Ewa Chodakowska postanowiła uderzyć z grubej rury. Wystarczyło jedno odważne zdjęcie pośladków i kilka ostrych jak brzytwa słów, by na nowo zdefiniować, co znaczy "zdrowa sylwetka". Trenerka nie owija w bawełnę i jasno pokazuje: liczą się mięśnie, a nie rozmiar na metce.
Chodakowska pokazała pośladki i uderza w ideał "chudej" sylwetki
Ewa Chodakowska nie bawi się w półśrodki. Trenerka milionów Polek wrzuciła na Facebooka zdjęcie, od którego internet dosłownie zapłonął. Chodzi o odważny kadr, na którym bez cienia skrępowania prezentuje swoje idealnie wyrzeźbione pośladki Ewy Chodakowskiej. To jednak nie samo zdjęcie wywołało burzę, a jego dosadny opis.
Chodakowska bezpardonowo uderzyła w kult niezdrowej chudości, głośno manifestując swoją filozofię. Jej słowa to otwarty manifest i policzek wymierzony wszystkim, którzy wciąż mylą zdrowie z byciem chudą.
Te pośladki TO PO PROSTU MIĘŚNIE! Ja nie jestem CHUDA - jestem ZDROWA
Tym samym trenerka jasno postawiła granicę. Jej celem nie jest promowanie rozmiaru XS, ale budowanie silnego, sprawnego i przede wszystkim zdrowego ciała. A imponująca masa mięśniowa jest tego najlepszym dowodem.
instagram.com/chodakowskaewa
"To nie jest temat ładnej sylwetki". Chodakowska ostrzega przed groźną chorobą
Jednak kto myśli, że to tylko pokaz wyrzeźbionego ciała, grubo się myli. Za zdjęciem stoi coś znacznie ważniejszego niż estetyka. Ewa Chodakowska wykorzystała swoje zasięgi, by uderzyć na alarm w sprawie cichej i podstępnej choroby, która dotyka Polki – zwłaszcza po 30. roku życia. Mowa o sarkopenii.
W swoim wpisie nie pozostawia złudzeń – dbanie o zdrowie mięśni to nie fanaberia, a inwestycja w długie i sprawne życie. Jej słowa dają do myślenia.
Dziś mówiłam o utracie z wiekiem masy mięśniowej - o SARKOPENII. To choroba cywilizacyjna, która dotyka większość z nas - często już po 30. roku życia.. niestety postępuje cicho i podstępnie. (...) To nie jest temat "ładnej sylwetki". To jest temat zdrowia, bezpieczeństwa i długości życia. Mięśnie to nie estetyka. To narząd odpowiedzialny za długowieczność.To nasza wewnętrzna "fabryka młodości", nie fanaberia fitnessowa. Jeśli bagatelizujemy mięśnie, to bagatelizujemy własne zdrowie.
Internet podzielony. "Nareszcie głos rozsądku!" kontra "To już epatowanie ciałem"
Post Chodakowskiej zadziałał jak magnes na komentarze. Pod zdjęciem natychmiast rozpętała się prawdziwa burza. Z jednej strony posypały się słowa uwielbienia od fanek, które mają dość dyktatury chudości.
Nareszcie! Dziękuję, że mówisz głośno, że silne ciało jest piękne. Mam dość promowania wieszaków! – pisze jedna z internautek.
Królowa jest jedna! Te pośladki to motywacja na cały rok treningów – dodaje inna.
Z drugiej strony pojawiły się też głosy sceptyczne, zarzucające trenerce epatowanie nagością.
Wszystko super, przekaz ważny, ale czy naprawdę trzeba pokazywać gołą pupę, żeby mówić o zdrowiu? – pyta jedna z komentujących.
Łatwo mówić o byciu "zdrową", kiedy wygląda się jak modelka. Trochę odklejone od rzeczywistości zwykłych kobiet – czytamy w innym komentarzu.
Widać więc, że Ewa Chodakowska po raz kolejny trafiła w czuły punkt.
Koniec dyktatury wagi? To nie pierwszy raz, gdy Chodakowska walczy z mitami
To nie pierwszy raz, gdy Ewa Chodakowska idzie pod prąd i wywołuje ogólnopolską dyskusję. Kilka lat temu jej słowa o tym, że ruch ciałopozytywny bywa "płaszczykiem dla lenistwa", podzieliły internet i wywołały falę krytyki, ale też poparcia. Trenerka od dawna konsekwentnie powtarza, że akceptacja swojego ciała nie może być wymówką do zaniedbywania zdrowia.
Jej najnowszy post to kolejny mocny dowód na to, że Chodakowska nie zamierza zmieniać kursu. Zamiast promować nierealne kanony piękna, stawia na siłę, sprawność i długowieczność. W jej świecie to właśnie dobrze zaplanowany trening fitness i zbilansowana dieta Ewy Chodakowskiej, a nie cyferki na wadze, są kluczem do szczęścia. Jedno jest pewne: obok manifestu Ewy Chodakowskiej – i jej pośladków – nie da się przejść obojętnie.