Monika Miller w przededniu Wszystkich Świętych zdecydowała się na bardzo osobiste wyznanie dotyczące zmarłego taty. Leszek Miller junior zmarł w sierpniu 2018 roku, co było dla jego córki bardzo trudnym doświadczeniem. W rozmowie z Plejadą Monika opowiedziała, jak po latach radzi sobie z żałobą i w jaki sposób pielęgnuje pamięć o ojcu.
- Leszek Miller junior, syn byłego premiera, zmarł w wieku 48 lat. Do śmierci doszło w sierpniu 2018 roku
- Dla Moniki Miller dzień Wszystkich Świętych to szczególny, nostalgiczny i wspominkowy czas refleksji
- Monika Miller dba o pamięć o ojcu, powtarzając czynności, których ją nauczył i które sam wykonywał
- Artystka przyznaje, że jako osoba wrażliwa wyjątkowo boleśnie znosi pożegnania z bliskimi
Wszystkich Świętych oczami Moniki Miller. Refleksja o pamięci i przemijaniu
Monika Miller w rozmowie z serwisem Plejada podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat zbliżającego się dnia Wszystkich Świętych. Dla artystki początek listopada nie jest jedynie momentem odwiedzania cmentarzy, lecz przede wszystkim okazją do zatrzymania się w codziennym biegu i refleksją nad własnym życiem. Wspomnienia o tych, którzy odeszli, zajmują w tym dniu szczególne miejsce.
Wnuczka byłego premiera postrzega ten czas przez pryzmat pamięci, która według niej stanowi granicę ludzkiego istnienia. W poruszających słowach wyjaśniła, jak rozumie ostateczne pożegnanie z drugim człowiekiem.
Nostalgiczny i wspominkowy. Myślę, że to jest bardzo ważne święto, bo wtedy wspomina się tych, którzy odeszli. Tak sobie myślę, że człowiek umiera dwa razy. Pierwszy raz, kiedy fizycznie umiera, a drugi raz, kiedy ktoś ostatni raz wypowie jego imię.

Osobiste wyznanie Moniki Miller o żałobie i trudnych pożegnaniach
Monika Miller opowiada o stracie ojca jako o jednym z najtrudniejszych doświadczeń w swoim życiu. Leszek Miller junior miał 48 lat, gdy zmarł. Był synem byłego premiera Leszka Millera, a jego śmierć była dla artystki bolesnym przeżyciem.
Odejście ojca wymagało od Moniki przepracowania głębokiego bólu, co przy jej wrażliwej naturze okazało się wymagającym procesem. Gwiazda otwarcie mówi o swojej emocjonalności oraz o tym, jak trudna jest dla niej sama myśl o rozstaniu z najbliższymi.
Pożegnania w moim życiu były bardzo trudne. Jestem bardzo delikatną osobą. Bardzo łatwo przywiązuję się też do bliskich ludzi. Bardzo trudno jest mi wyobrażać sobie nawet, że oni mogą kiedyś odejść. To jest trudne.

Jak Monika Miller pielęgnuje pamięć o zmarłym ojcu
Monika Miller znalazła własny, intymny sposób na radzenie sobie z nieobecnością taty i utrzymywanie bliskości, której nie przerwała śmierć. Zamiast skupiać się wyłącznie na żalu, stara się odnajdywać cząstkę ojca w codziennych nawykach.
Wokalistka wraca myślami do taty zawsze wtedy, gdy wykonuje codzienne czynności, których to właśnie on ją nauczył. W takich momentach czuje z nim silną łączność.
Często go wspominam. Największą pielęgnacją dla mnie jest [robienie rzeczy, które i on robił]. Za każdym razem, gdy robię coś, czego mnie nauczył, lub coś, co on również robił, jestem szczęśliwa, bo on mi to dał. On mnie tego nauczył. Dzięki temu częściej o nim pamiętam.