Wielkie przeceny przed nami: Nie zagub się w szmatach

Wielkie przeceny przed nami: Nie zagub się w szmatach

Stało się to w Nowym Jorku. Zaraz przed odprawą bagażu na lotnisku. Zadowolony z zakupów w metropolii ledwie zamknąłem swoją walizkę - wypchaną ubraniem i obuwiem, które niczym w tanim szmateksie przypominały jedną wielką kupę łachów, wołającą o pomstę do nieba. Czego tam tylko nie było?! Armani w towarzystwie vintage’owych perełek z Soho (ponoć zakupowa Mekka w NYC). Grunge’owe bluzy za 3 $ i skórzana kurtka Ricka Owensa. Zegarki z przeceny, sneakersy z nowej kolekcji Steva Maddena czy kolejne już spodnie w kolorze modnej ostatnimi czasy mięty.

Zdawałem sobie sprawę, że mogę mieć nadbagaż. Cóż, żyjemy tylko raz.

Shopping po amerykańsku fot. toledoblade.com

Stawię walizkę na wagę i oczyma pełnymi nadziei wpatruję się w monitor, na którym wyświetla się kwota mojego nierozsądnego zakupoholizmu. 190 $. Prawie 700 złotych...

Myślę, że był to właśnie ten moment. W zagranicznych filmach powiedzieliby „This is it”. Właśnie wtedy zrozumiałem, że gdzieś pomiędzy obuwiem od Dolce&Gabbana a T’shirtem od Kupisza zagubiłem się w szmatach, których liczba już dawno przerosła metraż mojej ogromnej jak na mężczyznę garderoby. Poważnie! Tylko wtedy do mnie dotarło, że w modzie nie chodzi o ilość.

Też tak masz? Spokojnie, jest na to sposób

Świąteczne Armani czy Chanel czasem nawet o 50% taniej

Zawsze zazdrościłem minimalizmowi moich koleżanek, które z trzech koszulek, dżinsów i kilku płaszczów potrafiły zrobić ciekawe i niezwykle modne stylizacje. W ich szafie panował stoicki spokój, a ich codzienne looki cieszyłyby oko nawet najbardziej wybrednych koneserów mody. Jak one to robią?

Odpowiedź jest prosta - podchodzą do mody bez szału. Kupują rzeczy uniwersalne, wartościowe i ponadsezonowe. Bez wyrzutów sumienia i zbędnego sentymentu wyrzucają stare ciuchy, tym samym zwalniając miejsce na nowe.

Pełny zażenowania i z mocnym postanowieniem poprawy otworzyłem na boku walizkę i dokonałem ostrej selekcji. Okazało się, że w bagażu miałem mnóstwo rzeczy, które już od kilku lat (!) nie zakładałem. Jakieś stare obuwie, kilkanaście koszulek, spodnie...

Wyrzuciłem wówczas około 3 kg rzeczy. 3 tys. gramów szmat, które po prostu leżakowały w mojej garderobie, nie spełniając swojej użytkowej funkcji. Moda to nie dzieła sztuki (choć niektórzy tak uważają), a szafa – to nie muzeum.

Przed nami wielkie sezonowe przeceny. Z pewnością każdy z nas marzy o czymś wyjątkowym. Tym bardziej okazja sprzyja - Gwiazdka, Sylwester... nie za górami i Walentynki. Nie róbmy ze swojej szafy bunkra... tych w historii mieliśmy kilka. Zawsze kończyło się źle.

Przed udaniem się na świąteczny shopping dokonaj dokładnej analizy swojej garderoby. Po prawej zostaw to, co zakładałaś w ciągu ostatniego miesiąca. Po lewej - to, co było w głębi szafy, a światła dziennego nie widziało już od dawna. Z tym pierwszym - nie mamy większego problemu. Z tym drugim? Opcji jest wiele.

Zanim udasz się na świąteczny shopping, obejrzyj "Wyznania Zakupoholiczki"

Świąteczne wyprzedaże na Allegro czy eBay - od dawna wiesz, że tkwi w Tobie biznesowa żyłka. A może zaproś koleżanek na ploty i przy dobrej muzyce i kieliszku Chardonnay zorganizuj wielką aukcję? W końcu możesz zostać św. Mikołajem dla dziewczyn z domów dziecka. Na pewno to docenią... Poza tym kolejny dobry uczynek przed nadchodzącym końcem świata.

W modzie nie chodzi o kolekcjonowanie, tylko o selekcję i wybór najlepszego. Życzę szalonych świątecznych zakupów, wiele okazji i oczywiście jak największych przecen.

Eustachy Bielecki

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Obserwuj styl.fm na:

Google News