaciczna. Leki,lekarze, wydawała ostatni grosz na leczenie.Znalazła sobie strone na internecie o leczeniu i tylko tym zyłamJa wpadłam prawie w depresje.Tak bardzo chciała tego dziecka że nie mogłam sobie dac rady(wiedza o co chodzi dziewczyny które dłużej się starały). Jak człowiek żyje od miesiaczki do miesiaczki,Liczy dni cyklu,kocha się na zawołanie) Ja podobno wtedy zyłam w innym swiecie i to nas od siebie od dalało. Mówi ze zdudowała przed nim i starsza córka twierdze,mur obronny kttórego on nie potrafił przebic. Ale ja wtedy nie zdawałam sobie sprawy że krzywdze innych.Mój bul była na tyle ogromny że nie wiedziała co się miedzy nami dzieje. Gdybym wtedy potrafiła życ i dlanich to moze teraz bysmy byli razem.Poradzczie mi co mam robic.Czy zgodzic się na rozwód?A moze poczekac chociaz nie wiem na co jezeli on muwi ze nie chce byc ze mna to co z tego bedzie?Dla mnie nie jest wazny ten papierek ale się strasznie boje ze on juz nie wruciA moze postawic na jedna karte zgodzic się na rozwód i zobaczyc co bedzie potem.On jest ojcem dzieci.Bedziemy się czesto widywa czy jest mozliwe żebysmy potym wszystkim kiedys do siebie wrócili? Bardzo bym tego chciała.Możemy nawet zaczac wszysto od poczatku.Ja ni kogo nie mam i on podobno tez to czy jest szansa żebysmy po rozwodzie kiedys spróbowali jeszcze raz?Czy moze dac sobie z tym spokuj.Bo to tak jak mówia dwa razy nie wchodzi siędo tej samej rzeki.A moze to ciagnac. O się czuje naciskany przez wszystkich zeby byc z nami i kochac mnie.Ja wiem że z miłoscia tak się nie da na zawołanie. Ale moze to ta presja tak na niego działa.Moze ten rozwód dobrze nam zrobi pozyjemy sami bez presji i nacisku i moze wtedy cos zaiskrzy.Moze własnie wtedy się do siebie zblizymy. CZY MOZNA ZYC TAKA NADZIEJA!!!! Chociaz jak on mówi że od poczatku się nie dobralismy(brak wsólnych zainteresowan,tematów,niezgodnosc charakterów).To jak to przetrwała tyle lat. To co nas teraz moze połaczyc? Ale wtedy cos nas połaczyło ze chcielismy byc razem byc rodzina.On mówi ze to miłosc,fascynacja soba. Czy miłosc moze tak się skonczycOn mówi ze to była miłosc.Ale czy miłosc moze się tak skonczyc,Wypalic.Moze to byłozauroczenie.Ja wiem ze popełniłam najwiekszy bład. Nie dbałam o nasza miłosc nie niepielegnowałam jej.Oddała się wpełni dzieciom(bo wiedziała że one sa małe i tego wymagaja) i domowi.Dla nas i nasze miłosci zabrakło czasu. Nie potrafiłam byc i matka,zona i kochanka,przyjaciółka.A wiem że kobieta musi spełniac wiele ról.Nie poswiecałam czasu jemu i nam razem.Jak ja sobie mam dac rade.Tak bardzo go kocham. Ja jakis czas tewmu tez miała watpliwosci czy to jeszcze miłosale wtedy to wszystko sie zawaliło i utwierdziła mnie że tak KOCHAM GO I JESTEM Z NIM SZCZESLIWA. Szkoda że tak pózno ten bół pozostanie na zawsze w sercuNa piszcie mi co mam robić. Nie mogę jest spac i w ogóle to zyc mi się nie chce.Ale wiem ze dla dzieci muszePozdrawiam Tyska + Dominika i Weronika

    Odpowiedzi (29)
    Ostatnia odpowiedź: 2020-11-24, 22:55:30
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2020-11-24 o godz. 22:55
1

Nie chce mi się żyć

Odpowiedz
Elvi 2013-10-20 o godz. 21:49
0

Jak dla mnie to facet mam babkę na boku i tyle. Należy mu się tylko wielki wpiernicz. Znudziła mu się rodzina i chce poszaleć. Ranny... Życie dla niego to jakieś jaja są? A gdzie odpowiedzialność? Szkoda, że żonie się nie znudziła rodzina, opieka nad dziećmi. Boże chroń przed takimi facetami. Nie wiem skąd się tacy biorą!!! Bawić się będzie!!!


Nie zapomnij zasądzić alimentów i nie zgadzaj się na rozwod bez orzekania o wienie. Mam nadzieję, ze otrząśniesz się i dasz mu popalić. Dzieci też niech zabiera w ustalone dni. Niech nie myśli, że czekają go tylko panienki.

Odpowiedz
miu miu 2013-08-07 o godz. 01:48
0

tyśka ja miałam podobną w sumie sytuacje
tak sie kłóciliśmy ze on mi zapowiedział ze wieczorem tego samego dnia zostawia mnie!
wieczorem bez słowa załozył buty i wyszedł
tylko ja jedna wiem co wtedy przezywałam-bałam sie potwornie!
ale okazało sie ze to były tylko głupie pogrózki wypowiedziane w nerwach
wypił pare piw i ok północy wrócił palant jeden

powiedziałam mu jednak wtedy ze jesli kiedykolwiek mnie zostawi to wiecej nie wróci!!!to bedzie pierwszy i ostatni raz!!!!chocbym miała nie jesc przez tydzień i stanąc na rzesach nie bedzie odwrotu!!!
nie umiałabym żebrać o miłosc u faceta który mnie tak potraktował

Odpowiedz
Gość 2013-08-06 o godz. 19:18
0

Witaj Tyśka!
Z tego co piszesz to chyba faktycznie nie ma co ratować! Jak dla mnie on chyba naprawdę nie wie co to jest uczucie miłości - na dobre i złe, w smutku i radości. Zamłodzi byliście jak braliście ślub a teraz chce skorzystać z tego czego jako młody chłopak stracił tak szybko zakładając rodzinę. Jak sobie pomyślę że mogłabym zostać sama to aż strach mnie przechodzi, ale jak masz rodzinę, która Cię kocha to wszystko się ułoży. Najważniejsze abyś była szczęśliwa, tak często zapominamy o swoim szczęściu na rzecz rodziny, dzieci, a przecież szczęśliwa mama to dobra mama, no nie!
My kobiety, a szczególnie matki potrafimy się poświęcać, jak nam się zmiania światopogląd kiedy przychodzi na świat nasze dziecko. Ważniejsze jest twoje szczęście i Waszych dzieci niż jego egoistyczne fanaberie
Bądź silna i daj sobie spokój! Będę Ci tera odradzała abyście ku sobie szli, po zauważyłam że chyba nie masz czego szukać przy facecie który po tylu latach nawet nie ad szansy!!!!! Szkoda słów na Niego!!!
Nie obwiniaj się za rozpad swojego związku, zawsze wina leży pośrodku, Ty próbowałaś, a On zrezygnował, to już daj Ci powód do tego abyś więcej się nie obwianiała.

Trzymaj się będziemy cie wspierać w każdej towjwj decyzji!

Odpowiedz
miu miu 2013-08-06 o godz. 15:48
0

kurcze jakie to dziwne i typowe zarazem ze jak facet rzuca albo zdradza to kobieta ma poczucie winy i bierze na siebie całą odpowiedzialnosć

Odpowiedz
Reklama
miu miu 2013-08-06 o godz. 15:31
0

Wiecie czuje się tak jakbym mu zrobiła straszna krzywde i musiała za to odpokutowac.
Najgorsze jest to że niedał nam,mi szansy na poprawe.Ale przeciez kazdy jest tylko człowiekiem i moze popełniac błedy.Bóg wybacza a co dopiero człowiek.
Ale ja po tylu latach nawet na próbe i druga szanse nie zasługuje

straszne jest to ze ty tak o sobie myslisz ze to wszystko twoja wina
a z czego ty masz sie przed nim poprawiać????rety facet ci mówi ze cie juz nie kocha zostawia cie na pastwe z dziećmi i ty go prosisz o szanse na poprawe????
kobieto to nie chodzi o to ze ty nie zasługujesz na drugą szanse ty zasługujesz na lepszego faceta i to sobie wbij do głowy
wiem ze łatwo mi mówić bo nie jestem w twojej skórze ale naprawde kobieto ceń sie i nie daj sie zgnoić bo z tego co piszesz to on bardzo egoistycznie podchodzi do sprawy i kompletnie nie bierze odpowiedzialnosci za was
mysle ze jestes fajną babką która mu jeszcze pokaże ze potrafi byc szczesliwa bez niego
trzymaj sie jakby ci było ciezko -pisz

Odpowiedz
Gość 2013-08-06 o godz. 11:45
0

Czesc

Dzieki Mirabelka za odpowiedz.Innym dziewczynom tez dziekuje :P17

Ja bym dalej chciała ratowac to małrzenstwo ale jak on nie chce czy to ma sens.
Przeciez nie zmusze go na siłe żeby ze mna był bo jaki to ma sens.
Ja juz niewiem jakich argumentów mam urzywac co powiedziec ale to jest tak jakbym waliła "grochem o sciane".Nic do niebo nie do ciera,jest głuchy na wszystko.
Mówi mi zebym dała sobie spokój bo niema juz co ratowac.

Też niechciała się poddawac.Niechciałam żeby wyszło że mi na nim nie zalerzy ale powiedzcie co ja moge zrobic co powiedziec żeby się chociaz nad tym zastanowił.
Bo przeciez on nawet nie chce ratowac tego małrzenstwa. Popiepszył to i juz. Niewazne ja dzieci wazne że on bedzie szczesliwy.I o to mu chodzi.
Zeby chociaz powiedział ok spróbujmy.Jak by nie wyszło to by człowiek przynajmniej wiedział ze wszystko zrobił zeby to ratowac.A on nie chce walczyc,próbowac,starac się.Zwina się i poszedł.Niewazne jakie bagno po sobie zostawia wazne że on jest szczesliwy.
Tylko że on mówi ze jak on moze zemna byc jezeli juz mnie nie kocha i niechce ze mna byc i nie jest ze mna szczesliwy.I najgorsze w tym wszystkim że nawet jakbym na głowie staneła to nic sama nie zrobie.Juz mu mówiłam że go kocham,potrzebuje,że mi na nim zalerzy i ze jest dlamnie najwazniejszy.Ale to nic nie dało.On się wrecz złosci że próbuje go na siłe trzymac.

Wiecie czuje się tak jakbym mu zrobiła straszna krzywde i musiała za to odpokutowac.
Najgorsze jest to że niedał nam,mi szansy na poprawe.Ale przeciez kazdy jest tylko człowiekiem i moze popełniac błedy.Bóg wybacza a co dopiero człowiek.
Ale ja po tylu latach nawet na próbe i druga szanse nie zasługuje :cry: :cry: :cry:
To smutne że po tylu latach nic mni nie pozostał.Tylko dzieci które kocham nad zycie.One nadaja mi teraz sens.

Pozdrawiam i dziekuje za pomoc

Pa pa Tyska i moje dziewczynki

Odpowiedz
Gość 2013-08-05 o godz. 18:34
0

Witaj Tyśka!
Wiedzę że raczeja się poddałaś, ale z tego co piszesz to nie jest prosta sparwa, - "Bo do tanga trzeba dwojga". Przykro mi. Teraz to nawet szkoda rozdrapywać ran, chociaż przydałaoby się zrobić rachunek sumienia aby nie popełaniać błędów jeszcze raz.
Spytaj się swojego męża kiedy to się zaczeło, czy nigdy nic wielkeigo do cibie nie czuł? Jeśli tak to była to ślepa miłość z niudacznikiem któremu było brak odwagi by się sprzeciwić a teraz mysli tylko o sobie, trochę na myślenie o sobie mając rodzinę zapóźno. Czy on wogóle bierze pod uwagę jaki to będzie miało skutek na psychikę dziewczynek.
Z drugiej strony wiele małżeństw się rozwodzi a potem są ze sobą, poprostu są faceci nie mogący znieść piętna "papierka ograniczającego wolność".

Czy skoro tak długo było źle, to nie podejrzewasz, że w tym całym zamieszniu uczestniczy pocieszycielka Twojego męża - jakaś pani, której Twój mąż wpadł w ramiona i odnalazł pocieszenie, dowartościowanie itp?
Ta sprawa z tym niewykluczonym rozwodem też daje mi odczuć, że jest ktoś trzeci kto byłby zadowolony jakby Twój mąż był już wolny??!?!!

Tyle lat nie podjął takiej decyzji a ponoć było tak źle, wydaje mi się że ktoś manipuluje jego uczuciami.

Tyśka pogadajcie jeszcze ze sobą, nawet obiecaj mu złote góry, jeśli wiesz że gra jest warta świczki. Niech poczuję że go kochasz, i że zależy ci na nim. Nie oszczędzaj mu miłych słów, których może było zamało. Bądź pokorna i chętna na kompromisy, ale walcz o te lata razem spędzone.
Nawet jak się nie uda będziesz widzieć dlaczego tak się stało, i do siebie nie będziesz miała pretensji że próbowałaś zrobić wszystko.

NIE PODDAWAJ się, teraz będzie to najbardziej widać że go nie kochasz jeśli dasz mu tak łatwo odejść

PAMIĘTAJ - nigdy nie podawaj dzieci jako argument, to byłoby dodatkowym argumentem na twoją nie korzyść, odowłuj się tylko do wszych uczuć, i do lat jakie razem przeżyliści.

NO chyba że faktycznie nic nigdy między wami nie było, ale tego ja nie wiem, wiesz tylko TY i ON.

pa pa

Odpowiedz
miu miu 2013-08-03 o godz. 03:31
0

Ludzie omijają ten temat wielkim łukiem, ale facei wielką wagę przywiązujądo naszej seksualności
o tak ,tu sie zgadzam ale czasem to nie wystarcza
trzeba jeszcze umieć ze sobą porozmawiać na spokojnie
nie krzyczeć nie obrazać tylko rozmawiac jak czlowiek z człowiekiem

ja mam dziecko i jestem atrakcyjna
przynajmniej sama sie tak czuje
nie jestem juz podlotkiem ale dbam o siebie i zawsze tego pilnowałam
uwazałam ze porzadki mogą poczekać brudna wanna i smieci tez- ja najpierw wezme prysznic
codziennie robie makijaż nie łaze rozczochrana
22 kilo z ciązy zrzuciłam
wiem ze jestem dla mojego faceta atrakcyjna-takie rzeczy sie wie i widzi
ale to nas nie ustrzegło przed mega kryzysem
był taki mega ze mało sie nie pozabijaliśmy
i do tej pory jest bo sie nie da wszystkiego tak łatwo zapomnieć
zabrakło rozmowy-ja mówie do ciebie a ty do mnie i sie nawzajem słuchamy
umiejętnosc komunikowania sie jest ogromnie wazna-sam seks nie wystarczy by było dobrze

Odpowiedz
Gość 2013-08-03 o godz. 02:37
0

Czesc

Dzieki dziewczynki za wsparcie i ciepłe słowa.

U mnie dalej nie ciekawie,praktycznie to juz koniec :cry:
Własnie o to chodzi że ja nie chce rozwodu.Chciałam dac nam czas ale to on chce odejs i rozwodu(podobno złozył juz papiery rozwodowe).Nawet nie chce separacji.Chce byc wolny.
Dlaczego ten okropny" papier 'ma taka moc,dlaczego robi tyle złego, dlaczego ludzie poprzez niego czuja się uwiazani. Ja nigdy tak na to nie patrzyła. To nie miał dla mnie znaczenia.
Wiem że dla nie których tomoze byc dziwne(dlamnie jescze też) ale on czuje sie naciskany(ja,tesciowie,rodzina) żeby wrócił i był ze mna. On sam mówi że im bardziej jest naciskany tym bardziej chce się uwolnic.Mówi że"nieche byc zmuszany do tego,do rodziny".
Z mojej strony to jest tylko chec uratowania tego zwiazku. Ja mam zal do siebie że wczwsniej tego nie zauwazyłam,zeby wczesniej były jakies kryzysy to bym moze cos przeczuwał.
Ja szczeze mówiac teraz po tym wszystkim zastanawiam się czy miedzynami wogóle była miłosc(z jego strony) moze to było cos innego.
Teraz mówi że za duzo nas rózni charakter, zainteresowania,sposób spedzania czasu i normalnie podobno wszystko nas rózni, sposób zycia i patrazenia na zycie(ja jestem az za bardzo reaalistka,on znowu chodzi z głowa w chmurach). Ostatnio nawet powiedział że myslał że te róznice nas do siebie zbliza ale powiedział że jest ich za duzo.I to nas do siebie nie zbliza a wrecz oddala.Ale moim zdaniem w zwiazku chyba chodzi o te róznice,ludzie przeciez sa rózni i dlatego się uzupełniaja.Bo przeciez nie ma dwoje takich samych osób. To ja się zastanawiam jak dwoje tak róznych osób moze byc ze soba tyle lat(jestesmy razem od 95 roku).Przeciez to powinno się rozwalic juz dawno. Chociaz teraz się dowiaduje że powiedział kiedys mojej mamie( na poczatku jak nasza stardza córka się urodziła była malenka "ze gdymy nie Dominika to on by mnie zostawił"a ona urodziął się w 97 roku więc to było 2 lata jak bylismy razem).

Ostatni to dowiedziała się prawdy ze to wszystko się psuło 5 lat!!!!!! rozumniecie 5 lat!!! nie powiedział ani słowa.Jak mozna tyle to ukrywac przeciez to nie jest miesiac pół rolu czy rok tylko 5 lat. Niepowiedziął bo podobno wmawiał sobie że bedzie dobrze i sam chciał to ratowa i mówił(wmawiał) sobie że mnie kocha.A pozatym tak jak powiedział to był okres kiedy staralismy się o drugiego dzidiusia i ja podobno żyłam w swoim swiecie.W swiecie chceci posiadania dziecka(te które się starały to wiedza o czym pisze).Ale ja nie wieze że jakby przyszedł i powiedział dzieje się to i to że ja by nie zareagował i dalej żyła tym czy zyła. A ja wam powiem że wyczuwam tutaj celowe zagranie.Bo po pierwsze ciagna to tak długo żeby nie było szans na naprawe,albo czekał i chciał się upewnic że ja go nie kocham(to prawda ostatno miedzy nami było duzo spiec,awantur i krzyków) i zebysmy razem doszli do wniosku że to koniec i się rozstajemy.Zeby poprostu rodzina na nim psów nie wieszała że zostawia mnie z dziecmi.
To prawda nie było mniedzy nami bliskosci,zylismy razem ale obok siebie. Moim błedem było to ze poswieciła się dzieciom i domowi ale to dlatego że one tego wymagały. Był taki okres że próbowała się do niego zblizyc(rozmowy spacery wsólne wyjcia) ale on się wykrecał czyms.Teraz mówi że to juz za pózno był Nawet nasze współzycie było sporadyczne i schematyczne.Mówił że nie ma ochoty ze jes zmeczony. Ja wiem że powinam byc atrakcyjna bo to jest wazne(dlaniego bardzo) dlatego wziełam się a siebie.Zmiana garderoby,nowu ciuch,kosmetyczka,fryzjerka i straciła 10 kg po ciazy. Niestety jeszcze mi troche zostało kg i skóra po ciazy nie ciekawa(najgozej brzuch bo została ta sóra po 2 ciazach) ale walcze z tym.chociaz wiem że nie będe wyglądac jak przez pierwsza ciaza(wazyłam 45 kg) ale jescze troche chce zbic.

Własnie najwieksz zal mam do niego że nie przyszedł jak zorientował się ze cos się dziej.
Powiem wam że to jest okropne bo zdała sobie ostatnio sprawe że niewiem kiedysmy ostatnio tak na prawde rozmawiali(niewiem tak naprawde czy miedy nami był kiedykolwiek jakis dialog).Tak naprawde to niemielismy czasu się naprawde poznac. Bo tyle co się poznalismy i bylismy troche ze soba to pojawiło się dziecko. A potem to siła rzeczy niebyło dlanas czasubo były obowiazki. Moze my naprawde nie powinnismy byc razem,Moze nie pasujemy do siebie.Sa momety że powatpiewam w sens naszego zwiazku i małrzenstwa.

Ale w takim razie co nas trzymało przez 11 lat razem.
Dalaczego w momecie kiedy odszedł zdałam sobie sprawe że go kocham.Dlaczego nie pielegnowałam naszej miłosci,dlaczego byłam tego taka pewna że on bedzie zawsze przy mnie.Wiele jest słów dlaczego! Wiecie to dziwne ale dosłownie pare dni wczesniej podczas rozmowyz kolerzanka zastanawiała sie czy ja go kocham czy moze to przyzwyczajenie i wtedy to mnie spotkało.Mam żal tylko do siebie że ze swojes strony nie dbałam o nas.
Moze to przez to ze to tak wszystko spowszedniało. Poprostu bylismy małrzenstwem i niemusielismy o siebie zabiegac. I moze to nas zgubiło.
Tylko co ja moge teraz jak on niechce ze mna byc,nie kocha mnie to jakiekolwiek póby z jego strony sa nie mozliwe. Poprostu z jego strony nie ma nawet checi i nikłej nadzieji.

Jezeli on chce odejs i chce rozwodu to znaczy ze z jego strony niema zadnej watpliwosci co do uczucia. Bo jak by była to by chciał spróbowac. A tak to jest wszystko jasne i ja niemam juz o co walczyc.

Za bardzo go kocham żeby go na siłe trzymac.Prosił mnie żebym mu dała wolnosc wiec ja uszanuje jego prosbe chociaz serce strasznie boli. Niechce nawet separacji bo mówi że w dalszym ciagu bedzie ze mna zwiazany a on tego nie chce.

Z tego co widze i słysze to dlaniego najlepszym wyjsciem z tej sytuacji jest rozwód(zero walki,wysiłku).Ja mu jeszcz mówiłam o tym że mamy slub koscielny i ze przysiegał mi przed bogiem miłosc,wiernosc i ucciwosc i ze mnie nie opusci az do smierci.
A on mi powiedział że tak młodzi ludzie nie powinni składac takiej przysiegi.Czy ta przysiega niema zadnej wartosci,czy jest w dzisiejszych czasach bez znaczenia.

A powiedzcie mi czy po tym wszystkim mozna się rozstac w zgodzie.
Bo on mówi żebysmy się teraz rozstali jak przyjaciele,żebysmy za soba mostów nie palili,żebysmy mieli szanse kiedys do siebie wrócic. Ja nieche rozstwac się w złosci i nie nawisci bo do niczego to nie prowadzi.Chociaz bardzo mnie zranił,czuje się oszukiwana i okłamywana przez tyle czasu. Jak on mugł z tym życ tyle czasu, życ ze mna i udawac bo to prawda nie było mniedy nami dobrze ale co kolwiek tez było.

Wiec same widzicie że nie jest dobrze i nie wiem czy to się jescze da cos z tego poskładac. To juz jest chyba przegrana sprawa. Moze tak jak on mówi powinnismy ten zwiazek budowac na nowych fundamentach a nie na tych ruinach.

Wiec juz chyba dam sobie spokuj bo to co miałam walczyc to juz walczyła i dalej juz nic nie dam rady zrobic .A skoda.

Bede juz konczyc i dziekuje na wszystko

Pa Tyska i dwie moje dzieczynki.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-08-02 o godz. 21:47
0

A tak na marginesie i nawiązując do opinni powyżej

Faceci nie zdradzają swoich żon dlatego że mają dzieci itp i nie z młodszymi, tylko z takim które wyglądają generalnie lepiej od typowej kury domowej ( faceci chcą mieć kurę domową ale o wyglądzie pameli Anderson) lol :) :D

Prawda jest taka!!!!!!
Facet nie zdradzi i będzie z jedną kobietą szczęśliwy jeśli ona będzie dla niego atrakcyjna seksualnie

Dziewczyny bierzmy się za siebie oni będą szalec na naszym punkcie, faceci inni się będą za nami oglądać a my będziemy uśmiechniete i szczęśliwe. 8) 8) 8)

Odpowiedz
Gość 2013-08-02 o godz. 21:40
0

Wydaje mi się że miłość jest między wami!
Tak! Jesteście młodzi a on poczuł się przygniecony obowiązkami czysto rodzicielskimi!
Mówisz że, nie chciał pierwszego dziecka zgodził się po namowach w tak młodym wieku - nie dziwię się mało kto w wieku 21 lat decyduje się dobrowolnie na macierzyństwo, potem 3 lata starania się o drugie. Ciężki okres dla niego jak i dla ciebie. Zadużo spadło na niego znaraz tak mi się wydaje. Mój mąż też trudno się odnajdywał po ciąży w roli męża, często kłótnie o byle co, brak czasu - trudno jest przejść przez tądrogę. My jesteśmy już za pierwszym kryzysem małżeńskim ale wrzyciu nie myślałam o rozwodzie ewentualnie o wypadzie na kilka dni do mamy, ale nigyd tak daleko nie doszło. Może dlatego że zawsze jestem dociekliwa i nie lubie niedomówień. Wolę się pokłocić dziś niż za tydzieńw tej samej sprawie. A twój mąż widzę że zrobił najgorzej co mógł - Zwirzył ci się ze wszystkiego jak czasza jego żali się przelała to wylał ją na ciebie, kiedy ty teraz czujesz się winna wszystkiemu. Tak sie może wydawać ale dlaczego ne przyszedł do ciebie z tym wczesniej. Wszystkie dręczące sprawy załatwiam od ręki nawet jak są bardzo bolesne.
Faceci są jak małe dzieci, lubią być w centrum zainteresowania, jak brak tego zainteresowania szukają innej, która będzie wychwalać jego zalety.
Dlatego w życiu tak ważne są komplementy, jak i krytyka niezbyt częsta (niektórzy ciężko ją znoszą). Jeśli jesteś pewna że jeszcze aspekt atrakcyjności seksulanej ciebie dla niego nie jest starcony jest duża sznasa że będziecie razem przez następnych ładnych parę lat.
Ludzie omijają ten temat wielkim łukiem, ale facei wielką wagę przywiązujądo naszej seksualności, to jak wygladamy.
Wiem że ciężko jest odzyskać 100% formę po ciąży, ale ja robię wszystko by coś z sobą zrobić, są dni że mi się niechce ale wiem że ja się też lepiej czuję jak ładnie się ubiorę, pomaluję sobie paznokcie, pójdę do fryzjera, na siłownie itp.

Przeanalizujcie to razem na spokojnie a napewno wrócicie do siebie. Wkońcu owocem waszej miłości jest dwójk waszych dzieci :D

Odpowiedz
aga-wrocek 2013-08-01 o godz. 23:37
0

No wiecie akurat mam doby kontakt z facetami i kiedy sama zaczęłam się nad tym zastanawiać w tłoku tematów zapytałam tych kolegów którzy mają już dzieci. No i niestety, chyba między innymi z tąd biorą się skoki w bok i facet zawsze szuka młodszej. Pewno jest na to sposób aby kobieta na atrakcyjności nie straciła - praca nad sobą o czym często zapominamy w lawinie obowiązku zwłaszcza przy maluchach albo gdy wszystko jest ok.

Odpowiedz
miu miu 2013-07-31 o godz. 02:19
0

No i dziewczyny nie chcę być niegrzeczna ale ja tego się właśnie boję, że będę niatrakcyjna po urodzeniu dziecka co może być i tu jednym z powodów rozpadu zwiazku jak pisze Tyśka.

bzdura
a dlaczego masz być nieatrakcyjna?nie przesadzajmy kobiety

Odpowiedz
monia:) 2013-07-31 o godz. 01:38
0

jesli uwazasz ze są szanse na Wasze pogodzenie sie to lepszym wyjsciem bedzie jednak separacja.............

kurcze - jestescie zew sobą prawie 11 lat! TO DUŻO!!!

zbyt dużo aby to przekreslić ot tak - BEZ POWODU!!!

może mu się jeszcze odmieni

tzrymam kciuki za Ciebie, za Was, za waszą rodzinę!

daj znać co u Was!

Odpowiedz
aga-wrocek 2013-07-31 o godz. 01:12
0

Ja bym obstawiała separcję - taniej jeśli ma to wszystko wrócić do normy. Znam osobiście rodziców mojego kolegi, którzy wzięli rozwód gdy mój kolega miał jakieś 13 lat a po dwóch latach spowrotem wrócili do siebie. Mój M też przy drobnych sprzeczkach widział rozwiązanie rozwód ale to do momentu jak powiedziałm ok, jak chcesz to ja jutro pójdę złożyć wniosek, jak chces z orzekanieniem o winie czy bez, kiedy sie wyprowadzasz itd. na razie nie ma cudownych pomysłów. Najlepiej to niech on sie wyprowadzi Ty zajmiesz się sobą on sobą, ustalcie kiedy kto zajmuje sie dziećmi, najlepiej abyś dopasowała to pod siebie, ile ma wm dawać na życie, pewnie będzie mósiał sobie coś wynająć - szybko usiądzie na dupie bo może wyjdzie tak że jak wszystko poopłaca to szaleństwa niewiele zostanie chyba że macie w H kasy i dlatego mu się miesza pod kopułką.

No i dziewczyny nie chcę być niegrzeczna ale ja tego się właśnie boję, że będę niatrakcyjna po urodzeniu dziecka co może być i tu jednym z powodów rozpadu zwiazku jak pisze Tyśka.
A do Tyśki, nie ma co trzymać tego na siłę, moja ciotka z wujkiem od 30 lat się żarli i żadene nie miało odwagi wystąpic o rozwód i teraz emeryci znaleźli sobie odpowiednie połówki i rozwodu nadal nie biorą - zupełnie bez sensu.

Odpowiedz
agnus 2013-07-09 o godz. 03:07
0

Tyśka, super i o to wlasnie chodzi, bądź damą pierwsza klasa

Odpowiedz
moni@ 2013-07-08 o godz. 00:24
0

Tyśka napisał(a):Wiecie juz na poczatku sobie powiedziałam że zrobie wszystko(zaczne dbac o siebie(przy dzieciach to trudne),schudne bo mi po ciazy została żeby zobaczył co traci.Żeby mu gula wyszła z wrazenia. To prawda troche się zaniedbałam ale dosc tego. Czas pomyslec o sobie!!!
TAK TRZYMAĆ

Odpowiedz
dunia 2013-07-07 o godz. 14:03
0

Hmm, masz ciezka sytuacje ale moje zdanie jest takie nic na sile.
Chce rozwodu, niech tak bedzie, a to nie jest twoja wina.Na swiecie jest duzo fajnych facetow, a on nie jest jedynym i nie ostatnim lol

Jak by mi tak moj powiedzial,spakowalbym walizki i za drzwi.Wiem ze to nie latwe bo po 10 lat bycia ze soba to dlugo, ale milosc swoja droga a honor swoja.Pozbieralbym sie bo mam dla kogo zyc i byc szczesliwa, ty masz dla swoich wspanialych corek.
Glowa do gory. lol

Odpowiedz
caradura 2013-07-07 o godz. 11:11
0

nie potrafię niczego doradzić, chyba mam jeszcze zbyt mało doświadczeń

powiem tylko, że po przeczytaniu tego postu przypomniało mi się "Nigdy w życiu"

Odpowiedz
Gość 2013-07-07 o godz. 10:02
0

Wielka szkoda ze bedzie rozwod....

Trzymaj sie dla dziewczynek i nie poddawaj!

Co nas nie zabije to wzmocni!

Odpowiedz
Gość 2013-07-07 o godz. 08:24
0

Witam ponownie

U mnie dalej nie ciekawie. Po dzisiejszej rozmowie staneło na tym ze bedzie rozwód ale ja się zastanawiam czy nie lepiej teraz poprosic o separacje.Pozatym jak się dowiadywałam bardzo czesto teraz orzekaja separacje ze wzgledu na dobro dzieci.Mi się do rozwodu nie spieszy. Moze jak sąd zasądzi pół roczna lub roczna separacje to on się w miedzy czasie opamieta.Wiecie juz na poczatku sobie powiedziałam że zrobie wszystko(zaczne dbac o siebie(przy dzieciach to trudne),schudne :oops: bo mi po ciazy została żeby zobaczył co traci.Żeby mu gula wyszła z wrazenia. To prawda troche się zaniedbałam ale dosc tego. Czas pomyslec o sobie!!!

Dzięki dziewczyny za wsparcie

Pozdrawiam Tyśka + Dominika i Weronika

Odpowiedz
miu miu 2013-07-07 o godz. 06:08
0

aby uratowac malzenstwo, aby o nie walczyc musi byc wola i zaparcie z obu stron
oczywiscie!
na tym polega ratowanie małzenstwa ze obie strony do tego dążą a nie jedna naciska a druga ucieka
kochana jak ci minie szok i wylejesz wszystkie łzy które masz wylac zajmij sie sobą a on niech spada na szczaw
o kogo zamierzasz walczyc???o takiego goscia który ma cie za nic i doprowadza do takiego stanu???wybacz ale kobiety mają to chyba w genach ze jak znajdą sobie jakiegos kiepskiego goscia to myslą ze go odmienią swoją wielką miłoscią hehe
czytałas taką ksiązke pt "Kobiety które kochają za bardzo"???przeczytaj

nie obraż sie prosze ja sie z ciebie nie śmieje ja po prostu sama mam problemy w moim związku i takie i tym podobne przekręty to ja juz przerabiałam po sto razy wzdłuż i w poprzek i morze łez wylałam dlatego ci mówie ze nie zmienisz faceta miłoscią jak jest dureń a dzieci szkoda

Odpowiedz
agnus 2013-07-06 o godz. 22:39
0

zgadzam sie z barbarosa, posluchaj Tyśka aby uratowac malzenstwo, aby o nie walczyc musi byc wola i zaparcie z obu stron, on tez musi chciec tego :| inaczej na samym poczatku Twoje dzialania sa skazane na porazke. Nawet gdybys posiadala w sobie nieograniczone poklady milosci, nawet gdybys przebolala i zapomniala ta skaze na Waszym zwiazku - nie zmusisz go aby zostal, nie przywiazesz go na sile, on juz zadecydowal - nie chce.
Proponuje abys powiedziala mu jak bardzo cierpisz przez niego, proponuje tez abys mu powiedziala jak bardzo go kochasz i pozwol mu odejsc, zycie jako wolny ptak wcale nie jest takie urocze na dluzsza mete, napewno sie o tym przekona...
Tyśka, nie ciagnij tego na sile, bo nie bedziesz szczesliwa, raczej uswiadom mu teraz co traci, aby pozniej mial czego zalowac.
Badz damą, badz dumna ze swoich coreczek, i nie pozwol sie zniszczyc. Porozmawiaj z nim szczerze, bez łez, spokojnie ale stanowczo. Powiedz mu co czujesz, czego po nim oczekujesz i ustal sztywna date jego wyprowadzki. Jak juz bedzie po wszystkim bedzie musiala nad soba popracowac, teraz go bardzo kochasz, pozniej poczujesz sie zdradzona i zaczniesz go nienawidzic. Nad tym uczuciem bedziesz musiala popracowac, bedziesz MUSIALA mu wybaczyc, nie zapomnisz ale musisz mu wybaczyc, nie dla niego ale dla siebie. Aby Twoje zranione serce mialo tylko milosc, milosc do swiata, ludzi, aby ponownie w nim zamieszkala wiara w przyszlosc i szczescie.
Trzymaj sie i przytul ode mnie Twoje dzieciaczki, nie jestes sama

Odpowiedz
miu miu 2013-07-06 o godz. 17:37
0

to nie jest twoja wina
nie jesteś ze stali masz prawo do depresji do przygnebienia to normalne ludzkie uczucia a twój mąż powinien w takiej sytuacji okazać ci wsparcie i zrozumiec
ja w ogóle uwazam ze w takich chwilach kiedy cos jest nie tak kiedy jest smutek widzimy na ile ta druga osoba nas kocha
uwazam ze twój maż jest egoistą i jest kompletnie niedojrzały(sorry ze oceniam choc go nie znam ale tak wynika z tego co nim piszesz)
daj mu rozwód niech idzie w cholere skoro chce
jak bedziesz go teraz błagac zeby został to i tak nic nie wskórasz bo nie mozna kogos zmusic do miłosci a jeszcze starcisz resztki godnosci
kto wie moze z czasem spotkasz kogos kto bedzie potrafił cie docenic bo na to zasługujesz!!

jest mi przykro czytając to i zdaje sobie sparwe ze pewnie jest ci ciezko ale trzymaj sie jakos dla dzieci
wiesz mysle z dwojga złego lepsze bedzie jak bedziecie oddzielnie i bedą widywały tate raz w tygodniu niz gdyby miały patrzec jak on cie traktuje obojetnie a ty cierpisz
dzieci poterzbują szczesliwego domu
jak ci bedzie cięzko pisz postaramy sie pomóc
trzymaj sie jestem pewna ze jeszcze zaswieci dla ciebie słońce

Odpowiedz
Gość 2013-07-06 o godz. 12:47
0

Witam

Dzieki dziewczyny za pomoc i wsparcie.

Ja juz sama nie wiem co robic.Kazdy mi mówi że to najlepiej zakonczyc. Ale ja czuje że jak nie spróbuje ratowac tego małzenstwa to bede ZWŁOWAC DO KONCA ZYCIA. Niewiem czy powinnam tak rezygnowac na poczatku. Wiele par przechodzi kryzys i jakos potem wszystko jest ok.Wiem że bede załowac że nie próbowałam. BARDZO KOCHAM mojego meza i dla tej miłosci jestem gotowa próbowac i walczyc.
Niewiem czy dobrze robie ale jak teraz zrezygnuje to się nie przekonam co było by dalej.
Ale czy to ma wogóle jeszcze sens? Czy po tym wszystkim mozna byc jeszcze szczesliwym razem???? Powiedzcie mi czy mam cos do stracenia próbujac???????????????????

Pozdrawiam Tyska i Dominika + Weronika

Odpowiedz
moni@ 2013-07-06 o godz. 05:05
0

agnus napisał(a):dzieci wymagaly i wymagaja wielkszej Twojej troski niz maz, on powinien Ci pomoc, stac murem za Toba i podac Ci reke w chwilach zwatpienia, jako ten silniejszy, jako glowa rodziny
popieram.

Poza tym kochana wiem że teraz, taka zraniona dobrze wiedząc że tracisz swoją godność, przyjęłabyć go z otwartymi ramionami, ale tak jak pisze agnus - pozwól mu odejść. Niestety mężczyźni to takie "stworzenia" że im bardziej się ich naciska tym więcej stają kantem.
Co do rozwodu to nie wiem - ja nadal wierzę, że poślubia się na całe życie, by być dla siebie oparciem szczególnie w tych trudnych chwilach. Tylko że niektórych to przerasta...
Bądź silna dla dzieci, dbaj o siebie - dla siebie.
Myślę że jeśli zgodziłabyś się na jego rozwód i zaczęła dbać o siebie by wyglądać pięknie i atrakcyjne (wiem wiem - cholernie trudne z podpuchniętymi od płaczu oczami) wtedy ujrzy piękną kobietę, za którą kiedyś szalał. Niech widzi, że "nie potrzebujesz go" - nie musi wiedzieć że jest inaczej.

Odpowiedz
agnus 2013-07-06 o godz. 04:07
0

Tyśka, witaj - po pierwsze nie poddawaj sie, bądz silna dla Twoich córeczek, one sa owocem Waszej milosci. Chciałabym umiec Ci pomoc, kilka lat temu przeszlam podobny dramat, z ta roznica ze my nie mielismy dzieci - maz po 3 latach malzenstwa stwierdzil ze mnie juz nie kocha i nie chce miec nigdy w zyciu dzieci i wogole nie rozumie tego mojego pedu do macierzynstwa, forum, internet, inseminacje, monitoring cyklu, HSG, laparaoskopia, wielkim problemem dla niego stalo sie oddanie nasienia do badania, czy IUI. Zarzekal sie ze nikogo nie ma, ze chce odpoczac, ze chce poszalec, pospotykac sie z kumplami bez zobowiazan. Hmm.... okazalo sie zupelnie inaczej, zdradzil mne z nasza wspolna znajoma , pojechali na wspolne wakacje i ja ich tam zobaczylam - to tak w skrocie co sie wydarzylo.
Po tym wszystkim, mialabym dla Ciebie rade, pozwol mu odejsc, niech poszaleje ... nie trac swojej godnosci, nie telefonuj do niego, nie wysylaj sms'ow, a naciskajace otoczenie zrobi swoje, niech mu susza lepetyne, niech widza go jako nieodpowiedzialnego ojca i meza. Widze ze zaczynasz sie obwiniac (tak jak ja kilka lat temu) jest to zupelnie niepotrzebne i bezpodstawne, dzieci wymagaly i wymagaja wielkszej Twojej troski niz maz, on powinien Ci pomoc, stac murem za Toba i podac Ci reke w chwilach zwatpienia, jako ten silniejszy, jako glowa rodziny. Jestem pewna ze jestes wspaniala matka.
Trzymaj sie cieplutko, jakbys miala jeszcze jakies pytania, pisz smialo ... wyslychamy Cie i pomozemy. W tym czasie bedziesz potrzebowala jakiejs bliskiej osoby, mamy, przyjaciolki ... musisz sie komus wygadac, wyplakac w rekaw i prosze nie mysl w kategoriach ze on musi wrocic, powiedz czy po tym wszystkim potrafilabys wybaczyc jego decyzje o rozkaldzie malzenstwa?

Odpowiedz
Andzia_82 2013-07-06 o godz. 01:44
0

Tak naprawde to niewiem co ci poradzic bo to naprawde trudne tak komus doradzac jesli sie niezna ale mysle ze twuj mąż niezasługuje na taką kobiete jak ty jak dlamnie jest nieodpowiedzialny ze ma gdzies uczucia innych a co z dziecmi kture cały czas miały tate obok teraz bedzie robił jako niedzielny tata niewiem jak on to sobie wyobraza moge tylko napisac ze szkoda mi ciebie i dzieci :(

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie