Quantcast
Reklama
 

Kaja Godek

Kaja Godek

Kaja Godek

Kobieta, która stała się twarzą anty-choice’owców. Kaja Godek to aktywistka antyaborcyjna. Jej poglądy są konserwatywne i radykalne. Głośno protestuje przeciwko aborcji, antykoncepcji i LGBTQ. Kaja Godek należy do Ordo Iuris - katolickiej fundacji.
Zainicjowała projekt „Zatrzymaj Aborcję”, pod którym zebrała 830 tysięcy podpisów.

Kaja Godek - kiedy się urodziła, skąd pochodzi

Imię i nazwisko: Kaja Urszula Godek
Data urodzenia: 2 maja 1982
Miejsce urodzenia: Warszawa
Znak zodiaku: Byk
Wykształcenie: anglistka
Stan cywilny: mężatka
Mąż: Jan Godek
Dzieci: Wojtek (2009) i Róża (2013)
Znana z: walka z aborcją
Twitter: zablokowana
Facebook: https://www.facebook.com/Kaja-Urszula-Godek-102563917763918/

Kaja Godek - rodzina

Kaja Godek ma dwójkę dzieci - Wojtka (2009) i Różę (2013). Syn Kai Godek jest dzieckiem z zespołem Downa. To właśnie dla niego Kaja rozpoczęła swoją działalność.
Mąż Kai Godek to Jan Godek - pracownik Politechniki Warszawskiej w zakładzie inżynierii spajania.

kaja godek i syn

Gdzie pracuje Kaja Godek

Ukończyła anglistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako asystentka prezesa w warszawskiej firmie. W latach 2016-2019 należała do rady nadzorczej Warszawskich Zakładów Mechanicznych PZL-WZM, skąd została zwolniona przez skandal medialny dotyczący jej braku wykształcenia i kompetencji do pełnienia tej funkcji.

Kaja Godek - polityka

Kaja Godek będąc w swojej pierwszej ciąży dowiedziała się, że jej dziecko będzie miało zespół Downa. Miała prawo skorzystać z zabiegu aborcji, ale odmówiła jej. Po tym wydarzeniu stwierdziła, że aborcja jest zbrodnią (nawet w momencie kiedy zagraża życiu kobiety, dziecko jest niepełnosprawne lub jest to ciąża z gwałtu) i chce pomóc tym, którzy nie mają głosu.
Pierwszy raz w mediach pojawiła się w 2012 r. w programie Tomasza Lisa, gdzie reprezentowała Fundację Pro – Prawo do Życia Mariusza Dzierżawskiego.
W 2013 r. i w 2015 r. Sejm odrzucił jej projekty obywatelskie dotyczące zaostrzenia prawa aborcyjnego. Kaja Godek nie zatrzymała się - dalej organizowała demonstracje i zbierała podpisy pod projektem antyaborcyjnym oraz anty-LGBT.
W 2019 r. kandydowała do Parlamentu Europejskiego z listy Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy, reprezentowała Fundację Życie i Rodzina. Szybko zrezygnowała z działalności w partii Konfederacji, ponieważ według niej jej środowisko było marginalizowane.

Kaja Godek - „Zatrzymaj aborcję”

W 2016 r. Kaja Godek założyła fundację „Życie i Rodzina”. Stworzyła projekt „Zatrzymaj aborcję”, dotyczący całkowitego zakazu aborcji, pod którym podpisało się 830 tys. osób. Projekt ustawy trafił do Sejmu, ale pod wpływem Czarnego Protestu został wrzucony do kosza.
Dzięki temu wydarzeniu Kaja Godek zyskała rozgłos. Wypowiedzi pełne obelg, fake newsów oraz kontrowersyjnych poglądów są cytowane w wielu mediach.

Kaja Godek - poglądy

Wypowiedź Kai Godek: „Nie ma czegoś takiego jak orientacja”, została Bzdurą Roku 2020 (blog biologiczny To Tylko Teoria).
Kaja Godek prezentuje bezpośrednio swoje poglądy. Używa ciętego języka, często podaje niesprawdzone i fałszywe informacje.
Aktywistka antyaborcyjna przedstawia siebie jako działaczkę walczącą o życie nienarodzonych dzieci oraz stającą w obronie tradycyjnych wartości (krytykowała obraz Matki Boskiej z tęczową aureolą).
Złożyła projekt ustawy „Stop LGBT”, zakładający zakaz organizowania Marszów Równości..
W środku pandemii pojawiła się w maseczce z…koronki.

kaja godek

Kaja Godek - decyzja Trybunału

22 października 2020 r. wydał wyrok (na wniosek posłów PiS) zakazujący aborcji ze względu na ciężkie uszkodzenie płodu. Wydarzenie to wywołało ogólnopolskie protesty.
Kaja Godek na swoim Facebooku napisała:
„Jeszcze nie mogę w to uwierzyć, ale właśnie się zrealizował postulat: Zatrzymaj aborcję. Dzisiaj mamy Polskę wolną od aborcji eugeniczną”.
Wypowiedzi Kai Godek pochlebiające decyzję TK spotkały się z dużą krytyką. Sama Kaja Godek stwierdziła, że jest ofiarą ataków ze strony protestujących oraz złożyła zawiadomienie na policji, przez to, że m.in:
Manifestujący nie tylko przychodzą pod jej dom, dzwonią domofonem, wypisują obraźliwe słowa na murach, ale także ujawniają jej dane teleadresowe i dokonują dziwnych zamówień za pobraniem na jej domowy adres

Zakaz aborcji to za mało dla Kai Godek. Teraz próbuje zabronić organizacji marszów równości

Zakaz aborcji to za mało dla Kai Godek. Teraz próbuje zabronić organizacji marszów równości

Kaja Godek nadal dumnie kroczy wyznaczoną przez siebie ścieżką ratowania Polski przed "obcymi cywilizacjami". Tym razem za cel obrała sobie mniejszości seksualne. Do Sejmu właśnie trafił jej nowy projekt — ustawa uderzająca w społeczność LGBT, która m.in. sprawiłaby, że marsze równości zostałyby zakazane. Projekt otrzymał wdzięczną nazwę "Stop LGBT". W odpowiedzi powstał pomysł na projekt "Stop Godek".

Wt. 10 listopada

Godek złożyła zawiadomienie na policji. Pokazała, co strajkujący zrobili przed jej domem

Godek złożyła zawiadomienie na policji. Pokazała, co strajkujący zrobili przed jej domem

Kaja Godek od momentu, gdy kobiety 23 października wyszły na ulice, nie może spokojnie żyć. Manifestujący nie tylko przychodzą pod jej dom, dzwonią domofonem, wypisują obraźliwe słowa na murach, ale także ujawniają jej dane teleadresowe i dokonują dziwnych zamówień za pobraniem na jej domowy adres. Kilka dni temu działaczka pro-life poinformowała, że ktoś zamówił na jej adres 2 tony węgla i kilkaset wieszaków. 38-latka zaczęła obawiać się o swoje życie.

Czw. 29 października

Kaja Godek ofiarą ataków strajkujących. Zamówili jej 2 tony węgla do domu i kilkaset wieszaków

Kaja Godek ofiarą ataków strajkujących. Zamówili jej 2 tony węgla do domu i kilkaset wieszaków

Kaja Godek na tle tego, co dzieje się aktualnie w Polsce, może czuć się zwycięzcą. To ona odpowiada za powołanie projektu "Zatrzymać aborcję", a dziś cieszy się z decyzji, jaką wydał Trybunał Konstytucyjny w sprawie aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne upośledzenia płodu lub nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu. Kobieta świętowała i tą radością dzieliła się w sieci. Nie spotkało się to z ciepłym przyjęciem ze strony manifestujących.

Wt. 27 października