"Mówił, że sobie nie poradzę. Ale i tak odeszłam. Dopiero teraz naprawdę odżyłam"

"Mówił, że sobie nie poradzę. Ale i tak odeszłam. Dopiero teraz naprawdę odżyłam"

"Mówił, że sobie nie poradzę. Ale i tak odeszłam. Dopiero teraz naprawdę odżyłam"

canva.com

"Obiecywał mi życie jak z marzeń. A ja mu wierzyłam, zaślepiona uczuciami, bo nie wyszłabym za kogoś, kogo bym nie kochała. A pokochałam go, bo mieliśmy sporo naprawdę fajnych momentów. Gdyby nie to, że podcinał mi na każdym kroku skrzydła, to myślę, że nie myślałabym o odejściu. Które zresztą on mi bardzo odradzał, bo przecież jak miałabym sobie bez niego poradzić? A jednak ja się odważyłam i nie żałuję ani trochę. Moja córeczka dodaje mi sił każdego dnia, a ja dopiero teraz naprawdę odżyłam. Było warto".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

To nie była łatwa decyzja

Kiedy poznałam mojego byłego już partnera, szybko się w nim zakochałam. Zanim u niego zamieszkałam, był dla mnie bardzo wspierający i naprawdę chyba nigdy i od nikogo nie poczułam takiego wsparcia. Doceniałam to.

Z każdym dniem byłam coraz bardziej pewna, że to właśnie ten jedyny i to z nim chcę być.

Gdy się przeprowadziłam, szybko zaszłam w ciążę. Ale nie żałowałam tego. Od zawsze chciałam być mamą, więc po co było z tym zwlekać.

Ale w pewnym momencie, przestałam czuć wsparcie od partnera. Który zdążył już z resztą zostać moim mężem. Wszystko działo się tak szybko. Od propozycji do decyzji mijały zwykle minuty. Nie miałam czasu na przemyślenia.

Czułam się niedoceniona

To, co wcześniej było dla mojego partnera czymś pozytywnym, szybko przestało być atutem. Wciąż tylko słuchałam o tym, jaka to jestem do niczego. Że nic nie mam, że gdybym tak się wyprowadziła, to nawet nie miałabym gdzie pójść. A przecież byłam w ciąży.

Poza tym on twierdził, że i tak by mi to moje dzieciątko odebrał, bo skoro do niczego się nie nadaję, to i tak nikt nie przyznałby mi opieki nad córką.

I  ja długo tak myślałam. Ale gdy mała się urodziła, naprałam siły.

Nie chciałam już słuchać, że mogłabym o siebie zadbać. Coś ze sobą zrobić, bo wstyd mnie gdzieś zabrać.

mama z córeczką ćwiczą na macie canva.com

Odeszłam

Podjęłam świadomą decyzję o odejściu. Uznałam, że to nie wstyd prosić o pomoc w takiej sytuacji. Zatrzymałam się na początku u rodziców, ale szybko znalazłam sobie własny kącik. Rodzice mają małe mieszkanie, a ja znalazłam starsze małżeństwo, które potrzebowało wsparcia.

Mam do dyspozycji duży dom z ogrodem, o który trzeba zadbać. Trzeba też ugotować obiad, posprzątać, tylko taka normalna codzienność. W zamian za to mieszkam u nich z córeczką. Znalazłam też dodatkową pracę zdalną i jestem spokojna.

Mam czas dla siebie, ćwiczę w domu. Rozkładam matę i działam, chociaż małą mam obok siebie. Naprawdę odżyłam. Znów nabrałam pewności, że jestem wiele warta. Że zawsze dam radę. I chciałabym, żeby więcej kobiet, przeżywających swoje osobiste koszmary, zdecydowało się ruszyć z miejsca i zrobić ten pierwszy krok.

Pamiętajcie. To nie jest wstyd, prosić o pomoc w takiej sytuacji. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do Was rękę.

Kasia

Pięcioraczki z Kielc skończyły 15 lat! Zobacz, jak dziewczyny wyglądają teraz!
Źródło: Facebook.com/kieleckiepiecioraczki
Reklama
Reklama