Widzowie kojarzą go z rolą niezłomnego komisarza Adama Zawady, który w "Kryminalnych" jedną ręką rozbijał gangi, a drugą rozwiązywał najtrudniejsze zagadki. Jednak gdy gasły kamery, Marek Włodarczyk musiał mierzyć się z wyzwaniem, przy którym policyjne pościgi to pestka. Aktor przez lata toczył cichą walkę o scalenie rodziny, rozdartej między Polskę, Niemcy i Austrię. Cena za życie na walizkach była ogromna, a on sam niejednokrotnie musiał kapitulować przed trudnymi emocjami własnych dzieci.
Marek Włodarczyk szczerze o patchworkowej rodzinie. Nie zawsze było kolorowo
Życiorys Marka Włodarczyka to gotowy materiał na film sensacyjny, w którym dramat przeplata się z walką o przetrwanie. W 1981 roku stan wojenny odciął mu drogę powrotu do kraju, zmuszając do życia na emigracji. W Berlinie, zanim stał się gwiazdą teatrów w Hamburgu czy Monachium, zmuszony był pracować jako mechanik samochodowy, by utrzymać się na powierzchni. To właśnie te trudne doświadczenia i ciągłe życie w rozkroku między krajami ukształtowały jego skomplikowaną sytuację rodzinną.
Włodarczyk ma trzech synów, ale ich drogi na świat były zupełnie inne. Najstarszy, Patryk, to owoc związku z polską aktorką Grażyną Dyląg. Młodsi — Simon i Vincent — urodzili się z relacji z niemiecką gwiazdą, Karen Friesicke. Przez lata aktor dzielił życie między Warszawę a Hamburg, a jego dzieci dorastały w różnych kulturach i miastach. Ale prawdziwy problem nie leżał w kilometrach dzielących braci. Największe schody zaczęły się, gdy synowie musieli zmierzyć się z prawdą o sobie nawzajem.

Walka z zazdrością i "czarną owcą". Tak aktor scalał synów
Stworzenie jednej drużyny z chłopców, którzy mieli inne matki i inne domy, wymagało od Włodarczyka tytanicznej pracy. Aktor nie ukrywa, że początki były bolesne. Nie było sielanki, wspólnych obiadów i braterskiej miłości od pierwszego wejrzenia.
Gwiazdor "Kryminalnych" w "Dzień dobry TVN" szczerze przyznaje, że musiał stoczyć batalię z poczuciem odrzucenia, które kiełkowało między braćmi.
Moi synowie są z różnych związków i żeby to wszystko zintegrować, nie jest to takie łatwe, bo dzieci potrafią być zazdrosne i odpychać tę czarną owcę z innego związku, ale mi się udało. Na początku stykałem się z tym problemem, ale oni w tej chwili są taką grupą Włodarczyk.
Udało mu się zatrzeć granice i sprawić, że synowie z Hamburga i Wiednia w końcu poczuli się jedną rodziną.