Głośno jest ostatnio o sprawie Jarosława Kaczyńskiego. "Gazeta Wyborcza" ujawniła list, który miał wysłać prezes PiS do swojego ministra Zbigniewa Ziobry z prośbą o to, aby politycy Suwerennej Polski przestali wykorzystywać pieniądze z funduszu w celach partyjnych. Kaczyński jednak twierdzi, że o żadnym liście nie pamięta i mógł go wysłać, ale mógł też nie wysłać.
Jarosław Kaczyński miał napisać list do Zbigniewa Ziobry i może ponieść odpowiedzialność
Głośno jest ostatnio o aferze związanej z Funduszem Sprawiedliwości i nieprawidłowym wydatkowaniem pieniędzy z tego funduszu na cele partyjne przez polityków Suwerennej Polski. Jarek Kaczyński wiedział, nie powiedział. Napisał list do Zbyszka Ziobry, żeby jego koledzy przestali korzystać z funduszu.
Szybko wyszło też na jaw, że w sprawie Jarosława Kaczyńskiego zostało złożone zawiadomienie do prokuratury, a to oznacza, że starszy pan ma kłopoty. Jarek Kaczyński ma kłopoty. Grozi mu, że może oglądać świat zza metalowych krat.

Jarosław Kaczyński tłumaczy się z listu
We wtorek 2 lipca prezes PiS Jarosław Kaczyński wystąpił na konferencji prasowej, w czasie której odniósł się do zamieszania związanego z ujawnieniem przez niego listu. Kaczyński stwierdził, że nie pamięta, żeby taki list napisał.
Ja tego nie pamiętam, nie pamięta tego też minister Ziobro. Natomiast (wice)minister Romanowski twierdzi, że do niego taki list dotarł. Więc zakładam, że może mnie tutaj po prostu pamięć zawodzi.
Stwierdził również, że nawet jeśli taki list wysłał, to nie jest to niczym dziwnym.
Natomiast jeżeli ten list został rzeczywiście wysłany, za to stu procent nie daję, ale zakładam w tej chwili na chwilę, to on był wynikiem czegoś, co się zdarza w każdej kampanii wyborczej. Mianowicie tego, że posłowie przeżywają pewien specyficzny stan psychiczny, który powoduje, że strasznie się denerwują tym, co robią inni posłowie, ich kampaniami wyborczymi. To oczywiście chodzi o tych, którzy konkurują w jednym okręgu.
Prezes PiS opowiedział także o pewnej sytuacji.
Miałem swego czasu, to już było dawno temu, takie wydarzenia - nie będę tutaj się posługiwał nazwiskami - że pewien młody, aspirujący, dopiero po raz pierwszy poseł, ale dobrze mi znany, bo mój asystent przez jakiś czas, alarmował straszliwie o tym, jak poseł z zupełnie innego pokolenia bardzo ostro prowadzi kampanię, jak bardzo nad nim góruje i że to jest niesprawiedliwe.