Newsy - Strona 1576

Zbigniew Lew-Starowicz nie żyje. Znany profesor miał 80 lat
Zbigniew Lew-Starowicz nie żyje. Znany profesor miał 80 lat

Zmarł Zbigniew Lew-Starowicz. Niezwykła osobowość, wybitny terapeuta i lekarz miał 80 lat. Specjalista, który z wielkim zaangażowaniem krzewił wiedzę i pomagał wielu osobom, na zawsze wpisał się do historii polskiej nauki i medycyny.

Newsy - Strona 1576

Pt. 13 września

"Teściowa codziennie rozpływa się nad wnusiem. Mnie całkowicie olewa i ignoruje"
"Teściowa codziennie rozpływa się nad wnusiem. Mnie całkowicie olewa i ignoruje"

"Gdy zaszłam w ciążę z Pawłem, jedynym synem Bożeny, to teściowa od razu mi zapowiedziała, że cieszy się na narodziny wnuka, ale nigdy nie wybaczy mi tego, że w przeszłości zdradziłam męża. Każdego dnia przypominała mi o moich błędach młodości, które już dawno mąż mi wybaczył. Teraz, gdy na świecie pojawił się nasz syn, teściowa odwiedza nas codziennie, rozpływa się nad małym, ale mnie traktuje jak powietrze".

Pt. 13 września

"Świekra modli się w kościele za nawrócenie mojego męża. Liczy, że mnie zostawi i wróci do eks"
"Świekra modli się w kościele za nawrócenie mojego męża. Liczy, że mnie zostawi i wróci do eks"

"Grażyna codziennie klepie zdrowaśki w pierwszym rzędzie w kościele i prosi o wielkie nawrócenie na dobrą drogę swojego syna. Jesteśmy już pięć lat po ślubie, a ona uważa nadal, że Michał powinien wrócić do swojej pierwszej dziewczyny. Tylko ją uważa, że dobry materiał na żonę i wierzy, że modlitwa pomoże. Mój mąż nie reaguje na jej wybryki, ale ja mam już tego serdecznie dość". 

Pt. 13 września

"Pojechałam w odwiedziny do syna. Na osiedlowym śmietniku zobaczyłam garsonkę, którą podarowałam synowej"
"Pojechałam w odwiedziny do syna. Na osiedlowym śmietniku zobaczyłam garsonkę, którą podarowałam synowej"

"Uznawałam moją synową za rozsądną kobietę i bardzo się ucieszyłam, gdy powiedziała, że dostała propozycję nowej pracy, czekała ją tylko jeszcze rozmowa. Pamiętam, jak Marta przeglądała zawartość swojej szafy i nie była zbyt kontenta. Ostatnio sporo zrzuciła i stare ciuchy porobiły się za duże. Przyszłam więc z pomocą, a ona dziękowała z całego serca".

Pt. 13 września

"Przez 80 lat nigdy nie odmówiłam pomocy. Teraz nikt nie poda mi nawet szklanki wody"
"Przez 80 lat nigdy nie odmówiłam pomocy. Teraz nikt nie poda mi nawet szklanki wody"

"Wierzę, że dobro zawsze zwycięża. Wierzyłam też, że energia, jaką wysyłamy do świata, wraca do nas i to ze zdwojoną mocą. Dlatego ja zawsze starałam się być dobrym człowiekiem. Mam 80 lat, a przez całe moje życie nikomu i nigdy nie odmówiłam pomocy. Niestety sama nie mogę liczyć obecnie nawet na to, że ktoś poda mi, choć szklankę wody".

Pt. 13 września

"Teściowa ma dziwne tradycje. Przy pierwszym porannym powitaniu o mało nie parsknęłam śmiechem"
"Teściowa ma dziwne tradycje. Przy pierwszym porannym powitaniu o mało nie parsknęłam śmiechem"

"Chcę podzielić się swoją historią związaną z dość niezwykłymi tradycjami rodzinnymi, które praktykuje moja teściowa. Co ciekawe, tradycje porannego powitania, czy też dnia kwiatów nie tylko wywołują we mnie mieszane uczucia, ale także stały się powodem drobnych spięć w naszym małżeństwie".

Pt. 13 września

Pomysłowy Ryszard ma ważną zasadę: Nie wypowiada się w czwartki [wideo]
Pomysłowy Ryszard ma ważną zasadę: Nie wypowiada się w czwartki [wideo]

Ryszard Czarnecki w czwartek został zatrzymany przez CBA, a tego samego dnia wieczorem został wypuszczony z Prokuratury Krajowej. Były europoseł dostał od prokuratury zarzuty w sprawie korupcji w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Collegium Humanum. Mimo trudnej sytuacji dobry humor go nie opuszczał i zażartował, że ma zasadę, że w czwartki nie wypowiada się na temat wymiaru sprawiedliwości. Grunt to mieć w życiu zasady. Wszystko widać na wideo.

Newsy - Strona 1576

Pt. 13 września

"Przez 40 lat mieszkałem z nią w kawalerce, a teraz kazała mi się wyprowadzić. Zostałem wyrzucony z domu przez rodzoną matkę"
"Przez 40 lat mieszkałem z nią w kawalerce, a teraz kazała mi się wyprowadzić. Zostałem wyrzucony z domu przez rodzoną matkę"

"Gdy usłyszałem te słowa, wybuchnąłem śmiechem, jednak szybko okazało się, że ona wcale nie żartowała. Wyciągnęła z szafy walizkę i zaczęła pakować moje rzeczy do środka. W chwili, kiedy założyłem okulary i wyraźniej ujrzałem jej wyraz twarzy, zrozumiałem, że to, co mówi, jest jak najbardziej poważne. Próbowałem protestować, ale ona nie pozostawiała złudzeń co do jej intencji".

Pt. 13 września