To wyznanie, na które czekali zarówno zwolennicy, jak i najwięksi wrogowie Jurka Owsiaka. Choć od lat bryluje w mediach, tym razem postanowił uderzyć prosto w najczulszy punkt krytyków. Tuż przed 34. Finałem WOŚP dyrygent Orkiestry nie gryzie się w język i stawia sprawę na ostrzu noża, raz na zawsze wyjaśniając, co dzieje się z pieniędzmi wrzucanymi do puszki.
"Nie daję Owsiakowi". Jerzy Owsiak mówi: To bardzo słuszne hasło
Hasło "nie daję Owsiakowi" od lat krąży po sieci, stając się koronnym argumentem hejterów, którzy co rok w styczniu próbują zniechęcić Polaków do pomagania. Tym razem Jerzy Owsiak nie zamierzał się tłumaczyć. Zamiast tego, podczas konferencji w Warszawie, nie wytrzymał i wypalił prosto w kamerę, przyznając rację... swoim oponentom.
Okazuje się, że wrzucanie pieniędzy z myślą o prywatnym portfelu prezesa byłoby fatalną pomyłką. Lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z rozbrajającą szczerością obrócił broń przeciwników przeciwko nim samym.
Nigdy nie zbierałem na siebie żadnych pieniędzy. W związku z tym wszelkiego rodzaju hasła "nie daję Owsiakowi" są bardzo słuszne. Jeżeli jest jakiś Owsiak, który zbiera pieniądze podczas finałów, trzeba to powstrzymać
Wypowiedź ta ma uciąć niekończące się spekulacje. Zgodnie z ustawą, 100 proc. środków z Finału musi trafić na cel zbiórki. Każda złotówka ma swoje przeznaczenie medyczne, a prywatne konto Owsiaka pozostaje nienaruszone przez fundacyjne miliony.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dominika Chorosińska pyta o WOŚP i Caritas. Reakcja internautów? Tego posłanka PiS się nie spodziewała
Gdzie trafiają miliony z puszek? Prawda o spółce Złoty Melon i zarobkach Owsiaka
Skoro pieniądze z puszki idą na sprzęt, to skąd Jurek bierze na chleb? To pytanie wraca każdej zimy jak bumerang. Prawda o spółce Złoty Melon jest prostsza, niż myślą tropiciele spisków. To firma, w której Fundacja WOŚP ma 100% udziałów, stworzona po to, by oddzielić biznes od charytatywności.
To właśnie tam Jerzy Owsiak zarabia jako prezes zarządu (ok. 10 tys. zł netto wg danych z 2017 r.). Ale uwaga – na tę pensję spółka musi sama ciężko zapracować. Robi to, sprzedając kultowe koszulki, kubki i gadżety w sklepie SiemaShop, wydając płyty DVD z koncertów czy organizując szkolenia komercyjne.
Przy czym ważna uwaga – spółka Złoty Melon nie jest w żaden sposób dotowana przez Fundację. A więc moja pensja nie jest w ogóle kosztem Fundacji, na tę pensję prowadzona przeze mnie spółka musi po prostu zarobić
Mechanizm jest brutalnie prosty: Złoty Melon nie tylko nie zabiera pieniędzy z puszek, ale jeszcze dokłada do interesu. Spółka przekazała dotąd Fundacji gigantyczną dywidendę w wysokości blisko 20 mln zł. To dowód na to, że koszty administracyjne WOŚP (zaledwie 8 proc.) są pokrywane z innych źródeł niż zbiórka finałowa.

Internet huczy. Polacy podzieleni po słowach lidera WOŚP
Słowa Owsiaka natychmiast wywołały lawinę komentarzy. Z jednej strony mamy miliony Polaków, którzy od ponad trzech dekad bezgranicznie ufają Orkiestrze, widząc naklejone serduszka na inkubatorach i tomografach w niemal każdym szpitalu w kraju. Dla nich tłumaczenie się z finansów jest zbędne, bo efekty widać gołym okiem.
Z drugiej strony, w sieci wciąż wrze. Mimo transparentnych raportów i jasnych deklaracji, grupa sceptyków nadal szuka "drugiego dna". Dla wielu internautów hasło "nie daję Owsiakowi" to wciąż polityczna manifestacja. Jednak tegoroczna riposta Jurka wytrąciła im z rąk najpoważniejszy oręż, zamieniając hejt w groteskę.
34. Finał WOŚP. "Zdrowe brzuszki" to teraz priorytet
Karawana jedzie jednak dalej. Już w niedzielę, 25 stycznia 2026 roku, ruszy 34. Finał WOŚP. Cel jest szczytny i konkretny: "Zdrowe brzuszki naszych dzieci", czyli diagnostyka i leczenie chorób przewodu pokarmowego. To kolejna cegiełka do monumentalnego dzieła, które wsparło już kardiologię, onkologię, neonatologię i okulistykę dziecięcą.
Liczby mówią same za siebie. Przez lata Polacy wrzucili do puszek niewyobrażalną kwotę ponad 2,6 mld zł. Tylko ostatni finał przyniósł rekordowe 289 mln zł na onkologię. Skala tego pospolitego ruszenia zaskakuje nawet samego twórcę zamieszania.
Gdyby ktoś 34 lata temu powiedziałby mi, że będziemy mówili o takich pieniądzach, to byłbym przerażony i w ogóle nie próbował czegokolwiek robić w tym temacie. Ale jeżeli coś robi się konsekwentnie, krok po kroku, z milionami Polaków, to razem można robić rzeczy niezwykłe
25 stycznia Polska znów rozbłyśnie czerwonymi serduszkami. Bez względu na to, co mówią przeciwnicy.
72666