Ewa Bem przerywa milczenie o walce z rakiem IV stadium. "Przeszłam tygodniową śpiączkę"

Ewa Bem przerywa milczenie o walce z rakiem IV stadium. "Przeszłam tygodniową śpiączkę"

Ewa Bem przerywa milczenie o walce z rakiem IV stadium. "Przeszłam tygodniową śpiączkę"

AKPA

Ewa Bem — pierwsza dama polskiego jazzu, której głos od dekad koi serca Polaków — przez ostatnie dwa lata toczyła dramatyczną walkę o życie, ukrytą przed światem. Podczas gdy fani podziwiali jej sceniczną siłę, w zaciszu domowym artystka przygotowywała się na najgorsze, mierząc się z diagnozą, która brzmiała jak wyrok. W najnowszym wywiadzie gwiazda przerywa milczenie i odsłania kulisy piekła, przez które przeszła, zmagając się z chorobą w cieniu osobistych tragedii.

Reklama

Tygodniowa śpiączka i dwa miesiące w szpitalu. Dramatyczna diagnoza spadła jak grom

Choć miliony Polaków nucą jej ponadczasowe przeboje, takie jak "Moje serce to jest muzyk" czy "Żyj kolorowo", rzeczywistość artystki w ostatnim czasie straciła wszelkie barwy. Zamiast blasku reflektorów, Ewa Bem oglądała ściany szpitalnych sal, tocząc nierówną walkę z podstępnym przeciwnikiem. Diagnoza była druzgocąca: rak jajnika IV stopnia.

Droga do ocalenia zdrowia okazała się drogą przez mękę, która wymagała od gwiazdy nadludzkiej siły. Artystka spędziła miesiąc w szpitalu przy ulicy Płockiej oraz kolejny miesiąc w Instytucie Onkologii, przechodząc skomplikowaną operację płuca. Jej stan był na tyle krytyczny, że Ewa Bem zapadła w tygodniową śpiączkę, a lekarze i najbliżsi drżeli o jej życie.

Reklama

Byłam przekonana, że to ja odejdę pierwsza [niż mąż]. Od dwóch lat ciężko chorowałam, przeszłam operację płuca, tygodniową śpiączkę, w końcu zdiagnozowali mi raka jajnika IV stopnia. Miesiąc w szpitalu na Płockiej, miesiąc w Instytucie Onkologii. Baliśmy się o moje życie.

Ewa Bem w czarnej bluzce AKPA

"Byłam przekonana, że to ja odejdę pierwsza"

Los napisał jednak scenariusz, którego okrucieństwo trudno pojąć. W momencie, gdy Ewa Bem była pewna, że jej dni są policzone i to ona pożegna się ze światem, śmierć przyszła po jej największą opokę. W styczniu ubiegłego roku zmarł jej ukochany mąż, Ryszard Sibilski, ceniony producent telewizyjny. Byli nierozłączni przez 45 lat — ślub wzięli w 1994 roku, po 14 latach nieformalnego związku, tworząc jedną z najpiękniejszych par w show-biznesie.

Reklama

Nagłe odejście męża było dla schorowanej artystki wstrząsem, po którym trudno się podnieść. W wywiadzie dla magazynu "Wysokie Obcasy" wokalistka przyznała, że nie była przygotowana na tak bolesną zamianę ról. Śmierć męża Ewy Bem sprawiła, że świat artystki, i tak już kruchy przez chorobę, runął w posadach.

Reklama

To był strzał między oczy. Nie miałam kiedy się zastanowić. I też nie przypuszczałam, że to będzie tak smakowało, jak smakuje. Tak strasznie boli, jak trzeba się nieoczekiwanie rozstać z człowiekiem, z którym się było tak długo, 42 lata. Jakby ubyło trzy czwarte mnie i wszystkiego. Bo on jest wszędzie i jest wszystkim, każdym obrazkiem w tym domu, każdym schodkiem, haustem powietrza.

zbliżenie na twarze ewy bem i ryszarda sibilskiego AKPA

Reklama

Życie w cieniu remisji i niegasnącej tęsknoty

Dziś polska scena muzyczna wciąż może cieszyć się obecnością Ewy Bem, choć jej codzienność naznaczona jest nieustanną terapią. Gwiazda od dwóch lat znajduje się w stanie remisji nowotworu, jednak walka się nie skończyła. Artystka pozostaje pod stałą opieką dr Magdaleny Kowalskiej i musi przyjmować doustną chemioterapię, mając świadomość, że choroba może w każdej chwili powrócić.

Reklama

Cały czas biorę doustną chemię, jestem pod opieką cudownej pani doktor Magdaleny Kowalskiej. Teraz jest spokój, ale wiem, że od tej choroby nigdy się nie uwolnię, prędzej czy później wróci.

Cień nowotworu to nie jedyny mrok, z którym mierzy się artystka. Osiem lat temu Pamela Bem-Niedziałek, starsza córka wokalistki, zmarła na glejaka w wieku zaledwie 38 lat. Ta niewyobrażalna tragedia pozostawiła w sercu matki wyrwę, której nie sposób zasypać. Ewa Bem przyznaje, że mierzy się z metafizycznym buntem i poczuciem niesprawiedliwości, którego nie jest w stanie uciszyć upływający czas.

Mam jakiś wyrzut wobec Boga i trudno mi się od tego uwolnić. Od śmierci Pamelki minęło już osiem lat i mimo że bardzo starałam się zrozumieć, pogodzić, to nic do mnie nie dociera. Nie przekonuje mnie, że taki był plan, którego my tu nie rozumiemy.

Mimo wszechogarniającej pustki po stracie męża i córki, oraz wycieńczającej walki z własnym organizmem, Ewa Bem trwa. Wspierana przez drugą córkę, Gabrielę, każdego dnia udowadnia, że jest nie tylko damą jazzu, ale przede wszystkim kobietą o niezwykłym harcie ducha.

Ewa Bem o druzgocącej diagnozie. Zanim los odebrał jej męża, dowiedziała się o czwartym stopniu raka. "Uciekłam spod łopaty".
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama