Brigitte Bardot nie żyje. Aktorka i obrończyni zwierząt miała 91 lat, o jej śmierci poinformowała fundacja

Brigitte Bardot nie żyje. Aktorka i obrończyni zwierząt miała 91 lat, o jej śmierci poinformowała fundacja

Brigitte Bardot nie żyje. Aktorka i obrończyni zwierząt miała 91 lat, o jej śmierci poinformowała fundacja

AKPA

To koniec pewnej epoki. Odeszła kobieta, która była symbolem wolności, niepokorną ikoną i najgłośniejszym głosem tych, którzy sami o pomoc prosić nie mogli. Legenda francuskiego kina zmarła w wieku 91 lat. Choć od dekad stroniła od blasku fleszy, jej legenda pozostawała żywa. Ostatnie miesiące życia gwiazdy w zaciszu Saint-Tropez były jednak naznaczone dramatyczną walką z poważnymi problemami zdrowotnymi.

Reklama

Francja pogrążona w żałobie. Fundacja Brigitte Bardot przekazała druzgocące wieści

Informacja o śmierci gwiazdy błyskawicznie obiegła media, pogrążając w smutku nie tylko fanów kina, ale i miłośników zwierząt na całym świecie. Tragiczne wieści oficjalnie potwierdziła agencja AFP oraz organizacja, która była dla aktorki dziełem życia. Brigitte Bardot odeszła, pozostawiając po sobie pustkę, której nikt nie będzie w stanie wypełnić.

W poruszającym komunikacie współpracownicy gwiazdy pożegnali swoją mentorkę, podkreślając jej niezwykłą drogę życiową:

Reklama

Fundacja Brigitte Bardot z ogromnym smutkiem ogłasza śmierć swojej założycielki i prezes, Madame Brigitte Bardot, światowej sławy aktorki i piosenkarki, która postanowiła porzucić swoją prestiżową karierę, aby poświęcić swoje życie i energię dobrostanowi zwierząt i swojej fundacji.

Choć w pierwszym oświadczeniu nie podano bezpośredniej przyczyny zgonu, wiadomo, że Brigitte Bardot w ostatnich miesiącach toczyła nierówną walkę z pogarszającym się stanem zdrowia. Fani na całym świecie zadają sobie pytanie: co działo się za zamkniętymi drzwiami posiadłości w Saint-Tropez?

brigitte bardot AKPA

Reklama

Tajemnica operacji w Tulonie. Brigitte Bardot do końca walczyła z "poważną chorobą"

Jesień 2025 roku była dla ikony kina francuskiego pasmem cierpienia. Jak donosiły media, sytuacja była na tyle poważna, że Brigitte Bardot dwukrotnie trafiła do szpitala. Aktorka spędziła trzy tygodnie w prywatnej klinice Saint-Jean w Toulonie. To właśnie tam, w październiku, przeszła skomplikowany zabieg chirurgiczny w związku z „poważną chorobą”, której szczegóły rodzina zachowała dla siebie.

Reklama

Co ciekawe, gwiazda do samego końca zachowała swój zadziorny charakter. Gdy zaledwie kilka miesięcy wcześniej w sieci pojawiły się fałszywe doniesienia o jej śmierci, Brigitte Bardot zareagowała z właściwym sobie temperamentem, ucinając spekulacje:

Reklama

Nie wiem, kto wpadł na idiotyczny pomysł, by rozpuścić dziś wieczorem plotkę o mojej śmierci, ale zapewniam, że wszystko ze mną w porządku i nie mam zamiaru odchodzić.

Niestety, tym razem los okazał się nieubłagany. Ostatnia hospitalizacja w listopadzie 2025 roku była sygnałem, że organizm 91-latki, mimo jej niezłomnej woli, powoli się poddaje.

Reklama

"Moment dezorientacji oddechowej". Dramatyczna interwencja w La Madrague

Sygnały ostrzegawcze pojawiały się już wcześniej. Latem 2023 roku, podczas fali morderczych upałów, w legendarnej posiadłości La Madrague rozegrały się sceny mrożące krew w żyłach. Służby ratunkowe musiały interweniować w domu gwiazdy z powodu nagłych trudności z oddychaniem. Brigitte Bardot wymagała natychmiastowego podawania tlenu.

Mąż aktorki, Bernard d’Ormale, uspokajał wówczas media, określając ten incydent jako:

moment dezorientacji oddechowej.

Lekarze nie mieli jednak wątpliwości. Wiek Brigitte Bardot oraz zdiagnozowana u niej niedokrwistość (anemia) stanowiły tykającą bombę. Problemy z oddychaniem w połączeniu z wycieńczeniem organizmu u seniorów to często zapowiedź nadchodzącego kryzysu.

Rak piersi i demony sławy. "BB" wymykała się śmierci już wcześniej

To nie była pierwsza walka o życie, którą stoczyła Brigitte Bardot. W 1984 roku, mając zaledwie 49 lat, usłyszała diagnozę, która brzmiała jak wyrok: rak piersi. Wówczas pokazała światu, że jej buntownicza natura to nie tylko kreacja aktorska. Wbrew zaleceniom części lekarzy zrezygnowała z chemioterapii, decydując się wyłącznie na radioterapię. Wygrała tamtą bitwę na własnych zasadach.

Ale "BB" cierpiała nie tylko fizycznie. Jej biografia naznaczona była walką z demonami przeszłości. W latach 60. i 70., będąc u szczytu sławy, zmagała się z głęboką depresją, miała za sobą próby samobójcze i nadużywała alkoholu. Życie w blasku fleszy okazało się dla niej złotą klatką.

Ten poziom sławy już mi nie odpowiadał… Zostałam wystawiona na światło dzienne jak w cyrku, nie mogłam się ruszyć, nie mogłam już żyć.

Ostatnie lata w cieniu La Madrague. Dlaczego "BB" uciekła od świata?

Zagrała w ponad 50 filmach, w tym w kultowym „I Bóg stworzył kobietę”, ale w 1974 roku, mając zaledwie 40 lat, zszokowała świat. Brigitte Bardot porzuciła kino, by poświęcić się tym, którzy kochali ją bezwarunkowo – zwierzętom. Odrzuciła blichtr Hollywood i zamknęła się w swojej posiadłości, stając się głosem braci mniejszych.

Muszę pozostać w swoim własnym środowisku, wśród ludzi, których znam, w miejscach, które są mi znajome.

Dziś Francja i świat żegnają nie tylko aktorkę, ale i symbol. Była ucieleśnieniem Marianne – symbolu Republiki Francuskiej. Choć fizycznie odeszła, jej filmy i Fundacja Brigitte Bardot sprawiają, że "BB" pozostanie nieśmiertelna.

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama