Edyta Herbuś w najnowszym wywiadzie szczerze opowiedziała o swoich oczekiwaniach wobec partnera i podziale domowego budżetu. Gwiazda, która od lat podkreśla swoją niezależność, przyznała, że w relacji szuka opieki i męskiej sprawczości. Jej słowa o płaceniu za kolacje i wyręczaniu kobiet w przyziemnych sprawach pokazują, jak widzi partnerski układ.
- Edyta Herbuś w wywiadzie dla Plejady wyznała, że w związku szuka męskiej sprawczości w przyziemnych sprawach
- Gwiazda lubi, gdy partner zaprasza ją na kolację i przejmuje inicjatywę w codziennych sprawach
- Tancerka akceptuje podział wydatków i obowiązków 50 na 50, jeśli obie strony są w takim układzie szczęśliwe
- Gwiazda zapewnia, że unika bycia uwieszoną na partnerze i stawia na własny rozwój
Edyta Herbuś o podziale rachunków i roli mężczyzny
Edyta Herbuś zdecydowała się na szczere wyznanie o relacjach damsko-męskich. W rozmowie z serwisem Plejada tancerka opowiedziała o oczekiwaniach wobec partnera i codziennym funkcjonowaniu związku. Nie chodzi jej wyłącznie o romantyczne gesty. Liczy się również to, jak para dzieli między sobą zwykłe obowiązki.
Artystka przyznaje, że woli relacje, w których mężczyzna troszczy się o nią i chętnie zaprasza ją na wspólne wyjścia. Herbuś mówi wprost: partner może użyć swojej "męskiej mocy", by zaopiekować się ukochaną i przejąć przyziemne sprawy. W jej wizji kobieta nie musi zajmować się wszystkim sama.
Lubię, kiedy zaprasza mnie na kolację i lubię, kiedy to on się opiekuje takimi przyziemnymi sprawami. Używa swojej mocy, swojej sprawczości, żeby stworzyć warunki do tego, by kobieta nie musiała się tym zajmować
– wyznała Edyta Herbuś.

Tancerka nie wyklucza jednak scenariusza, w którym rachunki dzieli się aptekarską metodą 50 na 50 – pod warunkiem, że obie strony odnajdują w tej matematyce swoje szczęście. Herbuś popiera ideę "zdrowego razem". Akceptuje równy podział wydatków i obowiązków, jeśli partnerzy świadomie się na niego umówią i dobrze się w nim czują. W tej sprawie nie ma jednej recepty dla wszystkich par.
Niezależność finansowa według Edyty Herbuś
Edyta Herbuś zaznacza, że chęć bycia zaopiekowaną nie oznacza rezygnacji z własnej autonomii. Tancerka podkreśla, że stawia na własny rozwój i nie chce być zależna od partnera. W rozmowie zapewniła, że nigdy nie była kobietą uwieszoną na żadnym mężczyźnie.
Skrajną zależność od partnera uważa za nieodpowiednią dla siebie. Potrzebuje poczucia rozwoju i niezależności, szczególnie od osoby, której nie ufa. Artystka chce więc łączyć bliskość z własną przestrzenią.

CZYTAJ TAKŻE: Edyta Herbuś pochwaliła się nastoletnią córką. Vivian wróciła z Ameryki, fani przecierają oczy: "Wyglądacie jak siostry"
Edyta Herbuś i jej lekcje z poprzednich związków
Gwiazda otwarcie przyznaje, że jej obecne podejście to efekt lekcji wyciągniętych z poprzednich relacji. Doświadczenia te pomogły jej wyznaczyć granice w związku. Wspieranie partnera nie oznacza dla niej automatycznego przytakiwania.
Herbuś wie, że nie wszystko w mężczyźnie należy wspierać bez zastanowienia. Nie staje po stronie partnera za każdym razem, gdy widzi, że błądzi lub trwa w iluzji. W jej podejściu troska i niezależność mogą iść w parze – a szczera rozmowa bywa ważniejsza niż bezwarunkowe potakiwanie.