Misz-masz - Strona 2673
"Kiedy człowiek całe życie prowadzi dom po swojemu, wydaje mu się oczywiste, że to jego przestrzeń, jego zasady. Aż tu nagle pojawia się młoda, 'nowoczesna' synowa i oznajmia, że wszystko robiłam źle. Że czasy się zmieniły, że teraz obowiązują inne standardy, a moje metody są przestarzałe. Myślałam, że to tylko chwilowe uniesienie młodości, ale ona naprawdę postanowiła przejąć kontrolę".
Nd. 2 marca
"Kiedy wzięłam ślub z Adamem, wiedziałam, że ma dorosłą córkę z pierwszego małżeństwa. Była niezależna, miała swoje życie, swoje plany, wszystko wydawało się poukładane. Aż do momentu, gdy nagle doszła do wniosku, że nasze mieszkanie to idealne miejsce… dla niej".
Sob. 1 marca
"Niektórym ludziom naprawdę ciężko wytłumaczyć, że życie toczy się dalej. Po rozwodzie w końcu ułożyłam sobie wszystko na nowo, znalazłam mężczyznę, przy którym czuję się szczęśliwa, a mój były mąż… no cóż, żyje swoim życiem i ma to gdzieś. W przeciwieństwie do mojej byłej teściowej, która postanowiła bronić 'honoru syna', chociaż on sam zupełnie się tym nie przejął".
Sob. 1 marca
"W każdej rodzinie znajdzie się 'złote dziecko' – to, które jest najmądrzejsze, najbiedniejsze, najbardziej potrzebujące i absolutnie nic nie może zrobić samo. W mojej rodzinie tym wyjątkowym egzemplarzem był mój szwagier, czyli najmłodszy syn teściowej. A skoro on miał być otaczany opieką, to dla reszty… cóż, pozostało czekanie na cud".
Sob. 1 marca