Ewa Skibińska, gwiazda seriali „Na dobre i na złe” oraz „Pierwsza miłość”, zdobyła się na szczere wyznanie dotyczące medycyny estetycznej. Aktorka w podcaście „Piekielnie Szczere” przyznała, że skutki decyzji podjętej w 2000 roku odczuwała przez lata, przechodząc bolesne operacje naprawcze.
- Ewa Skibińska powiększyła usta w 2000 roku. Wykorzystano wtedy stały materiał
- Organizm aktorki odrzucił preparat. Substancja zaczęła się przemieszczać, co wymusiło operacje w Warszawie
- Gwiazda przez lata mierzyła się z hejtem, mimo że zmiany w jej wyglądzie były skutkiem komplikacji medycznych i operacji naprawczych, a nie nowych zabiegów
- Obecnie gwiazda w pełni akceptuje swój wygląd i dumnie mówi o sobie jako o zadbanej sześćdziesięciolatce
Początki medycyny estetycznej i ryzykowna decyzja
Ewa Skibińska zdecydowała się na powiększenie ust u progu nowego tysiąclecia. W Polsce medycyna estetyczna dopiero się rozwijała. Aktorka nie chciała regularnie powtarzać zabiegów, dlatego szukała trwałego rozwiązania.
Zaczęła dopytywać lekarza o stały materiał. Znajomy specjalista uprzedzał, że choć można go zastosować, substancja nie ma jeszcze odpowiednich badań. Mimo ostrzeżenia Skibińska zdecydowała się na zabieg. W podcaście „Piekielnie Szczere” tak opisała tamtą decyzję:
Na to ja, że »dajemy, no to już, chodź, spróbujemy«. Nie wiem, czy byłam trzeźwa. No i zaczął być z tym problem, bo to się zaczęło przemieszczać i zaczęła się taka pielgrzymka chodzenia do lekarza już w Warszawie. Wycinanie, operowanie tych ust.

Dramatyczne powikłania i walka o zdrowie
Organizm aktorki odrzucił preparat, który zaczął się przemieszczać pod skórą twarzy. Pojawiły się powikłania, a Skibińska musiała szukać pomocy medycznej w Warszawie. Podróż od lekarza do lekarza zakończyła się interwencjami chirurgicznymi. Aktorka opisała, jak wyglądało leczenie: wycinanie i operowanie ust.
Ratowanie tkanek wymagało interwencji chirurgicznych w Warszawie. Zabiegi naprawcze polegały na wycinaniu przemieszczającego się tworzywa i operowaniu ust. Skibińska nie ukrywa, jak trudne były konsekwencje tamtej decyzji. W rozmowie z podcastem określiła siebie słowami:
Przyznaję się, jestem ofiarą chirurgii plastycznej.

Niesprawiedliwy hejt i dzisiejsza samoakceptacja
Przez kolejne lata artystka mierzyła się z krzywdzącymi opiniami. Wielu komentatorów zakładało, że zmienione rysy twarzy to wynik poprawiania urody ze strachu przed starością. Tymczasem późniejsze interwencje były próbą ratowania zdrowia po odrzuceniu materiału. Skibińska odniosła się do zarzutów, że poprawia wygląd, bo obawia się starości:
Hejt, jaki się na mnie wylał, że właśnie teraz, w tym momencie, Ewa Skibińska poprawia swoją urodę, boi się starości, swojego wyglądu, dojrzałych ust. To było takie nieprawdziwe oskarżenie. To była bardzo stara rzecz, zrobiona pięknie, ale niestety ciało odrzuciło materiał i trzeba było się ratować.
Aktorka w tej samej rozmowie opowiedziała o niemal dziesięcioletnim okresie walki z chorobą alkoholową, a niedawno Ewa Skibińska wspominała o 15 latach trzeźwości. Dziś gwiazda z podniesioną głową patrzy w lustro. Podkreśla, że dobrze czuje się we własnym ciele. Jest dumna z tego, że jest dobrze utrzymaną sześćdziesiątką. Dawne doświadczenie stało się jednak dla niej lekcją, by zatrzymać się w poprawianiu urody.