Julia Wieniawa i Maciej Musiałowski to duet nierozłączny, ale tym razem granica między przyjaźnią a pracą niebezpiecznie się zatarła. W najnowszym filmie musieli zagrać kochanków, choć prywatnie aktorka nazywa go swoim "bratem". Czy ich relacja przetrwała te gorące ujęcia?
Julia Wieniawa szczerze o intymności na planie. "To było cringowe"
Premiera kinowa filmu "Chcę więcej" odbyła się 29 stycznia, a emocje wokół produkcji wciąż rosną. Fani wstrzymali oddech. Julia Wieniawa i Maciej Musiałowski, którzy od lat są prywatnie nierozłączni, musieli nagle udawać pożądanie przed kamerami. To sytuacja bez wyjścia.
W wywiadzie, który przeprowadziła Simona Stolicka dla portalu Pudelek.pl, aktorka przyznała, że granie namiętności z kimś tak bliskim było kuriozalne. Kontrast między ich braterską relacją a gorącymi ujęciami wywołał u nich poczucie zażenowania.
Julia Wieniawa nie owijała w bawełnę.
Trudno było w momentach grania scen intymnych, bo my jesteśmy przyjaciółmi. Powiem szczerze, że traktuję go trochę jak brata, a on mnie jak młodszą siostrę, więc to było takie trochę cringowe. Oczywiście zachowaliśmy profesjonalizm, a jak tylko reżyser powiedział stop, no to brechtaliśmy się totalnie.

„Znamy się na wylot”. Co działo się w sypialni, gdy reżyser krzyczał „stop”?
Czy sceny intymne z najlepszym kumplem są łatwiejsze do zagrania? Okazuje się, że bliskość paradoksalnie utrudniała zachowanie powagi. Julia Wieniawa podkreśla, że znają się na wylot, co całkowicie wyeliminowało wstyd, ale uruchomiło lawinę śmiechu.
Łatwiej było o tyle, że my mieliśmy do tego dystans. Znamy się na wylot, więc też tak się siebie nie wstydzimy. [...] Ciężko nam było opanować śmiech, natomiast udało się wszystko.
A Wy? Wyobrażacie sobie takie sceny z najlepszym przyjacielem?