Filip Chajzer mierzy się z poważnymi oskarżeniami ze strony byłych pracowników swojej sieci Kreuzberg Kraft Kebap. Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oficjalnie zwróciła się do Państwowej Inspekcji Pracy o kontrolę w lokalach celebryty po doniesieniach o niewypłacaniu pensji oraz nieodprowadzaniu składek ZUS, mimo potrącania ich z wynagrodzeń.
- Byli pracownicy zarzucają Chajzerowi brak składek ZUS przez wiele miesięcy.
- Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk złożyła wniosek do PIP o pilną kontrolę w sieci kebabów
- Filip Chajzer odpiera zarzuty, twierdząc, że rozliczenia to kwestia księgowości, a nie jego osobista sprawa
- Spółki celebryty zawarły w 2026 roku układ ratalny z ZUS w celu spłaty zobowiązań
Ministra domaga się kontroli u Chajzera
Filip Chajzer znalazł się pod lupą państwowych instytucji. Do Głównego Inspektora Pracy wpłynął oficjalny wniosek o rozważenie przeprowadzenia kontroli w placówkach gastronomicznych prezentera. Sprawa nabrała tempa po publikacjach medialnych opisujących trudną sytuację zatrudnionych tam osób.
Szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej podjęła formalne kroki. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w oficjalnym piśmie bezpośrednio wskazała doniesienia o niewypłacaniu pracownikom pensji oraz potencjalnych nieprawidłowościach w zakresie zawieranych umów.
W związku z doniesieniami prasowymi dotyczącymi m.in. niewypłacania pracownikom wynagrodzenia za pracę oraz ewentualnych nieprawidłowości w zakresie podstaw zatrudnienia w placówkach sieci Kreuzberg Kraft Kebap, zwracam się z prośbą o rozważenie przeprowadzenia przez Państwową Inspekcję Pracy stosownych działań kontrolnych w tych placówkach, zgodnie z kompetencjami
– Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (ministra rodziny, pracy i polityki społecznej).

CZYTAJ TAKŻE: Filip i Bianka Chajzerowie już monetyzują małżeństwo. Ceny za tę usługę wzrosły niemal dwukrotnie
Byli pracownicy ujawniają kulisy pracy w kebabach
Filip Chajzer otworzył pierwszy punkt swojej sieci w Warszawie w kwietniu 2024 roku. Szybko dołączyły do niego lokale w Krakowie, Kielcach, Lublinie i we Wrocławiu. Za rozwojem biznesu kryły się jednak problemy organizacyjne. Byli pracownicy zgłaszali powtarzające się opóźnienia w wypłatach, nieopłacone faktury dostawców i telefony od firm windykacyjnych. W jednym z lokali doszło nawet do odcięcia prądu z powodu zaległości.
Kulisy codziennego funkcjonowania firmy przedstawiła była współpracowniczka Kaja, zatrudniona w czerwcu 2025 roku na umowę-zlecenie. Kobieta opisała sytuacje, w których kadra zarządzająca musiała zabiegać o pieniądze na pensje. Według relacji byłych współpracowników dyrektorka zarządzająca wykładała na wypłaty także własne środki.
Zaczęły się też problemy z wypłatami. Przez pierwsze dwa miesiące wynagrodzenia wpływały na czas, ale później już nigdy nie otrzymywaliśmy pensji zgodnie z terminem zapisanym w umowie. Bywały sytuacje, że pani dyrektor musiała prosić Filipa o wypłatę pieniędzy dla pracowników. Jeździła nocami do Krakowa po nasze wynagrodzenia. Naprawdę starała się zrobić wszystko, żeby lokal funkcjonował, firma działała, a pracownicy otrzymywali swoje pensje i mogli dalej pracować
– Kaja (była współpracowniczka).
Niepokojące relacje dotyczą również rozliczeń z ZUS. Z relacji personelu wynika, że mimo potrącania odpowiednich kwot z wynagrodzeń, środki nie trafiały do urzędu. Swoje doświadczenia ujawniła także była pracownica Alicja – jej zdaniem celebryta tłumaczył brak wpłat do ZUS problemami finansowymi. Z kolei Kaja o zaległościach dowiedziała się po sześciu miesiącach.
To była umowa-zlecenie z pełnymi składkami ZUS. Kilka dni temu dowiedziałam się, że przez sześć miesięcy nie odprowadzano składek. Filip nie opłacał moich składek ZUS, mimo że były potrącane z mojego wynagrodzenia
– Kaja (była współpracowniczka)

Filip Chajzer i jego linia obrony
Filip Chajzer pytany o nieopłacone składki nie poczuwa się do osobistej odpowiedzialności za powstałe zaległości. Oświadczył, że nie zajmuje się osobiście rozliczeniami z urzędem. Uznał je za sprawę księgowości i odesłał dziennikarzy do swojej radczyni prawnej.
Reprezentująca przedsiębiorcę mecenas Elżbieta Liberda oświadczyła, że według jej wiedzy podmioty gospodarcze Chajzera nie mają zaległości w ZUS. Dodała, że nic nie wie o roszczeniach ze strony dawnych pracowników. Pełnomocniczka zapowiedziała przesłanie zaświadczenia z ZUS o braku zaległości do 20 października 2026 roku do godziny 15:00. Dokument nie dotarł jednak do redakcji dziennika Fakt przed publikacją materiału 21 października.
Sytuację finansową spółek celebryty obrazują oficjalne rejestry państwowe. Z danych dostępnych w Systemie Udostępniania Danych o Pomocy Publicznej (SUDOP) wynika, że biznesy należące do Filipa Chajzera podpisały w tym samym roku porozumienia z ZUS o rozłożeniu zobowiązań składkowych na raty.