Podczas gdy ich rówieśnicy planowali szalone wakacje po maturze, oni szykowali się do zmiany pieluch i liczyli każdy grosz, by przetrwać do pierwszego. W 1997 roku nikt nie dawał im kredytu zaufania, a przyszły "Orzeł z Wisły" był wtedy tylko chłopakiem z sąsiedztwa bez wielkich perspektyw. Chwilę później na świecie pojawiła się ich córka, a wraz z nią lawina krytyki i nieprzychylnych spojrzeń.
Ślub zamiast matury. Decyzja, której nikt nie rozumiał
To nie był scenariusz z komedii romantycznej, choć stylizacja państwa młodych idealnie oddawała ducha szalonych lat 90. Adam Małysz zajechał pod urząd białym audi, ubrany w garnitur w odważnym kolorze pastelowej zieleni, co dziś może budzić uśmiech politowania, ale wtedy było szczytem elegancji. Panna młoda, Izabela, jechała osobno w granatowym golfie przystrojonym kwiatami i dwoma gruchającymi gołąbkami, by nie zdradzić sukni przed ceremonią. Podczas gdy koleżanki Izy pisały wypracowania o romantyzmie, ona doświadczała go w przyspieszonym tempie.
Miałam tak romantycznego narzeczonego, że trudno mi było pisać o czymś innym niż o romantyzmie
Decyzja o ślubie w wieku 18 (Izabela) i 19 lat (Adam) była aktem buntu przeciwko racjonalnemu światu. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, latem 1996 roku, spotkali się na dyskotece, gdzie — jak wspomina żona Adama Małysza — "zadziałała magia". Nie patrzyła na niego jak na przyszłego mistrza, ale jak na chłopaka z "fajnym poczuciem humoru" i "pięknymi ustami". Historia miłości Małyszów potoczyła się błyskawicznie, a ekumeniczny ślub w Wiśle stał się początkiem ich wspólnej, wyboistej drogi.

SK: skoki narciarskie, skoki narciarskie na igielicie, Puchar Prezesa Tatrzañskiego Zwi¹zku Narciarskiego, Zakopane 2003, czerwiec 2003
fot. AKPA
Pieluchy, praca i nieprzespane noce. Tak wyglądała ich "dorosłość"
Zaledwie cztery miesiące po ślubie, 31 października 1997 roku, urodziła się Karolina Małysz. Młodzi rodzice zderzyli się ze ścianą ludzkiej opinii. Wszyscy szeptali o "wpadce", co dla ambitnej pary było niezwykle bolesne. Adam, mimo młodego wieku, reagował na te zaczepki z godną podziwu dojrzałością, ucinając spekulacje: [Ludzie] zaczepiali mnie i słyszałem, że to była wpadka, a ja mówiłem, że to był plan.
Rzeczywistość jednak nie oszczędzała młodej matki. Jeden z najtrudniejszych momentów nadszedł tuż po porodzie. Podczas gdy inne kobiety opuszczały szpital w towarzystwie dumnych mężów, Izabela wracała do domu z rodzicami, bo Adam musiał gonić za karierą, by utrzymać rodzinę. To wtedy żona skoczka narciarskiego najmocniej odczuła ciężar bycia "tą, która usidliła sportowca".
Było mi bardzo przykro, ale wiedziałam, z czym to się wiąże, że wychodzę za sportowca. To były inne czasy. Na młodą dziewczynę, która urodziła, troszkę krzywo się patrzyło wtedy
Sytuacja finansowa była dramatyczna. Po igrzyskach w Nagano w 1998 roku w domu się nie przelewało, a Adam rozważał porzucenie nart. Planem awaryjnym był powrót do wyuczonego zawodu dekarza, byle tylko zapewnić byt rodzinie. To Izabela trzymała wtedy rękę na pulsie domowego budżetu, powtarzając: Na początku to ja byłam ta bardziej majętna, taka jest prawda, ale wychodziliśmy z założenia, że mamy po dwie ręce i damy sobie radę w życiu.

SK: Polska 2002, Wiktory 2001
fot. Proñczyk/AKPA
Wróżono im szybki rozwód. Po latach ich historia zamyka usta wszystkim
Przez lata media próbowały ich poróżnić, plotkując o kryzysach czy rzekomych romansach Izabeli. Oni jednak, zamiast się rozstać, stworzyli "włoską rodzinę", w której emocje są żywe, a talerze czasem latają, ale fundament pozostaje nienaruszony. Jak sami przyznają:
To zawsze wyglądało z boku tak, że Iza to jest taki czarny charakter, a Adam to jest anioł, ale to tak nie jest do końca.
Ich siłą stała się umiejętność godzenia się po każdej burzy.
W 2025 roku Adam i Izabela Małyszowie świętowali 28. rocznicę ślubu, będąc żywym dowodem na to, że wczesne małżeństwo może być strzałem w dziesiątkę. Niedawna wymiana obrączek Małyszów była symbolicznym potwierdzeniem ich trwałości – stare po prostu zużyły się od 27 lat ciągłego noszenia. Adam, dziś stateczny prezes PZN, i jego żona pokazali, że ich szalona, młodzieńcza decyzja była w istocie "skrótem do szczęścia", którego inni im zazdrościli.
Adam to miłość mojego życia. Myślę, że spędzę z nim resztę swoich dni, więc jeśli miałabym wybierać drugi raz, zdecydowałabym tak samo