Grzegorz Hyży opublikował na Instagramie poruszający wpis, w którym stanął po stronie protestujących kobiet i skrytykował polityków za brak realnych zmian w prawie ab.rcy1nym. Muzyk zabrał głos w dniu, gdy w 27 miastach w całym kraju, między innymi w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu, zorganizowano demonstracje przeciwko obecnemu prawu aborcyjnemu.
- 22 października w 27 miastach zorganizowano protesty aborcyjne. Odbyły się one pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję”
- Grzegorz Hyży skrytykował pojęcie „tacierzyństwa geriatrycznego” i wezwał mężczyzn do jednoznacznego wsparcia kobiet
- Julia Kamińska podczas festiwalu See Bloggers wykrzyczała imiona zmarłych pacjentek: Izy, Doroty, Marty i Agnieszki
- Uczestnicy protestów rozliczają koalicję rządzącą z głosowania z 20 października, protestując przeciwko niewystarczającym zmianom i domagając się pełnej dekryminalizacji aborcji
Grzegorz Hyży o ojcostwie i prawach kobiet
Grzegorz Hyży zareagował na trwające w kraju wydarzenia i opublikował osobisty wpis poświęcony prawom kobiet oraz ab.rc1i. Do publikacji artysta dołączył zdjęcie z okresu ciąży swojej żony, Agnieszki Hyży. Muzyk tym razem zdecydował się na otwarte zaangażowanie w dyskusję o równouprawnieniu i prawach kobiet.
Podczas gdy siedemdziesięcioletni ojcowie zbierają gratulacje za rzekomy "wigor", w przypadku kobiet każdy rok po czterdziestce nagle aktywuje całe rzesze samozwańczych ekspertów od "odpowiedzialności" i zegara biologicznego. Właśnie na ten podwójny standard zwrócił uwagę wokalista.
Facet zostaje ojcem po siedemdziesiątce? Brawo, co za witalność! Kobieta po czterdziestce? Nagle wszyscy są ekspertami od jej wieku, zdrowia i odpowiedzialności. O "tacierzyństwie geriatrycznym" jakoś nikt nie mówi"
– Grzegorz Hyży.
Określany przez internautów mianem feministy muzyk nie poprzestał na diagnozie społecznych uprzedzeń. Skierował też bezpośredni apel do innych mężczyzn. Jego zdaniem bierność wobec sytuacji kobiet także zasługuje na "czerwoną kartkę".
I jeszcze jedno, panowie. Nie wystarczy szanować własnej żony, matki czy córki. Prawdziwy sprawdzian zaczyna się wtedy, kiedy potrafisz stanąć w obronie kobiety, z którą nic cię nie łączy. A jeśli nie potrafisz, może to właśnie tobie należy się czerwona kartka
– podsumował wokalista.
Julia Kamińska uderza w polityków
Julia Kamińska także nie kryje gniewu i aktywnie namawia odbiorców do udziału w zgromadzeniach. Aktorka od dawna otwarcie mówi o prawach reprodukcyjnych, a jej postawa wielokrotnie wywoływała dyskusje w sieci. Artystka skierowała gorzkie słowa prosto do polityków i uderzyła w działania rządu.
Zaangażowanie gwiazdy to przede wszystkim pamięć o pacjentkach, które straciły życie w polskich szpitalach z powodu restrykcyjnego prawa. Podczas łódzkiego wydarzenia dla twórców internetowych aktorka w emocjonalnym wystąpieniu wykrzyczała ze sceny imiona zmarłych pacjentek. To tragiczny bilans przepisów, przez które kobiety w ciążach zagrażających ich zdrowiu lub życiu nadal są odsyłane z placówek medycznych bez pomocy i często muszą szukać jej za granicą.
Umarły
– Julia Kamińska.

Protesty "Czerwona kartka za ab.rc1ę" w całej Polsce
Czwartkowe manifestacje z 22 października były wyrazem narastającej frustracji społecznej. Odbyły się dokładnie sześć lat po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który wykreślił przesłankę umożliwiającą ab.rc1ę w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu. Na ulice polskich miast wyszły tysiące osób, które nie godzą się na dalszą bezczynność parlamentarzystów. Demonstranci rozliczają koalicję rządzącą ze składanych przed wyborami obietnic i żądają pełnej dekryminalizacji ab.rc1i, dostępu do zabiegu do 12. tygodnia oraz pigułki "dzień po".
Niezadowolenie eksplodowało po wtorkowych głosowaniach w Sejmie z 20 października. Posłowie uchwalili nowelizację Kodeksu karnego częściowo dekryminalizującą pomocnictwo oraz projekt przywracający przesłankę wad płodu. Wynik głosowania nad nowelizacją był jednak bardzo wyrównany. Przeciwko dekryminalizacji zagłosowali czołowi politycy obozu rządzącego – wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz oraz marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
Działaczki z Ab.rcyjnego Dream Teamu oceniły przyjęte we wtorek rozwiązania jako drobne, pozorne kroki, które nie zabezpieczają realnie bezpieczeństwa kobiet. Oburzenie wywołuje również perspektywa prezydenckiego weta, na co wcześniej zwracała uwagę m.in. Kinga Rusin w apelu do Karola Nawrockiego po sejmowym głosowaniu. Gniew z ulic nie znika, a uczestniczki ogólnopolskich manifestacji pokazują politykom, że ich cierpliwość ostatecznie się wyczerpała.