Sylwia Bomba zdradziła, jak koleżanki zareagowały na jej związek z Grzegorzem Collinsem. O serce przystojniaka walczyły tłumy. Celebrytka miała niezłą konkurencję.
Sylwia Bomba musiała odgonić konkurencję
Sylwia Bomba zyskała rozpoznawalność dzięki programowi "Googlebox. Przed telewizorem". Przebojowa piękność razem z przyjaciółką komentowała popularne programy i seriale. Jej naturalność, charyzma i poczucie humoru skradł serce widzów, a ona doczekała się pokaźnej grupki fanów, którzy wiernie śledzą jej perypetie nie tylko na szklanym ekranie, ale też w mediach społecznościowych.
Sylwia z powodzeniem prowadzi prężne konto na Instagramie, które daje jej nieskończone możliwości zarobkowe. Można śmiało nazwać ją gwiazdą Instagrama.
Zawodowo od lat celebrytka radzi sobie znakomicie, ale jej życie uczuciowe nie zawsze było proste. Jej ex partner przegrał walkę z uzależnieniem. Trzy lata temu media podały, że nie żyje były partner Sylwii Bomby! Jacek Ochman był ojcem jej córeczki.
Na szczęście na Sylwię czekała jeszcze miłość. Pokochała Grzegorza Collinsa i tworzą cudowną rodzinkę. Początki ich związku były dość trudne. Sylwia zdradziła, że miała sporą konkurencję. Przystojniakiem interesowały się nawet jej koleżanki.

Celebrytki miały chrapkę na Grzegorza Collinsa
Grzegorz Collins jest niezwykle przystojnym mężczyzną. Wysoki, wysportowany, uroczy i czarujący. Trudno się dziwić, że wzbudza zainteresowanie kobiet. Jednak nie wiedzieć czemu kobiety miały na niego chrapkę, mimo że wiedziały, że spotyka się z Sylwią Bombą. Celebrytka w podcaście "Matcha Talks" zdradziła, z czym mierzyli się na początku związku:
Takim apogeum hejtu był moment, kiedy ja zaczęłam być z Grzesiem. To było tak, że mój Grześ był takim mężczyznom, który podobał się bardzo kobietom, dużo moich koleżanek z branży próbowało zdobyć serce Grzesia. Ja nawet wiem o telefonach, które Grześ odbierał od koleżanek z branży, które są bardzo znane. I mówiły mu: "Nie wiedziałam, Grzesiu, że jesteś singlem". "No po co jesteś z tą Bombą, ja jestem fajniejsza". I mnóstwo wiadomości na Instagramie, gdzie my już ogłosiliśmy nasz związek. Jak ogłaszasz związek i z kimś mieszkasz, to traktujesz to poważnie. A tu mnóstwo wiadomości od takich nawet dziewczyn z Instagrama, które pisały, żeby Grześ się jeszcze zastanowił, bo one są cały czas dostępne.
To przykre, że kobiety nie potrafią uszanować miłości dwojga ludzi. Zazdrość potrafi sprowadzić na manowce. Na szczęście Sylwia i Grzesiek sprawnie rozprawili się konkurencją, a ich miłość kwitnie.