Beata Ścibakówna w czarnej koronce na "Tańcu z Gwiazdami". Płakała na widowni

Beata Ścibakówna w czarnej koronce na "Tańcu z Gwiazdami". Płakała na widowni

Beata Ścibakówna w czarnej koronce na "Tańcu z Gwiazdami". Płakała na widowni

Beata Ścibakówna pojawiła się na widowni 9. odcinka 19. edycji programu "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami" w studiu Polsatu, by wspierać swoją córkę Helenę Englert w walce o półfinał. Znana aktorka zadała szyku na ściance, a potem przeżyła chwile ogromnego wzruszenia. Helena zdobyła maksymalną notę 40 punktów, a jej osobiste wyznanie skierowane prosto do mamy wywołało u gwiazdy łzy.

Reklama
W skrócie
  • Para zdobyła komplet punktów za perfekcyjne wykonanie walca wiedeńskiego
  • Mama młodej aktorki postawiła na klasyczną, koronkową sukienkę w czarnym kolorze
  • Helena Englert podziękowała mamie na wizji, podkreślając, że ta oddała jej wszystko
  • Wzruszona aktorka nie potrafiła powstrzymać łez, obserwując sukces i słuchając słów córki

Stylizacja Beaty Ścibakówny w studiu "Tańca z Gwiazdami"

Beata Ścibakówna doskonale wie, jak zaprezentować się przed obiektywami aparatów bez uciekania się do krzykliwych trendów. Aktorka zapozowała fotoreporterom do zdjęć na różowym dywanie przed rozpoczęciem tanecznej rywalizacji w studiu Polsatu. Choć celebryckie ścianki bywają rewią osobliwych pomysłów, tym razem obyło się bez modowych eksperymentów. Wygrała ponadczasowa elegancja.

Gwiazda założyła dopasowaną, czarną sukienkę o ołówkowym kroju bez rękawów, sięgającą za kolano. Kreację wykonano z efektownej, kwiatowej koronki z lekko transparentnym dekoltem, co nadało całości szyku. Do stylizacji dobrała cienkie, ciemne rajstopy oraz czarne, lakierowane szpilki ze spiczastym noskiem.

Reklama

Wizerunek dopełniło staranne uczesanie oraz makijaż. Aktorka zdecydowała się na upięcie, pozostawiając grzywkę swobodnie opadającą na czoło, a usta podkreśliła pomadką w odcieniu głębokiej czerwieni. Klasyczny zestaw uzupełniła subtelna, srebrna biżuteria. Po krótkiej sesji fotograficznej aktorka zajęła miejsce na widowni, gdzie czekały ją znacznie większe emocje niż te na dywanie.

Beata Ścibakówna w czarnej sukience z koronkami Na zdj.: Beata Ścibakówna, Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Reklama

Helena Englert zdobyła 40 punktów za walca wiedeńskiego

Na parkiecie trwała bezwzględna walka o awans do półfinału 19. edycji show. W stawce pozostało sześć par, a wśród faworytów od początku wymieniani byli Helena Englert i Roman Osadchiy. Para zaprezentowała walca wiedeńskiego do nastrojowej piosenki "Embarras" z repertuaru Ireny Santor. W tym samym czasie Beata Ścibakówna zachwycała czarną, koronkową sukienką.

Reklama

Wykonanie okazało się technicznie nienaganne i zachwyciło sędziów. Jurorzy nie mieli wątpliwości i przyznali duetowi cztery dziesiątki, co dało komplet 40 punktów. Nie był to zresztą ich pierwszy taneczny popis na najwyższym poziomie – zaledwie tydzień wcześniej duet zaprezentował rumbę, zdobywając uznanie ekspertów.

Reklama

Beata Ścibakówna w czarnej sukience z koronkami Na zdj.: Beata Ścibakówna, Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Reklama

Poruszające wyznanie Heleny Englert

Prawdziwe poruszenie wywołały jednak słowa, które padły z ust młodej aktorki. W wyemitowanym materiale zza kulis Helena Englert wróciła pamięcią do czasów dzieciństwa i surowych lekcji, jakie odbierała w domu rodzinnym.

Ciężkiej pracy nauczyła mnie mama. Ona mnie bardzo cisnęła. Wtedy nie rozumiałam tego zupełnie i mówiłam, jak ja będę miała dzieci, to po prostu pozwolę im się bawić

– wspominała Helena Englert.

Gdy emocje po tańcu sięgnęły zenitu, córka zwróciła się bezpośrednio do siedzącej na trybunach mamy. Helena Englert wzruszyła widzów "Tańca z Gwiazdami", mówiąc otwarcie o tym, jak niesprawiedliwie bywa traktowana jej rodzina w medialnych przekazach. Zwróciła uwagę, że w nagłówkach nieustannie pojawia się nazwisko jej znanego ojca, podczas gdy to mama poświęciła dla niej najwięcej.

Ja już się przyzwyczaiłam, że w moim kontekście zawsze mówi się o tacie.

Boli ją jednak pomijanie mamy, która oddała jej wszystko – wyznała Helena Englert.

Kamera natychmiast skierowała się na widownię. Gwiazda wyraźnie się wzruszyła, a emocje odebrały jej na chwilę spokój. Słowa córki były najlepszym dowodem na to, że nawet najsurowsza dyscyplina z przeszłości przerodziła się w dojrzałą wdzięczność. W końcu dla takich momentów warto na chwilę porzucić domową kanapę i zasiąść w świetle jupiterów, nawet jeśli cena za bilet to publiczne ocieranie łez.

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama