Christina Applegate przekazała bolesną informację o swoim stanie zdrowia. Po pięciu latach walki ze stwardnieniem rozsianym dowiedziała się, że diagnoza była błędna. Aktorka jest załamana, bo jej stan wcale się nie poprawia, a objawy nie ustąpiły mimo wykluczenia SM. Zamiast ulgi pojawiła się niepewność i konieczność rozpoczęcia diagnostyki od początku.
- Lekarka Christiny Applegate uznała, że rozpoznanie stwardnienia rozsianego sprzed pięciu lat było błędne.
- Zły stan zdrowia zmusił artystkę do porzucenia aktorstwa; dziś porusza się przy pomocy laski i walczy z depresją.
- Wykluczenie SM nie przyniosło poprawy, dlatego lekarze ponownie analizują historię choroby aktorki.
- Odtwórczyni roli Kelly Bundy ma poczucie winy wobec osób chorych na SM, dla których była wsparciem.
Kulisy wyznania Christiny Applegate w podcaście MeSsy
Christina Applegate przerywa milczenie w najnowszym odcinku swojego autorskiego podcastu "MeSsy". W najnowszym odcinku serialowa Jen Harding podzieliła się prawdą, która natychmiast obiegła media. Po latach bezradności i leczenia stwardnienia rozsianego usłyszała od lekarki, że nie choruje na SM.
Diagnozę postawiono w sierpniu 2021 roku. Gdy lekarka przyszła do pokoju aktorki, przekazała jej tę informację z dużym entuzjazmem. Dla samej pacjentki nie była to jednak wiadomość przynosząca ulgę.
Biorąc pod uwagę pięć lat niepotrzebnego cierpienia, słowa te brzmiały wręcz nierealnie:
Gratulacje, nie masz stwardnienia rozsianego
– usłyszała od lekarki.
AKPA
Dramatyczne skutki pomyłki medycznej i utrata kariery
Wiadomość o braku stwardnienia rozsianego nie przyniosła ukojenia. Wywołała szok i rozpacz. Christina Applegate przez ostatnie lata podporządkowała całe życie walce z chorobą. Porzuciła występy przed kamerą i ograniczyła się do dubbingu. Widzowie pamiętają ją z roli Kelly Bundy w kultowej produkcji o rodzinie Bundych oraz jako Jen Harding w produkcji "Już nie żyjesz".
Cena błędnej diagnozy okazała się niewyobrażalnie wysoka. Artystka walczy obecnie z głęboką depresją, a jej codzienność została brutalnie zredukowana do czterech ścian i ciągłego bólu. W podcaście nie kryła łez i żalu za utraconym czasem.
O swoich traumatycznych przejściach i bezsilności powiedziała bez ogródek:
Przeszłam przez wielką depresję. Straciłam wszystko. Straciłam pracę. Straciłam... przepraszam. Co mówi się komuś, kto żył z tym przez sześć lat? Boże, tak bardzo mi przykro, bo to zatrzymało moje życie. Wciąż muszę używać wózka inwalidzkiego, kiedy udaję się do gabinetu lekarskiego. Nie potrafię przejść z samochodu do pokoju. Wciąż w tym tkwię. Nic magicznego się nie wydarzyło, kiedy lekarka powiedziała: »Nie masz stwardnienia rozsianego«. Nic magicznego się nie stało
– wyznała Christina Applegate.
Jean-Baptiste Lacroix /AFP/East News
Niepewna przyszłość Christiny Applegate i diagnostyka od nowa
Podczas gdy znajomi i bliscy odetchnęli z ulgą, reagując na wiadomość z radością, sama zainteresowana stanęła przed przerażającą pustką. Wykluczenie stwardnienia rozsianego nie sprawiło, że ból zniknął. Aktorka nadal wspomaga się laską lub wózkiem i nie jest w stanie samodzielnie pokonać drogi z auta do gabinetu.
Lekarze muszą teraz przeanalizować całą historię jej choroby od początku, by ustalić prawdziwe źródło problemów. Do tego dochodzi ogromny ciężar psychiczny. Applegate przez lata była rozpoznawalną ambasadorką osób zmagających się z SM, a teraz obawia się, że zawiodła tę społeczność.
Jej bolesne słowa podsumowują tę trudną sytuację:
To dziwne, bo czuję, jakbym wszystkich zawiodła
– podsumowała smutno Christina Applegate.