Franciszek Pieczka na ekranie gniótł gwoździe gołymi rękami, ale w zaciszu domowym był kruchym mężczyzną, który przez 18 lat nie potrafił pogodzić się z odejściem ukochanej. Legendarny Gustlik z serialu "Czterej pancerni i pies" przeżył z żoną pół wieku, a ich historia zaczęła się od prozaicznej awarii prądu. Gdy odeszła, jego świat się zawalił.
Miłość od pierwszego wejrzenia przy skrzynce z korkami
Choć Franciszek Pieczka, uznany polski aktor kojarzony jest ze Śląskiem, miłość swojego życia spotkał w Warszawie. Historia ich poznania to gotowy scenariusz na komedię romantyczną. Młody student szkoły teatralnej chciał zaimponować koleżance, słynnej Lidii Korsakównie, a skończyło się na naprawianiu instalacji elektrycznej w akademiku "Dziekanka".
Gdy w budynku zgasło światło, Pieczka ruszył do akcji. Przy liczniku spotkał jednak nie Lidię, a Henrykę Witkowską – studentkę dziennikarstwa (później romanistyki), która sama próbowała uporać się z awarią.
Z kolegami adorowaliśmy wtedy Lidkę Korsakównę. Kiedy siedzieliśmy u niej, zgasło światło i poszedłem je naprawić. Przy skrzynce z korkami majstrowała moja przyszła małżonka. "Może koleżanka pozwoli sobie pomóc?" - zapytałem, ale nie pozwoliła. To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Pobrali się w 1954 roku. On – charyzmatyczny aktor, ona – urodzona we Francji kobieta z klasą, która dla niego zrezygnowała z własnych ambicji zawodowych.

"Jesteś alkoholikiem". Żart, który prawie zniszczył małżeństwo
W ich domu rządziła Henryka. To ona trzymała finanse i dbała o to, by na stole lądowały dania kuchni francuskiej i śląskiej. Była dla męża oparciem, ale potrafiła też pokazać pazur. Najlepszym dowodem jest anegdota o rzekomym alkoholizmie aktora, która po latach mogła doprowadzić do kryzysu.
Wszystko przez studencki żart. Koledzy podrzucili kiedyś pod łóżko Pieczki butelkę po wódce i powiedzieli sprzątaczce:
On jest już takim alkoholikiem, że jeżeli nie wypije ćwiartki, to nie może zasnąć.
Latami nikt o tym nie pamiętał, aż pewnego dnia informacja dotarła do Henryki. Żona potraktowała plotkę śmiertelnie poważnie. Wróciła do domu wściekła i wypaliła do zdębiałego męża: "Wiesz, mogłeś powiedzieć, że jesteś alkoholikiem, może byśmy temu zaradzili". Sytuację udało się wyjaśnić, ale to pokazuje, jak bardzo dbała o ich wspólne życie. Franciszek Pieczka często powtarzał:
Moja żona zawsze stała z boku. Ciężko pracowała i to nadawało jej życiu sens.

Syn "chudy jak pajączek" i śmierć przed rocznicą
Ich życie nie było usłane różami. Para doczekała się dwójki dzieci – Ilony i Piotra. Narodziny syna były dla aktora traumatycznym przeżyciem. Henryka Pieczka rodziła w wieku około 40 lat, a chłopiec był wcześniakiem. Aktor, widząc syna w inkubatorze, był przerażony.
Podczas odwiedzin zobaczyłem, że mój taki chudy jak pajączek leży z drugim noworodkiem. (...) Pomyślałem sobie: "Ojojoj, jest źle". Ale okazało się, że mój przeżył.
Największy cios nadszedł jednak w 2004 roku. Henryka zmarła nagle, tuż przed ich 50. rocznicą ślubu. Dla aktora, który grał twardzieli w "Ranczu" czy "Potopie", był to koniec świata.
Po tak długim wspólnym życiu to kataklizm. Na każdym kroku widzę jej rękę. Że tutaj to zrobiła. Że tu coś położyła. Żona była młodsza o pięć lat, a odeszła wcześniej. To ja chciałem umrzeć pierwszy.
Mural na ul. Pięknej w Warszawie / Fot. Wiki Commons
Mural na Pięknej i spotkanie "na górze"
Po śmierci żony Franciszek Pieczka nie potrafił znaleźć sobie miejsca. Ukojenie przynosiły mu sny, w których mógł z nią rozmawiać. Choć zawodowo wciąż był aktywny, a Warszawa uhonorowała go pięknym muralem przy ulicy Pięknej 3A, jego myśli krążyły wokół jednego – ponownego spotkania z ukochaną.
Nie bał się śmierci. Traktował ją jako bramę do Henryki.
Proszę Boga, żeby odejść w miarę spokojnie, bez boleści. No i żeby później spotkać się z małżonką. Tam, na górze. Może już przygotowała dla mnie jakie przyjęcie?
Aktor zmarł 23 września 2022 roku. Spoczął na cmentarzu w Aleksandrowie, u boku żony. Po 18 latach tęsknoty, Gustlik w końcu dołączył do swojej Henryki.