18 grudnia 2025 roku Karolina Korwin Piotrowska pokazała coś, co chwyta za serce. Dziennikarka opublikowała zdjęcie nietypowej biżuterii, która wywołała lawinę emocji. To nie jest zwykła ozdoba – w środku zamknięto prochy jej ukochanej suczki, Cudnej. Kontrowersja czy najpiękniejszy dowód miłości?
"Uratowała mi życie". Cudna kochała morze i kurczaka z rosołu
To nie był zwykły pies. Cudna pojawiła się w życiu Karoliny Korwin Piotrowskiej jako lek na traumę po pożarze domu, w którym dziennikarka straciła dwa inne czworonogi. Była pełnoprawnym członkiem rodziny, z własnymi rytuałami i konkretnym "menu". Dziennikarka z czułością wspominała, jak suczka uwielbiała kopać dołki w piasku nad morzem i z uwagą obserwowała jeże oraz wiewiórki.
Miała też swoje małe słabości kulinarne. Uwielbiała chrupać skórkę od chleba i marchewkę, a za gotowanego kurczaka z rosołu dałaby się pokroić. Ta codzienna rutyna skończyła się nagle pod koniec listopada. Strata psa, który był cichym bohaterem życia dziennikarki, okazała się bolesnym ciosem.
Uratowała mi życie i dała mi więcej niż większość ludzi, których spotkałam na swojej drodze. Dzięki niej pojęłam znaczenie słowa "zaufaj". Była niezwykła. Charakterna. Mądra i dobra.
Cudna odeszła w domu, w ramionach swojej pani, otoczona miłością i swoim "stadem".
Odeszła wczoraj wieczorem, w domu, w moich ramionach (...). Dziękuję ci, piesku, za te lata. Nigdy cię nie zapomnę. Wstanę, pójdę dalej ze stadem, które już tęskni, i będę za tobą płakać.
Prochy w pierścionku. "Teraz już zawsze będziemy razem"
18 grudnia 2025 roku dziennikarka opublikowała zdjęcie, które poruszyło sieć. Na jej palcu pojawił się sygnet o prostym, eleganckim designie z jasnym wypełnieniem w centralnym punkcie. To właśnie tam umieszczono prochy psa w pierścionku.
Wpis opatrzony hasztagiem #Cudna to coś więcej niż tylko sentymentalny gest. Karolina Korwin Piotrowska w odpowiedzi na pytania fanów zdradziła, że biżuteria pamiątkowa po psie została wykonana w krematorium dla zwierząt. "Jest w ofercie, czeka się trzy tygodnie" – wyjaśniła krótko w komentarzach. To już nie tylko moda, to sposób na ostateczne domknięcie żałoby i spełnienie obietnicy.
Teraz już zawsze będziemy razem. Obiecałam ci, że nigdy się nie rozstaniemy. I tak jest mój piesku.

"Szkoda, że nie wiedziałam". Internauci zalali profil łzami
Reakcja fanów była natychmiastowa. Zamiast oburzenia, pod postem wylała się fala wzruszenia i zrozumienia. Okazuje się, że sygnet z prochami psa to dla wielu osób sposób na przełamanie tabu związanego z żałobą po zwierzęciu.
Wiele osób przyznało, że taki gest otwiera oczy na nowe formy upamiętnienia pupila i pozwala radzić sobie z bólem w unikalny sposób.
Łzy w oczach.
Szkoda, że nie wiedziałam, że jest taka opcja.
Cudowny pomysł… piękna miłość, bezwarunkowa, na zawsze.

Czytaj także: Karolina Korwin Piotrowska zakasowała Mariannę po akcji z gaśnicą. Poszło jej w pięty
Decyzja Karoliny Korwin Piotrowskiej pokazuje, że miłość nie kończy się na cmentarzu. Czy ten intymny gest stanie się inspiracją dla innych właścicieli czworonogów?
A w naszej galerii prezentujemy zdjęcia zdobyczy Korwin Piotrowskiej z jej piwnicy - czyli podróż przez lata.